Książka i możliwość czytania to jeden z największych cudów naszej cywilizacji - Maria Dąbrowska

czwartek, 31 marca 2016

Co? Jak? Narysować - Edwin George Lutz - recenzja

Pewnie mało kto dziś kojarzy urodzonego w XIX w. Edwina George Lutza, a to właśnie on zainspirował Walta Disneya do zajęcia się sztuką animacji. Autor wielu książek, artysta rysownik, twórca animacji i satyrycznych ilustracji. Choć jego pierwsza książka mała swój debiut ponad sto lat temu (w 1913 r.), to dziś po raz pierwszy trafia w ręce polskich czytelników dzięki Wydawnictwu Egmont






"Co?Jak? Narysować" to właśnie debiut Lutza i choć minęło tyle lat od jego pierwszego wydania myślę, że nadal jest aktualny. Amator rysownik może wiele zaczerpnąć z pomysłowych rysunków i prostej metody tworzenia krok po kroku złożonych ilustracji, ta książka, to taki przyspieszony kurs rysunku. 

Równolegle z książką został wydany szkicownik "Co? Jak? Narysować. Szkicownik" dla każdego kto che ćwiczyć kreskę w wolnej chwili w domu, w restauracji, w szkole na przerwie. Szkicownik jest w lekkiej broszurowej oprawie łatwej do przenoszenia.

Myślę, że książki te mogą być świetnym prezentem dla osób zainteresowanych rysunkiem, stawiającym pierwsze, niepewne kroki w tej sztuce. Polecam amatorom rysowania bez względu na wiek jako sposób na relaks, zabawę i ćwiczenia manualne.




M.J.


Książki wydana przez Wydawnictwo


środa, 30 marca 2016

Kasacja - Remigiusz Mróz - recenzja

Jakiś czas temu odkryłam "Kasację". Postanowiłam, że będzie to jedna z wielu książek, które obowiązkowo przeczytam w tym roku. Tak też się stało. Póki co, mam tylko egzemplarz z biblioteki, ale z pewnością w najbliższym czasie zamówię tę powieść, aby zasiliła i tak już wypełnioną wieloma tomami półkę.

Kordian Oryński jest aplikantem w renomowanej kancelarii w centrum Warszawy. Prawniczy sen o prestiżowej korporacji szybko się kończy. Jego patronką okazuje się Joanna Chyłka. Wyjątkowo bezpośrednia i stanowcza pani adwokat, która ekspresowo pozbawia złudzeń swojego podopiecznego. Kobieta prowadzi sprawę, w której syn biznesmena zostaje oskarżony o podwójne morderstwo. Wszystko wydaje się być jasne, ponieważ dowody wskazują, że mężczyzna spędził dziesięć dni zamknięty w swoim mieszkaniu wraz z ciałami ofiar. Z czasem wina oskarżonego zaczyna być coraz mniej pewna. Chyłka wraz ze swoim aplikantem starają się dojść do prawdy. Zadanie jest utrudnione, ponieważ ich klient zdaje się prowadzić dziwną grę. Nie przyznaje się bowiem do zarzucanych mu czynów, ale także nie zaprzecza, że zabił...

O "Kasacji" dowiedziałam się przypadkiem odwiedzając różne blogi poświęcone recenzjom. Poza tym bardzo zaintrygował mnie opis na okładce i postanowiłam, że w tym roku sięgnę po tę powieść. W zeszłym tygodniu udało mi się wypożyczyć ją w bibliotece. Kilka dni temu skończyłam inną książkę i czym prędzej chwyciłam "Kasację". Z racji tego, że książka ta ma około 500 stron, pomyślałam, że trochę czasu z nią spędzę. Pomyliłam się. Kiedy tylko wkroczyłam w prawniczy świat bohaterów, przepadłam. Nie mogłam się oderwać. Historia jest niebywale wciągająca od samego początku. Muszę jednak przyznać, że w pewnym momencie, w zasadzie pod koniec książki, zwątpiłam w to, że okaże się ona kolejnym wspaniałym thrillerem, jaki miałam okazję przeczytać. Remigiusz Mróz niebywale mnie zaskoczył (i pewnie nie tylko mnie). Kiedy wszystko wydawało się już jasne, nagle okazało się, że rzeczywistość wcale nie była taka, jak przewidywaliśmy. Właśnie dzięki temu ta powieść wygrała u mnie tytuł jednej z najlepszych.

Do atutów tej książki należą także bohaterowie. Ich cięty dowcip i mocne teksty ubarwiły całą fabułę. Chyłka jest dla mnie mistrzem. Dawno nie spotkałam w literaturze kobiety o tak silnym charakterze i tak bezpośredniej, jak ona. Nieraz udowodniła, że ma nerwy ze stali i nic nie jest w stanie jej złamać. Z kolei Oryński na początku wydawał mi się takim niewinnym chłopcem, który trafił do wielkiej kancelarii niczym ofiara do paszczy lwa. Z czasem jednak zyskał w moich oczach i naprawdę go polubiłam. Zwłaszcza, że nie dał się poniżającym tekstom Chyłki.

"Kasacja" to trzymający w napięciu thriller prawniczy, przy którym nie będziecie mogli spokojnie siedzieć. Tutaj akcja pędzi w zawrotnym tempie, a dopiero co rozwiązane zagadki zdają się być jeszcze bardziej zawiłe. Wiele intryg, manipulacji, przekrętów. Nagły zwrot akcji tuż przed końcem. Do tego wszystkiego niebanalni bohaterowie, którzy z pewnością zapewnią Wam niesamowitą rozrywkę. Nie sposób się nudzić. Polecam fanom thillerów, sensacji i kryminałów. Z pewnością się nie zawiedziecie.


Merry


Książka wydana przez Wydawnictwo Czwarta Strona

wtorek, 29 marca 2016

Komórka - Robin Cook - recenzja

Robin Cook - jest specjalistą od thrillerów medycznych. Napisał m.in. "Niebezpieczną grę", "Interwencję" oraz "Nano".

George żyje w czasach, w których medycyna doczekała się na pierwszy rzut oka niesamowitego wynalazku. Fascynującym odkryciem jest aplikacja iDoc. Program na smartphony ma zastąpić lekarzy pierwszego kontaktu. Ma to zmniejszyć kolejki do lekarzy oraz ułatwić życie codzienne, nie tylko ludziom, którzy muszą rygorystycznie pilnować pory oraz ilości przyjmowanych leków. iDoc ma jednak niedociągnięcia i doprowadza do kilku zgonów. George pewnego ranka budzi się w łóżku koło zmarłej narzeczonej. Przyszły radiolog zaczyna bliżej interesować się innowacyjnym wynalazkiem.

W książce zostaje poruszona kwestia przyszłości technologii. Rozwój niesie za sobą nie tylko korzyści, ale również ogromne niebezpieczeństwo. Wraz z powstaniem aplikacji zostaje zagrożone życie pacjentów. Wynalazcą projektu zależy na zyskach, więc starają się ukryć problemy. Czy iDoc doprowadzi do katastrofy?

Temat książki jest bardzo pomysłowy, a nawet realny, w końcu za kilka lat może powstać podobny projekt. Moim zdaniem w thrillerze nie brakuje ciekawych zwrotów akcji oraz napięcia. Powieść dogłębnie obrazuje, że w dzisiejszym świecie rządzi pieniądz. który jest stawiany nad życie ludzkie. Sięgnij po tę pozycję i sprawdź co przyniesie aplikacja, naprawdę warto!




Veni, 18 lat


Książka wydana przez Dom Wydawniczy REBIS

sobota, 26 marca 2016


Gra o tron - George R.R. Martin - recenzja

Tak oto nadeszła wielka chwila. Wreszcie udało mi się zakończyć lekturę jakże słynnej "Gry o tron". Zabierałam się za nią wiele razy przez trzy lata i zawsze poddawałam się na samym początku. Gubiłam się. Nie mogłam zapamiętać, kto jest kim, co bardzo utrudniało mi czytanie. Tak było za każdym razem. Zresztą z serialem podobnie. Utknęłam na pierwszym odcinku i tyle. To dość ciekawe, bo bardzo chciałam poznać historię, którą wszyscy zachwalali i mimo ogromnych chęci, nic mi z tego nie wychodziło. Nastąpił przełomowy moment i rozpoczęłam po raz kolejny tę samą przygodę, zaczynając od serialu. Jaki był tego efekt? Efekt był taki, że przepadłam. W końcu przyszedł czas, kiedy "Gra o tron" wciągnęła mnie do tego stopnia, że nie mogłam się od niej oderwać. Gdy dobiłam do ostatniego odcinka pierwszego sezonu, sięgnęłam po książkę i tym razem w ciągu trzech dni przeczytałam całą.

Chyba większość z Was wie, czego dotyczy pierwsza część cyklu "Pieśni Lodu i Ognia". Dla przypomnienia lub dla tych, którzy jakimś cudem jeszcze nie słyszeli o sadze George'a R.R:

W Zachodnich Krainach o ośmiu tysiącach lat zapisanej historii widmo wojen i katastrofy nieustannie wisi nad ludźmi. Zbliża się zima, lodowate wichry wieją z północy, gdzie schroniły się wyparte przez ludzi pradawne rasy i starzy bogowie. Zbuntowani władcy na szczęście pokonali szalonego Smoczego Króla, Aerysa Targaryena, zasiadającego na Żelaznym Tronie Zachodnich Krain, lecz obalony władca pozostawił po sobie potomstwo, równie szalone jak on sam... Tron objął Robert - najznamienitszy z buntowników. Minęły już lata pokoju i oto możnowładcy zaczynają grę o tron.



Po przeczytaniu tej powieści, która niewątpliwie jest arcydziełem autora, sama nie wiem, co napisać, żeby wyrazić moje wrażenia co do lektury. Świat, który stworzył Geogre R.R. Martin jest niesamowity. Nie brakuje w nim najmniejszego detalu. Wszystko sprawia wrażenie nadzwyczaj rzeczywistego. Naprawdę ma się poczucie, że to, co przedstawił autor, jest realne. Wystarczy zamknąć oczy, aby móc przenieść się do krainy bohaterów i dokładnie wyobrazić sobie wszystko, co ich otacza.

Co do samych bohaterów. Mamy tutaj przekrój przez wiele postaci i charakterów. Od odważnych, honorowych, sercem oddanych innym, po takich, dla których zdrada, spisek i żądza władzy nie są niczym nowym. Chociaż właśnie ich ilość i różnorodność zniechęcała mnie na początku, teraz uważam to za jeden z największych atutów tej powieści. Autor wykreował postacie w taki sposób, że zasługuje za to na wielkie brawa. Nie każdy potrafi tak dokładnie pokazać czytelnikowi charakter stworzonej przez siebie jednostki. Dzięki temu można zarówno pokochać któregoś z bohaterów albo znienawidzić. Osobiście darzę sympatią Starków i Daenerys (jej brata szczerze nie cierpiałam). Z kolei na mojej czarnej liście znaleźli się Lannisterowie (jednak muszę przyznać, że Tyrion momentami poprawiał mi humor).

Nie sposób opisać wszystkiego, co pozostaje w głowie po przeczytaniu tak bogato zbudowanej w treść książki. O tym jednak muszę wspomnieć. Mimo, że jest to powieść z gatunku fantasy,można w niej znaleźć odbicie rzeczywistości. Żądza władzy jest wszak powszechnym zjawiskiem. Z pewnością znalazłoby się wiele osób, które dla możliwości rządzenia innymi, byłoby w stanie zrobić wszystko. Jednak to, co działo się w "Grze o tron" przeszło moje wyobrażenia. Tutaj ludzkie życie nie miało większej wartości. Nie było litości, gdy chodziło o wygraną. Przeraziło mnie to, że tak młodzi ludzie, a w zasadzie nawet dzieci, były skłonne skazać na śmierć za cenę władzy.

Jestem zachwycona tą powieścią. Na pewno, gdy tylko znajdę więcej czasu, sięgnę po kolejne tomy, ponieważ dawno nie trafiłam na tak świetną fantastykę. Naprawdę, nie zrażajcie się na początku ilością bohaterów, nazw, zwyczajów i tym podobnym. Jeżeli macie z tym problem, zacznijcie od serialu. Mi to bardzo pomogło i dzięki temu później przeszłam przez książkę jak strzała, czytając ją w ekspresowym tempie. Oczywiście, jest to obowiązkowa lektura dla wszystkich fanów gatunku. To wielowątkowa powieść, która z pewnością Was zachwyci. Mi podobało się wszystko, ale najbardziej urzekła mnie historia Daenerys.

Kto jeszcze nie czytał "Gry o tron", niech czym prędzej bierze się za nią! Jeśli macie nadal opory, nie przejmujcie się. Chyba nie ma takiej osoby, która dłużej się zbierała do przeczytania pierwszego tomu sagi, niż ja, a jednak teraz dołączyłam do grona fanów zarówno książki, jak i serialu.


Merry

Książka wydana przez 


piątek, 25 marca 2016

Fatima. Stuletnia tajemnica. Nowe odkryte dokumenty 1915-1929 - Wincenty Łaszewski - recenzja

Książka "Fatima. Stuletnia tajemnica" oparta jest na faktach. Oprócz opowieści siostry Łucji są także jej odpowiedzi na listy zapisane w Apelu orędzia fatimskiego. Przedstawione okoliczności objawień mają niezwykle interesujący charakter, znajduje się wiele porównań, to one utwierdzają nas w przekonaniu, że te niezwykłe wydarzenia działy się naprawdę. Nikt nie uwierzyłby w opowiadania, potrzebne były dowody. Matka Boża Fatimska ukazała się trójce pastuszków: Łucji, Hiacyncie i Franciszkowi, powiedziała im, że ich modlitwy pomogą uzyskać pokój na tym świecie. Całości fatimskich objawień towarzyszy światło, było to połączenie świata ziemskiego z niebem. 

Główna bohaterka siostra Łucja była fatimską wizjonerką, świadkiem objawień maryjnych. Opowiada ona o swoich przeżyciach, odczuciach i emocjach towarzyszących jej podczas ukazania się Matki Boskiej. Wszystkie objawienia miały miejsce w Fatimie (Portugalii). Ostatnie zapiski Łucji dostarczają nam wiele nowych faktów i jej przemyśleń. A więc, do czego wzywa Fatima? Jakie objawienia nam przedstawia i jakie wydarzenia historyczne poprzedzają jej zapiski?

Obecnie kultywuje się kult Matki Boskiej Fatimskiej w nabożeństwach do Jej Niepokalanego Serca w pierwsze soboty miesiąca oraz w rocznice objawień uroczystymi Mszami Świętymi i procesjami. Książka skierowana jest do każdego odbiorcy. Niezależnie od wieku, każdy kto jest ciekaw historii objawień Matki Boskiej powinien przeczytać właśnie tę książkę.



Ola, lat 16


Książka wydana przez


Gregor i Niedokończona Przepowiednia - Suzanne Collins - recenzja

Suzanne Collins raczej przedstawiać nie trzeba... Autorka bestsellerowych "Igrzysk Śmierci" zanim napisała swoją najbardziej znaną trylogię, pisała scenariusze do programów i seriali telewizyjnych oraz książki dla dzieci. W 2003 r. został wydany pierwszy tom serii "Kroniki Podziemia". "Gregor i Niedokończona Przepowiednia" otwiera 5 tomowe "Kroniki...".

Gregor wraz z swoja małą siostrą trafia przypadkiem do Podziemia. Miejsca, w którym na każdym kroku czekają na nich pułapki i mroczni mieszkańcy krainy tacy jak szczury, karaluchy, pająki i nietoperze ale i ludzie, którzy nie zbudzają zbyt dużego zaufania. Tym bardziej, że uważają Gregora za Wojownika z Niedokończonej Przepowiedni i chcą, aby udał się z misją do krainy szczurów. Czy Gregor podejmie wezwanie i być może uratuje dawno zaginionego ojca?

Książka kierowana jest raczej do młodszych czytelników  tak 11+, bo w takim wieku jest główny bohater, choć myślę, że nic nie stoi na przeszkodzie, by osoby starsze po nią sięgnęły. Poznajemy ciekawy, często bardzo mroczny świat Podziemnych. Bardzo mi się podobało, że główny bohater choć młody jest bardzo odpowiedzialny i troskliwy w stosunku do swojej młodszej siostry. Nie wiem tylko czy dwulatki są aż tak rezolutne.

Pierwszy tom "Kronik Podziemia" czyta się bardzo szybko. Nawet nie widzimy kiedy pochłaniamy książkę, bo przygody głównych bohaterów i wartka akcja bardzo nas wciągają. Mogę jak najbardziej polecić. I z chęcią przeczytam kolejne części, by poznać dalsze losy Gregora, jego rodziny i przyjaciół z Podziemia.


M.P.



Książka wydana przez



wtorek, 22 marca 2016

Drzewo migdałowe - Michelle Cohen Corasanti - recenzja

Tydzień temu do mojej domowej biblioteczki trafiła interesująca książka— "Drzewo migdałowe". Już kiedyś chciałam ją przeczytać, ale niestety, nie miałam okazji. Teraz takowa się nadarzyła, więc raz dwa zabrałam się za lekturę.

Ahmad to młody Palestyńczyk. Żyje w czasach, w których każdy dzień jest niepewny. Zewsząd czai się niebezpieczeństwo. Dwunaste urodziny okazują się najgorszymi ze wszystkich. Jego młodsza siostra ginie, ojciec trafia do więzienia, a wojsko konfiskuje praktycznie cały dorobek rodziny. Czując się odpowiedzialnym za byt swoich bliskich, postanawia zrobić wszystko, aby im pomóc. Tymczasem jego nauczyciel, widząc w nim potencjał naukowca, sugeruje mu wziąć udział w konkursie, którego wygranie może polepszyć przyszłość chłopaka. Ahmad podejmuje decyzję, która zaważy na jego dalszym życiu...

Autorka porusza problem konfliktu między Żydami i Palestyńczykami. Już sam początek "Drzewa migdałowego" jest wstrząsający. Z każdej strony może przyjść niebezpieczeństwo, które nie omija nawet tych najmłodszych. Ludzie są bezlitośni. Wyrządzają krzywdę innym, uważając się za lepszych, a przecież tak naprawdę wszyscy jesteśmy równi. W wyniku walki giną niewinni. Bieda dotyka większość społeczeństwa. Żołnierze pozbawiają Palestyńczyków wszystkiego. Są okrutni i bezwzględni. Do tej pory nie mogę zapomnieć o tym, o czym przeczytałam w tej książce. Jestem przerażona faktem, że takie rzeczy mają miejsce na świecie. Że człowiek człowiekowi jest w stanie zgotować takie piekło. Liczy się tylko objęcie rządów, terytorium, władzy. Życie innych to żadna wartość. Nikt nie przejmuje się uczuciami. Mieszkając w kraju, w którym nie ma konfliktu zbrojnego, ciężko wyobrazić sobie, że takie sytuacje dzieją się naprawdę. Warto się nad tym zastanowić przez chwilę.

"Drzewo migdałowe" to nie tylko powieść o walce pomiędzy dwoma narodami. Tutaj rozgrywa się również walka o lepszą przyszłość. Ahmad to wyjątkowo inteligentny i mądry człowiek. Żyjąc w takim, a nie innym miejscu pozornie nie ma szansy na to, by uzyskać lepsze wykształcenie, chociaż drzemie w nim ogromny potencjał. Okazuje się jednak, że wszystko jest możliwe, gdy się tego naprawdę pragnie. Bohater stał się dla mnie wzorem do naśladowania. Jego postawa niesłychanie motywuje mnie do jakiegokolwiek działania. Ponadto jestem pod wrażeniem jego podejścia do niektórych spraw. Z pewnością poglądy Ahmada są wynikiem wpływu ojca, który przekazuje niesamowite mądrości życiowe. Pokazuje on, że nienawiść to tak naprawdę puste uczucie, które nigdzie nie prowadzi. Dzięki niej nie da się niczego osiągnąć. Kluczem do szczęścia jest próba zrozumienia drugiej osoby i wybaczenie.

Warto również wspomnieć o tytułowym drzewie migdałowym. Drzewo to staje się poniekąd symbolem nadziei na lepsze jutro. Odgrywa bardzo dużą rolę w życiu bohaterów. Jest świadkiem wielu wydarzeń. Chociaż wszystko wokół jest niszczone i równane z ziemią, roślina pozostaje nienaruszona, jakby miała być jedynym bezpiecznym miejscem, w którym można się ukryć przed wszechobecnym złem.

Powieść Michelle Cohen Corasanti to ogromny ładunek emocji. Czytam wiele książek, ale nie wszystkie są w stanie tak mnie poruszyć, jak ta. Fabuła wyciska z oczu łzy. Często są to łzy smutku i żalu, wywoływane przez poczucie bezradności. Czasami zaś, można się po prostu wzruszyć, zwłaszcza gdy Ahmad dochodzi do kulminacyjnego momentu swojego życia.

"Drzewo migdałowe" to niesamowita historia. Chociaż w tle ciągle dochodzi do walk narodowościowych i śmierci niewinnych ludzi, niesie ona nadzieję na lepszą przyszłość. Wystarczy być silnym, wytrwałym, cierpliwym i wyrozumiałym, aby przejść przez ciężkie chwile. Należy również pamiętać, aby nie marnować swoich zdolności i pasji, bo to właśnie one są naszą drogą do sukcesu. Jednak najważniejszym przesłaniem tej powieści jest według mnie pokazanie, że nienawiść do innych nie prowadzi do niczego dobrego, a tylko zrozumienie i wybaczenie drugiej osobie jest przejściem do harmonii i szczęścia. O tym należy pamiętać.

Jest do lektura warta uwagi. Polecam ją każdemu, ponieważ jest zbiorem wielu mądrości. To powieść, po przeczytaniu której z pewnością poświęcicie chwilę na refleksje.


Merry


Książka wydana przez


poniedziałek, 21 marca 2016

Studnia zagubionych aniołów - Artur Laisen - recenzja

Książka rozpoczyna się odwołaniem do tęsknoty i obrazem jakiejś legendarnej bitwy o mitycznym charakterze. Potem pojawiają się postacie ze świata realistycznego, m. in. dziennikarka Joanna, prawnik Tomasz, biznesmen Michał, ale także osiłek o pseudonimie Kopyto, tworzą interesującą galerię bohaterów doświadczających kontaktu z potężną mocą nieoczekiwanie przenikającą myśli i wyobraźnię, kierującą w inną sferę. 

W drugiej płaszczyźnie powieści pojawia się Świat Błękitu, Mroczna Gwiazda, Jeździec o niezwykłych możliwościach, Światło, Struktura i Esencja - wartości dostrzegane tylko przez nielicznych, dość charakterystyczne elementy utworów fantasy lub science-fiction.

Fabuła jest dość intrygująca, kolejne rozdziały przenoszą czytelnika do różnych warstw świata przedstawionego: od zdarzeń prawdopodobnych po fantastyczne przenikanie się myśli i obrazów wewnętrznych. A nad wszystkim krąży długo nieujawniające się zagrożenie ze strony potężnej siły sprzed nieokreślonego czasu.

Książka dla miłośników gatunku...



ZJ


Książka wydana przez







piątek, 18 marca 2016

Stephanie Plum. Smakowita Piętnastka - Janet Evanovich - recenzja

Autorem książki "Stephanie Plum. Smakowita Piętnastka" jest Janet Evanovich. Urodzona 22 kwietnia 1943 w South River. Amerykańska pisarka powieści kryminalno-sensacyjnych. Napisała m.in. wielotomową serię książek o łowczyni nagród Stephanie Plum. Jej powieści są utrzymane w atmosferze sensacyjnej i humorystycznej. Jak dotąd w Polsce, nakładem wydawnictwa Fabryka Słów, ukazało się czternaście z dwudziestu dwóch tomów serii o Stephanie.

Pisarka opowiada o życiu Stephanie, jej znajomych i przygodach, które ich spotykają.

Główna bohaterka dostaje propozycję zarobku większej sumy pieniędzy, ale także ma pomóc przyjacielowi. Musi także pamiętać o przyjaciółce, która wpadła w niezłe tarapaty i musi uważać na swoje życie, a także ma wystartować w konkursie, o którym nie ma zielonego pojęcia. Stephanie jest także stawiana przed wyborem faceta. Silny, męski, wysportowany czy wrażliwy, normalnej budowy eks chłopak? Czy Stephanie uda się pomóc przyjaciołom, i którego z mężczyzn w końcu wybierze?

Stephanie Plum jest bardzo zagadkową postacią. Nie zawsze można odgadnąć jak postąpi. Dlatego książka owiana jest tajemniczością i jest się ciekawym co będzie dalej. Książkę czyta się bardzo łatwo, szybko nawet nie zauważa się kiedy przeczytało się, aż tyle stron.

Książka bardzo mi się spodobała, uważam ją nawet jako jedną z moich ulubionych, bo trafiła do mnie w stu procentach. Napis na okładce "Lepsza od Jamesa Bonda, śmieszniejsza niż Bridget Jones", jest idealnym opisem tej książki.

Moim zdaniem książka ta trafi do osób w każdym wieku, które mają chociaż minimalne poczucie humoru.



Paula, lat 16


Książka wydana przez


Pokuta Gabriela - Sylvain Reynard - recenzja

„Pokuta Gabriela” to trzeci i ostatni tom opowieści o profesorze Gabrielu Emersonie i jego studentce Julii. Bohaterowie uczą się wspólnego życia. Gabriel marzy o powiększeniu rodziny, lecz jego żona woli skupić się na studiach doktoranckich. Profesora czeka także inne rodzinne wyzwanie – postara się odszukać swoich bliskich, z którymi do tej pory nie chciał utrzymywać kontaktu. Jak zakończy się ich historia?

Sylvail Reynard napisał o sobie na swojej stronie internetowej, że uwielbia historie, które oparte są na osobistej podróży bohaterów, podczas której uczą się oni o sile odkupienia, wybaczenia oraz miłości i byciu dobrym. Jedno jest pewne – te trzy tomy idealnie ilustrują zmiany jakie zaszły zarówno w Gabrielu, jak i Julii, co jest niewątpliwym plusem całej serii, bo czytając nie mamy wrażenia, że ich historia jest tylko jedną z wielu.

Moim zdaniem tom trzeci jest najsłabszym ogniwem tej serii. Autor sam przyznał w jednym z wywiadów, że ugiął się pod presją fanów z całego świata. Czy dobrze zrobił? Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Z jednej strony czytelnik poznaje przeszłość bohaterów, a także wyjaśnione zostają różne wątki, poruszone w poprzednich tomach. Niestety ma się wrażenie, że książka jest bardzo przesłodzona, brakuje akcji, do której byliśmy przyzwyczajeni. Autor stara się naprawić sytuacje pod sam koniec, lecz czy mu się to udaje? Moim zdaniem nie. Nie zmienia to jednak faktu, że historia jest niebanalna i trudno o niej zapomnieć.


Jola, lat 19


Książka wydana przez Wydawnictwo Muza

czwartek, 17 marca 2016

Miasto cieni - Michael Russell - recenzja

Lata 30. ubiegłego stulecia. Susan Field zaginęła. Jej przyjaciółka— Hannah Rosen postanawia dowiedzieć się, co sprawiło, że dziewczyna zniknęła bez śladu. W dochodzeniu do prawdy pomaga jej sierżant Stefan Gillespie. Sprawa wcale nie wydaje się być łatwa, zwłaszcza, gdy jedna z podejrzanych osób opuszcza miasto. Tymczasem w górach niedaleko Dublina zostają znalezione dwa ciała — kobiety i mężczyzny. Czy może mieć to związek z zaginięciem Susan?

Autor "Miasta cieni" przenosi nas do czasów tuż przed II wojną światową, kiedy już powoli daje się wyczuć wzrastające napięcie związane ze zbliżającym się konfliktem. Dzięki opisom możemy dokładnie wyobrazić sobie przedstawioną rzeczywistość. Michael Russell wprowadza do swojej powieści postacie historyczne takie jak Adolf Mahr czy Sean Lester. Przypadają mi do gustu książki, w których stworzeni przez autorów bohaterowie spotykają się z realnymi osobami. Daje to niesamowite wrażenie, którego tutaj nie zabrakło. Oprócz tego bardzo podoba mi się fragment, w którym jest opisane Wolne Miasto. Podczas lektury zdawało mi się jednak, że ta wolność jest raczej pojęciem względnym. Znam Gdańsk z obecnych czasów, stąd odtworzenie dawnego obrazu tego miejsca uważam za bardzo ciekawe. Na plus zasługuje również "Opowieść o dwóch traktatach", którą znajdziecie na końcu książki. Jest ona bardzo interesującym dodatkiem.

"Miasto cieni"
to jednak przede wszystkim powieść kryminalna. Jesteśmy świadkami jednego zabójstwa. Jakiś czas później dowiadujemy się, że odkryto dwa ciała. Nie znamy mordercy. Sprawa jest bardzo trudna do rozwiązania. Lubię kryminały, których autorzy prowokują czytelnika do próby rozszyfrowania zagadki, kto kogo zabija i dlaczego. Właśnie to sprawia, że tego typu literatura jest dla mnie interesująca. Michael Russell daje to odczuć, jednak muszę przyznać, że czegoś mi tutaj brakuje. Mimo, że książka jest wciągająca, nie odczuwałam słynnego dreszczyku emocji. Na początku bardzo mnie pochłaniała, ale z czasem odnosiłam wrażenie, że jest trochę za dużo wątków, przez co osłabł mój entuzjazm. Poza prowadzeniem śledztwa w sprawie śmierci dwóch osób, dochodzi motyw polityczny, a także religijny. I chociaż wnoszą one wiele w treść książki, można się trochę pogubić.

Nie braknie również wątku miłosnego. Chociaż ten nie trafia w moje oczekiwania. Owszem, między bohaterami rodzi się więź, ale wydaje się ona mało oszałamiającym uczuciem. W tym przypadku czuję się nieco zawiedziona, bo spodziewałam się czegoś innego. Nie przemawia do mnie ta relacja.

"Miasto cieni"
to dobra powieść kryminalna połączona z historią. Zdecydowanym atutem jest tutaj przeniesienie akcji do lat 30. poprzedniego stulecia, co nadaje jej niesamowity klimat. Wątek dotyczący śledztwa nie do końca mnie przekonuje, ale nie oznacza to, że książka nie zasługuje na uwagę. Polecam czytelnikom, którzy są miłośnikami kryminałów z historią w tle.


Merry


Książka wydana przez


środa, 16 marca 2016

Komornik - Michał Gołkowski - recenzja

Michał Gołkowski jest jednym z autorów serii S.T.A.L.K.E.R. oraz głównym autorem serii Stalowe Szczury. Jego twórczość można osadzić w gatunku horror i science-fiction. Również najnowsza książka "Komornik"- nie odstaje gatunkowo od reszty.

Akcja "Komornika" dzieje się na Ziemi w czasie Po końcu świata, Po Apokalipsie.

Głównym bohaterem jest Ezekiel - dla przyjaciół Zek - pracujący jako boski Komornik, tropiący wyznaczonych przez aniołów ludzi, których będzie musiał zabić. Jego zaciekłym wrogiem jest Jonasz, Ezekiel za wszelką cenę chce go złapać i unicestwić. W międzyczasie pokonuje Cherubina, poluje na Sfinksa, chowa się przed "Ślepiorem" i sypia z Sukkubem.

Książka ta bardzo wciąga, a samemu odbiorcy przerażająco łatwo jest wyobrazić sobie zagładę ludzkości w niej opisaną.

Michał Gołkowski
 idealnie połączył boga, który zapomniał o ludziach oraz człowieka, który nawet po wydarzeniach z najgorszego możliwego scenariusza, kurczowo trzyma się swojego kruchego, nic nieznaczącego życia.

Według mnie "Komornik" jest napisany na bardzo wysokim poziomie. W czasie czytania go człowiek traci poczucie czasu przenosząc się w przerażająco prawdziwy świat pozostawiony samemu sobie, a po przeczytaniu zaczyna wątpić w to, co dotychczas wierzył.

"Komornika"
 polecam osobom starszym, odpornym na wszechobecną śmierć i zniszczenie.

Z niecierpliwością czekam na kontynuację.
O.B., lat 16



Książka wydana przez






Nadchodzi kres. Mistyczne wizje końca świata - Wincenty Łaszewski - recenzja

Wincenty Łaszewski jest doktorem teologii, pisarzem, badaczem w zakresie antropologii mariologicznej.

W wolnej chwili przeczytałam książkę jego autorstwa "Nadchodzi kres. Mistyczne wizje końca świata". Myślę, że to ciekawa książka. Porusza wiele istotnych kwestii, takich jak cierpienie, czy nieuzasadnione bogactwo. Są w niej opisane widzenia różnych znanych i mniej znanych wizjonerów. Niektórzy przejawiali objawy różnych chorób psychicznych albo wręcz sprawiali wrażenie opętanych. Osobiście nie wierzę, żeby ktokolwiek był w stanie przewidzieć koniec świata, ponieważ tylko Bóg wie, kiedy nastąpi kres.

Ludzie często oglądają horrory albo czytają książki o końcu świata, ponieważ lubią czuć strach. A ten strach jest bezpieczny, można się z nim zamknąć w pokoju, a kiedy znudzi się komuś ten strach, to wyłączyć film albo zamknąć książkę.

Dziwi mnie, że ludzie boją się wielkiego końca świata, a nie boją się własnego prywatnego końca świata, który może przyjść w każdej chwili. Mogą zostać potrąceni przez autobus albo zakrztusić się landrynką  albo utopić się, pływając w jeziorze na niestrzeżonej plaży. 
Ludzie myślą, że nadchodzi koniec świata, ponieważ coraz częściej dochodzi do katastrof naturalnych. Spustoszenie sieją tornada, huragany, powodzie oraz tsunami.

Polecam tę książkę w szczególności tym, którzy lubią książki poruszające trudne tematy. Jest pisana prostym, łatwym w zrozumieniu językiem.

Kasia, lat 17


Książka wydana przez


wtorek, 15 marca 2016

Bitwy Wyklętych - Szymon Nowak - recenzja

Jeśli ktoś czytał "Kamienie na szaniec", to wciągnie go książka o bitwach prowadzonych przez tzw. Żołnierzy Wyklętych. Kilkanaście opowieści o akcjach oddziałów walczących o Polskę niezależną od komunistycznego Wielkiego Brata czyta się jak ciekawe, pełne życia historie. Autor jest wprawdzie historykiem, ale jego relacje są pełne emocji i nie przypominają suchych, naukowych dywagacji. 


Rozdziały ukazują współczesnym Polakom wydarzenia dotychczas przemilczane przez oficjalne publikacje, również po roku 1989, czyli po upadku PRL. Opowiedziane są akcje związane z takimi miejscami między innymi jak: Surkonty, Skrobów, Las Stocki, Kielce z sierpnia i Radom z września 1945 czy też Zwoleń 1946 r. Poznajemy również mało znany partyzancki epizod z życia Pawła Jasienicy (L. Beynara).

Wydawnictwo wzbogacają mało znane lub niepublikowane reprodukcje zdjęć oddziałów, fotografii dowódców i map. Dzięki temu "Bitwy Wyklętych" są cennym wspomnieniem o ludziach, których powojenna władza naszego kraju nie tylko mordowała, ale chciała na zawsze wymazać z pamięci Polaków. Bez względu na polityczne oceny ich działań stanowią integralny element naszej historii.



ZJ



Książka wydana przez


poniedziałek, 14 marca 2016

Ekstaza Gabriela - Sylvain Reynard - recenzja

Drugi tom historii mrocznego profesora Gabriela Emersona oraz jego studentki Julii jest równie wciągający jak pierwszy.
Kochankowie wracają z romantycznych wakacji we Włoszech. Tymczasem na uniwersytecie w Toronto sytuacja zaczyna się komplikować. Przełożeni Gabriela maja mu za złe uwiedzenie studentki i każą wybierać pomiędzy karierą a miłością. Co wybierze Gabriel i w jaki sposób jego decyzja wpłynie na związek z Julią? Czy ich miłość jest na tyle silna, by pokonać czekające ich przeciwności losu? Gabriel musi mieć się na baczności, bo na każde jego potkniecie czeka rywal Paul, od dawna zakochany w Julii. Dodatkowo sytuacje postara się skomplikować jedna z najlepszych studentek Gabriela, Christa.

Akcja drugiego tomu jest znacznie bardziej dynamiczna. Historia nie kręci się już tylko wokół głównych bohaterów. Do gry wkraczają bohaterowie drugoplanowi, czyli Paul i Christa. Zwłaszcza kobieta nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć swój cel. Na całością unosi się chmura poezji Dantego, która dopełnia całości. Jestem pewna, że jeśli spodobał się wam tom pierwszy, to przeczytanie drugiego będzie równie emocjonujące. Polecam.


Jola, lat 19


Książka wydana przez Wydawnictwo MUZA SA

piątek, 11 marca 2016

Pętla - Faye Kelerman - recenzja

Książka "Pętla" Faye Kellerman jest thrillerem, choć w mojej ocenie  trochę nietypowym. Powieść czyta się bardzo lekko i przyjemnie.

Kobieta prosi o pomoc detektywa, gdyż została pobita przez męża, który jest płatnym mordercą. Obawiając się jego reakcji w czasie planowanego spotkania, na którym zamierza go poinformować o odejściu. Chce aby detektyw był obecny podczas tego spotkania. Rozstanie przebiegło w miarę spokojnie i nic nie wróżyło kłopotów. Po wszystkim detektyw wrócił do domu i chwilę później otrzymuje telefon od syna kobiety z informacją, że nie ma jej w hotelu.

Akcja nabiera tempa, gdy detektyw otrzymuje informację, że została odnaleziona nieznana kobieta, której zwłoki wiszą na belce nowo budowanego obiektu. Odnalezione ciało, to jednak nie ta kobieta... W tym momencie czytelnik zostaje zbombardowany ogromem informacji i dużą ilością bohaterów oraz nowych wątków, jednak nie gubi się w akcji i chce jak najszybciej poznać rozwiązanie.

W tej książce podoba mi się to, że choć jest to thriller, to czytelnik znajdzie tam wartości, które są ważne w życiu. Ja osobiście odebrałem te wartości jako fakt, że w życiu jednak najważniejsza jest rodzina i choć każdy z członków tej rodziny ma swoje wady, to w ostatecznym rozrachunku rodzina wygrywa. Pozytywnie nastawiło mnie również, to że są ludzie czynią dobro nie dlatego, że im się to opłaca, ale dlatego że mają taką potrzebę w sobie.


Polecam przeczytanie tej książki, jest tego warta, bo pozwala na zastanowienie się jakie wartości są dla nas ważne.


Szakal



Książka wydana przez

czwartek, 10 marca 2016

Spalić wiedźmę - Magdalena Kubasiewicz - recenzja

„Spalić wiedźmę” jest debiutem książkowym Magdaleny Kubasiewicz. Autorka jednak wcześniej publikowała swoje prace w miesięczniku literackim „Science-Fiction, Fantasty i Horror”

Książka jest bardzo nietypowa. Jest to niepodważalnie powieść fantasy – występują tu wiedźmy i inne stworzenia nadnaturalne takie jak Smok Wawelski czy mówiący kogut. Akcja – ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu – dzieje się w Polsce, nazwanej przez autorkę Polanią. Przyzwyczailiśmy się już pewnie do powieści fantasy, z czarownicami itp., ale zawsze działy się one daleko od nas, np. w Stanach. Kiedy myślę: powieść fantastyczna, od razu kojarzy mi się Ameryka. Bo tam to takie „normalne”. Nic bardziej mylnego! Okazuje się, że w polskiej literaturze i na polskich ziemiach również mogą dziać się nadprzyrodzone rzeczy.

Akcja dzieje się w Krakowie. W powieści wspomniana została Wisła – nazwana Vistulą, Wawel, Stary Rynek, Sukiennice…

Warte zauważenia jest wplecenie postaci Pana Twardowskiego, z którym wiedźma spotyka się, gdy decyduje się użyć Zwierciadła. Wprowadzenie osoby Twardowskiego nadaje powieści baśniowego klimatu.

Główną bohaterką jest Sara Weronika Sokolska, zwana Saniką lub Piekielnicą. Jest ona Pierwszą Czarownicą Polanii. Wielką zagadką jest jak nią została, gdyż nie ma odpowiedniego wykształcenia, nie wiadomo nawet skąd przybyła do Krakowa. Jest zbuntowana i zawsze dąży do celu, „po trupach”, nie liczy się z niczyim zdaniem. Jednakże, jest bardzo blisko związana z królem Polanii – Julianem – który aktualnie poszukuje żony. Sarę mimo luźnego podejścia do życia, da się lubić. Od pierwszych stron zyskała moją sympatię.

W Krakowie zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Skradziono ważny kamień, znikł Nóż Dwóch Braci, otruto smoka, zbezczeszczono dawną świątynię, próbowano zniszczyć Zwierciadło Mistrza… Sanika musi wybrać: chronić Kraków czy ratować „własną skórę”? Przeciwnik jest potężny, nie ma pewności zwycięstwa, moce Piekielnicy mogą okazać się niewystarczające…

Co wybierze Sara? Uratuje Kraków, czy ucieknie ze swojego ukochanego miasta, by ratować siebie? Czy król posłucha swojej przyjaciółki i ewakuuje miasto by uratować ludzi, czy może nie będzie chciał wprowadzać paniki? Tego wszystkiego dowiecie się czytając książkę Magdaleny Kubasiewicz.

Książkę polecam szczególnie ludziom młodym. W pewnym stopniu zrozumieją oni wybory Saniki i nauczą się od niej pewnych rzeczy, jak postępować i jak nie postępować w różnych sytuacjach.
Weronika, lat 16


Książka wydana przez Wydawnictwo


środa, 9 marca 2016

Zajmę się tobą - Mary Kubica - recenzja

Miałam do wyboru wiele książek, jednak opis tej, wyjątkowo przykuł moją uwagę:
Tego dnia Chicago tonęło w deszczu, a ta dziewczyna stała bez ruchu na peronie. W rękach trzymała zawiniątko. Heidi od razu zwróciła na nią uwagę. Zauważyła podarte dżinsy, zniszczony płaszcz i niemowlę, które nastolatka próbowała chronić przed ulewą. Heidi nie byłaby sobą, gdyby nie zareagowała – zawsze miała ambicję, by naprawiać świat.Zaprosiła Willow pod swój dach, mimo protestów rodziny. Powinna dokładnie wypytać ją o przeszłość, powinna ustalić, przed kim i dlaczego ucieka, kto jest ojcem jej dziecka. Ale Heidi woli nie wiedzieć. Zapłaci za to wysoką cenę i skrzywdzi tych, których najbardziej kocha.
                        źródło http://lubimyczytac.pl/ksiazka/272699/zajme-sie-toba


Akcja tej powieści rozpędza się niczym lokomotywa. Na początku powoli, coraz szybciej, aż nagle nie sposób jej zatrzymać. Dokładnie takie ma się wrażenie czytając tę książkę. Na początku nic nie zwiastuje tych mrożących krew w żyłach wydarzeń. Po prostu dobra kobieta chce pomóc nastolatce z dzieckiem. W zasadzie można było wówczas pomyśleć, że to właśnie ta bezdomna dziewczyna stała się przyczyną późniejszych zdarzeń, ale tak nie do końca było.

"Zajmę się tobą" to książka, która porusza problem ludzkiej psychiki pod wieloma względami. Jest tutaj ukazana siła manipulacji, jakiej ofiarą stała się Willow. Mamy do czynienia z silną depresją, brakiem zaufania, odrzuceniem, bezsilnością. Przez powieść przewija się cała paleta emocji. Od tych pozytywnych, po takie, które zaskakują i przerażają.

Uważam, że jest to jedna z lepszych powieści psychologicznych, jakie miałam okazję przeczytać. Chociaż nie wprowadziła mnie ona w wesoły nastrój, dała bardzo wiele do myślenia, a to w literaturze bardzo cenię. Jeżeli książka wzbudza we mnie emocje i skłania do refleksji, to jest to w mojej opinii książka dobra.

Ta powieść jest skonstruowana w fenomenalny sposób. Każde nawet najmniej wydawałoby się znaczące zachowanie bohaterów, ma wpływ na dalszy przebieg wydarzeń. Możemy dostrzec, jak z pozoru błahe sprawy potrafią zmienić bardzo wiele. Poza tym "Zajmę się tobą" porusza problem, jakim jest pomoc drugiej osobie, gdy ta ma problemy natury psychicznej. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jak ważne jest wsparcie i nawet najmniejsza próba podania ręki człowiekowi w potrzebie. Jeden z bohaterów nie pomyślał o tym i zbagatelizował sprawę, za co przyszło mu zapłacić bardzo wysoką cenę...

Książkę jak najbardziej polecam osobom, które lubią przeczytać dobry thriller psychologiczny. Z pewnością znajdziecie tutaj to, czego oczekujecie. Oczywiście, zapraszam do lektury także tych, którzy lubią być przez autora zaskakiwani na każdym kroku, bo tutaj tego również nie zabrakło.


Merry


Książka wydana przez


wtorek, 8 marca 2016

Dzieci grobu - Agnieszka Graczyk - recenzja

Agnieszka Graczyk nie była mi dotychczas znaną autorką i myślę, że to nic dziwnego, ponieważ jest bardzo młodą osobą, która niedawno miała swój debiut pisarski. Agnieszka pisze od 14 roku życia, na początku były to kilkustronicowe opowiadania, później zdecydowała się napisać powieści. Jak sama podkreśla do wydania własnej książki była gotowa od zawsze.
Opublikowana powieść pt. „Dzieci grobu 2” to kolejna część z zaplanowanej trylogii.

Pewnego dnia dwie nastolatki zostają siłą zaciągnięte do samochodu przez dwóch agentów prezydenta Stanów Zjednoczonych - Alberta i Edwarda. Dziewczyny zostają przewiezione do Las Vegas, a konkretnie do podziemia tętniącego życiem, nigdy nie śpiącego miasta. Isabell wraz z ciężarną Julią trafiają do Liceum Tysiąca Faraonów, w którym przebywają uczniowie o wybitnych zdolnościach. Rodziny dzieci uczęszczających do niecodziennej szkoły giną w niewyjaśnionych okolicznościach… W jakim celu prezydent utworzył podziemne Liceum? Chodzi o władzę, pieniądze, a może o zupełnie coś innego? Jak poradzą sobie nowe uczennice, a zwłaszcza Julia, nosząca dziecko ukochanego, zmarłego Nicolasa? Przekonaj się jakie zamiary ma głowa Stanów Zjednoczonych i dlaczego ściąga uzdolnionych uczniów z różnych zakątków państwa w jedno miejsce.

Niby książki nie ocenia się po okładce, jednak muszę przyznać, że przywiązuję często uwagę do strony tytułowej. Okładka "Dzieci grobu" Agnieszki Graczyk bardzo mnie zaintrygowała, tak jak i sam tytuł. Na szczęście nie spotkało mnie rozczarowanie, książka jest fantastyczna. Jest to po prostu coś nowego. Nie czytałam przedtem podobnej historii. Powieść nie była więc dla mnie kolejną powieloną, przereklamowaną historyjką, chodź z pewnością istnieje już książka o zbliżonej tematyce.

Szczerze polecam „Dzieci grobu 2” osobom lubiącym opowiadania o nastolatkach, fantastyce czy interesujących się przyszłym losem świata ;)

Chodź jest to druga część trylogii, to nie ma przeciwwskazań, by zacząć tę lekturę bez uprzedniego przeczytania pierwszej pozycji.

„Dzieci grobu 2” czyta się bardzo szybko. Książka naprawdę wkręca. Byłam ciekawa dalszych, nieprzewidywalnych losów głównych bohaterek.



Veni, lat 19




Książka wydana przez


poniedziałek, 7 marca 2016

Trawa bardziej zielona - Magdalena Kołosowska - recenzja

Są takie książki, które wpadają nam w oko i od razu mamy ochotę poznać ich treść. Tak też było z "Trawą bardziej zieloną", o której dowiedziałam się stosunkowo niedawno. Najpierw przyciągnęła mnie okładka, a później opis. Doszłam do wniosku, że bardzo mile spędzę czas podczas lektury, kiedy tylko trafi w moje ręce i nie pomyliłam się.

Majka jako dwudziestolatka wyszła za mąż. Była to bardzo pochopnie podjęta decyzja, która teraz stawia kobietę w trudnej sytuacji. Musi wybrać, czy dalej podążać tą drogą, czy też zacząć żyć wedle własnej woli, by wreszcie być w pełni szczęśliwą. Kiedy jej mąż wyjeżdża, Majka decyduje się na wypad z przyjaciółką na Mazury. Jeszcze nie wie, że właśnie ten wyjazd będzie przełomowym momentem w ich życiu...

Podobają mi się książki, dzięki którym chociaż na chwilę mogę oderwać się od otaczającej mnie rzeczywistości. Takie, które przenoszą mnie w świat, gdzie wszystko może się zdarzyć. Gdzie ścieżki życia tak się przeplatają , żeby doprowadzić wreszcie do szczęśliwego zakończenia. Właśnie taka jest "Trawa bardziej zielona". Czytając relację bohaterów ma się wrażenie, że los świetnie się nimi bawi. Raz daje nadzieję, a raz ją zabiera, żeby za moment znowu dać radość.

Historia jest opowiadana z punktu widzenia kilku osób. Uważam to za bardzo dobre rozwiązanie, ponieważ dzięki temu mamy szansę poznać wrażenia i uczucia kilku bohaterów odnośnie tej samej sytuacji. Wówczas możemy obiektywnie spojrzeć na pewne zdarzenia i nie oceniać pochopnie zachowania innych osób.

Sami bohaterowie również są warci uwagi. Każdy kroczy jakąś ścieżką, ale zdaje się być mimo wszystko zagubionym. Pozornie ustabilizowane życie wcale nie jest szczytem ich marzeń. Każdemu czegoś brakuje. Jak się okaże, wszystkim tego samego. Nie bez powodu los postanawia tak poprowadzić ich życie, aby dokonali w końcu właściwego wyboru i zasmakowali szczęścia.

Po przeczytaniu tej książki naszła mnie refleksja, że nad naszym życiem chyba naprawdę czuwają anioły. Tak, jakby pilnowały z góry naszych poczynań i w razie jakiegoś zakrętu na życiowej drodze, pomagały nam wyjść na prostą. Przecież historia, która została opisana w powieści, ma prawo wydarzyć się w rzeczywistości, a co, jeśli nie jakaś siła wyższa, może doprowadzić do takiego zrządzenia losu? "Trawa bardziej zielona" daje nadzieję, że w życiu wszystko jest możliwe i że co ma być, to będzie. Nie da się oszukać przeznaczenia. Często wydaje się nam, że u innych jest podobnie, jak w tytule. Że ich "trawa jest bardziej zielona" niż nasza. To tylko złudzenie. Życie różnie się układa, ale nic nie dzieje się bez przyczyny. Wszystko ma czemuś służyć. Ma jakiś cel. Należy o tym pamiętać.

"Trawa bardziej zielona" to świetna lektura na jeden wieczór. Czyta się bardzo lekko i przyjemnie. Podejrzewam, że spędzicie przy niej miłe chwile. To świetny sposób na oderwanie się od otaczającego nas świata. Być może po skończeniu powieści dojdziecie do podobnych wniosków, jak ja, że nie ma przypadków i wszystko ma swoje znaczenie.

Polecam książkę czytelnikom, którzy chcą miło spędzić czas i zrelaksować się podczas lektury.


Merry


Książka wydana przez Wydawnictwo Feeria

piątek, 4 marca 2016

Imię mojej miłości - Sandie Lynn - recenzja

Sandie Lynn zadebiutowała w 2013 roku i od tamtej pory bezustannie pisze, dzięki czemu ma na koncie kilkanaście bestsellerów. Ponieważ wszystkie jej książki to historie miłosne, więc od razu wiemy czego można się spodziewać sięgając po jej książki.

„Imię mojej miłości” to z pozoru na bardzo prosta i łatwa historia. Główną bohaterka jest Gabrielle, o której śmiało można powiedzieć, że nie ma szczęścia jeżeli chodzi o mężczyzn. Utkwiła w beznadziejnym związku z bardzo bogatym i jeszcze bardziej samolubnym Brandonem, który na każdym kroku poniża swoją dziewczynę jak tylko może. Pewnego dnia słońce zaświeciło także dla Gabrielle. W chwili, gdy nie mogła poradzić sobie z bagażem, a chłopak po raz kolejny zignorował jej potrzeby, na horyzoncie pojawił się wybawiciel. Silny, bogaty i niesamowicie przystojny Simon. Do czego może się posunąć mężczyzna, widząc damę w opresji? Sami sprawdźcie.

Naiwna historia Kopciuszka powraca we współczesnej wersji. Tym razem Kopciuszek ma nieco większy bagaż życiowych doświadczeń, lecz nie z takimi potworami walczył już Książę... Chyba każdy zna zakończenie tej historii, prawda? Nie zmienia to jednak faktu, że autorka starała się jak mogła, by 288 stronami umilić nasze popołudnie. Polecam.


Jola, lat 19


Książka wydana przez Wydawnictwo Amber

czwartek, 3 marca 2016

Order - Marcin Jamiołkowski - recenzja

Niedawno miałam przyjemność przeczytać "Okup krwi" Marcina Jamiołkowskiego. Książka bardzo mi się spodobała i czekałam na możliwość poznania dalszych losów stworzonego przez autora bohatera, czyli Herberta Kruka. Dzięki wydawnictwu Genius Creations mogłam zaspokoić swoją ciekawość. "Order" to druga część przygód krawca władającego magią.

Historia rozpoczyna się, gdy Herbert jest jeszcze dzieckiem. Ojciec zabiera go na wyścigi konne, gdzie chłopiec po raz pierwszy ma do czynienia z hazardem. Po latach bohater znów pojawia się na gonitwie, tym razem już jako dorosły mężczyzna. Tam odnajduje go pułkownik Bieniawski, który prosi go o pomoc. Zaginął słynny order posiadający niesamowitą moc, ochraniająca stolicę. Został on przyznany Warszawie za bohaterską postawę jej mieszkańców i obronę przeciw niemieckiemu agresorowi. Wszystko wskazuje na to, że ktoś chce osłabić miasto, aby móc je zaatakować. Zaznajomieni ze sprawą wiedzą, że do odnalezienia artefaktu potrzebny będzie ktoś, kto posiada magiczne zdolności. Tym samym Herbert podejmuje współpracę z porucznikiem Grzybowskim - funkcjonariuszem Biura Ochrony Rządu, który został zaangażowany w śledztwo na osobistą prośbę Kanclerza. Przy okazji przeprowadzania śledztwa poznaje atrakcyjną Lidkę. Dziewczyna robi na nim niemałe wrażenie...

"Order"
to niesamowita lektura, która wciąga bez reszty. Akcja nabiera szybkiego tempa od samego początku i jest niesłychanie pasjonująca. Uwielbiam, kiedy fabuła zachęca mnie do coraz szybszej lektury, aby móc dowiedzieć się, co się za moment wydarzy. Właśnie tego doświadczyłam w "Orderze". Oczywiście, nie jest to jedyny atut tej powieści. Na plus zasługują również elementy fantastyczne, które wzbogacają całą historię. Mnie najbardziej urzekły momenty, w których symbole Warszawy (Syrenka i Pomnik Małego Powstańca) przemawiają do bohatera. Nie należy tutaj zapominać o słynnych bazyliszkach, które poznaliśmy już w "Okupie krwi". Tym razem dowiadujemy się, jak te stwory przedostały się do stolicy. Oprócz tego kolejną zaletą "Orderu" jest dopracowany humor, którego nie braknie zwłaszcza wtedy, gdy Herbert przekomarza się z Zezelem. Według mnie bardzo zabawnym momentem było też stworzenie przez krawca przejścia do dość nietypowego miejsca i reakcja osoby, która go tam znalazła.

Sami bohaterowie także zdobyli sobie moją sympatię. Herbert jest wyjątkową postacią, która nieraz wykazuje się odwagą i pomysłowością. Na jego barkach spoczywa wiele bardzo trudnych zadań. Bardzo go polubiłam za jego charakter i chęć niesienia pomocy innym. Zezel wygrał dla mnie rozbrajającym poczuciem humoru, a Anna za bycie wspaniałą przyjaciółką, która starała się podnieść na duchu Herberta, gdy nadal przeżywał śmierć Melanii. Całe trio pokazuje, że przyjaźń i wsparcie są naprawdę ważne w naszym życiu i często dzięki nim udaje nam się rozwiązać wiele problemów.

Podsumowując, nowa powieść Marcina Jamiołkowskiego jest bardzo ciekawą lekturą łączącą elementy fantastyki z sensacją. Nie brakuje momentów wywołujących dreszcz emocji. Do tego wszystkiego dochodzi nuta dobrego humoru. Polecam, a sama wyczekuję kolejnej części przygód Herberta Kruka, czyli "Bezsennych".


Merry



Książka wydana przez Wydawnictwo


środa, 2 marca 2016

Piekło Gabriela - Sylvain Reynard - recenzja

Niewielu jest autorów, którzy wzbudzają emocje i zainteresowanie nie tylko dzięki swoim książkom, ale i sekretom dotyczącym własnej osoby. Jedno jest pewne – Silvain Reynard to pseudonim artystyczny kobiety bądź mężczyzny. Utrzymuje stały kontakt z fanami na całym świecie poprzez stronę internetową, a mimo to pilnie strzeże swojej tożsamości. Nie przeszkodziło to jednak tajemniczemu autorowi uplasować się w czołówce bestsellerów New York Times.

Julia Mitchell jest mądrą, chociaż niezbyt zamożną studentką. Jej pasją jest studiowanie twórczości Dantego. Idealnie wybrała uniwersytet, na którym pracuje jeden z najwybitniejszych profesorów z tej dziedziny – Gabriel Emerson. Profesor już przy pierwszej nadarzającej się okazji traktuje dziewczynę w sposób niesamowicie grubiański. Nie zdaje sobie sprawy, że los zetknął ich dużo wcześniej, gdy Julia była jeszcze nastolatką, a on zbuntowanym narkomanem. Czy przypomni sobie noc w sadzie za domem? Sytuacje komplikuje fakt, że zarówno Julia, jak i Gabriel, ukrywają mroczne sekrety z przeszłości, które znacząco odbiły się na ich dalszym życiu. Czy połączy ich miłość i wybaczenie, których potrzebują, czy też górę weźmie pożądanie?

Chociaż z pozoru książka wydaje się być przeciętnym romansem, to jednak w tym wypadku pozory mylą. To ciekawa i niesamowicie wciągająca opowieść o miłości, o której ciężko zapomnieć. Dodatkowym atutem jest twórczość Dantego, sprytnie wpleciona w historie bohaterów. Prawie 500 stron czyta się w mgnieniu oka. Na szczęście ta seria ma aż 3 tomy. Gorąco polecam.



Jola, lat 19


Książka wydana przez Wydawnictwo Muza

wtorek, 1 marca 2016

Kołysanka - Sarah Dessen - recenzja

Remy jest mistrzynią w zrywaniu. Nie wierzy w miłość. Z pewnością przyczyniła się do tego jej matka, która po raz piąty wychodzi za mąż. W przeciwieństwie do córki bezustannie szuka swojej drugiej połówki. Ojciec Remy odszedł, zanim dziewczyna przyszła na świat. Pozostawił po sobie jedynie "Kołysankę", którą dla niej napisał. Pewnego dnia nastolatka poznaje Dextera. Chłopak upiera się, że łączy ich przeznaczenie i nie daje jej spokoju. Z czasem okazuje się, że jest on zupełnym przeciwieństwem Remy. Niezorganizowany, zwariowany, oderwany od ziemi, zawsze patrzący na świat przez różowe okulary. Czy związek dwóch tak skrajnie odmiennych charakterów ma szansę przetrwać? Czy Remy będzie w stanie wreszcie komuś w pełni zaufać?

Na tę książkę skusiłam się po przeczytaniu jej opisu. Potrzebowałam przeczytać coś luźniejszego, co pomogłoby mi się odstresować. Uznałam, że "Kołysanka" będzie do tego idealna. Muszę jednak przyznać, że na początku spodziewałam się nieco innego biegu wydarzeń. Prawdę powiedziawszy oczekiwałam typowego love story z wielkim, szczęśliwym zakończeniem i tu autorka mnie zaskoczyła. Nie jest to bowiem standardowa powieść o nastoletniej miłości. Oczywiście, uczucie rodzi się pomiędzy bohaterami, ale nie jest ono wielkim wybuchem namiętności. Wręcz przeciwnie. Dla mnie była to próba dotarcia się z drugą osobą. Próba zaufania. Widać było, że Remy bardzo sceptycznie podchodzi do kwestii ewentualnego związku i bardzo boi się w pełni zawierzyć.

Z tej historii można wyciągnąć wniosek, że decyzje podejmowane przez bliskie nam osoby, często mają wpływ także na nasze życie. Patrząc na losy innych, nie chcemy popełniać tych samych błędów. Zdarza się, że tracimy na tym, ale strach przed odrzuceniem, zdradą i tym podobnym jest silniejszy. Wolimy "dmuchać na zimne". Nawet, gdy rodzi się pewne uczucie między dwojgiem ludzi, bywa tak, że jedna osoba nie chce tego przyznać, mimo że wszyscy wokół dobrze znają prawdę. Właśnie z takim problemem przyszło się zmierzyć głównej bohaterce "Kołysanki".

Poza tym dzięki tej książce po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że jeżeli jakieś uczucie połączy dwie osoby, to nie jest możliwa pomiędzy nimi przyjaźń. Można próbować, oszukiwać się, ale prędzej czy później przerodzi się ona w coś więcej. Nawet bycie w związku z kimś innym nie pomoże. Zawsze wewnętrzna siła będzie nas ciągnąć do tej drugiej połówki.

Jakie są moje wrażenia po przeczytaniu tej książki? Z pewnością jest to lektura, którą czyta się szybko i przyjemnie. Nie ma zbędnych opisów czy wywodów. Miło można spędzić z nią czas. Bardzo podoba mi się pomysł. Nastoletnia miłość, która jest dość niestandardowa, to moim zdaniem zaleta tej powieści. Jedyne, co nie do końca mnie zadowala, to zakończenie. Wolałabym, żeby wyglądało nieco inaczej. Zabrakło mi też mimo wszystko Dextera. Z chęcią poznałabym go bliżej. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to bardzo dobra książka.

"Kołysankę" polecam osobom, które lubią powieści z wątkiem miłosnym. Myślę, że spodoba się nastoletnim czytelnikom (a zwłaszcza czytelniczkom), ale także i starszym. Jeżeli poszukujecie powieści, z którą chcecie spędzić przyjemnie dzień, to jest ona dla Was.


Merry

Książka wydana przez Wydawnictwo


Prawdziwy koszmar - Ewa Łokuciejewska - recenzja

"Prawdziwy koszmar" jest opowieścią osoby, która każdego dnia zmaga się z chorobą psychiczną – depresją. Główna bohaterka – Ewa – ma nawrót choroby. Postanawia dobrowolnie zgłosić się do szpitala psychiatrycznego w celu leczenia i zwycięstwa nad chorobą.

Miejsce, w którym się znalazła ciągle przypomina jej o chorobie. Leki, które nakazują jej przyjmować, stają się nieodłącznym elementem każdego dnia. Zaczyna także prowadzić walkę ze swoimi myślami i przekonaniami. Całość tej sytuacji doprowadza do tego, że kobieta zaczyna poważnie wątpić w słuszność podjętej decyzji o hospitalizacji.

Czas, który mija w zamkniętej przestrzeni daje jej zrozumieć, jakie są plusy i minusy stanu zdrowia w jakim się aktualnie znajduje. Dostrzega również to, co pozytywne jak i to, co negatywne w otaczającej ją rzeczywistości.

Mimo upływu czasu, wciąż prowadzi wewnętrzne rozmowy. Można zaryzykować stwierdzenie, że to właśnie je uważa za wystarczające dla swej egzystencji. Dzięki swym rozmowom wewnętrznym, realiom szpitalnym oraz relacjom z pacjentami, zbiera się w sobie i podejmuje decyzję o walce z chorobą.

Po przeczytaniu "Prawdziwego koszmaru" Ewy Łokuciejewskiej nasuwa mi się jeden wniosek, a w zasadzie – jedno pytanie. Zdarza się, że nie jesteśmy rozumiani przez innych w taki sposób, jak byśmy tego chcieli, ale czy to znaczy, że cierpimy na depresję?


Vigs, lat 18


Książka wydana przez