Książka i możliwość czytania to jeden z największych cudów naszej cywilizacji - Maria Dąbrowska

piątek, 31 marca 2017

Naśladowca - Erica Spindler - recenzja

Co sprawiło, że sięgnęłam po właśnie tę książkę? Przede wszystkim, pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to okładka, która, nie powiem, robi niemałe wrażenie. Przynajmniej na mnie. Jak powszechnie wiadomo, "nie ocenia się książek po okładce", jednak ta przykuła moją uwagę. Dopiero później przeczytałam opis z tyłu, który tylko utwierdził mnie w tym, że po tę powieść muszę sięgnąć.

Kilka lat temu zamordowano trzy dziewczynki. Każda z nich straciła życie we własnym pokoju, we własnym łóżku, ale co ciekawe, każda z nich została upozorowana na anioła. Na miejscach zbrodni nie ma żadnych śladów mordercy. W sprawę bardzo emocjonalnie angażuje się detektyw Kitt Lundgren. Niestety, zabójca nie zostaje zidentyfikowany, co kończy się nieszczęśliwie dla Kitt. Popada w alkoholizm. Rozpada się jej rodzina. Teraz Morderca Śpiących Aniołków wraca. Detektyw Lundgren po raz kolejny musi stawić mu czoła. Tym razem sprawę prowadzi Riggio, która niekoniecznie ma ochotę pracować ze starszą koleżanką, jednak z czasem sprawy przybierają taki obrót, że nie ma wyjścia, a Kitt staje się kluczową postacią w całej akcji...

Uwielbiam dobre kryminały, dobrą sensację. Są to z reguły niesamowicie wciągające książki, które czyta się jednym tchem. Przykładem takiej powieści jest właśnie "Naśladowca". Już od pierwszych stron nie mogłam się od niej oderwać. Mamy tutaj do czynienia z mordercą idealnym, jeżeli można tak go nazwać. Nie pozostawia po sobie śladów. Widać, że jest profesjonalistą w swoim fachu. I nagle po kilku latach pojawia się ten drugi. Tym razem ofiary wyglądają nieco inaczej. Zagadka zbrodni jest bardzo zagmatwana. Nie ma za wiele dowodów, poszlak. Rozwiązanie wydaje się być bardzo trudne. To ogromny kłopot dla osób, zajmujących się tą sprawą, ale jakże wielki plus dla książki.

Ponadto Morderca Śpiących Aniołków kontaktuje się z detektyw Kitt i zdaje się włączać ją w swoją dziwną, makabryczną grę. Mówi, że tym razem to nie on pozbawia życia niewinne dziewczynki, a jedynie ktoś go naśladuje. Na domiar złego mężczyzna wie dużo. Przerażająco dużo. Granie na ludzkich uczuciach. Manipulacja. Wchodzenie w czyjąś psychikę. To wszystko można odnaleźć w tej powieści. Uważam to za jej ogromny atut.

Właśnie ten aspekt psychologiczny bardzo mnie tutaj zainteresował. Mamy do czynienia z problemem alkoholizmu, depresją, odrzuceniem. To wszystko ma swoją przyczynę i rezultat. Śmierć ukochanego dziecka, a do tego umknięcie mordercy niewinnych dziewczynek, to na pewno ogromny cios dla kogoś, kto bardzo się w to zaangażował. Niewątpliwie człowiek jest wtedy podatny na wszelkiego rodzaju słabości i może spadać na dno. Zwłaszcza, jeżeli do tego wszystkiego rozpada się małżeństwo. Los rzuca coraz więcej kłód pod nogi. Trudno to wszystko udźwignąć. Jest jeszcze jedno - manipulacja. Ludzie zdolni do sterowania innymi i tacy, którzy im ulegają. To problem, z którym wiele osób mierzyło się i będzie się mierzyć. To z jednej strony bardzo ciekawe zjawisko, a z drugiej przerażające, bo często wymyka się spod kontroli. Szczególnie, jeżeli ktoś nie należy do osób asertywnych, a ta silniejsza jednostka jest w stanie wmówić słabszej, że wszystko powinna jej zawdzięczać. To kolejny powód, dla którego warto sięgnąć po tę książkę.

"Naśladowca"
to powieść, która bardzo mi się spodobała. Oczywiście, trafia do grona moich ulubionych. Zyskała moje uznanie nie tylko za świetnie poprowadzoną akcję, trudną do rozwiązania zagadkę i dreszczyk emocji, ale głównie za problemy natury psychologicznej, jakie porusza. Polecam ją miłośnikom gatunku, miłośnikom autorki, a także tym wszystkim, którzy mają ochotę na dobrą książkę.

Merry



Książka wydana przez Wydawnictwo HarperCollins

czwartek, 30 marca 2017

Zwilczona. O kobiecej intuicji, mazurskiej magii i ogromnej miłości - Adrianna Trzepiota - recenzja

Książka Adrianny Trzepioty pod tytułem: „Zwilczona. O kobiecej intuicji, mazurskiej magii i ogromnej miłości” opowiada o 35 letniej kobiecie - Jaśminie. Bohaterka jest szczęśliwie zakochana, ma dziecko i dobrze płatną pracę. Niestety idylla zostaje przerwana - telefon od przyjaciółki, informuję ją o zdradzie męża, grozi jej utrata pracy, a mąż ma wypadek, po którym z ukochanego staje się nieznośnym mężczyzną...

Kobieta pod wpływem nieszczęśliwych wydarzeń odkrywa prawdę o sobie. Należy do świata magicznego, gdzie zaskakuje ją zagadkowość tego miejsca.

Opowieść napisana tak, byśmy mogli poczuć to, co czuje bohaterka. Czytając, utożsamiamy się z Jaśminą. Jest to historia, która pobudza naszą wyobraźnię. Zmusza nas do przemyśleń.


Język, którym napisana jest książka, jest prosty do zrozumienia i interpretacji. Opowieść jest pełna rozmyślań, refleksji i poezji. Odpowiednia dla wszystkich, którzy uwielbiają książki pełne magii i fantastycznych sytuacji. Nieprzewidywalna i nietuzinkowa.

Jeśli szukasz lektury, przy której możesz śmiać się i płakać, koniecznie zajrzyj do powieści Adrianny Trzepioty!

Natalia, lat 17



Książka wydana przez


środa, 29 marca 2017

Kiedy będziemy deszczem - Dominika van Eijkelenborg - recenzja

Dominika van Eijkelenborg to z pochodzenia Polka, która teraz spełnia się w Holandii. Jej powieści są znane z tajemniczości i sekretów. Mając w przeszłości skomplikowany romans, umie napisać dobrą powieść na ten temat.

Główna bohaterka książki ma na imię Inga. Ma męża i dwójkę małych dzieci. Rodzinę dopełnia pies. Pewnego dnia Inga wychodzi na spacer z nim i już nie wraca.

Między śledztwem prowadzonym przez lokalną policję, książkę urozmaicają wstawione e-maile Ingi do jej przyjaciółki.

Mąż Ingi nie daje sobie rady z dziećmi i wciąż ma nadzieję na powrót żony. Po pewnym czasie dowiadujemy się o tajemniczym mężczyźnie, który mógł maczać palce w życiu Ingi.

Książka „Kiedy będziemy deszczem” jest tajemnicza, pełna zagadek. Czytający nie może się od niej oderwać, ponieważ jak najszybciej chce rozwiązać tajemnicę zaginięcia głównej bohaterki. Niestety, gdybym miała wybór, nie wybrałabym jeszcze raz tej książki, gdyż thrillery to nie moje klimaty.


Oliwia, lat 16




Za książkę dziękujemy Księgarni



wtorek, 28 marca 2017

Firstlife. Pierwsze życie - Gena Showalter - recenzja

Gena Showalter jest autorką wielu interesujących książek m. in. powieści „Alicja w krainie zombi”, ale moim zdaniem „Firstlife. Pierwsze życie” zasługuje na szczególną uwagę.

Akcja rozgrywa się na Ziemi wśród ludzi podzielonych na dwie frakcje - zwolenników Trójki oraz Miriady. Każdy człowiek w ciągu swojego pierwszego życia musi podjąć decyzję, gdzie chce spędzić życie po śmierci. Dla tych, którzy się nie zdecydują, przeznaczone jest spełnienie najgorszych koszmarów w Krainie Wielu Końców.

Główną bohaterką jest Tenley - uparta dziewczyna z zamiłowaniem do liczb, o niezłomnej duszy, okrutnie porzucona przez rodziców, usilnie starająca się zachować bezstronność, co jest niezwykle trudne, kiedy dwie potężne i zupełnie różniące się od siebie frakcje próbują ją do siebie przekonać. Pomyśl, że może być jeszcze gorzej, kiedy wiesz, że jeśli nie podejmiesz żadnej decyzji, to do końca wiecznego życia będziesz tułać się po Krainie Wielu Końców - krainie, w której małpopająki chcą cię rozszarpać, ptaki jak z horroru chcą cię pożreć i mrówki gustujące w ludzkim mięsie liczą na kolacje z ciebie. Ten jest rozdarta między jedną frakcją a drugą oraz między chęcią pozostania bezstronną. Będzie musiała dokonać wyboru, który zaważy nie tylko na jej pierwszym - ale co ważniejsze - na tym wiecznym życiu po pierwszej śmierci; niestety jej los jest ściśle związany z losem wielu innych i ta decyzja wpłynie również na nich… Wojna wisi w powietrzu i zachowanie neutralności staje się niemożliwe.

Którą drogą pójdzie Tenley? Czy będzie się kierować miłością, czy zdrowym rozsądkiem? A może nie podejmie żadnego wyboru i będzie wiecznie cierpieć za swoje ideały?

Książkę czytało się łatwo, choć z ciężkim sercem patrzyłam na cierpienia tej wspaniałej postaci. Szczerze mówiąc bardzo zżyłam się z Tenley i dwoma chłopakami, którzy narażali dla niej wieczne życie… (nie zdradzę imion, żeby nie zepsuć niespodzianek).

Dostrzegam pewną analogię (do której przyznała się sama autorka) do religii chrześcijańskiej. Pani Gena jednak pokazała możliwości pośmiertne na swój własny, niepowtarzalny sposób i w żaden sposób nie jest to obraźliwe. Jednocześnie wyjątkowo zgrabnie nawiązała do motywu reinkarnacji.

Bardzo spodobało mi się to, że przyjaźń odgrywa w tej powieści ogromną rolę. Każdy człowiek potrzebuje wsparcia i każdy na nie zasługuje. Myślę, że każdy czytelnik podświadomie przypisuje się do Trójki lub Miriady zależnie od własnych preferencji.

Podobała mi się ta książka i polecam ją młodzieży i każdemu dorosłemu.



OB, lat 17





Książka wydana przez 


poniedziałek, 27 marca 2017

Indonezja. Po drugiej stronie raju - Anna Jaklewicz - recenzja

Anna Jaklewicz z wykształcenia jest archeologiem, a z zamiłowania antropologiem i podróżniczką.

Książka „Indonezja. Po drugiej stronie raju” jest opisem wrażeń po podróży do Indonezji. Człowiek po tej lekturze może dojść do wniosku, że Indonezja to wyjątkowy kraj, który warto odwiedzić. Powieść składa się z opisów zdarzeń, osób, rytuałów, z jakimi zetknęła się główna bohaterka.

Dzięki tej książce można poznać Indonezję trochę z innej strony. Nasza podróżniczka poznaje to miejsce, nie od strony kurortów, ale z perspektywy zwykłego prostego człowieka, który żyje tam na co dzień. W Indonezji większość mieszkańców wyznaje Allacha, ale tuż obok muzułmanów występują mniejszości religijne. Wielu ludzi także wyznaje islam z domieszką wierzeń zachowanych sprzed kilkudziesięciu, a nawet setek lat. Rdzenni mieszkańcy wierzą, że istnieje pięć różnych płci. Nie zdradzę w swojej recenzji jakich, ponieważ nie chce psuć Wam przyjemności z czytania lektury.

Anna poznała wielu szamanów. Dowiedziała się, jak wygląda normalny dzień takiego człowieka. Oprócz tego, że obchodzi on różne święta, musi pracować na swoje utrzymanie. Wielu z nich zajmuje się organizowaniem ślubów. W tamtejszej kulturze sama uroczystość ma trochę inny charakter niż w kulturze europejskiej. Na weselu jest muzyka, ale się nie tańczy. Panuje bardziej uroczysta atmosfera. Myślę, że sporo Europejczyków nie potrafiłoby się w niej odnaleźć.

Nasza bohaterka spędza miesiąc na wyspie. Spędza czas z rodziną, która nie jest zbyt bogata. Po tym, jak ojciec miał wypadek, rodzina ledwo wiąże koniec z końcem. Anna sprawia dzieciom prezenty, co wprawia w zakłopotanie ich mamę, która chciałaby dzieci czymś obdarować, ale nie ma pieniędzy.

Po przeczytaniu tej historii nasuwa się jedna myśl: „Indonezja to naprawdę miejsce warte zobaczenia!". Mieszkańcy żyją zupełnie inaczej niż Europejczycy. Polecam tę książkę pasjonatom podróży oraz osobom, które po prostu interesują się geografią. Ta lektura pozwala zatrzymać się na chwilę w naszym zabieganym życiu.



Kasia, lat 18

Książka wydana przez


piątek, 24 marca 2017

Konklawe - Robert Harris - recenzja

„Konklawe” Roberta Harrisa to książka, która od pierwszych stron przenosi czytelnika w miejsca niedostępne dla zwykłego człowieka - do zamkniętego miejsca, gdzie ma być dokonany wybór Papieża. Czytelnik ma nieodparte wrażenie jakby osobiście uczestniczył w konklawe.

Po śmierci Papieża, który był zwolennikiem Kościoła ubogiego, kardynałowie mają dokonać wyboru osoby, która poprowadzi kościół w tych trudnych czasach. Misja przewodzenia temu zgromadzeniu i związana z tym ogromna odpowiedzialność przypada w udziale kardynałowi Lomelemu. Posiada on wiedzę dotyczącą głównych kandydatów do objęcia tronu Piotrowego, z której wynika, że wszyscy główni kandydaci mają rysy w swoich życiorysach.

Odpowiedzialność, jaka spoczywa na kardynałach, a szczególnie na kardynale Lomelym jest odczuwalna przez czytelnika na każdej stronie książki.

Osobiście, po przeczytaniu tej powieści chcę wierzyć w słowa wielu kardynałów uczestniczących w tym konklawe, że to na kogo mają oddać swój głos, podpowiada im Duch Święty.

Gorąco polecam do przeczytania.




SZAKAL




Książka wydana przez Wydawnictwo


Agencja Wynajmu Rodziców - David Baddiel - recenzja

„Agencja Wynajmu Rodziców” Davida  Baddiel przyciąga wzrok okładką w żywych kolorach. Autor jest angielskim satyrykiem i pisarzem, a także znanym dziennikarzem radiowym i telewizyjnym.

Nasz bohater to Barry Benett, który za chwilę skończy 10 lat. Uważa, że jego rodzice są wyjątkowo nudni, zapracowani, zmęczeni, a na dodatek bardziej interesują się jego młodszymi siostrami bliźniaczkami niż nim, i na pewno zorganizują mu nudne przyjęcie urodzinowe. Barry ma sekretną listę, na której wypisał wszystkie przykre rzeczy, za które obwinia swoich rodziców. Pewnego dnia nadarza się okazja, by z niej skorzystać i wybrać sobie idealnych rodziców. Jednak czy rzeczywiście, to spełnienie marzeń mieć rodziców bogatych, sławnych, wysportowanych czy luzaków? Barry przetestuje wszystkie typy idealnych rodziców i dojdzie do ciekawych wniosków...

Książka Davida Baddiel kierowana jest do dzieci. Nie powinna zrażać objętością, ponad 380 stron! Duża czcionka i zabawne ilustracje autorstwa Jima Fielda ułatwiają lekturę. Czyta się ją szybko i przyjemnie.

Myślę, że „Agencję Wynajmu Rodziców” można z czystym sumieniem polecić młodemu czytelnikowi. Tym bardziej że jest to książka z pozytywnym przesłaniem, a wciągająca fabuła i humorystyczne przygody głównego bohatera, to jej atuty.



MJ



Książka wydana przez







czwartek, 23 marca 2017

Sekret grzecznego psa - Marcin Konefał - recenzja

Marcin Konefał jest debiutującym autorem. Na swoim koncie nie ma jeszcze żadnej książki.

„Sekret grzecznego psa” to książka popularnonaukowa o tym, jak wychować psa. Jak sprawić, by stał się grzeczny i jak wyeliminować problemy wynikające z wychowania pupila. Podejmowane są najważniejsze problemy m.in.: gryzienie, ciągnie na smyczy, skakanie na ludzi, brudzenie w domu, niereagowanie na polecenia, nadmierna ekscytacja, agresja czy lęk.

Styl autora jest ciekawy, przejrzysty. Książkę czyta się łatwo i szybko. Potencjalnego czytelnika może zainteresować sposób, w jaki wypowiada się autor.

Według mnie „Sekrety grzecznego psa” to bardzo ciekawa i intrygująca książka - poradnik. Jeszcze nigdy nie trafiłam na tak ciekawą książkę popularnonaukową. Przypadnie ona do gustu każdemu miłośnikowi zwierząt, a najbardziej posiadaczom czworonożnych pupili.




Karolina, lat 16


Książka wydana przez Wydawnictwo



środa, 22 marca 2017

Ewangelia według gangstera - John Pridmore, Greg Watts - recenzja

Kiedy zobaczyłam okładkę tej książki, wiedziałam już, że muszę ją przeczytać, że jest ona idealna dla mnie. Mowa tu o książce pt. „Ewangelia według gangstera”, której autorami są John Pridmore i Greg Watts.

Książka ta jest świadectwem nawrócenia Johna Pridmore’a.

John Pridmore urodził się w 1964 roku. Kiedy był mały, jego rodzice się rozwiedli. Chłopak nie mógł odnaleźć się w tak trudnej sytuacji i bardzo szybko wkroczył na drogę przestępstwa. Przebywał w specjalnych ośrodkach, ale trapie tam zawsze kończyły się fiaskiem. Z biegiem lat było coraz gorzej. Kradzieże, bójki, narkotyki, brak samokontroli. Tak było do czasu. Do czasu, aż Bóg postanowił uratować Johna.

Przez pierwsze pół książki poznajemy „ciemną” stronę bohatera, a przez drugie pół widzimy totalnie odmienionego człowieka, który całe swoje życie powierza Bogu.

John
mnóstwo czasu spędza na rekolekcjach, ewangelizacji i modlitwie. Chce nawet wstąpić do zgromadzenia zakonnego, jednak Bóg daje mu do zrozumienia, że ma dla niego inne plany. John zakłada wspólnotę, która zajmuje się organizacją rekolekcji. W ten sposób grupa ludzi – na czele z Johnem, chce pomóc zagubionym nastolatkom i osobom, które odeszły od Boga. Spotkania te cieszą się ogromnym powodzeniem. Wielu ludzi postanawia po wielu latach przystąpić do sakramentu pokuty i znów żyć w przyjaźni z Bogiem. Dowodem na to, że ta ewangelizacja przynosi tak ogromny sukces, są świadectwa ludzi dołączone do książki.

Autor cały czas powtarza, że Bóg potrafi wyciągnąć grzesznika nawet z największego bagna … On jest tego najlepszym przykładem; mówi: „Przeszłość pozostawiam Bożemu miłosierdziu, przyszłość – Bożej opatrzności, teraźniejszość – Bożej miłości”.

Książkę czyta się bardzo szybko. Jest napisana przystępnym dla każdego językiem.

Polecam tę historię każdemu wierzącemu, jak i szukającym Boga. Jest to lektura, która „siedzi” w głowie jeszcze kilka dni po przeczytaniu. Myślę, że będę do niej wracać. Jest świetna!



Weronika, 17 lat



Książka wydana przez Wydawnictwo



wtorek, 21 marca 2017

Grób mojej siostry - Robert Dugoni - recenzja

Miałam ostatnio okazję przeczytać thriller Roberta Dugoni pt. „Grób mojej siostry”, jest to pierwszy tom z cyklu o detektywie Tracy Crosswhite.

Tracy Crosswhite porzuca zawód nauczyciela chemii, aby wstąpić do policji i odnaleźć sprawcę śmierci swojej siostry. Co prawda człowiek oskarżony o zabicie Sary siedzi w więzieniu, jednak Tracy nie wierzy w winę Edmunda Hausa. Dlatego, gdy po wielu latach od zniknięcia Sary, zostają odnalezione jej zwłoki, Tracy od razu wyrusza w podróż w rodzinne strony i od nowa rzuca się w wir pracy, by odkryć prawdę na temat śmierci, za którą się obwinia, ponieważ pewnego wieczora 20 lat wcześniej pozwoliła jej odjechać samej, bez jej opieki. Chodź Tracy, była bardzo dobrą siostrą, zawsze jej broniła, opiekowała się nią i po prostu była zawsze, kiedy ta jej potrzebowała. Jednak tego wieczora postanowiła trochę odpuścić rolę nadopiekuńczej siostry i pozwoliła jej samej wrócić do domu, nie zdawała sobie wtedy jeszcze sprawy, co możne się wydarzyć, że z tym związane będą takie konsekwencje.

„Grób mojej siostry” jest to książka niezwykle wciągająca, czytałam ją praktycznie na jednym tchu. Od samego początku zdobyła moją sympatię. Tajemnicze zagadki, nieoczekiwane zwroty akcji, bardzo trafiły w moje gusta. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że to jedna z lepszych przeczytanych przeze mnie książek, którą gorąco wszystkim polecam.


Natalia, lat 17




Książka wydana przez Wydawnictwo



sobota, 18 marca 2017

Moja siostra... czy ja? - Ann Morgan - recenzja

Autorką tego thrillera jest Ann Morgan. Jest ona brytyjską dziennikarką i autorką książek o literaturze. Sławę przyniósł jej dopiero psychologiczny thriller „Moja siostra... czy ja?". Znana jest także ze stawiania sobie wymagających wyzwań. Ostatnio założyła sobie, że przeczyta 196 książek - po jednej z każdego kraju - w 365 dni. Już sam opis tego wyzwania jest niezwykle intrygujący. To samo można powiedzieć o opisie jej bestsellera.

Sześcioletnia Helen i Ellie są bliźniaczkami bardzo do siebie podobnymi z wyglądu. Jednak każda zupełnie inaczej się zachowuje. Helen jest uporządkowaną, grzeczną dziewczynką ukochaną przez matkę. Doskonale radzi sobie w szkole i ma wielu przyjaciół. Jej totalnym przeciwieństwem jest Ellie. Niesforna, wiecznie ciekawska świata, przez co ciągle wpada w tarapaty. Jest ciągle strofowana przez matkę, ma problemy z zachowaniem i ocenami w szkole. Wszystko się zmienia, kiedy Helen wymyśla zabawę, aby dziewczynki zamieniły się imionami. Nawet matka nie zauważa tajemnej zamiany. Jednak ten z pozoru niewinny żart okazuje się początkiem tragedii. Ellie odmawia powrotu do swojej dawnej tożsamości chcąc korzystać z lepszego życia - życia Helen. Dla drugiej siostry okazuje się to koszmarem, ponieważ nikt jej nie wierzy i nikt jej nie słucha. Nawet matka, która dla Helen była tak dobrą osobą, teraz traktuje ją jak głupiutką dziewczynkę z wiecznymi problemami. Uwięziona w cudzym życiu traci świadomość swojej prawdziwej tożsamości...

25 lat później Ellie ma wypadek, jest w śpiączce. Dzięki pewnym wydarzeniom być może Helen uda się odzyskać jej prawdziwe „ja".

Książka ta jest niezwykle zawiłym thrillerem psychologicznym, w którym łatwo się pogubić. Autorka pokazuje nam, że trudno czasem być tym, kim naprawdę jesteśmy i jak łatwo jest zmienić naszą tożsamość. Jednocześnie podkreśla istotę rodziny i relacji międzyludzkich.

Dzięki przeplataniu teraźniejszości z przeszłością akcja nabiera dynamizmu, dostarczając czytelnikowi dużo wrażeń. Bardzo długo trzyma w napięciu, powoduje, że chcemy jak najszybciej poznać prawdę i zakończenie opowieści.

Język jest prosty, momentami okraszany wulgaryzmami, które dają obraz wyniszczonej przez życie i nałogi głównej bohaterki. Mimo pewnych trudnych wydarzeń współczujemy Helen w jej sytuacjach życiowych i chcemy tego samego co ona, aby wszystko wróciło do normy.

Jest to książka dająca do myślenia, dzięki niej bardziej docenia się życie i ludzi wokół siebie. Nie jest to jednak książka dla każdego. Momentami ukazane sceny są naprawdę brutalne i tylko nasza wyobraźnia może zdołać je pohamować. Na pewno nie jest to lektura do poduszki, którą przyjemnie się czyta. Wymaga dużo myślenia i nadążania za coraz bardziej rozpędzającymi się wydarzeniami. Po przeczytaniu ma się wrażenie, że ta historia nadal trwa i z pewnością często może się pojawiać w naszej głowie.

Kiedy w trakcie czytania opowiadałam o niej znajomym, często się dziwili i pytali o tytuł tej książki. To, co uwiodło mnie w tej powieści to sam pomysł na historię. Jest on tak bardzo nieoczywisty, że na długo pozostanie w mojej pamięci. Więc czytelniku! Jeśli jesteś spragniony emocji i historii o trudnym życiu dziewczyny z zaburzeniami psychicznymi, jest to książka dla ciebie.


Agnieszka, lat 17


Książka wydana przez


piątek, 17 marca 2017

Czekolada z rodzynkami - Marta Gruszczyńska - recenzja

Marta Gruszczyńska ma na swoim koncie dwie powieści „Czekoladę z rodzynkami” i „Gladiole". Miałam przyjemność zapoznać się z tą pierwszą.

„Czekolada...” opowiada o studentach z Torunia. Młodych ludzi Natalię, Ewę, Daniela i Amadeusza łączy taniec. Autorka poleca przy lekturze słuchać odpowiednich utworów Taylor Swift, U2, Sade i innych, aby jeszcze bardziej pochłonął nas taniec i muzyka.

Dziewczyny i chłopcy przeżywają pierwsze poważne wybory życiowe, wybór studiów, dojrzałej miłości, przyjaźni. Z ciekawością śledzi się losy głównych bohaterów, ich emocje i przeżycia.

Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Bardzo mi się spodobała historia Natalii i Ewy. Z ciekawością sięgnę po inne książki tej autorki. Czy czekolada jest dobra na wszystko? Przekonajcie się sięgając po książkę Marty Gruszczyńskiej.




MJ


Książka wydana przez 


czwartek, 16 marca 2017

Dracula - Bram Stoker - recenzja

Jakiś czas temu postanowiłam sięgnąć po klasykę i zapoznać się wreszcie ze słynnym dziełem Brama Stokera, czyli "Draculą". Spośród wielu książek, które ostatnio trafiły na moje półki, między innymi z biblioteki, właśnie ta przyciągała mnie najbardziej. Nie pozostało mi nic innego, tylko chwycić ją w rękę i zacząć lekturę.

Jonathan Harker wyrusza do tajemniczej Transylwanii, gdzie ma sfinalizować zakup posiadłości w Londynie przez hrabiego Draculę. Z czasem odkrywa, że w zamku mają miejsce dziwne sytuacje, a zachowanie właściciela twierdzy także wydaje się podejrzane. Wydarzenia stają się coraz mroczniejsze i groźniejsze. Jonathan postanawia uciec. Przeżywa szok, którego efektem jest zapalenie opon mózgowych, jednak to nie koniec koszmaru. Najgorsze dopiero nadchodzi...

Miałam bardzo pozytywne nastawienie, kiedy zaczynałam tę książkę. Koniecznie chciałam poznać kultową postać hrabiego Draculi. Ostatnio chętnie sięgam po literaturę grozy, więc tym bardziej cieszyłam się na tę historię. Nie wiem jednak, co sprawiło, że czuję lekki niedosyt po jej przeczytaniu.

Nie mam nic do zarzucenia bohaterom. To dobrze wykreowane i ciekawe postacie. Zwłaszcza hrabia Dracula, który jest wyjątkowy w każdym tego słowa znaczeniu. Stworzenie mroczne, niebezpieczne. Posiadające niesamowite zdolności. Potrafiące zawładnąć ludzkim umysłem wbrew woli człowieka. Zgadzam się z jednym stwierdzeniem, które ostatnio przeczytałam odnośnie Draculi. Patrząc z perspektywy obecnego czasu to wreszcie wampir, który naprawdę wzbudza strach, a niekoniecznie zachwyt wśród nastolatek.

Na plus jest także to, że już od pierwszych stron daje się wyczuć mroczny i tajemniczy klimat. Miałam wrażenie, że przenoszę się do miejsca, w którym widać tylko nocne niebo. Księżyc, który przedziera się przez gałęzie martwych i suchych drzew. Na wzgórzu potężny zamek, budzący grozę już z daleka, a do tego wszystkiego słychać wycie wilków. Dokładnie takie wrażenia wywołała we mnie ta książka.

Poza tym sama fabuła również jest intrygująca. W Transylwanii poznajemy tajemniczego hrabiego. Niedługo potem mamy do czynienia z dziwnymi wydarzeniami, które mają miejsce w Londynie. Umiera bardzo młoda kobieta. Nikt nie jest w stanie wyjaśnić, jak do tego doszło. Rozwiązanie zagadki wcale nie jest takie proste. Nie ukrywam, że dla osoby, która nie słyszała wcześniej historii o hrabim Draculi, może być to bardzo ciekawe. Chociaż książkę przeczytałam dopiero teraz, już kilka (jak nie kilkanaście) lat temu dowiedziałam się, czego ona dotyczy. Dlatego nie było to dla mnie zaskoczeniem i może właśnie to sprawiło, że nie jestem nią aż tak zachwycona.

"Dracula" jest napisana trochę w formie pamiętnika. Część informacji pozyskujemy z listów, które bohaterowie piszą do siebie. Czasami jest to wycinek z gazety. Przyznam, że raczej nie sięgam po książki, które są napisane w tym stylu. Wyjątek stanowią te, które mają naprawdę dobre opinie i na które według opinii publicznej warto zwrócić uwagę. Jakiś czas temu "nacięłam" się na taką właśnie "pamiętnikową" książkę i niespecjalnie przypadła mi do gustu. "Dracula" to jednak klasyk, który wypada znać, ale ta forma jednak nadal do mnie nie przemawia.

Jako że to dzieło Brama Stokera należy do klasyki literatury, uważam, że warto je znać. To mroczna, pełna grozy książka, która momentami mrozi krew w żyłach. Jest to obowiązkowa lektura dla miłośników grozy. Ja po przeczytaniu czuję niedosyt, a może jest to po prostu brak zaskoczenia po zakończeniu, które znałam już dawno temu. Niemniej jednak, zachęcam do sięgnięcia po "Draculę", bo warto znać takie dzieła.


Merry


Książka wydana przez Wydawnictwo Vesper

środa, 15 marca 2017

Alcatraz kontra Bibliotekarze. Tom 1 Piasek Raszida - Brandon Sanderson - recenzja

„Alcatraz kontra Bibliotekarze. Piasek Raszida” to pierwsza część 5 tomowej serii. Główny bohater Alcatraz Smedry czego się dotknie to psuję, jest chodzącą katastrofą. Jako sierotę, próbują go wychowywać kolejne rodziny zastępcze, niestety u żadnej na dłużej nie zagrzewa miejsca. Nagle na swoje 13 urodziny otrzymuje od nieżyjących rodziców prezent, jak się okazuję zwykły piasek, który zostaje jednak nagle skradziony, a nasz bohater dowiaduję się, że musi stoczyć walkę z niebezpieczną i tajną organizacją Bibliotekarzy, która pragnie zawładnąć światem...

To książka do młodszego czytelnika, tak 10+. Na początku mamy znany motyw, gdzie nastoletni bohater w swoje urodziny dowiaduję się, że jest kimś wyjątkowym i wszystko jest całkiem inaczej niż do tej pory sądził, ba istnieją światy, o których nie miał pojęcia i będzie musiał podjęć niebezpiecznej misji. Czy Alcatraz dowie się kim jest, odnajdzie rodzinę, znajdzie nowych przyjaciół?

Powieść napisana jest żywym i dowcipnym językiem. Główny bohater Alcatraz zwraca się od razu do czytelnika, przez co mamy wrażenie bezpośredniego kontaktu i udziału w akcji książki. Ilustracje Hayley Lazo świetnie dopełniają całość. Przy lekturze można się dobrze bawić, przeżywając z Alcatrazem i jego przyjaciółmi fantastyczne przygody. Jak najbardziej polecam młodszym czytelnikom!



MJ


Książka wydana przez Wydawnictwo


wtorek, 14 marca 2017

Nowe śledztwa Klary Schulz. Tajemnica Nathaniela - Nadia Szagdaj - recenzja

„Nowe śledztwa Klary Schulz. Tajemnica Nathaniela” to kolejna część serii o pani detektyw autorstwa Nadii Szagdaj. Jest to książka w klimacie retro kryminalnym.

Akcja toczy się w 1913 roku w Breslau w Niemczech. Poznajemy główną bohaterkę Klarę, uzależnioną od leków przeciwbólowych, które zażywa po dramatycznych wydarzeniach. Straciła serce do swojego zawodu (detektyw), a przez to również motywację do życia. Jej przyjaciel -psychiatra namawia ją do rzucenia nałogu i próby powrotu do normalnego życia. Klara po namyśle postanawia się zmienić i nadrobić zaległości w kontaktach z synem. W tym celu zatrudnia byłą śpiewaczkę - Inge Hirsch, aby uczyła go gry na pianinie. Kobiety w pewnym sensie się zaprzyjaźniają.

W międzyczasie szef policji Gabriel Hubschner próbuje rozwiązać zagadkę tajemniczych śmierci prostytutek, podejrzewając morderstwo. Z powodu braku dowodów i niemocy policji próbuje zaangażować w śledztwo Klarę. Ta jednak odmawia.

Następnie czytelnik przenosi się do życia Inge, która desperacko szuka stabilnej pracy. Dostaje zaproszenie na rozmowę o pracę na stanowisku kierownika chóru kościelnego. Trafia w sam środek patologicznej historii.

Mimo, że główną bohaterką jest Klara, między jej historię wplatają się epizody z punktu widzenia Gabriela, Inge i tajemniczego Nathaniela, dzięki czemu czytelnik ma jasny obraz całej akcji. 

Ciężko w tym wypadku powiedzieć więcej o fabule, aby nie zdradzić wszystkiego, gdyż jest ona dość przewidywalna. Największym szokiem dla mnie była przerażająca opowieść o przeszłości Nathaniela i jego siostry. Mimo iż dało się przewidzieć przebieg akcji, zakończenie książki jest w pewnym sensie zaskoczeniem, gdyż nie spodziewałam się, że pani Nadia poczyni tak drastyczny krok, co daje nadzieję na jeszcze ciekawszy ciąg dalszy.

Podsumowując: książka jest ciekawa, ale poleciłabym ją osobom starszym, ze względu na okrutne sceny.



OB, lat 17


Książka wydana przez Wydawnictwo


poniedziałek, 13 marca 2017

Dżihad i samozagłada Zachodu - Paweł Lisicki - recenzja

Autor porusza problem tzw. poprawności w relacjach chrześcijańskich przywódców z czcicielami Mahometa. Na poparcie swojego zdania wskazuje bardzo ugodowe wypowiedzi papieża Franciszka, który unika sformułowań mogących w jakikolwiek sposób wyrazić coś negatywnego o działaniach wyznawców islamu. Paweł Lisicki przypomina falę ataków na chrześcijan po wypowiedzi Benedykta XVI cytującego średniowiecznego cesarza bizantyjskiego mówiącego o szerzeniu złych i nieludzkich rzeczy przez Mahometa, a następnie pełne pokory tłumaczenia głowy Kościoła katolickiego.

Paweł Lisicki analizuje trwający od lat proces, jak pisze autor, rozbrojenia i samozagłady Europy - czy komuś to się podoba, czy nie - zbudowanej na chrześcijańskich podstawach.

W tekście znajdziemy wiele cytatów z Koranu i Biblii porównujących misje Jezusa i Mahometa, spojrzenie obu religii na rolę i wpływ Boga, motywowanych nimi ludzkich działań czy też teoretycznych rozważań o kwestiach moralnych. W końcowej części Paweł Lisicki podaje źródła, do których czytelnik może sięgnąć, aby poszerzyć swoją wiedzę na ten temat.

Książka nie jest formą ataku na islam, nie zawiera haseł wzywających do walki z muzułmanami, ale stanowi ciekawą próbę opisania stanu myśli europejskiej w obecnych czasach. Autor wskazuje, że europejscy chrześcijanie są w odwrocie z powodu przesadnej ugodowości i dopasowywania wszelkich norm (również boskich) do potrzeb nowoczesnego świata, podczas gdy islam twardo stoi przy tradycyjnej wizji i roli swojego Boga.



ZJ


Książka wydana przez


piątek, 10 marca 2017

Jesteś moja, dzikusko - Agnieszka Lingas-Łoniewska - recenzja

Za mną kolejna książka Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Już kiedyś obiecałam sobie, że przeczytam absolutnie wszystko, co autorka "Jesteś moja, dzikusko" napisze. Jak do tej pory uwielbiam wszystkie jej powieści. Fabułą trafia idealnie w moje czytelnicze serce.

Tym razem historia dotyczy dwojga nastolatków. Natalia po śmierci matki przeprowadza się do Wrocławia. Od teraz będzie mieszkać z przyszywaną ciocią i Tonym. Na początku relacja tych dwojga nie wygląda na najlepszą, jednak z czasem łączy ich ogromne uczucie. Niestety, ich miłość nie jeden raz będzie wystawiana na próbę. Czy w tak młodym wieku uda im się przetrwać i być razem?

Po raz kolejny jestem oczarowana. Uwielbiam takie historie. Napełniają mnie ogromną nadzieją. Wprawiają w doskonały nastrój. Tym zachwyciła mnie "Jesteś moja, dzikusko". To opowieść o trudnej miłości dwojga nastolatków o znacznie różnych charakterach. Miłości, która musi wiele wytrwać i wycierpieć. Swoją drogą jestem pod wrażeniem (niestety, negatywnym), ile krzywdy może wyrządzić ludzka zazdrość. Zupełnie, jakby ludzie nie kontrolowali swojego myślenia, swoich odruchów. To przerażające. Na domiar złego w realnym świecie spotyka się takie osoby. Warto się nad tym zastanowić, bo często to właśnie zazdrość jest przyczyną rozstań, nieszczęść, przykrości. Bohaterowie musieli się z nią zmierzyć i to wiele razy.

Co do bohaterów, są to postacie o różnych charakterach. Tony to bardzo porywczy nastolatek, przed którym wiele osób pochyla głowę ze strachu. Budzi ogromny respekt, a jednocześnie jest obiektem fascynacji wielu dziewczyn. Jego postępowanie i podejście do życia diametralnie zmieniają się po bliższym poznaniu Natalii. Najbardziej urzeka mnie w nim to, że potrafił przejść przemianę na lepsze z miłości. To coś, co zawsze chwyta mnie za serce w powieściach. Przejście bohatera na jasną stronę pod wpływem uczucia. Uwielbiam to. Poza tym, to może być trochę dziwne, ale ta jego gwałtowność też ma w sobie coś, co bardzo mi się podoba. Natalię również polubiłam. Mądra, inteligentna dziewczyna. Na pierwszy rzut oka delikatna i wrażliwa, a jednak potrafi przemówić dosadnie Tony'emu. Dała radę wszelkim przeciwnościom losu. Zdecydowanie należy się tutaj duży plus. Jest jeszcze jedna bohaterka, o której muszę wspomnieć. Jest nią Marta. Stała się chyba najbardziej znienawidzoną przeze mnie postacią, o jakiej kiedykolwiek czytałam. Nie cierpię, nie znoszę, nie toleruję tego typu dziewczyn. Wredna, podstępna, zazdrosna, nie odczuwająca żadnej skruchy. Jednak i taka osoba musiała się pojawić, aby cała historia była naprawdę świetna.

"Jesteś moja, dzikusko" wędruje, oczywiście, do przedziału moich ulubionych książek. To wspaniała powieść, którą czyta się naprawdę lekko, choć nie jeden raz napięcie wzrasta do granic możliwości. Nie mogłam się od niej oderwać. Sięgałam po nią nawet w trakcie kilkuminutowej przerwy od obowiązków. I chociaż od samego początku wiadomo, jak to się zakończy, chce się wiedzieć, w jaki sposób bohaterowie dotarli do tego etapu.

Tę powieść polecam wszystkim fanom autorki. Z pewnością nie zawiedziecie się. Jest to raczej literatura dla pań, chociaż może i niektórym panom przydałoby się przeczytać taką historię i wziąć przykład z postępowania głównego bohatera. Po prostu, zachęcam do sięgnięcia po nią wszystkich, którzy szukają historii o pięknej, silnej miłości, która potrafi przetrwać największe życiowe burze.



Merry


Książka wydana przez Wydawnictwo Novae Res

czwartek, 9 marca 2017

Zielenina bez glutenu - Magdalena Cielenga-Wiaterek - recenzja

Magdalena Cielenga-Wiaterek z wykształcenia jest prawnikiem, a od wielu lat wegetarianką i propagatorką zdrowej i ekologicznej kuchni. Jest autorką popularnego bloga i książki „Zielenina na talerzu".

W kolejnej książce „Zielenina bez glutenu” jak sama piszę, chce przybliżyć czytelnikom dietę bezglutenową i bezmięsną. Przepisy podzielone są na pory roku i czas podania (śniadanie, obiad, deser, kolacja). Każdy przepis ilustruje zdjęcie potrawy. Magdalena Cielenga-Wiaterek podkreśla, że gotuje sezonowo i lokalnie, więc składniki w przepisach pochodzą z Polski i pojawiają się na talerzu zgodnie z porami roku. Znajdziemy tutaj m.in. przepis na: zielone babeczki z kremem cytrynowym, tartę orzechową z nadzieniem szpinakowym i białymi szparagami, chleb z kaszą jaglaną, zapiekankę pasterską.

W dzisiejszych czasach coraz częściej słyszymy, jak bardzo ważna jest to co jemy dla naszego zdrowia, dobrego samopoczucia, a nawet proponuje się nam specjalne diety. Coraz więcej osób boryka się z alergiami, nietolerancją pokarmową, albo po prostu chce zdrowo jeść. Książka z przepisami „Zielenina bez glutenu” jak najbardziej w tym pomaga.



MJ


Za książkę dziękujemy Księgarni


wtorek, 7 marca 2017

Prawdziwy Tal(a)ent - Agnieszka Gola-Rakowska - recenzja

Wydawnictwo Burda przedstawia postać słynnego niegdyś zawodnika, a dziś trenera piłki ręcznej. Talant Dujszebajew został ukazany w trzech częściach: życie prywatne, zawodnicze i trenerskie, a czwarta zawiera wypowiedzi wielu ludzi o tym wybitnym sportowcu - żony, zawodników, działaczy. Całość jest formą bardzo rozbudowanego wywiadu, dlatego powstaje wiarygodny, pełny osobistych zwierzeń portret człowieka, który osiągnął sukces.

W dwóch pierwszych rozdziałach poznajemy całą drogę Talanta: od dzieciństwa i pierwszych gier w Kirgistanie, poprzez trudny okres w klubie moskiewskim i reprezentacyjnych początkach, dalszą karierę i wybory dokonywane na Zachodzie, interesujące doświadczenia ostatnich lat gry. Trzecia część ukazuje trenerską drogę byłego zawodnika - od Hiszpanii po sukces z polskim klubem Vive Kielce w Lidze Mistrzów.

Dujszebajew obszernie odpowiada na wszystkie pytania, wydaje się szczery w swoich wypowiedziach, nie pozuje na gwiazdę-celebrytę. Zapewne w tym tkwi jedno ze źródeł jego sukcesów, zwłaszcza, że nieustannie podkreśla rolę ciężkiej pracy oraz poważnego, pełnego sumienności podejścia do uprawiania sportu.

Książka wypełniona ogromną ilością zdjęć ze wszystkich etapów życia Talanta Dujszebajewa przybliża tę postać i jest ciekawą pozycją dla miłośników sportu. 



ZJ



Książka wydana przez


poniedziałek, 6 marca 2017

Całkiem obcy człowiek - Rebecca Stead - recenzja


Kiedy ostatnio byłam w bibliotece, miałam ogromny wybór nowych książek. Nie wiedziałam, na co się zdecydować, ale po chwili zauważyłam powieść pt. „Całkiem obcy człowiek” autorstwa Rebecci Stead. Tytuł zaintrygował mnie, więc postanowiłam zaryzykować. Rebecca Stead oprócz „Całkiem...” ma na koncie inne książki dla młodzieży. Jej książka „When You Reach Me” znalazła się na liście bestsellerów „New York Timesa”.

Książka ta jest typową powieścią młodzieżową. Poznajemy tu trzy gimnazjalistki – Bridge, Tabithę i Emily. Poznajemy również Sherma, Jamie i Celeste.

Bridge w przeszłości została potrącona przez samochód, cudem przeżyła. Wierzy, że ma w życiu jakiś konkretny cel, skoro lekarzom udało się ją uratować. Teraz – kilka lat po wypadku - jest to dość osobliwa nastolatka z kocimi uszami na głowie. Emily nawiązuje kontakt z pewnym chłopakiem. Jednak ta znajomość jest tylko wirtualna i polega na wysyłaniu sobie nawzajem szczególnego rodzaju zdjęć. Kiedy jedno z takich zdjęć dostaje się w niepowołane ręce, w szkole wybucha afera. Tab jest młodą feministką i potrafi przejrzeć każdego na wylot.

Ten rok wystawi przyjaźń dziewczyn na wielką próbę. Czy uda im się wytrwać w ich odwiecznej zasadzie „nigdy się nie kłócić” ? I jak na ich przyjaźń wpłynie szkolny konkurs talentów?

Sherm to skrzywdzony nastolatek. Jego dziadkowie rozwiedli się. Chłopak nie potrafi zrozumieć całej tej sytuacji, nie chce kontaktu z dziadkiem, lecz w głębi serca cały czas bardzo go kocha. Pisze do niego listy, których nie wysyła. Czy w końcu zbierze się na odwagę, by wybaczyć dziadkowi?

Powieść porusza wiele ważnych spraw. Takich jak zaufanie, zdrada, wirtualne znajomości, głupie zakłady, problemy rodzinne, poświęcenie się dla przyjaźni, samotność, sekrety skrywane od lat.

Powieść czyta się szybko. Ułatwia to podział na rozdziały. Jeden to zaledwie dwie, trzy strony. Język jest łatwy – przygotowany pod młodego czytelnika.

Jak dla mnie była to powieść lekka i przyjemna. Nie wniosła jednak wiele do mojego życia, nie było tu miejsca na jakieś głębokie przemyślenia i refleksje. Do końca też nie potrafiłam się połapać, kto jest kim, kto jest z kim spokrewniony, kto gdzie mieszka. Imiona bohaterów mi się mieszały. Nie żałuję, że poznałam tę historię, ale nie jest to książka, do której będę wracać.

Myślę, że powieść jest przeznaczona dla trochę młodszej młodzieży.



Weronika, 17 lat


Książka wydana przez



niedziela, 5 marca 2017

Kobieta znikąd - Mary Kubica - recenzja

Autorem książki „Kobieta znikąd” jest amerykańska powieściopisarka Mary Kubica. Jej pierwsza powieść „Grzeczna dziewczynka”, podobnie jak kolejna znalazły się na liście bestsellerów New York Timesa.
„Kobieta znikąd” jest thrillerem psychologicznym.

Główna bohaterka Esther Vaughan znika w niewyjaśnionych okolicznościach.
Jej współlokatorka Quinn znajduje w jej rzeczach niepokojące listy miłosne, w których zawarte są oprócz miłosnych wyznań także pogróżki. W tym samym czasie w pewnym miasteczku pojawia się kobieta. Od razu wzbudza zainteresowanie Alexa. Dom chłopaka mieści się w pobliżu opuszczonego, zrujnowanego budynku. Kiedy tajemnicza kobieta zamieszkała w ponurym domu, stało się jasne, że chce się ukryć. Jakie zamiary ma postać, pojawiająca się w miasteczku tak nagle? Czy się boi? Może czeka na kogoś, kto wpadnie w jej pułapkę?

Opowieść napisana jest językiem zrozumiałym dla każdego. Ciekawa fabuła i chęć rozwiązania zagadki sprawia, że nie możemy oderwać się od historii Esther. Autorka posługuje się lekkim językiem, który pochłania się bardzo szybko.

Książka odpowiednia jest dla osób, które uwielbiają zagadki. Autorka trzyma nas w napięciu do samego końca. Jeżeli lubisz tajemniczość i zagadkowość, to ta historia jest dla ciebie! 



Natalia, lat 16


Książka wydana przez Wydawnictwo


piątek, 3 marca 2017

Być jak Audrey Hepburn - Mitchell Kriegman - recenzja

"Być jak Audrey Hepburn" to pierwsza powieść Mitchella Kriegmana, twórcy m.in. "Niedźwiedzia w dużym, niebieskim domu".

Książka ta opowiada historię Lisabeth - marzycielki stłamszonej przez otaczającą ją szarą rzeczywistość, dziewczyny obarczonej ciężarem matki alkoholiczki - dla której jedynym ratunkiem są filmy z Audrey Hepburn. Są one jedyną radością w jej życiu, zna je na pamięć. Jest nimi oczarowana do tego stopnia, że gdy w muzeum, w którym pracuje jej jedyna przyjaciółka pojawia się legendarna sukienka należąca niegdyś do jej idolki, dziewczyna postanawia ją założyć i przez przypadek staje się nową Audrey. Dostaje się do świata bogaczy i gwiazd, wyglądając jak jedna z nich. Na gali poznaje piosenkarkę z marnym głosem i skłonnością do alkoholu - Tabithę - i zaprzyjaźnia się z nią. Tabitha wprowadza Lisabeth do swojego świata, który według mnie jest złotą klatką. Z zewnątrz idealne życie gwiazd i modeli bielizn, w środku jest zgniłe, pełne tajemnic i intryg. Lisabeth musi podjąć wiele trudnych decyzji oraz ułożyć hierarchię wartości aby nie zgubić się w nowej sytuacji i nie stracić tego co najważniejsze.

"Być jak..." przeczytałam bardzo szybko, książka nie jest nudna. Zostały w niej zawarte ciekawe wątki. Próba uchwycenia świata sławy i przepychu oczami zwykłego człowieka jest interesującym pomysłem i myślę, że panu Mitchellowi udało się to znakomicie.

Moim jedynym, zastrzeżeniem jest to, że koniec historii był do przewidzenia, a wszystko układało się po myśli głównej bohaterki.

Natomiast bardzo spodobały mi się wnioski, które nasuwają się po przeczytaniu tejże książki - aby doceniać, to co się ma, niezależnie od tego jak źle wygląda sytuacja oraz aby zawsze dążyć do poznania siebie i swojego przeznaczenia.

Polecam tę książkę nastolatkom, gdyż myślę, że dorosły człowiek może nie wytrzymać "hormonów" i rozterek młodego człowieka.


OB


Książka wydana przez


środa, 1 marca 2017

Za zamkniętymi drzwiami - B.A.Paris - recenzja

Miałam ostatnio okazję przeczytać książkę pt. "Za zamkniętymi drzwiami" B.A. Paris.  Opowiada ona historię Grace, która całe swoje życie oddała swojej młodszej, chorej na Zespół Downa siostrze. Kobieta mało miała szczęścia i miłości w życiu, każdą wolną chwilę poświęca siostrze. Kolejna nowa miłość nie trwa długo, ponieważ przeszkadzała w tym opieka nad siostrą, której choroba odstrasza każdego nowego partnera Grace. Lecz pewnego dnia wszystko się zmienia, gdy Grace poznaje Jack'a, który chce zaopiekować się nią i jej siostrą. Kobieta po półrocznej znajomości, zgadza się wyjść za mężczyznę.

Jack Angel to przystojny, inteligentny, świetnie zarabiający prawnik, który potrafi wzbudzać sympatię w dosłownie w każdym. Grace to perfekcyjna pani domu, o wielu zainteresowaniach. Z pozoru Jack i Grace stworzyli idealne małżeństwo. On twierdzi, że na taką kobietę czekał całe życie - nie kłamał - lecz jego słowa nie mają w sobie ani krzty romantyzmu. Gdy przyjrzymy się bliżej, dostrzegamy coś niepokojącego, a mianowicie, że Grace ma kraty w oknie od sypialni. Zastanawiamy się, dlaczego nie posiada telefonu, nie przychodzi na umówione spotkania? Dlaczego jej mąż jest zawsze przy niej? Odpowiedzi na te pytania ukryte są "Za zamkniętymi drzwiami" od ich domu.

Czytając powieść B.A. Paris nie potrafiłam się oderwać od lektury. Historia przyciąga swoją zagadkowością i mrocznymi sekretami. Gdy czytałam miałam poczucie lekkiego strachu i niepokoju, na rękach tworzyła się "gęsia skórka". Chciałam poznać odpowiedzi na pytania, które zadawałam sobie w głowie.

Książka "Za zamkniętymi drzwiami" bardzo mi się spodobała. Dawno nie czytałam czegoś równie wciągającego. Polecam bardzo gorąco, naprawdę jest warta przeczytania.



Natalia, lat 16



Książka wydana przez Wydawnictwo