Książka i możliwość czytania to jeden z największych cudów naszej cywilizacji - Maria Dąbrowska

środa, 23 listopada 2016

Końca świata nie było - Anita Demianowicz - recenzja

Anita Demianowicz - podróżniczka, dziennikarka, fotograf. Współpracuje między innymi z magazynami "Poznaj Świat" , "Podróże", "Rowertour". Prowadzi stronę podróżniczą: wwww.banita.tavel.pl, na której dzieli się swoimi zdjęciami i historiami z wyjazdów. Publikuje rozmowy z inspirującymi kobietami i cały czas ćwiczy się w tym, co kocha, czyli w pisaniu i fotografii . "Końca świata nie było" jest jej pierwszą książką.

Książka ta należy zdecydowanie do nurtu popularno-naukowego. Autorka opowiada w niej o swojej podróży do Gwatemali, Hondurasu i Meksyku, jednak nie tylko..., Literatura ta porusza wiele spraw dotyczących kobiet.

Język jakim się posługuje należy do tych zrozumiałych, prostych. Młoda kobieta pisze w przystępnym języku młodych ludzi. Podczas czytania tej lektury nie można pominąć wielu hiszpańskich słówek - jednak nie wszystkie mają tłumaczenie, co trochę denerwuje i dekoncentruje podczas czytania. Mnóstwo anegdot i retrospekcji z życia bohaterki, autorki dodają humoru i pozwalają lepiej ją poznać. Pierwszy rozdział czyta się przyjemnie i ma się wrażenie o płynności wydarzeń i o spójności całej książki, czar ten jednak mija szybko, a książka o jednej podróży przeradza się w zbiór wielu postów z travel bloga albo artykułów reporterów z National Geographic. Poziom tych "postów" jest bardzo wysoki jednak całość traci na spójności i logicznym ciągu wydarzeń. Raz jesteśmy tam, a zaraz tu, a po chwili jeszcze bardziej tam niż tu. Idzie się zmęczyć tym skakaniem i to wszystko w jednym rozdziale. Mnie osobiście to męczy.
Anita Demianowicz opowiada o świetnej znajomości z pewnym Amerykaninem tylko po to, by odejść bez słowa bez pożegnania, po prostu nagle jesteśmy gdzieś indziej w niewiadomo jaki sposób. Sytuacja ta nie tyczy się każdej wyprawy, ale na pewno kluczowych momentów.

Najlepszą stroną tej książki jest to, że pomimo zdjęć i opisów nie mamy gotowego obrazu miejsc i sytuacji wszystko jest tak nakreślone jakby szkicem, każdy może wyobrazić sobie je w trochę inny sposób, co napędza spiralę ciekawości. Pomimo przerywanej narracji historie są stopniowane tak, by z każdą linijką być jeszcze bardziej w Gwatemali niż w domu, da się odczuć taki niedosyt kiedy czytasz i czytasz i nie możesz przestać, bo chcesz wiedzieć co będzie dalej, aż tu nagle koniec akcji.

Książka wizualnie jest piękna, cudowne zdjęcia, jasne podpisy, świetna kartka, ciężka i ślizga, ale miła w dotyku.


Mam wobec tej książki mieszane uczucia. Jej wady są jej zaletami i na odwrót. To tak, jak pójść na dobry film, mogło być lepiej, ale no nie jest tragicznie po prostu dobrze i tyle. 



Nathaniel, lat 18


Książka wydana przez Wydawnictwo

http://bezdroza.pl/
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz