Książka i możliwość czytania to jeden z największych cudów naszej cywilizacji - Maria Dąbrowska

piątek, 29 stycznia 2016

Pan Przypadek i trzynastka - Jacek Getner – recenzja

Książka ta ukazuje przygody Jacka Przypadka detektywa - amatora, jest to powieść detektywistyczna pełna tajemnic. Została ona podzielona na trzy części, z których każda stanowi osobną zagadkę. Poprzez kontynuację wątku o prywatnym życiu głównego bohatera oraz jego bliskich rozdziały tworzą spójną całość. Każda postać ma unikalne cechy osobowości, niektóre z nich wzbudzają u czytelnika sympatie, inne poirytowanie a jeszcze inne rozbawienie. Oprócz śledztwa dotyczącego ujawnienia złodzieja obrazów pani Irminy Bamber, Jacek będzie również zajmował się sprawą afery willowej oraz udowodnieniem kradzieży sztuki teatralnej przez wysoko postawionego dramaturga. Książkę czyta się łatwo, napisana jest lekkim oraz zabawnym językiem.

Czy każda zagadka jest do rozwiązania? Czy mimo przeszkód i dziwnych zbiegów okoliczności dla Jacka wszystko jest możliwe? Czy są jednak zagadki których nie da się rozwiązać i pozostają nie rozwikłane, a Jacek sprowadzi na siebie tym samym kłopoty?

Jest to powieść, która spodoba się szerokiemu gronu czytelników, idealna dla fanów przygód i zagadek. Polecam tę książkę każdemu, ponieważ niesamowicie wciąga w nurt zdarzeń wątków detektywistycznych, a rozwiązania poszczególnych zagadek, tajemnic czy spraw zwykle wywoływały u mnie zaskoczenie.



Ola, lat 16
Książka wydana przez Wydawnictwo Poligraf

środa, 27 stycznia 2016

Trzydziesty kilometr - Stefano Redaelli - recenzja

Stefano Redaelli urodził się w 1970 roku we Włoszech. Aktualnie mieszka w Polsce. Ukończył fizykę na Uniwersytecie w L'Aquila i obronił doktorat w tej dziedzinie na Uniwersytecie Warszawskim. Pracował w Centrum Badań Kosmicznych PAN.

Głównym bohaterem powieści jest Radek. Ma 38 lat. Z zawodu jest pediatrą. Radek załamuje się, gdyż jego ukochana wyjeżdża bez słowa, zaraz po tym, jak lekarz proponuje jej małżeństwo. Mężczyzna nie może dojść do siebie. Traci chęci do życia. Nic go nie interesuje, nic go nie cieszy. Radek nie dba o formę. Wpada w depresję.

Na ratunek przyjacielowi przybywa Robert. Zachęca Radka do udziału w maratonie. Zmusza go regularnych treningów. Pomaga mu dojść do siebie. Razem biegają popołudniami, systematycznie zwiększają długości dystansów.
Biorą udział w maratonie, obydwaj są zadowoleni z wyników.

Radek w czasie biegu zastanawia się nad własnym życiem. Trzydziesty kilometr jest dla niego kilometrem próby. Mężczyzna dostrzega wiele par, które biegną razem. Radek uświadamia sobie, że maraton jest dla niego formą ucieczki przed nieszczęśliwą miłością. Po biegu lekarz czuje się zmęczony, ale szczęśliwy.

"Trzydziesty kilometr" to opowieść o biegu , w którym każdy z nas bierze udział, o życiu. Na swojej drodze napotykamy trudności, podobnie jak biegacz w czasie treningu musi uważać, żeby nie przewrócić się o wystający konar albo o kamień.

Radek to postać, która na długo pozostanie w mojej pamięci . Mężczyzna jest silny, mądry i wrażliwy zarazem. Wytrwale dąży do celu. Nigdy się nie poddaje. Radosław jako nastolatek kochał czytać książki. Był dobry zarówno, z biologii, jak i z chemii. Nie wiedział, co ma robić w przeszłości. Był zagubiony, podobnie jak niektóre młode osoby. Chciał w przyszłości nieść pomoc innym. Udało mu się spełnić to marzenie.

"Trzydziesty kilometr" to wciągająca książka. Zachęca do przemyśleń. Jest po prostu lekturą obowiązkową na samotny, zimowy wieczór.

Bardzo szybko się ją czyta. Po przeczytaniu tej książki zrozumiałam, że każdy jest inny i każda sytuacja jest inna, dlatego nikt nie może dać człowiekowi recepty na życie. Polecam tę książkę każdemu.

Kasia, lat 16
Książka wydana przez Wydawnictwo Jedność

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Do wszystkich chłopców, których kochałam - Jenny Han - recenzja

Jeżeli przeczytaliście serię „Tego lata stałam się piękna” lub wahacie się czy warto poświęcić czas aż na trzy tomy, a macie ochotę sprawdzić styl Jenny Han, polecam książkę „Do wszystkich chłopców, których kochałam”. Jest to kolejny romans, z pozoru lekki i przyjemny, lecz pod warstwą lukru kryje się coś więcej.

Lara Jean Song to typowa nastolatka. Mieszka w pięknym domu. Zaczyna się nowy rok szkolny. Starsza siostra Lary Jean wyjeżdża na studia, a na naszej bohaterce spoczywać będzie obowiązek troszczenia się o ojca i młodszą siostrzyczkę. Lara Jean skrywa przed rodziną sekret – od dawna zakochana jest w przyjacielu rodziny, a jednocześnie chłopaku swojej starszej siostry. Nie jest to jej jedyny ukochany. W starym pudle po kapeluszach, które dostała od mamy, ukrywa listy miłosne, napisane do wszystkich chłopców, których kochała. Jakie jest jej zdziwienie, gdy pewnego dnia pudło znika, a listy trafiają do adresatów...

Uwielbiam styl pisania Jenny Han. Jej historie są napisane prostym językiem, lecz w sposób zabawny i ciekawy. Trudno oderwać się od jej książek, które zawsze wydają się zbyt krótkie. Perypetie Lary Jean, cichej nastolatki, która nagle zyskuje popularność w szkole dzięki listom miłosnym, to świetna lektura na zbliżające się ferie.


Jola, lat 19


Książka wydana przez Wydawnictwo Ole

niedziela, 24 stycznia 2016

Upadła świątynia - Dominika Węcławek - recenzja

Dominika Węcławek to polska dziennikarka kulturalna, wydawca, scenarzystka komiksowa. Urodziła się w 1983 roku w Sosnowcu. Mieszka we Wrocławiu. Z wykształcenia filozof. Jest matką dwójki dzieci.

Historia rozgrywa się w tunelach metra, którymi dawno temu jeździły pociągi. Aktualnie tunele są osadą, zamieszkiwaną przez ocalałych ludzi. Liczebność tunelowej społeczności systematycznie spada. Wiele kobiet boi się, że ich dzieci urodzą się martwe lub chore. Z tunelów strach wyjść. Na zewnątrz grasują zmutowane zwierzęta, gotowe zjeść wszystko, co im stanie na drodze. Nie wiadomo, czy mutanty atakują z głodu, czy z nienawiści. Możliwe, że są świadome, kto odpowiada za radioaktywną katastrofę. Poza osadą radioaktywność utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. Dlatego ludzie zamierzający wyjść na powierzchnię, muszą mieć specjalne ubranie ochronne oraz maskę gazową. Nie mogą również zapomnieć o broni, gdyż na każdym kroku można spotkać potwora.

Książka ma sporo bohaterów, co jest typowe dla literatury fantastycznej. Nie będę opisywać wszystkich postaci, chociaż każda ma w sobie coś wyjątkowego, ale opiszę przynajmniej te, które wywarły na mnie duże wrażenie.

Lidia, była jedyną kobietą w zespole. Mówiono, że nikt nie opatruje ran tak delikatnie jak ona. Dziewczyna niechętnie używa broni. Ma wykształcenie medyczne. Kocha pomagać innym. Trochę przez przypadek udało się jej dołączyć do załogi. Jest niezwykle komunikatywna, odważna, pewna siebie. Lubi wyzwania. Cechuje się dużą wrażliwością.

Kolejną postacią, która przyciągnęła moją uwagę jest Konstanty, zwany również Kostją. Chłopak stanowi przeciwieństwo Lidii. Nie znosi pracy zespołowej. Jest raczej typem samotnika. Za działanie w pojedynkę nieraz otrzymywał burę. Kostja jest skryty, małomówny, zamknięty w sobie. Ma młodszą siostrę Natalię, zwaną również Iskierką. Trudno mu się uporać ze swoja przeszłością. Ma wyrzuty sumienia. Jednak nie zamierzam w swojej recenzji zdradzić dlaczego. Moim zdaniem jest to najciekawsza postać tej książki.

„Upadła świątynia” to niesamowita powieść. Łatwo się ją czyta. Nie zawiera zbyt wielu opisów. Bardzo podoba mi się okładka. Po przeczytaniu wiem, którego z bohaterów przedstawia. Polecam tę powieść osobom, które lubią książki fantastyczne.



Kasia, lat 16 
Książka wydana przez
http://fabrykaslow.com.pl/
 

piątek, 22 stycznia 2016

Podróżnik WC - Wojciech Cejrowski - recenzja

Wojciecha Cejrowskiego nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. To jeden z najpopularniejszych podróżników w Polsce, autor wielu książek, fotograf, dziennikarz. Jego autorski program telewizyjny „Boso przez świat” cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem zarówno w Polsce jak i za granicą. Niesamowite wyprawy Cejrowskiego owocują nie tylko nowymi odcinkami popularnego programu, lecz także nowymi książkami i zdjęciami. Ponieważ bardzo cenię „Boso przez świat”, postanowiłam bliżej przyjrzeć się jego książkom.

„Podróżnik WC” to jedna z pierwszych książek Wojciecha Cejrowskiego, która dopiero niedawno doczekała się wznowienia. Jest to zbiór krótkich historyjek i przygód Cejrowskiego podczas jego wyprawy do Ameryki. Poza śmiesznymi, a czasami dającymi do myślenia anegdotami, możemy bliżej poznać samego autora – człowieka odważnego, bezkompromisowego, twardo stąpającego po ziemi. Cejrowski nie boi się nawet najodważniejszych wyzwań. Nie podróżuje w otoczeniu ekipy telewizyjnej i nie mieszka w luksusowych hotelach. Jego książka jest prawdziwa jak i on sam. Szczera do bólu. Widać, że nie zależy mu tylko na chwaleniu się gdzie był i co widział, lecz patrzy na otaczającą go rzeczywistość trzeźwym okiem. Ma bardzo silny charakter, który pomaga mu podczas niesamowitych wypraw w najodleglejsze zakątki świata. Po części właśnie w taki sposób Polacy widza wyprawę do Ameryki – kraju, który znają z filmów czy opowiadań.

Książkę czyta się z zapartym tchem. Jest wciągająca i nie daje o sobie zapomnieć. Oprócz oczywistych faktów czy też swojej niesamowitej wiedzy nabytej w ciągu podróżowania Cejrowski dzieli się z czytelnikami czymś jeszcze – życiowym doświadczeniem. Proste spostrzeżenia, lecz jak bardzo trafne zapadają w pamięć i pozwalają zupełnie inaczej spojrzeć na otaczającą nas rzeczywistość. Nie oszukujmy się – nie każdemu dane będzie odwiedzenie dalekich, egzotycznych krajów, lecz każdy może w prosty sposób zdobyć odrobinę doświadczenia, które autor wyniósł z tych podróży.


Jola, lat 19


Książka wydana przez Wydawnictwo Bernardinum

czwartek, 21 stycznia 2016

Chór zapomnianych głosów - Remigiusz Mróz - recenzja

Statek kosmiczny Accipiter podróżuje w dalekiej kosmicznej otchłani, podczas gdy jego załoga jest pogrążona w głębokim kriostatycznym śnie. Celem wyprawy jest znalezienie alternatywnego dla Ziemi miejsca, w którym mogą zamieszkać ludzie. Nikt nie ma świadomości tego, co dzieje się poza kapsułą oprócz dwóch osób. Astrochemik Håkon Lindberg budzi się i jego oczom ukazuje się niecodzienny widok. Na wierzch jego kapsuły padają zwłoki jednego z towarzyszy podróży. Okazuje się, że na na pokładzie przeżyła jeszcze tylko jedna osoba - nawigator Dija Udin Alhassan. Mężczyźni nie wiedzą, co doprowadziło do takiej rzezi. Nie czują się bezpieczni. Są zdani jedynie na siebie. Tymczasem na statku zaczynają dziać się dziwne rzeczy...

Książki science fiction to jedyne książki, do których podchodzę bardzo sceptycznie. Większość nie trafia w mój gust i zwyczajnie się przy nich męczę. W tym przypadku jednak był to strzał w dziesiątkę! Od dawna czekałam na powieść, która mnie naprawdę zachwyci, powali na łopatki. Taką, od której nie będę mogła się oderwać od samego początku. Całe szczęście, że trafiłam na "Chór zapomnianych głosów", bo dzięki temu odzyskałam wiarę, że jeszcze jakaś książka jest w stanie wywołać we mnie entuzjazm.

Akcja od samego początku nabiera niesamowitego tempa. Kiedy już się zacznie czytać, nie można się ani na chwilę oderwać. To trzymający w napięciu thriller. Opisy zabitych mrożą krew w żyłach. Obca siła zdaje się świetnie bawić z bohaterami w "kotka i myszkę". Mogłabym powiedzieć, że miałam wrażenie, jakbym czytała powieść Stephena Kinga, ale przyznaję, że nie do końca tak było. Jak dla mnie "Chór zapomnianych głosów" Remigiusza Mroza jest książką o wiele lepszą niż jakakolwiek Kinga, którą miałam okazję przeczytać.

Jestem zachwycona fabułą tej powieści. Wizja przyszłej rzeczywistości jest niebywała. Samo podróżowanie po kosmosie w taki sposób jest niewyobrażalne. Aby przemierzać bezkresny wszechświat naukowcy muszą poddać się kriostazie. Niezwykłe uczucie - wziąć wdech i zahibernować się na najbliższe kilkadziesiąt lub kilkaset lat. Do tego trzeba mieć też silną psychikę. Osoba, która decydowała się na taką wyprawę, musiała liczyć się z tym, że już nigdy więcej nie zobaczy swoich bliskich.

Bardzo ciekawe jest przedstawienie niewyobrażalnego procesu jakim jest podróżowanie w czasoprzestrzeni, jednak podczas czytania tych fragmentów można się nieźle pogubić. Niektóre określenia są trudne do wyobrażenia. Terminologia typowa dla science fiction. Dla podkreślenia ciekawej i niezwykłej wymiany zdań:

— Panie majorze — odezwała się Nozomi. — Oni mogą wrócić za sekundę, ale równie dobrze może minąć kilka eonów. Czas może nie grać dla nich roli.
— Rozumiem — odparł Jaccard, wchodząc do windy. — Mimo to wypatrujcie ich. Ja tymczasem poszukam planety, która będzie w stanie gościć nas na stałe.
Czytając tę książkę doszłam do wniosku, że takie podróżowanie w czasie może bardzo namieszać. Zwłaszcza pod koniec powieści miałam wrażenie, że przez to bohaterowie są w tragicznej sytuacji i wszystko zdaje się być o wiele trudniejsze niż na początku.

"Chór zapomnianych głosów" to jedna z tych książek, o których nie można łatwo zapomnieć. Podczas jej lektury doświadczyłam tego, co w powieściach uwielbiam. Przeżywałam emocje wraz z bohaterami (strach, wzruszenie, radość, smutek). Do końca nie byłam w stanie przewidzieć, jak zakończy się ta kosmiczna odyseja.

Z czystym sumieniem mogę ten tytuł polecić każdemu fanowi fantastyki, a szczególnie science fiction. Nie ma opcji, że "Chór zapomnianych głosów" was nie wciągnie tak jak mnie. Przepadniecie bez reszty, aż dobrniecie do ostatniej strony.



Merry

Książka wydana przez Wydawnictwo Genius Creations

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Dla nas zawsze będzie lato - Jenny Han - recenzja

Trzeci i niestety ostatni tom trylogii autorki amerykańskiego pochodzenia Jenny Han po raz kolejny zabiera nas do świata Belly i zakochanych w niej braci – Conrada i Justina. Nadchodzi kolejne lato. Belly jest już studentką i jest zakochana w przyjacielu z dzieciństwa. Justin jest zupełnym przeciwieństwem swojego brata. Jest szczery i otwarty, często się uśmiecha, dba i troszczy o Belly. Chociaż dziewczyna jest w niego zapatrzona, Justin nie czuje się zbyt pewnie. By przypieczętować związek z Belly i raz na zawsze pozbyć się widma swojego brata postanawia ożenić się z ukochaną. Czy młodzieńcze uczucie wystarczy by spędzić ze sobą resztę życia? Jak to jest szykować się do ślubu mieszkając pod jednym dachem z byłym ukochanym? Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedź czytając ostatni tom tej opowieści.

Cała seria niesamowicie przypadła mi do gustu. Jest napisana lekkim, młodzieżowym językiem. Nie ma zbędnych opisów czy nudnych wątków. Bohaterowie są interesujący, każdy kieruje się swoimi racjami, stara się walczyć i nie okazywać słabości, a tymczasem w środku marzy o byciu zrozumianym i kochanym. Do tego są autentyczni, wierni sobie i swoim przekonaniom. Autorka bardzo się postarała tworząc historię lekką, lecz nie płaską. Czytając ja mamy wrażenie, że dotyczy ona naszych przyjaciół czy znajomych, a nie postaci fikcyjnych. Jestem pewna, że każdy po przeczytaniu tej serii miło będzie ją wspominać i chętnie poszuka innych książek Jenny Han.


Jola, lat 19


Książka wydana przez Wydawnictwo Ole.

piątek, 15 stycznia 2016

Po latach przed śmiercią - Makary Karo - recenzja

Dostałam od koleżanki książkę, którą zaczęła czytać, ale szybko zrezygnowała, bo uważała, że jej treść po prostu jest nudna. Chodzi tu o powieść "Po latach przed śmiercią", którą napisał ukrywający się pod pseudonimem Makary Karo. Jest to jego debiutancka powieść.

Rzeczywiście pierwsze strony nie zachęcają, ale nic bardziej mylnego! Kiedy wkręcimy się w świat nam przedstawiony, szybko się od niego nie uwolnimy.

Piątka przyjaciół z Warszawy postanawia spotkać się po latach i wspólnie wyjechać na wakacje. Agata - główna pomysłodawczyni wyjazdu – wybiera ośrodek „Perła PRL-u” usytuowany na Mazurach. Przyjaciele już po drodze napotykają przeszkody. Znajdują martwe dziki, z których zostały same skóry i kości, zupełnie jakby ktoś wyssał z nich krew. Postanawiają się tym nie przejmować i jechać dalej na wymarzone wakacje. Kiedy dojeżdżają do ośrodka są strasznie zawiedzeni. Krótko mówiąc, „Perła PRL-u” lata świetności dawno ma już za sobą. Nasi bohaterzy jednak nie mają innego wyjścia i meldują się w ośrodku. Opiekun terenu mówi im żeby nie wchodzili zbyt głęboko w las, i nie mówiąc nic więcej wyjeżdża. W domkach obok naszych bohaterów pozostają: rodzina z dwójką dzieci, para nastolatków i samotny mężczyzna. Już pierwszego wieczora staje się nieszczęście i jeden z szóstki przyjaciół zostaje porwany przez tajemniczy cień, po tym jak zgubił się pośród drzew. Tak twierdzi jego dziewczyna, która ostatkami sił wydostaje się z lasu. Przyjaciele zaczynają poszukiwania…

W czasie dochodzenia poznają wiele ciekawych informacji. Poznają tragiczną historię wioski, która zaczęła się przed laty z przybyciem pewnego malarza – zabójcy, którego mieszkańcy zwą „Upiór w szkarłacie”. Wszyscy uważają że powrócił żeby ich znowu nękać, ponieważ w całej wiosce znowu dzieją się paranormalne zjawiska. Jednak wszystko komplikuje się, gdy nasi bohaterzy odnajdują stare tunele, a w jednym z nich ciało malarza… Sąsiedzi z ośrodka również odegrają tu ważne role. Ojciec dzieciaków, który całe dnie spędza nad jeziorem i szuka czegoś w skałach Maurycy, który jest w posiadaniu telefonu Szczura – zaginionego chłopaka. Samotny mężczyzna, który mieszka w ośrodku od dwóch lat, w swoim domku trzyma broń, a w leśniczówce ma centrum obserwacji lasu. Czy można im wszystkim ufać i prosić o pomoc, czy może trzymać się od nich z daleka? Kto jest sprawcą porwania, kto stoi za wszystkimi okrucieństwami, które znowu nawiedzają wioskę?

W książce znajduje się też miejsce na problemy uczuciowe, takie jak zazdrość, nienawiść, zdrada.


Zakończenie jest hmm… zupełne inne niż bym się go spodziewała i w pewnym sensie trochę rozczarowujące, mimo tego jest to czterysta dziesięć stron świetnej powieści, utrzymanej w niesamowity klimacie strachu, tajemniczości. Czujemy się jakbyśmy przeżywali przygody razem z bohaterami. Przewracając kolejne strony coraz bardziej kochałam tę powieść i jej fabułę. Polecam ją wszystkim, którzy lubią tego typu klimaty! Nie pożałujecie i pokochacie ją tak jak ja!


Weronika, lat 16


Książka wydana przez


czwartek, 14 stycznia 2016

Ja, inkwizytor. Kościany Galeon - Jacek Piekara - recenzja

W ostatnim czasie sięgnęłam po książkę autorstwa Jacka Piekary pt. "Ja, inkwizytor. Kościany Galeon". Tematem tej książki są losy inkwizytora Mordimera Madderdina. Zanim opowiem, jaka historia jest zawarta w tej książce, chciałabym przybliżyć postać Jacka Piekary.

Jacek Piekara jest polskim pisarzem fantasy, dziennikarzem i redaktorem czasopism o grach komputerowych ("Świat Gier Komputerowych", "Gambler", "Click!", "GameRanking"), a także redaktorem naczelnym czasopisma "Fantasy". Napisał on kilka cykli m.in o Haldorze, Conanie, Arivaldzie z Wybrzeża itp.

"Ja, inkwizytor. Kościany Galeon" opowiada o wspomnianym wcześniej Mordimerze, który wyrusza w daleką, bardzo niebezpieczną wyprawę, która sięga aż na północ od Szkocji. Jej celem jest znalezienie zaginionego bogacza. Podczas tej podróży bohater stacza walkę z wieloma niebezpieczeństwami, takimi jak potwory morskie, czy piraci.

Książka jest napisana językiem prostym do zrozumienia i zawiera bardzo dużo opisów zapierających dech w piersiach.

To jedna z najbardziej wciągających książek jakie czytałam. Chciałabym ją polecić każdej osobie, którą interesują powieści fantastyczne i szuka nowych, niezapomnianych przeżyć. Na pewno odnajdzie w niej to, czego do tej pory szukała i da się wciągnąć w zupełnie inny świat, niż ten, który przedstawiają inni współcześni autorzy.



Sandra, lat 19


Książka wydana przez






środa, 13 stycznia 2016

Jak wytresować kota? - Dawid Ratajczak - recenzja

„Jak wytresować kota?” to ciekawa propozycja spojrzenia na koci świat. Autor podszedł do tematu bardzo poważnie. Opisał kota szczegółowo w krótkich i zabawnych rozdziałach, począwszy od budowy, poprzez pielęgnację, na zwyczajach kończąc. Dołożył też wszelkich starań by czytelnik mógł sam zdecydować czy kot to odpowiedni towarzysz życia. Ostatecznie kot wydaje się zwierzakiem niewymagającym – puszka tuńczyka, świeży piasek w kuwecie, woda i już mamy kota z głowy. Czy aby na pewno?

No właśnie – jak wytresować kota? Zdaniem autora nie da się. Kot to zwierzę bardzo indywidualne, obojętne czy pochodzi z najlepszej hodowli czy też ze schroniska. Każdy kot obdarzony jest typowym dla kotów charakterem. Trzeba to zaakceptować jeszcze zanim zdecydujemy się zamieszkać razem z kotem. Z książki dowiadujemy się, że kot to nie pluszowa zabawka, lecz pełnoprawny domownik. W 99,9% przypadków to kot będzie rządzić w domu dzięki swojej nieugiętej, dominującej osobowości. To on sprawi, że przejmiemy jego zwyczaje, a nie odwrotnie. Dzięki swojej niestrudzonej, upartej postawie, kot stanie się bohaterem różnego rodzaju opowieści, zasłynie wśród przyjaciół i znajomych. Nasze zmagania i próby „wychowywania” będą szeroko komentowane wśród innych „kocich rodziców”.

Książka dedykowana jest przede wszystkim miłośnikom kotów lub osobom, które w najbliższej przyszłości zamierzają powiększyć swoją rodzinę o kociego przedstawiciela. Mocną stroną książki są stworzone przez autora specjalne listy, gdzie w podpunktach wymienił on zalety z posiadania kota, którym można śmiało zastąpić żonę, męża, a nawet psa. Polecam wszystkim miłośnikom kotów.


Jola, lat 19


Książka wydana przez


wtorek, 12 stycznia 2016

Obrazy spod powiek - Agata Błachnio - recenzja


Agata Błachnio, doktor psychologii i logopeda, autorka przewodnika po Izraelu i Jordanii. Do tej pory pisała głównie o psychologii m.in. „Psychologia zdrady”, ale teraz postanowiła postawić na własne wspomnienia i wydała książkę o swojej podróży. Oczywiście widać w niej badawcze oko psychologa.

W książce jest opisanych wiele sytuacji, w których nasza podróżniczka po prostu stoi i obserwuje, analizuje, zapisuje swoje spostrzeżenia i przemyślenia. Utwór przepełniony jest emocjami. Autorka z wielkim poświęceniem stara się zabrać nas w tę podroż ze sobą. Uchwyca drobne szczególiki, mocno wpływając na naszą wyobraźnię. Jest tutaj wiele opisów, różnych miejsc i sytuacji. Lekturę tę czyta się z przyjemnością. Można się ze niej wiele nauczyć.

Do przeczytania zachęciła mnie duża ilość autentycznych zdjęć z tej podróży. Bardzo chciałabym kiedyś pojechać do Izraela. Dzięki tej książce mogłam choć przez chwilę poczuć niesamowitą magię tego miejsca. Poczułam się jakbym była tam razem i poznawała wszystko po raz pierwszy. Dowiedziałam się też wielu ciekawych rzeczy o tamtejszej kulturze i wierze żydowskiej.

Myślę, że „Obrazy spod powiek” spodobają się każdemu człowiekowi ciekawemu świata. Interesująca historia, połączona z przygodą i wieloma osobistymi przemyśleniami. Również wszystkim chętnym do poznania nowego, nieznanego kraju i tamtejszych obyczajów. Ponadto wszystko przyozdobione jest, tematycznie nawiązującymi zdjęciami.


Ada, 16 lat


Książa wydana przez


poniedziałek, 11 stycznia 2016

Walizka pani Sinclair - Louise Walters – recenzja

Książka Louise Walters pod tytułem "Walizka pani Sinclair" przeznaczona jest dla młodzieży jak i osób dorosłych, to intrygująca opowieść o dwóch kobietach, które błądzą, usiłują odnaleźć sens życia i naprawić swoje błędy. 

Louise Walters jest autorką debiutującą, powieść należy do gatunku obyczajowego, a fabuła toczy się w dwóch płaszczyznach.
Pierwsza płaszczyzna rozgrywa się w czasach obecnych, gdzie ukochana babcia ulega postępującej chorobie Alzhaimera. Jedyną stałą rzeczą w życiu Roberty jest praca w antykwariacie, gdzie codziennie znajduje w książkach różne przedmioty, których nie potrafi się pozbyć. Uważa, że dla kogoś mogły one wiele znaczyć lub nadal znaczą. Druga płaszczyzna to czasy II wojny światowej i przemijająca młodość Dorothy. Mimo jej zawziętego charakteru i dążenia do wyznaczonego sobie celu, kobieta traci kolejne ciąże, które odsuwają ją od męża. Niespełniona miłość występuje tu w jednej z głównych ról i powoduje tęsknotę. Odkrywanie co raz to nowych tajemnic życia Dorothy Sinclair wywołuje trudny do opisania żal i poczucie źle dokonanych wyborów.

W jaki sposób wstrząsająca tajemnica z przeszłości wpłynie na teraźniejsze życie Roberty? Czy będzie ona miała wpływ na jej dalsze losy w przyszłości?

"Walizka pani Sinclair" to książka wciągająca w nurt zdarzeń, napisana z prawdziwą pasją. Zaintrygowała mnie historia życia Dorothy Sinclair oraz przedstawiona miłość w różnych barwach. Książka ta przypadnie do gustu każdej osobie, która uwielbia tajemniczość, emocje oraz czasy II wojny światowej. Uważam, że napisana jest językiem łatwym do zrozumienia, idealna na długie zimowe wieczory.

Ola, lat 16


Książka wydana przez


piątek, 8 stycznia 2016

Bez ciebie nie ma lata - Jenny Han - recenzja

Jenny Han po raz kolejny zabiera nas na plażę w Cousins w kontynuacji swojej trylogii „Tego lata stałam się piękna”. Tom drugi nie jest już tak słoneczny i wakacyjny jak tom pierwszy. Belly i jej bliscy muszą poradzić sobie z bólem związanym z chorobą Susanny. Każde z nich ma swój sposób by odnaleźć się w trudnej sytuacji. Belly cierpi jeszcze bardziej – nie tylko traci ukochaną Susannę, lecz także miłość Conrada. Nadchodzi lato, na które nikt nie czekał. Dziewczyna wie, że tym razem nie spędzi go nad morzem w otoczeniu najbliższych. Wydaje się jej, że już nigdy nie zobaczy ukochanego. Aż do chwili, gdy Justin prosi by pomogła mu odszukać brata. Sytuacje komplikuje także fakt, że Justinowi nie zależy już tylko na przyjaźni. Chce czegoś więcej. Czy można zakochać się w przyjacielu z dzieciństwa? Którego z braci wybierze Belly?

Jeżeli spodobał się Wam tom pierwszy, to koniecznie musicie przeczytać drugi. „Bez ciebie nie ma lata” jest równie wciągający, choć znacznie bardziej mroczny. Poznajemy bohaterów z zupełnie innej strony. Każdy z nich ma swoje racje i problemy, którymi nie zawsze chce się dzielić z otoczeniem. Do tego nadchodzi lato, pierwsze od niepamiętnych czasów, którego nie mają spędzać razem. Wydaje się, że sytuacja jest beznadziejna, a jednak każdy skrycie marzy tylko o jednym – by po raz kolejny odwiedzić dom na plaży. Krótkie scenki z życia bardziej przypominają czytanie cudzego pamiętnika niż książki. Jedno jest pewne – o tej serii trudno zapomnieć.
 
                                                                                           Jola, lat 19


                             Książka wydana przez Wydawnictwo Ole

czwartek, 7 stycznia 2016

Nocny Sęp - Wojciech Matyja - recenzja

Bengern. Tajemniczy wędrowiec. Łowca. Przemierza świat przeżywając wiele przygód. Stacza walki z różnymi potwornymi stworzeniami. W końcu dociera do Belldern - miasta, w którym mieszka jego przyjaciółka Anxetia. Ma tutaj do wykonania pewne zadania, jednak najważniejsze jest dopiero przed nim...

"Nocny Sęp" to historia, w której nie zabrakło tego, co w powieściach fantastycznych powinno się znaleźć. Mamy tutaj do czynienia z różnego rodzaju niesamowitymi stworzeniami: wilkołaki, orki, krasnoludy, elfy. Nie braknie alchemii, a co za tym idzie magicznych eliksirów, które potrafią zdziałać cuda. Do tego dochodzi magia w najczystszej postaci.

Klimat tej książki zdaje się być mroczny. Miałam wrażenie, że wszystko spowite jest mgłą. Da się wyczuć, że za każdym rogiem będzie czyhało niebezpieczeństwo. Co chwila można spotkać jakieś baśniowe stwory, z którymi trzeba stoczyć walkę. Bengern raz po raz musi zmierzać się z wszelkiego rodzaju potworami, upiorami czy bandytami, którzy zagrażają bezpieczeństwu innych osób. Główny bohater wydaje się być zamknięty w sobie. Typ samotnika prowadzący koczowniczy tryb życia. Chociaż walczy w służbie dobra, wydaje się, że uważa siebie za złego człowieka. Nieraz ciężko było nie porównywać go do jakże słynnego Geralta z Rivii.

Lubię od czasu do czasu przeczytać jakąś fantastyczną historię. Historię, w której magia, baśniowe stworzenia i niesamowite miejsca są na porządku dziennym. Niewątpliwie "Nocny Sęp" to książka, w której znalazłam wszystkie te elementy. Bardzo przyjemnie spędziłam z nią czas. Wspaniale było przeżywać te niezwykłe przygody wraz z naszym bohaterem. Coraz to nowsze zadania, jakie przed nim zostały postawione, sprawiały, że z chęcią zagłębiałam się w lekturę. Zwłaszcza końcówka historii była dla mnie niezwykle wciągająca.

Książkę jak najbardziej polecam fanom fantastyki, a zwłaszcza tym, którzy uwielbiają "Wiedźmina". Myślę, że w "Nocnym Sępie" znajdziecie to, czego oczekujecie od dobrej książki w tym klimacie.

Merry


Książka wydana przez


wtorek, 5 stycznia 2016

Herbata szczęścia - Agnieszka Grzelak - recenzja

Agnieszka Grzelak jest autorką książek dla młodzieży i dorosłych oraz książek o tematyce fantastycznej. Najpopularniejsze z jej dzieł to; „Córka Szklarki”, „Matecznik” oraz przeczytana przeze mnie „Herbata szczęścia”.

Główną bohaterką "Herbaty szczęścia" jest niezwykle uzdolniona malarka pochodząca z Wyspy Sierot - Szklarka. Ona jak i reszta dziewczyn, które zostały wychowane na tej wyspie nie mogą zakładać rodzin oraz pozbawiane są wszelkich uczuć, których tylko nielicznym udaje się przywrócić. Pewnego razu artystka dostaje nietypowe zlecenie, ma namalować roślinę, której nikt jeszcze nie widział. Szklarka podejmuje kroki, aby odnaleźć choć trochę informacji na ten temat. W tym samym czasie, w jej życiu pojawia się troskliwy mężczyzna. Czy odnajdzie tajemniczą roślinę i oprze się urokowi mężczyzny, a może złamie zakaz instruktorek?

Agnieszka Grzelak
amatorsko zajmuję się malarstwem oraz sztuką co łatwo można zauważyć czytając jej powieść. Używa bardzo rozmaitych typowych określeń malarskich, co moim zdaniem, może poszerzyć nasz zasób słów.

Według mnie książka jest intrygująca, jednak akcja rozwija się na początku bardzo powoli, dopiero z czasem nabiera ona tempa i ciężko nam się oderwać od lektury. Mimo to z przyjemnością sięgnę po drugą część. Śmiało mogę ją polecić osobom lubiącym powieści fantastyczne.


Sandra, lat 16



Książka wydana przez


poniedziałek, 4 stycznia 2016

Idź, postaw wartownika - Harper Lee - recenzja

Kiedy w czasie przerwy świątecznej nie miałam nic do robienia, postanowiłam przeczytać książkę, do której dość długo nie mogłam się zebrać. Jest to powieść pt. „Idź, postaw wartownika” , która powstała w połowie lat pięćdziesiątych, a wydana została dopiero w dzisiejszych czasach. Napisana przez amerykańską pisarkę i publicystkę Harper Lee , która znana jest głównie jako autorka uhonorowanej Nagrodą Pulitzera powieści „Zabić drozda”

Dwudziestosześcioletnia Jean Louise - zwana Skautem - wraca do domu na urlop, po długim pobycie w Nowym Jorku. Spotkanie z przeszłością jest dla niej bardzo ciężkie. Wie, że jej przyjaciel z lat szkolnych – Hank – chce ją za żonę, lecz ona nie jest pewna swoich uczuć. Ciotka Alexandra prosi ją by nie wracała już do miasta, bo jest potrzebna swemu starzejącemu się ojcu. Niestety dziewczyna zdaje sobie sprawę, że w jej rodzinnej miejscowości nie będzie mogła być anonimowa, że wszystko co zrobi od razu ujrzy światło dziennie i wioska będzie plotkować. Nie ma mowy o wychyleniu się z poza ram, odejściu od norm.

To co zastaje w rodzinnej wiosce niszczy jej świat, od dzieciństwa tak idealnie poukładany. Jean Louise poznaje nowe oblicze swego ojca i ludzi których wydawało jej się, że zna od zawsze. Zamęt bowiem wprowadza sprawa nadania Murzynom pełni praw obywatelskich. Wszyscy których zna są przeciw. Dziewczyna ma zupełnie inny punkt widzenia, gdyż kiedy straciła matkę wychowywała ją poczciwa Calpurnia, która była czarnoskóra. Tym bardziej nie rozumie swego ojca i jego postępowania…

W książce pomiędzy problemami politycznymi znajduje się również miejsce na wspomnienia Jean z lat dziecięcych. Czasami wzruszają, czasami bawią do łez.

Autorka podejmuje bardzo ważny temat, również w czasach dzisiejszych. Jean nie zgadza się z ojcem i dochodzi do wielkiej kłótni, w której Jean chce postawić na swoim. Po pewnym czasie zaczęłam utożsamiać się ze Skautem, myślę że broniłabym własnego zdania, własnych przekonań tak jak ona. "Wyspą każdego człowieka, (…), jego "wartownikiem" jest sumienie. Nie ma czegoś takiego, jak zbiorowa świadomość".

Momentami tekst jest dość trudny, a konkretnie kiedy ojciec Jean – prawnik – wypowiada się na tematy polityczne. Dlatego polecam tę powieść trochę starszym czytelnikom. Mimo tego nie żałuję, że sięgnęłam po tą powieść i myślę że za jakiś czas ponownie ją przeczytam i zwrócę uwagę na inne ważne aspekty tej powieści. 




Weronika, lat 16


Książka wydana przez Wydawnictwo


sobota, 2 stycznia 2016

Kresowi Sarmaci - Joanna Puchalska - recenzja


Autorka książki prezentuje ludzi udowadniających swoim życiem, że sarmatyzm jest systemem wartości, wśród których dominują umiłowanie tradycji, wierność dawnym ideałom i duma z bycia Polakiem, mimo że obecnie pojęcie to powszechnie kojarzy się ze szlacheckim pijaństwem, warcholstwem i dewocją.

W czternastu rozdziałach ukazane są ciekawe postacie sarmackiego świata, na przykład słowika nadniemeńskiego, czyli słynnego niegdyś poety - Władysława Syrokomli, mistrza gawęd hresowych - Bogusława Zaleskiego, bywalca salonów i kasyn - Michała Walickiego, generała Bielaka, a także innych barwnych kontynuatorów tradycji sarmackich w ich najlepszym znaczeniu. Znajdziemy również ciekawe fragmenty o polskich związkach z Tatarami oraz poznamy koloryt znany wielu czytelnikom z kart epopei szlacheckiej, czyli Pana Tadeusza.

Książkę wzbogacają kopie oryginalnych zdjęć z zasobów prywatnych, a relacje opierają się na wspomnieniach i dokumentach, które autorka otrzymała od rodzin opisywanych ludzi lub znajomych zafascynowanych dawną Rzeczpospolitą.

"Kresowi Sarmaci"
są interesującą pozycją nie tylko dla miłośników kultury staropolskiej, pozwalają bowiem wejść w barwny świat dawnej Rzeczypospolitej i poznać mnóstwo detali pozwalających poszerzyć wiedzę historyczną, a także wniknąć w atmosferę dawnej epoki. 



Z.J. 


Książka wydana przez Wydawnictwo

http://www.wydawnictwofronda.pl