Książka i możliwość czytania to jeden z największych cudów naszej cywilizacji - Maria Dąbrowska

wtorek, 28 lutego 2017

Tłumacząc Hannah - Ronaldo Wrobel - recenzja

Powieść przenosi czytelnika w ciekawy okres historyczny - lata przedwojenne w Brazylii. Wydarzenia rozgrywają się więc na oryginalnym tle, w interesujących czasach. 

Akcja rozwija się dość wolno, bohater, żydowski emigrant, Max Kutner, jest prostym szewcem, ale pewnego dnia niespodziewanie otrzymuje dziwne dla niego zadanie. Ponieważ dobrze zna jidysz, będzie tłumaczyć cenzurowane przez władze listy przychodzące do Brazylii. Dalej akcja pełna jest wspomnień z czasów pierwszej wojny, młodości spędzonej w Polsce, o oryginalnych okolicznościach podróży do Ameryki Południowej. Najciekawsza dla autora staje się znajomość z Hannah, którą poznaje z listów czytanych w ramach swoich nowych obowiązków. Oczywiście, pragnie ją odnaleźć.

Powieść Ronaldo Wrobla pozwala wejść w świat kultury żydowskiej i języka jidysz (zrozumienie słów ułatwia słowniczek na końcu książki), lecz wciąga dopiero po dłuższym czasie i wymaga sporo cierpliwości. Spodoba się (chyba) głównie czytelnikom zainteresowanym tym kręgiem kulturowym lub miłośnikom refleksyjnych, nieco smętnych opowieści.


ZJ


Książka wydana przez Wydawnictwo


Przed końcem świata - Tommy Wallach - recenzja

Książka "Przed końcem świata" to debiut Tommy'ego Wallacha muzyka i pisarza. Została przetłumaczona na kilkanaście języków.

Wydarzenia obserwujemy z perspektywy czterech młodych ludzi: Petera, Elizy, Andy'ego i Anity, którzy nagle dowiadują się, że ku Ziemi pędzi asteroida Ardor i najprawdopodobniej zniszczy życie na naszej planecie...

Co byście zrobili gdybyście nagle dowiedzieli się, że koniec świata jest bliski i nie zostało wam dużo czasu?

Pomysł na zbliżający się koniec świata i obserwowanie jak ludzie będą reagować nie jest nowy, tutaj śledzimy losy nastolatków, którzy dopiero wchodzą w dorosłe życie, nie wiedzą jeszcze czego od życia chcą. Myślą, że życie dopiero się zaczyna, po skończeniu szkoły średniej, wyrwaniu się z domu, dostaniu się na studia.

Książkę czyta się szybko, bo czytelnik sam jest ciekaw jak to się skończy, w końcu istnieje cień szansy, że Ardor ominie Ziemię. Jednak bohaterowie nie do końca mnie do siebie przekonali. Temat książki zmusza do refleksji. Często żyjemy, zwłaszcza młodzi ludzie z przeświadczeniem, że mamy dużo czasu, ba jesteśmy nieśmiertelni, ale co jak tego czasu wcale tak dużo nie mamy? Świat się skończy za miesiąc, tydzień? I nie musi to być wielki koniec świata, ale nasz prywatny jak choroba, wypadek? Myślimy, że mamy władzę nad naszym życiem, teraźniejszością. Są to tematy, które od zawsze zajmowały filozofów i zajmują naszych bohaterów. Jednak po lekturze książki mam do niej mieszane uczucia. Zabrakło mi większych przeżyć, wiary, nadziei, przemyśleń, więzi z najbliższymi, rodziną. Można jednak "Przed końcem świat" przeczytać choćby po to, by samemu zastanowić się co w życiu dla mnie jest ważne, i by nie czekać na lepsze jutro. Książkę uzupełnia muzyka skomponowana przez autora powieści, którą można posłuchać na jego stronie internetowej.



MJ



Książka wydana przez


poniedziałek, 27 lutego 2017

Już mnie nie oszukasz - Harlan Coben - recenzja

„Już mnie nie oszukasz” - to kolejna świetna książka Harlana Cobena, którą przeczytałem. Autor po raz kolejny pokazał nam swoje „pisarskie mistrzostwo”.

Coben, przedstawia nam w książce losy bohaterki - May Stern - oficera sił specjalnych, która po powrocie z misji w Iraku układa swoje życie w cywilu od nowa. Na przeżycia z czasów kiedy była na misji, nakładają się te z bieżącego życia, a w szczególności morderstwo jej męża Joego. Psychika bohaterki zostaje poddana ciężkiej próbie.

Jakby tego było mało, w nagraniu z kamery zainstalowanej przez bohaterkę w jej domu dla sprawdzenie opiekunki dziecka pojawia się Joe - mąż który przecież nie żyje. Maya musi zmierzyć się z przeszłością, ale również uporządkować teraźniejszość.

To wszystko nie jest proste…

Bardzo zaskoczyło mnie zakończenie całej historii głównej bohaterki, w ogóle się takiego rozstrzygnięcia nie spodziewałem.


Książkę gorąco polecam i oczywiście czekam na więcej!



Szakal



Książka wydana przez Wydawnictwo



Dzięki za tę podróż - Tommy Walllach - recenzja

Tommy Wallach jest powieściopisarzem, scenarzystą, i muzykiem. Mieszka na Brooklynie. Jego teksty publikowano w renomowanych czasopismach.

Głównym bohaterem książki "Dzięki za tę podróż" jest Parker. Chłopiec nie ma przyjaciół. Ma niską samoocenę. Często wagaruje. Po tragicznym wypadku, w którym traci ojca, wpada w traumę. Od tego czasu nic nie mówi. Jest skryty, zamknięty w sobie. Izoluje się od ludzi. Nastolatek nie ma zamiaru studiować. Nosi ze sobą notes, za pomocą, którego kontaktuje się z otoczeniem. Często zamiast w szkole, spędza czas w hotelach. Czasami kradnie. Uważa, że ludzie bogaci nie pilnują swoich rzeczy, więc są łatwym celem dla złodziei.

W jednym z hoteli poznaje Zeldę. Dziewczyna przyciąga jego uwagę. Jest wyjątkowa. Ma srebrne włosy. Opowiada mu historie swojego życia. Jej opowieść jest mało realistyczna. Chłopiec nie wierzy jej. Dopiero po pewnym czasie dochodzi do wniosku, że Zelda nie może kłamać. Zwierza mu się ze swoich planów. Mówi, że jest znudzona życiem. Chce skoczyć z mostu Golden Gate. Parker próbuje ją odwieść od tego pomysłu. Czy mu się to uda? Zelda mówi, że nie skoczy, dopóki, nie wyda wszystkich pieniędzy, jakie posiada. Zawiera układ z Parkerem. Obiecuje, że nie skoczy pod jednym warunkiem...

Razem przeżywają niezapomniane chwile. Mama Parkera cieszy się z ich wspólnych kontaktów. Dzięki Zeldzie chłopak idzie na imprezę do znajomych. Postanawia też iść na studia.

W tej lekturze jest przedstawiony wpływ innych ludzi na nas. Otaczają nas przecież różni. Sporo wokół jest optymistów i pesymistów. Zelda wywarła pozytywny wpływ na Parkera. Można powiedzieć, że pomogła mu otrząsnąć się z traumy, jaką w sobie nosił. Dzięki niej chłopiec zaczął dostrzegać osoby, które go otaczają. Zaczął rozmawiać ze znajomymi ze szkoły, oczywiście za pomocą swojego notesu. Zaczął myśleć o swojej przyszłości. Otworzył się na innych ludzi. Jego zmiana następowała stopniowo. Udało mu się wyjść z żałoby.

Polecam "Dzięki za tę podróż" każdemu. Powieść zachęca do wielu przemyśleń. Uważam, że książka ta idealnie wypełni wolną chwilę.


Kasia, lat 18


Książka wydana przez Wydawnictwo




piątek, 24 lutego 2017

Głębia osobliwości. Parabellum. Tom 3 - Remigiusz Mróz - recenzja

Parabellum... Cudowne Parabellum. Przepadłam bez reszty czytając wszystkie jego części. Uwielbiam Remigiusza Mroza za to, co stworzył. Cały cykl przeczytałam jednym tchem. Nie dało się zrobić przerwy po pierwszym tomie, a trzeci, czyli właśnie "Głębia osobliwości" powalił mnie na łopatki.

To dalsze losy bohaterów poznanych w "Prędkości ucieczki" i "Horyzoncie zdarzeń". Bronek próbuje dostać się na zachód Europy, aby dołączyć do formujących się polskich oddziałów. Maria staje się świadkiem dziwnych i przerażających zdarzeń mających miejsce w pewnym niemieckim domu. Staszek trafia do obozu koncentracyjnego, gdzie każdego dnia uważa na czyhającą zewsząd śmierć. Natomiast Christian Leitner musi zmierzyć się sam ze sobą...

Często bywa tak, że kolejne części jakiegoś cyklu, są o wiele słabsze od pierwszej. Nie tym razem. Moim zdaniem "Głębia osobliwości" to, pod każdym względem, najlepszy tom Parabellum. Dzieje się tutaj najwięcej. Jest mnóstwo zwrotów akcji. Ogrom zaskakujących momentów, które wbijają czytelnika w fotel z wielkimi oczami ze zdziwienia. Nie byłam w stanie się od niej oderwać. Czy trzeba pisać, że jest to wielka zaleta tej książki? Chyba nie.

Co do samych bohaterów, uwielbiam ich od pierwszych stron, od samego poznania. Oczywiście, Christan Leitner nadal jest bardzo intrygującą i tajemniczą postacią, ale tym razem wygrywają jednak Staszek i kapitan Obelt. Zdecydowanie. To, co obaj przeżywają na kartach tej powieści jest czymś niewyobrażalnym i wymagającym ogromnej odwagi, determinacji i chęci życia. Poza tym ich losy dokładnie obrazują warunki, w jakich musieli żyć więźniowie obozów koncentracyjnych. Coś potwornego i nieludzkiego. Ponadto zachowanie wielu esesmanów też daje wiele do myślenia. Mam wrażenie, że ci ludzie byli pozbawieni jakichkolwiek uczuć. Nigdy nie byłam, nie jestem i nie będę w stanie zrozumieć takiego postępowania, bo fakt o szerzącej się nazistowskiej propagandzie, nie jest dla mnie najbardziej trafionym argumentem. To kolejny powód, dla którego naprawdę warto sięgnąć po tę powieść.

Już tęsknię za tą historią. Parabellum to mój czytelniczy faworyt ubiegłego roku. Chętnie poznałabym dalsze losy bohaterów, bo bardzo się z nimi zżyłam. "Głębia osobliwości" to, jak już wcześniej wspomniałam, najlepsza część całego cyklu. Wywołała we mnie mnóstwo emocji. Momentami miałam łzy w oczach, co rzadko zdarza mi się w trakcie lektury. Najsmutniejsze były dla mnie fragmenty, kiedy już myślałam, że będzie dobrze, a tu nagle nie wszystko poszło zgodnie z planem, ale to też sprawiło, że książka jest niesamowita. Innym razem odetchnęłam z ulgą, aby za moment wpaść razem z bohaterami w wir zdarzeń, które są doprawdy zaskakujące. To wszystko sprawiło, że jestem w tej powieści po prostu zakochana.

Wszystkim gorąco polecam tę wspaniałą książkę, jak i dwa poprzednie tomy Parabellum. Wspaniała historia wojenna, o przetrwaniu, miłości, determinacji. O podejmowaniu ważnych decyzji, walce z wrogiem, ale często też z samym sobą. Mnie "Głębia osobliwości" chwyciła za czytelnicze serce.



Merry


Książka wydana przez Wydawnictwo Czwarta Strona

środa, 22 lutego 2017

Dygot - Jakub Małecki - recenzja

Jakiś czas temu obiło mi się o uszy, że "Dygot" Jakuba Małeckiego to bardzo dobra książka. Prawdę powiedziawszy rzadko sięgam po tego typu literaturę, ale postanowiłam zrobić wyjątek, tym bardziej, że już czeka na mnie najnowsza powieść autora.

Polska prowincja. Przestrzeń kilkudziesięciu lat, kilku pokoleń. Jan Łabendowicz odmawia pomocy uciekającej Niemce. Ta rzuca na niego klątwę. Wkrótce na świat przychodzi syn Jana, jednak nie jest to zwykłe dziecko. Nienaturalnie blade. Białe włosy. Jak to bywa w okrutnym świecie, Wiktor szybko staje się tematem plotek, obiektem drwin, wyzwisk i tym podobnych. Tymczasem córkę Bronka Geldy dosięga klątwa Cyganki. Emilka zostaje ciężko poparzona. Na życie zarówno Łabendowiczów, jak i Geldów wpływa wiele sytuacji, zdarzeń, a także przepowiedni. W końcu obie rodziny łączą się w dość nieoczekiwany sposób poprzez związek Wiktora i Emilii, a po wielu latach zostaje rozwiązana zagadka tragicznego wydarzenia.

Ta książka jest po prostu niesamowita. Mroczna, tajemnicza, zaskakująca. Na pewno nie należy do powieści łatwych, ale przy tym czyta się ją bardzo szybko i z zainteresowaniem. Wracając do jej niesamowitości. To historia, która dzieje się na przestrzeni kilku pokoleń. Widać, jak zmieniają się czasy, wartości. To także pokazanie inności, która dawniej, zwłaszcza na prowincjach, była wytykana palcami, przeklinana, uznawana za wcielenie zła. Z tym wiąże się również mrok tej powieści. Negatywna siła ciągle gdzieś się przewija. Nie zawsze jest widoczna gołym okiem. Po prostu, wyczuwa się ją. Tajemnicza śmierć jednego z bohaterów to również bardzo ciekawy, zaskakujący i ważny element tej powieści.

Przepowiadanie przyszłości, klątwy, stereotypy. Tego tutaj także nie zabrakło. Kiedy sprawdzają się wypowiedziane słowa, wszystko staje się bardziej przerażające. Ma się wrażenie, że nic nie da się już zrobić, zmienić. Przekleństwo, przed którym nie da się uchronić. Co za tym idzie, kiedy rodzi się Wiktor, który, jak się okazuje, choruje na albinizm, staje się obiektem drwin poprzez stereotypy. Przecież takie dziecko na pewno jest gorsze. Każde odstępstwo od przyjętych norm, nie jest wszak mile widziane. Nikt nie zastanawia się nad tym, że takie zachowanie wobec niego, może nie skończyć się dobrze. Człowiek "obdarzony" innością często musi się mierzyć z nieprzychylnie nastawionym otoczeniem, co z pewnością utrudnia mu normalne życie. Zaczyna zadawać sobie pytania. Dochodzi do takich, a nie innych wniosków.

"Dygot" to niełatwa powieść. Wymagająca. Poruszająca ważne tematy o inności, ale nie tylko. Nostalgiczna, mroczna i szokująca. Chociaż rzadko sięgam po tego typu powieści, ta już samym opisem na okładce bardzo mnie zaintrygowała, a kiedy zaczęłam lekturę, nie mogłam od niej odejść. Bardzo mi się spodobała i z chęcią niebawem rozpocznę "Ślady". Z kolei "Dygot" polecam osobom, które lubią niebanalne książki nienależące do łatwych i przyjemnych.



Merry


Książka wydana przez 


Na własnych nogach - Amy Purdy, Michelle Burford - recenzja

Książka przyciąga wzrok okładką, na której na tle gór pozuje piękna uśmiechnięta blondynka w niebieskiej kusej sukience. Szokują nogi, bo zamiast własnych ma dwie protezy, które wcale nie zabierają jej uroku, wręcz przeciwnie.Tak sięgnęłam po historię Amy Purdy. Kobiety, która w wieku 19 lat w wyniku ciężkiej choroby straciła obie nogi i musiała przejść przeszczep nerki.

Jest to książka o wielkiej sile woli, sile przetrwania i chęci czerpania z życia jak najwięcej. Amy pomimo tragedii nie załamała się, ba przełamywała ku zdziwieniu lekarzy, własne ograniczenia. Przed chorobą bardzo kochała snowboard, jednak po amputacji nóg powiedziano jej, że nie będzie mogła już jeździć na desce. Amy nie tylko wróciła do ukochanego sportu, ale i dzięki staraniom założonej przez siebie i przyjaciela fundacji, stworzono dyscyplinę paraolimpijską, w której wzięła udział (Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie w Soczi w 2014 r.) i wywalczyła brązowy medal. Będąc jedyną uczestniczką, która miała dwie protezy nóg!

Amy Purdy stała się profesjonalnym mówcą, w swoich prezentacjach przedstawia nie tylko swoją historię, ale i motywuje ludzi do nie poddawania się przeciwnością losu, ale i wzięcia życia w swoje ręce. Zagrała też w filmach i wzięła udział w  amerykańskiej wersji "Tańca z gwiazdami", z sukcesami. Jeździ po świecie, poznaje ludzi.

Książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Amy łatwo wciąga nas w swój świat. Warte wspomnienia jest jakie wielkie wsparcie otrzymała od swojej rodziny, przyjaciół i znajomych. Myślę, że dla tej kobiety nie ma rzeczy niemożliwych. Ona po prostu spełnia swoje marzenia. Warto przeczytać książkę "Na własnych nogach" Amy Purdy.



MJ




Książka wydana przez




poniedziałek, 20 lutego 2017

Pryncypium - Melissa Darwood - recenzja

"Pryncypium", czyli niespodziewanie świetna książka (w moim przypadku ebook), która w minionym czasie pochłonęła mnie bez reszty.

Zoltan jest bezwzględnym przedsiębiorcą, który za nic ma innych. Wydaje się być człowiekiem pozbawionym wszelkich uczuć. Jednak to tylko pozory. Tak naprawdę jest on członkiem starożytnej organizacji, która strzeże praw Pryncypium i wiedzy o Nominach. Jego życie zmienia się diametralnie, kiedy pojawia się w nim Aniela. Zupełne przeciwieństwo Zoltana. Dziewczyna młoda, ale już ze sporym bagażem życiowych doświadczeń. Ciężko pracuje i jednocześnie studiuje, aby pomóc swojej rodzinie. Dzieli ich dosłownie wszystko, a jednak los postanowił w jakiś sposób ich połączyć...

Naprawdę, kiedy sięgałam po tego ebooka, nie spodziewałam się, że będzie to tak wciągająca i wspaniała historia. Mam słabość do powieści, w których występują ci na pozór źli mężczyźni, przepełnieni pewnością siebie, wręcz arogancją, a w głębi duszy to dobrzy ludzie. Są w stanie darzyć niebywałym uczuciem i przejść metamorfozę pod wpływem drugiej osoby, która pokazuje im, czym jest prawdziwa miłość. Po prostu uwielbiam tego typu historie. Zawsze chwytają mnie za serce. Tak było i tym razem. Zoltan stał się kolejnym bohaterem literackim, którego darzę ogromną sympatią. Anieli też należy się miejsce wśród moich ulubionych bohaterek. Podejrzewałam, że będzie trochę taką przysłowiową szarą myszką, ale nie. Zaskoczyła mnie pozytywnie. Ogromny plus dla autorki za główne postacie "Pryncypium".

Sama fabuła również zasługuje na pochwałę. Było to dla mnie coś nowego, świeżego. Lubię książki, w których współczesność łączy się z nutą fantazji, czegoś niesamowitego, niespotykanego, nadprzyrodzonego. Tutaj mamy do czynienia z przeznaczeniem imion. Możecie się przekonać o tym, jaką posiadają moc. Jednak nie tylko Nomina odgrywają znaczącą rolę w naszym życiu. Ważna jest również harmonia pomiędzy nimi, a Lokum i Ipsum. Uważam, że pomysł autorki na tę książkę jest naprawdę świetny i moim zdaniem został bardzo dobrze zrealizowany.

Ta historia pokazuje, że tak naprawdę nie ma znaczenia, jak bardzo się różnimy. To właśnie przeciwieństwa najbardziej się przyciągają i tworzą najciekawsze duety. Liczy się przede wszystkim kierowana przeznaczeniem miłość, która pokonuje wszelkie niedogodności i przeciwieństwa.

Wyjątkowo miło spędziłam czas z "Pryncypium". Wciągająca, ciekawa lektura. Konkretni bohaterowie. Sporo akcji. Intrygująca fabuła. Czego chcieć więcej? Być może jedynie kontynuacji. Gorąco polecam zwłaszcza tym czytelnikom, którzy tak jak ja, uwielbiają tego typu historie miłosne. Moim zdaniem "Pryncypium" spodoba się także osobom, które poszukują niezbyt obszernej, ale wciągającej lektury, którą czyta się lekko i przyjemnie.


Merry


Książka wydana przez Wydawnictwo Genius Creations

piątek, 17 lutego 2017

Słowik - Kristin Hannah - recenzja

"Słowik" to genialna powieść autorstwa Kristin Hannah. Autorka jest wielokrotnie nagradzaną i bestsellerową pisarką, która zdobyła wiele nagród, m.in. Złotego Serca, Maggie, i nagroda 1996 National Reader's Choice. Na swoim koncie ma wiele książek, jednak dopiero ta książka zwróciła ogromną uwagę czytelników.

Jest to powieść historyczna opowiadająca o życiu podczas II wojny światowej. Na początku, sam motyw wojny może zniechęcić do przeczytania, lecz po pierwszym, krótkim rozdziale okazuje się być intrygującą opowieścią.

Bohaterkami "Słowika" są dwie, zupełnie różniące się od siebie siostry. Starsza, Vianne, to spokojna osoba z uporządkowanym życiem. Ma męża i małą córeczkę, których kocha ponad życie. Nie dopuszcza do siebie myśli, że cokolwiek mogłoby popsuć jej szczęście. Młodsza z sióstr, Isabelle, jest zbuntowaną, młodą kobietą, która czuje się całkowicie odrzucona przez swoją rodzinę. Gdy wybucha wojna, impulsywna bohaterka przyłącza się do ruchu oporu, próbując jakoś przyczynić się do odzyskania niepodległości kraju. Niestety te działania, ściągają na jej rodzinę śmiertelne niebezpieczeństwo.

Podczas wojny każda z sióstr musi poradzić sobie z nowymi niebezpieczeństwami. Vianne, opuszczona przez zmobilizowanego do wojska męża musi przyjąć do swego domu wroga. Postanawia także pomóc żydowskim dzieciom, lecz zbytnio nie angażować się w dalsze działania. Isabelle natomiast, wraz ze swoim ruchem oporu stwarza siatkę przerzutów brytyjskich lotników, którzy zostali zestrzeleni w wojnie powietrznej na pomoc Francji. Obie siostry przeżywają wewnętrzną metamorfozę i odkrywają nieznane dotąd cechy charakteru.

Powieść inspirowana jest życiorysem bojowniczki ruchu oporu, Andrée de Jongh. Autorka zawarła w tej książce wszystkie informacje o codziennym życiu kobiet podczas wojny. Przedstawiła trud zdobywania pożywienia oraz ciągły strach o swoich najbliższych.

Często te kobiety musiały wykazać niezwykłą odwagę aby przejść na drugą stronę ulicy lub wyjrzeć przez okno. Dużo pozycji literackich skupia się na walkach na froncie oraz okrutnym życiu w obozach. Kristin Hannah kieruje naszą uwagę w kierunku matek, żon i dzieci, których czyny nie zawsze są doceniane. Ciekawe w tej książce jest przeplatanie opowieści o Vianne i Isabelle z opowieścią jednej z sióstr wiele lat po wojnie. Tożsamość tej siostry do końca książki jest ukrywana i wbrew wszelkim domysłom zostaje ujawniona. Jest to ciekawy zabieg, dzięki któremu powieść zostaje urozmaicona. Powieść zawiera także wiele sentencji, dających do myślenia.

Książka skradła moje serce i osobiście nie mogę się doczekać ekranizacji. Pokazała mi wojnę z zupełnie innej strony w oryginalnym wydaniu. Jeszcze nigdy tak szybko nie przeczytałam tak grubej i wartościowej książki w parę dni. Osobiście zachęcam wszystkich do zapoznania się z tą wyśmienitą lekturą. Urozmaica nasze wiadomości na temat wojny i pozwala lepiej zrozumieć jej istotę, czym tak naprawdę była. Szczególną zachętę kieruje do osób, które tak jak ja, są znudzone tym tematem. Dzięki Hannah ożywiło się moje zainteresowanie tym tematem.

"Miłość pokazuje nam, kim chcemy być. Wojna pokazuje, kim jesteśmy"


Agnieszka, lat 16


Książa wydana przez Wydawnictwo Świat Książki


czwartek, 16 lutego 2017

Muza - Jessie Burton - recenzja

Miałam już przyjemność zapoznać się z twórczością Jessie Burton. Bardzo podobała mi się "Miniaturzystka". Teraz nadszedł czas na najnowszą powieść, czyli "Muzę", która moim zdaniem jest genialna.

Czego dotyczy? To historia tajemniczego obrazu, który został namalowany przez słynnego hiszpańskiego malarza w latach 30. XX wieku, a zaginął w czasie II wojny światowej. W 1967 roku dzieło trafia do renomowanej londyńskiej galerii, czym wzbudza niemałe poruszenie wśród marszandów. Przez przypadek stenotypistka (Odelle Bastien) wpada na trop bardzo intrygującej zagadki sprzed trzydziestu lat. Jeszcze nie wie, że jest bliska odkrycia sekretu, którego ujawnienie wywołałoby wielką burzę w świecie sztuki..

Ostatnio przychodzi mi z trudem znalezienie takiej książki, od której nie mogłabym się oderwać i która byłaby tak dobra, że zepchnęłaby moje obowiązki na dalszy plan. Tym razem udało się. "Muza" pochłonęła mnie bez reszty, a zeszły wieczór uznaję za jeden z najlepszych pod względem spędzania czasu z lekturą. Uwielbiam wciągające, intrygujące historie, które z każdą stroną odkrywają coraz więcej. Taka właśnie jest najnowsza powieść Jessie Burton. Daję jej ogromnego plusa.

Bohaterowie również są bardzo ciekawi. Każdy z nich jest inny, każdy z nich jest wyjątkowy, ale los niesamowicie potrafi ich połączyć za sprawą jednego obrazu i to nawet na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Zdecydowaną faworytką wśród postaci jest dla mnie Teresa. Ta postać jest najciekawsza i najbardziej tajemnicza. Oczywiście, pozostali również są warci uwagi. Olivia ze swoim niebywałym talentem malarskim. Izaak, o którym nie można powiedzieć, żeby był nudny. Jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych bohaterów tej powieści. Odelle także da się polubić. Poza tym to właśnie dzięki niej możemy poznać tę fantastyczną historię.

Ponadto jest to piękne przedstawienie emocji związanych ze sztuką i nie tylko z nią. Widać tutaj złość, miłość, przyjaźń, nienawiść. Wyczuwa się wszechobecną atmosferę jakiegoś tajemniczego wydarzenia, które niewątpliwie rzutuje na teraźniejszość. To powieść, która ukazuje potęgę ludzkiego umysłu jako narzędzia do tworzenia wspaniałych wizualizacji własnej wyobraźni.

Fabuła "Muzy" jest bardzo dobrze przemyślana, co zasługuje na kolejny plus. Uwielbiam książki, które potrafią zaciekawić już od pierwszych stron. Ta zdecydowanie do takich należy. Ponadto jest napisana w bardzo przystępny sposób. Czyta się ją szybko za sprawą niesamowitej historii, jaką przedstawia, a także stylu autorki, który z pewnością będzie odpowiadał wielu czytelnikom.

Najnowsza powieść Jessie Burton to wspaniała lektura, która wciąga bez reszty. To opowieść o tajemnicach, intrygach i strzeżeniu prawdy. Do tego jest to duży zastrzyk emocji. Mam nadzieję, że spodoba się Wam tak, jak i mnie. "Muza" Jessie Burton trafia na moją półkę jako kolejna ulubiona powieść. Gorąco polecam ją wszystkim tym, którym spodobała się "Miniaturzystka". Warto, aby sięgnęły po nią te osoby, które gustują w historiach ze sztuką w tle, a także wszyscy ci, którzy chcieliby przeczytać niesłychanie wciągającą, pełną sekretów książkę, która na pewno nie pozostanie Wam obojętna.


Merry


Książka wydana przez Wydawnictwo Literackie

środa, 15 lutego 2017

Bramy Światłości. Tom I - Maja Lidia Kossakowska - recenzja

Uwielbiam cykl „Zastępów Anielskich” autorstwa Mai Lidii Kossakowskiej. Kiedy przeczytałam „Siewcę Wiatru”, byłam zachwycona i nie mogłam dopuścić, by pozostałe tomy mnie ominęły. Po dłuższej przerwie wracają moi ulubieni niebiańscy (i nie tylko) bohaterowie, dlatego z wielką przyjemnością sięgnęłam po pierwszy tom „Bram Światłości”.
„Pan odszedł i serce świata przestało bić. Królestwo, oparte na solidnej podstawie niebiańskiej hierarchii musi trwać.”
Anioł Zagłady, czyli Daimon Frey, odzyskuje szacunek, choć nadal nie jest darzony zbytnią sympatią. Tym razem zostaje wyznaczony na przywódcę wyprawy, której celem jest sprawdzenie, czy rzeczywiście w Sferach Poza Czasem przebywa Pan, czy też jest to pułapka złych mocy. Sensacyjną wiadomość o rzekomej obecności Boga przynosi Panu Tajemnic Sereda. To Świetlista, która podróżuje, odkrywa nowe miejsca, a także sporządza mapy. Na skrzydlatych czekają wszelakie niebezpieczeństwa w trakcie misji…

Co tu dużo pisać. Bardzo przyjemnie było wrócić do jednych z moich ulubionych bohaterów zwłaszcza, że są nietypowi. Anioły tak bardzo zbliżone do ludzi. To nie miłe, uprzejme i wspaniałe boskie stworzenia. Często przeklinają, złoszczą się, są bardziej ludzcy niż gdziekolwiek indziej. Mają także nietuzinkowe poczucie humoru. Szczególnie spodobał mi się jeden fragment:

„Ucztując tutaj, Frey czuł się tak, jakby został połknięty przez Lewiatana, który nażarł się rzeźb, klejnotów i bardzo brzydkich mebli.”
I właśnie za to tak lubię ten cykl. Za nietypowość. Za humor. I wiele innych.

Do tego nie można zapominać o genialnej strukturze samego Nieba, Piekła, Limbo. To wszystko jest tak niesamowite, że po prostu trzeba przeczytać tę, jak i pozostałe tomy cyklu. Autorka przez cały czas pobudza naszą wyobraźnię, przez co nie sposób oderwać się od lektury. Dodatkowo książka napisana jest takim stylem, że czyta się ją ekspresowo, co według mnie również należy uznać za kolejną zaletę tej powieści.

Co do samych „Bram Światłości” trudno mi napisać, czy podobają mi się bardziej niż „Siewca wiatru”, czy na równi, ale z pewnością jest to książka, która zdecydowanie w większym stopniu przypadła mi do gustu, niż „Zbieracz Burz”. Oczywiście, nie mogę się doczekać następnego tomu. Tym bardziej, że zakończenie tego jest takie, a nie inne.

Ten tom „Zastępów Anielskich”, jak i wszystkie poprzednie części, gorąco polecam fanom fantastyki, zwłaszcza tym, którzy poszukują czegoś dość oryginalnego, może lekko kontrowersyjnego. Jest to też obowiązkowa lektura dla wszystkich, którzy poprzednie książki cyklu mają już za sobą.


Merry


Książka wydana przez


wtorek, 14 lutego 2017

To, co najważniejsze - Samantha Young - recenzja

W ciągu roku szkolnego, jak wszyscy wiemy nie ma za dużo czasu na czytanie książek. Na szczęście w ciągu dwóch tygodni zimowych ferii, można nadrobić „książkowe zaległości”. Jedna z książek przeczytanych przeze mnie w przerwie od szkoły, to książka pt."To, co najważniejsze". Autorką powieści jest Samantha Young, w której dorobku znajdziemy również serię „On Dublin Street”. Nazwisko Samanthy Young często trafia na listy bestsellerów „New York Timesa” i „USA Today”.

„To, co najważniejsze” to powieść obyczajowa, otwierająca serię pt. "Hart''s Boardwalk". Pisana jest z perspektywy Jessiki i Coopera – głównych bohaterów powieści

Jessica Huntington to młoda lekarka, która pracuje w więzieniu dla kobiet. Ma bardzo pokręcone życie uczuciowe… Jednak pewnego dnia w książce pochodzącej z więziennej biblioteki znajduje listy miłosne, która pisała jedna z osadzonych kobiet. Zmarła zanim zdążyła je wysłać. Jessica postanawia odnaleźć adresata listów. W czasie swojego urlopu udaje się do nadmorskiego miasteczka – Hartwell. Jeszcze nie wie, że wizyta tam całkowicie odmieni jej życie.

Cooper jest właścicielem baru przy promenadzie w Hartwell. Niedawno rozwiódł się ze swoją żoną. Ma powodzenie u kobiet, jednakże na razie nie zamierza wiązać się na stałe.

Jessica zaraz po przyjeździe zaprzyjaźnia się z właścicielką hotelu, w którym się zatrzymała. Poznaje też wielu miejscowych, w tym Coopera. Oboje wiedzą, że ich spotkanie nie było przypadkowe. Zakochują się w sobie. W końcu decydują się na poważny związek. Jess postanawia zmienić swoje życie. Rzuca pracę w więzieniu i przeprowadza się do Hartwell. Kiedy wszystko w jej życiu zaczyna się układać pojawia się ktoś kto chcąc osiągnąć swoje cele, zaczyna szantażować dziewczynę. Jessica nie chcąc wyjawić sekretów z przeszłości, więc postanawia zerwać ze swoim ukochanym. Czy Cooper będzie walczył o miłość swojego życia? Czy Jessica wyjawi mu swój mroczny sekret?

Autorka podejmuje tu kwestie bardzo ważne w życiu każdego człowieka, takie jak: wzajemne zaufanie, miłość, zdrada, samotność.

Powieść czyta się dość dobrze i szybko. Jednakże momentami jest trochę nużąca. Wątek z listami jest tylko małą częścią całości, co mnie trochę rozczarowało. Niektóre problemy ciągną się i ciągną. Postać głównej bohaterki z każdą stroną coraz bardziej denerwuje. Wolała zerwać z miłością swojego życia, żeby nie wyjawić swojego sekretu. W sumie Cooper też nie był z nią do końca szczery w sprawach dotyczących jego poprzedniego związku. Takie zachowanie zakrawa bardziej na parę zakochanych nastolatków, niż na trzydziestoparoletnich, doświadczonych ludzi. Myślę, że dialog jest bardzo ważny. Według bohaterów – nie za bardzo.

W ciągu trzech tygodni urlopu Jessica znalazła sobie mnóstwo nowych przyjaciół, znalazła miłość swojego życia, postanowiła rzucić pracę i przeprowadzić się do Hartwell - według mnie jest to bardzo mało realistyczne.

Hmm.. Spodziewałam się czegoś lepszego, jednak nie żałuję, że przeczytałam tę powieść. Myślę, że warto ją przeczytać, by wyrobić sobie własne zdanie o postępowaniu Coopera i Jessic. Jednak mam mieszane uczucia i wątpię, że sięgnę po kolejne tomy serii. Książka adresowana jest raczej do starszej młodzieży i dorosłych.

Weronika, 17 lat


Książka wydana przez




poniedziałek, 13 lutego 2017

Gryf. Pałacyk Michla, Żytnia, Wola - Jarosław Wróblewski - recenzja

Książka o generale Januszu Brochwiczu-Lewińskim "Gryfie" zwraca uwagę czytelnika zaraz po wzięciu jej do rąk - ten sporych rozmiarów tom wypełnia ogromna ilość materiałów dotyczących życia byłego powstańca warszawskiego. Liczne zdjęcia ukazują rodziców i dzieciństwo, lata nauki i działalności w organizacjach o charakterze patriotycznym, okres walki przeciw okupantom oraz losy powojenne, aż po powrót do Polski. Całość wzbogacają kopie dokumentów, map, schematów struktur organizacyjnych, materiałów propagandowych, piosenek wykonywanych w tamtym czasie. Dzięki temu można poznać tło epoki, ducha młodego pokolenia, atmosferę czasów.

Uwagę zwracają fragmenty poświęcone rodzinnym korzeniom Janusza Brochwicza, wiedzy, wartościom i zasadom wyniesionym z domu, tak ważnych w procesie kształtowania charakteru młodego człowieka. Dostrzega się też różnorodność zainteresowań przyszłego oficera, zamiłowania literackie i sportowe wpływające na jego wszechstronny rozwój i otwarty umysł.

Książkę Jarosława Wróblewskiego warto przeczytać, ponieważ daje okazję do poznania realiów minionego wieku i wskazania młodemu pokoleniu właściwej postawy wobec kraju ojczystego, gdy generacja wojenna odchodzi już z tego świata.



ZJ


Książka wydana przez Wydawnictwo


piątek, 10 lutego 2017

Brama piekieł - Bill Schutt, J.R. Finch - recenzja

Rok 1944. Trwa II wojna światowa. Amerykańscy wojskowi natrafiają w brazylijskiej dżungli na porzuconą japońską łódź podwodną. Wysłany oddział komandosów znika bez śladu. Sprawa zaczyna być coraz poważniejsza. Do akcji wkracza kapitan J.R. MacCready. Dokonuje on niesamowitego odkrycia w negatywnym tego słowa znaczeniu. W tajnej bazie naziści pracują nad nieznaną dotąd bronią biologiczną, jednak to nie jedyne zagrożenie. Z badaniami wiąże się również dzika przyroda, która okazuje się być bardziej śmiercionośna, niż ktokolwiek sobie wyobrażał...

Uważam, że okładka tej książki idealnie obrazuje jej klimat. To, co dzieje się na kartach tej powieści, mrozi krew w żyłach. Sam fakt wszechobecnej wojny jest straszny, a co dopiero, gdy stajemy oko w oko z pracami nad najgroźniejszą bronią biologiczną, jaką zdołał do tej pory pozyskać człowiek. Matka Natura obdarzyła niektóre stworzenia bardzo specyficznymi cechami, zdolnościami obronnymi, sposobami przeżycia, ale ingerencja człowieka i wykorzystywanie tego dla własnych korzyści kosztem innych, nigdy nie wyszło nikomu na dobre. Śmierć, jaką zadają tutaj stworzenia za pomocą nieznanej substancji i w zamiarze nazistów śmierć, jaką mieli ponieść ich przeciwnicy, jest przerażająca, okrutna i z pewnością niebywale bolesna. Aż ciarki przechodzą człowieka, gdy o tym czyta.

Nie tylko zabójcza substancja może wywołać w czytelniku niepokój. Oprócz tych pozytywnych bohaterów poznacie tutaj i takich, których z pewnością nie chcielibyście spotkać w rzeczywistości. Już samo to, że człowiek człowiekowi jest w stanie zgotować tak potworny los, powinno niepokoić. Każdy wie, że wśród niemieckich żołnierzy nie brakowało wówczas zwyrodnialców, sadystów i ludzi o bardzo skomplikowanej psychice. W tej powieści również jest jeden z nich. Przerażał mnie od samego początku, a najbardziej, gdy już w zasadzie dokonywał żywota. Dlaczego? Przekonacie się o tym czytając "Bramę piekieł".

Kiedy wspominam tę książkę, widzę dżunglę spowitą mgłą, tajemniczą jaskinię, a gdy zapada zmrok można wyczuć obecność czegoś, co wzbudza ogromny lęk. Zdecydowanie ta powieść ma klimat. Jest to jak najbardziej na plus. Inną jej zaletą jest, oczywiście, fabuła, która niesamowicie wciąga. W końcu każdy chce się dowiedzieć czegoś więcej o tajemniczej śmierci, której zwiastunem jest kwiatowy zapach...

"Brama piekieł"
to jeden z lepszych thrillerów jakie ostatnio przeczytałam. Przeraża, zaskakuje, mrozi krew w żyłach. Jest bardzo klimatyczny. Ukazuje potęgę natury. To książka, która spodoba się fanom gatunku. Uważam, że przypadnie do gustu także tym, którzy lubią ciekawe historie nawiązujące do tematu II wojny światowej w kwestii broni biologicznej. Nie polecam natomiast osobom, które mają ochotę na coś lekkiego i przyjemnego. Raczej nie jest to dobra lektura dla czytelników wrażliwych na opisy samoistnego rozlewu krwi, robactwa i tym podobnych. Wszystkich innych, którzy chcą przeczytać coś dobrego, zachęcam do lektury.


Merry


Książka wydana przez


czwartek, 9 lutego 2017

Gorzki dar - Grażyna Zielińska - recenzja

Grażyna Zielińska jest pisarką i poetką. Uwielbia dalekie podróże. Jest osobą aktywną społecznie. Działa głównie na rzecz osób niepełnosprawnych. Prywatnie żona, matka oraz babcia.

Główną bohaterką książki jest kobieta, która dowiaduje się, że cierpi na stwardnienie rozsiane. Gdy spada na nią ta diagnoza, wpada w depresję. Jednak udaje się jej z niej otrząsnąć. Obiecuje sobie, że się nigdy nie podda. W książce jest opisana jej walka z chorobą. Stara się w miarę możliwości żyć normalnie. Ma dwójkę dzieci. Należy do osób aktywnych zawodowo. Osiąga w swoim życiu sukcesy. Jest szczęśliwa.

Książka zmusza do refleksji. Ludzie często są nieszczęśliwi. Przejmują się sprawami nieistotnymi. Dla wielu problemem jest fakt, że nie mogą sobie pozwolić na podróż do ciepłych krajów z powodów finansowych. Niektórzy marzą o tym, żeby pięknie wyglądać, ale nic w tym kierunku nie robią. Bohaterka stara się nam uświadomić, że nasz los zależy od nas. Jak ktoś chce coś zmienić, to musi po prostu to zrobić.

Kobieta jest zdania, że póki jest aktywna, to dobrze się czuje i rzuty SM nie są dla niej tak dotkliwe. Pracuje zawodowo, ponieważ nie chce, żeby rodzina musiała ją utrzymywać. Jest zdania, że wielu chorych nie chce pozostać aktywnych zawodowo, gdyż sądzą, że bliscy mają obowiązek ich utrzymywać z powodu nieszczęścia, jakim jest choroba.

Wierzy w Boga. Jest zdania, że wszystko, co się dzieje w jej życiu ma głębszy sens. Uważa, że choroba, która dla niej jest zupełnie niezrozumiała, ma jakiś cel, o którym wie tylko Bóg. Większość osób, którzy cierpią z powodu stwardnienia rozsianego albo z powodu raka czy z powodu innej choroby ma żal do Stwórcy. Niektórzy wierzą, że poprzez gorliwą modlitwę zdarzy się cud. Kobieta nie liczy na cud, mimo wszystko należy do osób bardzo religijnych. Często chodzi do kościoła. Lubi modlić się w większym gronie.

Kiedyś, mąż podwiózł ją do świątyni. Kobieta modliła się ze wszystkimi, pomimo że czuła się bardzo słabo. Miała problem, żeby podejść i przyjąć eucharystię. Cieszy się, że starczyło jej sił, aby dojść do ołtarza. Ciężko jej było wrócić do domu, ledwo trzymała się na nogach. Nikt nie chciał jej pomóc. Przechodnie sądzili, że jest po prostu pijana. Zauważa ją w końcu sąsiadka i poprosi jakiś ludzi, aby podwieźli ją pod sam dom. Kobieta dochodzi do wniosku, że to jej Anioł Stróż czuwa nad nią.

Zadaniem tej książki jest podnosić na duchu osoby chore przewlekle. Ta ciekawa historia myślę, że zachęci do refleksji każdego. Polecam szczególnie osobom chorym na stwardnienie rozsiane, ponieważ ta powieść jest adresowana w szczególny sposób do tych ludzi.

Książka nie zawiera zbyt wielu opisów choroby, ponieważ główna bohaterka stara się żyć w miarę normalnie. Nie skupia swojej uwagi na chorobie. Traktuje ją tylko i wyłącznie jak drobny element w jej codziennym życiu. „Gorzki Dar” to pouczająca lektura. Warto po nią sięgnąć w wolnej chwili.

Kasia, lat 18


Książa wydana przez Wydawnictwo


wtorek, 7 lutego 2017

Dom wilka - Marek Łasisz - recenzja

Jakiś czas temu miałam przyjemność zapoznać się z dość krótkim, ale za to wypełnionym ogromem przygód ebookiem. "Dom wilka" zachęcił mnie w dużej mierze do częstszego sięgania po tego typu książki.

Artur jest kilkunastoletnim chłopcem, który mieszka ze swoim ojcem. Niestety, relacje w domu nie należą do najlepszych, a wręcz zakrawają na bardzo złe. Niejednokrotnie nasz mały bohater staje się ofiarą nerwów ojca. W takich chwilach ucieka do swojego świata, jakim są książki i marzenia. Często przesiaduje w blokowej piwnicy, gdzie nie musi się bać własnego ojca. Pewnego dnia odkrywa tam tajemnicze drzwi. Od tej pory nic już nie będzie jak dawniej...

Przyznam szczerze. Kiedy zaczynałam poznawać tę historię, nie spodziewałam się aż takich wspaniałości. Wiedziałam, że będzie bardzo dużo przygód, ale nie myślałam, że aż takich. Czasami miałam wrażenie, że jest to poniekąd "Alicja w Krainie Czarów" tylko w wersji chłopięcej. Ba! Uważam, że "Dom wilka" wyprzedza klasyk w moim rankingu. Znalazłam tutaj tyle niesamowitości, jak chyba nigdzie. Raz jakby inny wymiar, za chwile magiczne stworzenia, szaleni, niekonwencjonalni naukowcy i wiele, wiele innych. Jest to zatem idealna lektura dla osób, które lubią przygodowe, fantastyczne historie, których bohaterowie muszą się zmierzyć z wieloma, często trudnymi, zadaniami.

Genialna fabuła to jeden plus, ale na brawa zasługuje też główny bohater. Ten młody człowiek od dziecka musi się borykać z przeciwnościami losu. Zostawiony przez matkę, bity przez ojca. Już jako nastolatek próbuje radzić sobie sam. Pomimo niezdrowych rodzinnych relacji i braku dobrego przykładu, Artur jest pełnym empatii człowiekiem. Nieraz stara się pomóc swoim nowym znajomym. Uważam, że taka postawa jest bardzo pouczająca i to kolejny powód, dla którego warto sięgnąć po tę książkę.

Fabuła, główny bohater, cały fantastyczny świat przedstawiony to coś wspaniałego i w zasadzie myślałam do prawie samego końca, że to już klasyfikuje tę historię do grona moich ulubionych. Nie sądziłam jednak, że to zakończenie najbardziej mnie zaskoczy i sprawi, że w stu procentach ją pokocham. Ostatnie strony zszokowały mnie aż dwa razy. Niestety, nie mogę zdradzić, co się wydarzyło, ale uwierzcie, to jest naprawdę świetny pomysł ze strony autora.

"Dom wilka"
to jedna z najlepszych historii, jakie poznałam w ostatnim roku. Oryginalna, pełna akcji, niesamowitych sytuacji, stworzeń, postaci. To także poniekąd ukazanie trudnych relacji rodzinnych i próby ucieczki tej najmłodszej jednostki do, paradoksalnie, normalności. Tak, jak już wspominałam, to idealna książka dla wielbicieli przygód. Wydaje się, że jest to bardziej lektura dla młodszych czytelników, ale gwarantuję, że także dorośli znajdą tu mnóstwo rozrywki. Gorąco polecam.


Merry


Książka wydana przez Wydawnictwo Ridero

niedziela, 5 lutego 2017

Sen powrotu - Piotr Strzyższ - recenzja

Książkę "Sen Powrotu" napisał Piotr Strzyższ. Skończył kilka szkół, studiował na kilku kierunkach, pracował w różnych miejscach, m.in. na budowie, w bibliotece i w różnych szkołach. Od lat realizuje marzenie zwiedzenia świata na rowerze, łącząc pasję podróżowania z fotografią i pisaniem. Przejechał przez kilkadziesiąt krajów na pięciu kontynentach. 

Według mnie jest to książka popularno-naukowa. Autor opisuje swoją wyprawę na rowerze. Spotyka na swojej drodze dużo sympatycznych ludzi, na których może liczyć, ale jego podróż nie jest taka łatwa. Czy wiele niemiłych lub miłych przygód spotka Piotra? 


Książkę czyta się łatwo, chociaż ja osobiście nie lubię, gdy dużo nazw własnych pojawia się w książce. Autor opisuje swoje prawdziwe życie jak to było. Nie oszukuje czytelnika, tylko otwarcie przyznaje jak wyglądała jego podróż. Niektóre momenty w książce były zagadkowe, ale większość była jasna, prosta i logiczna. Często poruszana jest kwestia przyjaźni i jak ludzie potrafią bezinteresownie pomagać innym. 

Moim zdaniem książka ma pozytywny charakter, poleciłabym ją osobom, które lubią podróżować. Lepsze jest podróżowanie w książce od nie podróżowania nigdzie.





Paula, lat 17


Książka wydana przez Wydawnictwo

  
http://bezdroza.pl/

sobota, 4 lutego 2017

Piąta pora roku - Nora K. Jemisin- recenzja

Kiedy "Piąta pora roku" trafiła w moje ręce, od razu miałam ochotę ją przeczytać. W zależności od nastroju lubię sięgać po różnego rodzaju książki. Czasami jest to nawet najbardziej banalna powieść obyczajowa, innym razem kryminał, a niekiedy właśnie coś z fantastyki. Tak było ostatnim razem, dlatego zabrałam się za dzieło Nory K. Jemisin.

Wszystko wskazuje na to, że zbliża się zagłada. Większość byłaby przerażona taką wizją, ale nie Essun. Jej koniec świata zaczął się już wcześniej. Mąż najpierw zabił ich syna, a następnie uprowadził córkę. Zrozpaczona kobieta postanawia wyruszyć w rozpadający się świat, aby odzyskać utracone dziecko. Jest przy tym zdolna do wszystkiego...

Mam nieco mieszane uczucia co do tej książki. Bardzo podoba mi się świat wykreowany przez autorkę. Uważam, że jest to ciekawy pomysł i coś, z czym jeszcze nie miałam styczności, a takie nowości bardzo sobie cenię. Potężna moc ziemi, która może służyć za przerażającą broń. Zjadacze kamieni, geodziarze, czy wreszcie tytułowa Piąta Pora Roku oznaczająca długą zimę, wywołaną przez aktywność sejsmiczną lub jakiś kataklizm, to tylko część fantastycznej, interesującej fabuły. Bohaterowie również są intrygujący. Szczególnie spodobały mi się rozdziały, w których główną postacią jest Damaya. Bardzo przypadł mi do gustu również sposób rozdzielania treści. Cyklicznie każdy rozdział należy do innego bohatera. Takie rozwiązanie sprawiło, że czytałam szybciej, bo byłam ciekawa, co tym razem wydarzy się u danej osoby, a wiedziałam, że odpowiedź znajdę dopiero po kilku lub kilkunastu stronach. To wszystko składa się na plus tej powieści.

Niestety, w pewnym momencie miałam czytelniczy zastój. Niby historia wciągająca, a jednak nie miałam ochoty na dalszą lekturę i częściej musiałam robić sobie przerwy. Nie wiem, czym było to spowodowane. Być może w którejś chwili nie czułam już takiego "wow", jak na początku. Czytałam po kilkanaście stron i miałam dosyć mimo, że przecież fabuła bardzo mi się podobała i właśnie dlatego, mam co do niej mieszane uczucia. Cóż, czasami bywa i tak.

"Piąta pora roku" to książka, w której na pewno odnajdą się fani fantastyki. Mamy tutaj ciekawie stworzony świat, interesujących bohaterów, a przede wszystkim niesamowitą moc ziemi, z którą, wydaje mi się, nigdy wcześniej nie spotkałam się w literaturze, a jak już wspomniałam wcześniej, lubię nowości. Zachęcam do sięgnięcia po nią czytelników, którzy kochają fantastykę i dobrze bawią się przy tego typu książkach. Polecam.

Merry
 
 
 Książka wydana przez
 
http://www.wsqn.pl
 

środa, 1 lutego 2017

Ten jeden dzień - Gayle Forman - recenzja

Gdy pierwszy raz zetknęłam się z powieściami Gayle Forman, nie mogłam się od nich oderwać, do momentu, w którym nie dotarłam do ostatnie kartki książki. Tym razem było tak samo.

Autorka znana z takich bestsellerów jak „Zostań, jeśli kochasz” oraz „Wróć, jeśli pamiętasz”. Nie bez powodu użyłam słowa „bestsellerów”. Wyniki sprzedaży tych książek mówią same za siebie. Coraz więcej osób sięga po literaturę tzw. „lżejszą”, mającą zapewnić rozrywkę połączoną z pewnymi wartościami. Wartościami uniwersalnymi, z którymi społeczeństwo utożsamia się w coraz większym stopniu. Są nimi między innymi miłość, szacunek, zaufanie czy poszukiwanie własnego ja, własnej wartości. Możemy je bez problemu odnaleźć w książkach pani Forman, co czyni je bardziej pożądanymi.

Fabuła książki pozwala nam poznać bliżej postacie z dramatów szekspirowskich oraz pobudza naszą wyobraźnię opisami Paryża. Jest to zabieg myślę potrzebny, aby stworzyć pewnego rodzaju „tło” do opisywanych zdarzeń dwojga młodych ludzi. Bo gdzie, jeżeli nie w Paryżu, miałaby rozkwitnąć miłość?

Nie będzie to jednak miłość znana z filmów. To miłość, która przejdzie przez wiele prób, pułapek, aż w końcu… Tego dowiesz się, czytelniku, zagłębiając się w lekturę tejże książki.

Jestem pod wrażeniem wcześniej wspomnianego tła, jakie stworzyła autorka pod główne wydarzenia. Są one wspaniałym dopełnieniem tego, co dane mi było odczytać z kartek powieści. Na nagrodę zasługują również wizerunki postaci, ich charakteryzacja. Każde z nich jest inne.

Postacie pierwszoplanowe to postaci dynamiczne. Wraz z rozwojem fabuły możemy obserwować ich zmianę, chwilowe spontaniczności, które wraz z upływem czasu, będą przyczyną rozwoju innych, równie istotnych zdarzeń.

Moim zdaniem jest to najlepsza książka Gayle Forman. Chociaż przeczytałam również dwie wspomniane wcześniej powieści, ta trzymała mnie w napięciu do ostatnich stron. Czekałam w oczekiwaniu na rozwój sytuacji, czy to, co powinno się stać według moich oczekiwań – i pewnie nie tylko moich – w końcu nadejdzie.

Na zakończenie dodam, że miłość, niezależnie w jaki sposób zapoczątkowana, musi mieć swoje ujście, inaczej – tak jak opisała autorka – nic nie będzie układało się po naszej myśli.




V.




Książka wydana przez Wydawnictwo Nasza Księgarnia