Książka i możliwość czytania to jeden z największych cudów naszej cywilizacji - Maria Dąbrowska

piątek, 15 stycznia 2016

Po latach przed śmiercią - Makary Karo - recenzja

Dostałam od koleżanki książkę, którą zaczęła czytać, ale szybko zrezygnowała, bo uważała, że jej treść po prostu jest nudna. Chodzi tu o powieść "Po latach przed śmiercią", którą napisał ukrywający się pod pseudonimem Makary Karo. Jest to jego debiutancka powieść.

Rzeczywiście pierwsze strony nie zachęcają, ale nic bardziej mylnego! Kiedy wkręcimy się w świat nam przedstawiony, szybko się od niego nie uwolnimy.

Piątka przyjaciół z Warszawy postanawia spotkać się po latach i wspólnie wyjechać na wakacje. Agata - główna pomysłodawczyni wyjazdu – wybiera ośrodek „Perła PRL-u” usytuowany na Mazurach. Przyjaciele już po drodze napotykają przeszkody. Znajdują martwe dziki, z których zostały same skóry i kości, zupełnie jakby ktoś wyssał z nich krew. Postanawiają się tym nie przejmować i jechać dalej na wymarzone wakacje. Kiedy dojeżdżają do ośrodka są strasznie zawiedzeni. Krótko mówiąc, „Perła PRL-u” lata świetności dawno ma już za sobą. Nasi bohaterzy jednak nie mają innego wyjścia i meldują się w ośrodku. Opiekun terenu mówi im żeby nie wchodzili zbyt głęboko w las, i nie mówiąc nic więcej wyjeżdża. W domkach obok naszych bohaterów pozostają: rodzina z dwójką dzieci, para nastolatków i samotny mężczyzna. Już pierwszego wieczora staje się nieszczęście i jeden z szóstki przyjaciół zostaje porwany przez tajemniczy cień, po tym jak zgubił się pośród drzew. Tak twierdzi jego dziewczyna, która ostatkami sił wydostaje się z lasu. Przyjaciele zaczynają poszukiwania…

W czasie dochodzenia poznają wiele ciekawych informacji. Poznają tragiczną historię wioski, która zaczęła się przed laty z przybyciem pewnego malarza – zabójcy, którego mieszkańcy zwą „Upiór w szkarłacie”. Wszyscy uważają że powrócił żeby ich znowu nękać, ponieważ w całej wiosce znowu dzieją się paranormalne zjawiska. Jednak wszystko komplikuje się, gdy nasi bohaterzy odnajdują stare tunele, a w jednym z nich ciało malarza… Sąsiedzi z ośrodka również odegrają tu ważne role. Ojciec dzieciaków, który całe dnie spędza nad jeziorem i szuka czegoś w skałach Maurycy, który jest w posiadaniu telefonu Szczura – zaginionego chłopaka. Samotny mężczyzna, który mieszka w ośrodku od dwóch lat, w swoim domku trzyma broń, a w leśniczówce ma centrum obserwacji lasu. Czy można im wszystkim ufać i prosić o pomoc, czy może trzymać się od nich z daleka? Kto jest sprawcą porwania, kto stoi za wszystkimi okrucieństwami, które znowu nawiedzają wioskę?

W książce znajduje się też miejsce na problemy uczuciowe, takie jak zazdrość, nienawiść, zdrada.


Zakończenie jest hmm… zupełne inne niż bym się go spodziewała i w pewnym sensie trochę rozczarowujące, mimo tego jest to czterysta dziesięć stron świetnej powieści, utrzymanej w niesamowity klimacie strachu, tajemniczości. Czujemy się jakbyśmy przeżywali przygody razem z bohaterami. Przewracając kolejne strony coraz bardziej kochałam tę powieść i jej fabułę. Polecam ją wszystkim, którzy lubią tego typu klimaty! Nie pożałujecie i pokochacie ją tak jak ja!


Weronika, lat 16


Książka wydana przez


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz