Książka i możliwość czytania to jeden z największych cudów naszej cywilizacji - Maria Dąbrowska

wtorek, 29 września 2015

Stalowe Szczury 2. Chwała - Michał Gołkowski - recenzja

Wyjątkowa misja, wyprawa na Londyn, fascynujący świat sterowców żeglujących po niebie, nowa cudowna broń i osiągnięcia techniczne, akcje specjalne, intryga sięgająca najwyższych władz Niemiec lat dwudziestych XX wieku, tajny plan zagłady Londynu i duża dawka fantazji autora - tak w pigułce można określić treść książki z cyklu Stalowe szczury, kontynuacja Błota.

Bohaterami są szczególni żołnierze, często karani za niesubordynację, cudem ocalali sprzed plutonu egzekucyjnego, dowodzeni przez tajemniczego (do czasu...) kaprala Reinhardta. Najpierw odbijają z rąk Francuzów wyjątkowy sterowiec, a potem mają przedrzeć się do Londynu i zrealizować teoretycznie niewykonalne zadanie.

Miłośnicy historii znajdą sporo znanych nazwisk, chociaż czasem w zaskakującym kontekście. Zdarzenia zostały umieszczone nie tylko w typowo wojskowych obiektach - ciekawe są epizody rozgrywające się w Królewcu czy Londynie, stanowią oryginalne wzbogacenie treści.

Powieść zainteresuje głównie miłośników tematyki militarnej, chociaż może zaciekawić każdego, kto chciałby preczytać książkę trzymającą w napięciu. Jednak trudno będzie przyciągnąć do niej tłumy - ze względu na wiele danych i terminów wojskowych, rozpisywanie się o pracy na sterowcach i specyfice ich działania. Tego rodzaju opowieści - po prostu - trzeba lubić, zwłaszcza, gdy niemieckich żołnierzy pokazuje się w blasku chwały jako wzór uczciwości i prawości...


ZJ


Książka wydana przez


poniedziałek, 28 września 2015

Grey - E L James - recenzja

Christian Grey ma wszystko, o czym każdy inny człowiek może tylko pomarzyć. Sprawuje kontrolę nad wszystkim i wszystkimi w swoim otoczeniu. Nie znosi sprzeciwu. Jego życie jest w stu procentach poukładane. Pewnego dnia do jego biura wpada Anastasia Steele, która robi na nim niesamowite wrażenie, choć różni się diametralnie od jego dotychczasowych partnerek. Mimo wszelkich prób Christian nie może o niej zapomnieć...

Poprzednie książki E L James, dotyczące pana Greya, przeczytałam od razu, gdy tylko pojawiły się w sprzedaży. Wówczas byłam oczarowana historią miłosną Any i Christiana. Nie rozumiałam, dlaczego te powieści wywołały tyle kontrowersji. Zastanawiałam się, dlaczego jest tak wielu czytelników, którym seria "Pięćdziesiąt odcieni" nie przypadła do gustu. Ja ją uwielbiałam. Prawdę powiedziawszy zmieniłam trochę zdanie dopiero, gdy przeczytałam tę najnowszą "część". Być może jest to spowodowane tym, że od czasu przeczytania "Nowego oblicza Greya" minęło sporo czasu i poznałam mnóstwo książek, które okazały się o wiele lepsze pod wieloma względami.

Książkę "Grey" opisałabym najchętniej jednym zdaniem: "przeżyjmy to jeszcze raz". Miałam wrażenie, że po raz kolejny czytam "Pięćdziesiąt twarzy Greya" o tylko lekko zmienionej treści. Poza kilkoma fragmentami nie ma tutaj nic, co byłoby znaczącą nowością dla czytelnika. Mamy te same sytuacje opisane z punktu widzenia Christiana, ale jak dla mnie nie ma w nich nic spektakularnego. O jego uczuciach można dużo wywnioskować z "Pięćdziesięciu twarzy...".

Kiedy czytałam "Greya" momentami nie wiedziałam, czy się śmiać, czy płakać. Zastanawiam się, czy to "wina" tłumacza, czy autorki, ale niektóre określenia do mnie nie przemawiały. Jak dla mnie były wyjątkowo zabawne, żeby nie powiedzieć śmieszne, a chyba nie taki był zamysł twórcy.

Podczas lektury po raz kolejny próbowałam zrozumieć zarówno Christiana, jak i Anę. Do teraz nie pojmuję, jak dziewczyna, która była dziewicą, świadomie weszła w układ z mężczyzną, którego tak naprawdę nie znała, a miał takie, a nie inne upodobania. Czy była to kwestia aż tak silnego pożądania? Tak samo nie podoba mi się określanie mężczyzny mianem "pana".

Jedyne, co mnie w tej książce wzruszyło to fragmenty, w których Christian śnił o swoim dzieciństwie. Wywarły na mnie ogromne wrażenie. To, co przeżywał jako dziecko, musiało być istnym piekłem na Ziemi. Przerażające i niewyobrażalne. Nic dziwnego zatem, że jako dorosły mężczyzna miał takie problemy z psychiką. Do tego dochodzi jeszcze jakże słynna "pani Robinson". Dla mnie ta kobieta też nie była do końca normalna.

Czy tę książkę warto polecić? Jeżeli jesteście fanami serii "Pięćdziesiąt odcieni", to na pewno po nią sięgniecie. Jeżeli jeszcze nie weszliście w niekonwencjonalny świat Christiana Greya, to przeczytajcie po prostu "Pięćdziesiąt twarzy...". Uważam, że lepiej byłoby, gdyby autorka napisała dalsze losy bohaterów, niż skupiała się na tej samej historii tylko oczami drugiej osoby. Jak dla mnie pomysł napisania tej książki był nietrafiony.

Niemniej jednak mam sentyment do całej historii Any i Christiana i mile ją wspominam, zwłaszcza zakończenie trzeciej części.



Merry


Książa wydana przez Wydawnictwo Sonia Draga


środa, 23 września 2015

Miłość Peonii - Lisa See - recenzja

Lisa See, amerykańska pisarka chińskiego pochodzenia, zawładnęła sercami czytelników na całym świecie już w roku 1995 wydając pierwszą książkę. Od tamtej chwili ma rzesze wiernych fanów, a wszystkie jej książki sprzedawały się w milionach egzemplarzy.

„Miłość Peonii” to historia dziewczyny – jedynaczki z potężnego i bogatego klanu Cheng. Peonia miała wszystko. Była kochana, rozpieszczana, piękna, wykształcona. Z okazji jej szesnastych urodzin oraz zaręczyn z mężczyzną, którego miała poznać dopiero w dniu ślubu, jej ojciec wydaje w ogrodzie wielkie przyjęcie. Zaprasza grono zacnych gości i rodzinę by razem, w trzy kolejne wieczory, oglądać w ogrodzie przedstawienie operowe pt. „Pawilon Peonii”. Młoda dziewczyna rozpływa się ze szczęścia. Wydawać by się mogło, że spełnią się wszystkie jej marzenia. Kochająca rodzina, ulubiona opera, zaręczyny – czy można chcieć więcej będąc „tylko córką”? Peonia, w skrytości swego serca, marzy o czymś jeszcze. Pragnie prawdziwej miłości. Równie wielkiej i wspaniałej jak ta, której doświadcza Liniang, główna bohaterka opery. Już pierwszego wieczoru, w ogrodzie, łamiąc wszystkie zakazy i obyczaje, poznaje młodego chłopaka. Zakochują się w sobie. Ale czy w prawdziwym życiu miłość zawsze triumfuje?

Większość recenzji mówi o tym, że jest to historia trzech żon poślubionych jednemu mężczyźnie. Moim zdaniem jest to bardzo krzywdzące spojrzenie. Owszem, poznajemy trzy żony, lecz to Peonia jest główną bohaterką. To historia jej życia, miłości, świeżego spojrzenia na literaturę oraz wielkiej wrażliwości. Idealny przykład na to, że „w życiu nie można mieć wszystkiego”, lecz czym jest owo „wszystko” w obliczy miłości?

„Miłość Peonii” to jedna z najpiękniejszych historii miłosnych jakie czytałam. Opowiada o uczuciach, które dojrzewają razem z bohaterami. Nie są płytkie i powierzchowne, jak w wielu obecnie promowanych książkach. Jeżeli dołożymy do tego niesamowity kunszt literacki autorki, jej wiedzę o historii, zwyczajach, wierzeniach i życiu kobiet w Chinach, to wszystko składa się na bardzo głęboką opowieść. Jest to jedna z niewielu książek, które przeczytałam więcej niż raz i zawsze znajduję w niej coś nowego i zaskakującego.


Jola, lat 18


Książka wydana przez Świat Książki

wtorek, 22 września 2015

Skowyt - Marek Świerczek - recenzja

Marek Świerczek studiował dziennikarstwo, socjologię i historię współczesną, a jako pisarz debiutował w 2007 roku. Jego dotychczasowe powieści to „Bestia” i "Dybuk"

Czasy PRL-u młodym kojarzą się raczej z monotonią i szarością. Książka pt."Skowyt" prezentuje ten czas w zupełnie odmiennym świetle.
Powieść dostała się w moje ręce niezamierzenie. Początkowo nie byłam entuzjastycznie nastawiona do tej pozycji, jednak zostałam mile zaskoczona...

Książka prezentuje losy Roberta Karskiego, pracownika Służby Bezpieczeństwa w komunistycznej Polsce. Bohater dostaje nowe zadanie w pracy,którym jest odnalezienie zbiegłego ze służby - Adama Hellera. Kapitan, powierzoną mu sprawę traktuje zwyczajnie, jak każdą poprzednią. Nie jest świadom jak trudne zadanie przed nim...

O losie zaginionego nie wiadomo zbyt wiele,ponieważ ludzie po prostu bali się porucznika. Ponadto żona Hellera nie chce go znać, a kochanka znika. Dochodzi również do kilku morderstw...

Wydarzenia są ukazane z dwóch punktów widzenia. Pierwszym jest narrator, relacjonujący postępy dochodzenia Karskiego, drugi zaś stanowi pamiętnik prowadzony przez Hellera, który ujawnia dziką naturę porucznika.

Jak już wcześniej wspominałam jestem bardzo zaskoczona tą książką -oczywiście na plus. Nigdy nie byłam wielką fanką kryminałów. Jeszcze kiedy zobaczyłam w jakich czasach toczy się akcja, byłam przekonana, że książka z całą pewnością mnie nie ujmie. Jednak kiedy rozwinęła się akcja, diametralnie zmieniłam zdanie. "Skowyt" absolutnie umocnił mnie w myśli, że nie można się zrażać do kryminałów, które nie muszą być kolejną, monotonną historią o zabójstwie czy zaginięciu.

Szczególnie polecam tę pozycję osobą żądnych emocji i zagadek! Chodź nie ocenia się książki po okładce, to z całą pewnością mogę przyznać, że treść tej książki jest równie interesująca jak wilk, który znajduje się na oprawie.



Veni, 18 lat


Książka wydana przez Wydawnictwo


poniedziałek, 21 września 2015

Elementarz katolika - Sławomir Zatwardnicki - recenzja

Sławomir Zatwardnicki (ur. 1975). Współpracownik portalu Opoka, publicysta, autor kilkuset artykułów oraz siedmiu książek m.in.: Katolicki pomocnik towarzyski, czyli jak pojedynkować się z ateistą (Warszawa 2012), Okularnica na wydaniu. O katolickiej nauce społecznej poważnie, bo z humorem (Kraków 2015). Członek Towarzystwa Teologów Dogmatyków w Polsce oraz Stowarzyszenia Teologów Fundamentalnych w Polsce. Laureat nagrody „Pro Redemptione” (2014). Ukończył teologię na Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu, doktorant na tej uczelni. Zainteresowania teologiczne: chrystologia, mariologia, metodologia, relacje rozum-wiara. Ma w planach kolejne książki. Zaangażowany w działalność ewangelizacyjno-formacyjną. Żonaty, ma czwórkę dzieci, mieszkaniec Wałbrzycha. 

"Elementarz Katolika" jest książką, która wyjaśnia podstawowe prawdy wiary. Zatwardnicki pisze o ważnych kwestiach religijnych w przystępny sposób. Opisuje relacje między Bogiem, Duchem Świętym i Synem Bożym. W tej książce są przytaczane fragmenty Pisma Świętego.

Lektura zachęciła mnie do wielu przemyśleń. Doszłam do wniosku, że w Biblii można znaleźć odpowiedź na wiele pytań. Bóg stworzył człowieka na Swój obraz i podobieństwo. Jednak jeśli chcemy stawać się coraz lepszymi ludźmi, musimy zbliżyć się do Boga poprzez pracę nad sobą oraz modlitwę. Dzięki tej książce można zrozumieć skąd wziął się człowiek. Adam powstał z prochu, a Ewa z żebra Adama. Bóg kocha każdego człowieka, niezależnie od tego, czy ktoś wierzy w Niego, czy nie. W książce Bóg jest przedstawiany jako artysta. Bóg nie jest samotny, gdyż jest otaczany przez grono aniołów. Aniołowie to starsi bracia ludzi. Pomagają nam dostać się do nieba. Bóg nie chce też, żeby człowiek czuł się samotny, dlatego stworzył mężczyznę oraz niewiastę. Stwórca chciał by, aby kobieta oraz mężczyzna szanowali siebie nawzajem. Mąż ma być oparciem dla kobiety. Żona ma pomagać swojemu mężowi.

Książka ta uświadamia czytelnikowi, że Bóg stworzył nie tylko świat duchowy, ale również materialny. Przykładem jest choćby człowiek, który składa się z duszy oraz z ciała."Elementarz Katolika" pozwala poszerzyć horyzonty. Myślę, że to lektura obowiązkowa dla każdego katolika.


Kasia, lat 17



Książka wydana przez Wydawnictwo


czwartek, 17 września 2015

Głębia. Skokowiec - Marcin Podlewski - recenzja

Mroczna przyszłość - nasza galaktyka spustoszona wieloma strasznymi wojnami przemianowana została na Wypaloną Galaktykę. Przestrzeń w promieniu piętnastu lat świetlnych od Układu Słonecznego nie nadaje się do życia. Na szczęście ludzie, którzy osiedlili się już na innych planetach, przetrwali.
Tysiące lat po tych wydarzeniach spotykamy Myrtona Grunwalda - uzależnionego od migdałowej whisky kapitana owianego złą sławą statku kosmicznego. Czytamy też o pościgach przez galaktykę, niebezpiecznych skokach w Głębię i inteligencją przewyższających ludzi robotach. 


W powieści "Głębia. Skokowiec" Marcin Podlewski popisuje się ogromną wyobraźnią. Opisując swój wszechświat inspirował się zapewne m.in. "Diuną" i "Gwiezdnymi wojnami". Ta historia ma potencjał, jednak moim zdaniem autor nie do końca go wykorzystał. Stworzył niezwykłą rzeczywistość, ale same wydarzenia opisane w książce nie były zbyt ciekawe. 

Powieść jest wielowątkowa i bez odpowiedniego skupienia bardzo łatwo jest się w tym wszystkim pogubić. Jest wielu bohaterów, ale żaden z nich nie ma w sobie tyle życia, żeby chociaż go polubić. Poza tym książka jest bardzo długa i niełatwo jest wytrwać do samego końca. 

Mimo to, być może warto przeczytać "Głębię..." chociażby po to, żeby zetknąć się z nowym światem i poznać polskie science-fiction.



Nowhere Man, lat 17




Książka wydana przez




środa, 16 września 2015

Najpiękniejsza na niebie - Małgorzata Warda - recenzja

Małgorzata Warda – utalentowana pisarka, malarka i rzeźbiarka. Ukończyła ASP w Gdańsku w którym mieszka od urodzenia. Napisała kilka powieści m.in. "Nikt nie widział, nikt nie słyszał" i "Miasto z lodu". Napisała także kilka piosenek dla zespołu Farba. W 2013 rok otrzymała nagrodę Fundacji "Age of Reading" za powieść pt. "Dziewczynka, która widziała zbyt wiele". Jest także autorką książki "Najpiękniejsza na niebie".

"Najpiękniejsza na niebie" przedstawia historię Sylwii, która jako dziecko została porzucona przez swoją biologiczną rodzinę. Jedynymi "śladami" po jej prawdziwej rodzinie są jej wspomnienia z dzieciństwa.

Po wielu latach pragnie odnaleźć swoich bliskich, ponieważ jest ciężko chora i tylko oni mogą uratować jej życie. W wykonaniu tej nietypowej "misji" nie pomaga surowe prawa dotyczące adopcji. W tym trudnym zadaniu kobiecie pomaga młoda dziennikarka Pola.

Zaczyna się wyścig z czasem...
Czy uda się Sylwii odnaleźć biologiczną rodzinę.

Moim zdaniem ta książka jest interesująca ponieważ potwierdza fakt że nie każdy jest obojętny na los innych i potrafi zrobić coś bezinteresownie dla innego człowieka. Sądzę iż takie historie pozwalają docenić życie jakie się posiada.


Rainx


Książka wydana przez Wydawnictwo Black Publishing

wtorek, 15 września 2015

Galop ’44 - Monika Kowaleczko–Szumowska - recenzja


Monika Kowaleczko–Szumowska jest tłumaczką literatury dla dzieci, książek popularnonaukowych, a także materiałów dla Muzeum Powstania Warszawskiego. Jest mamą czwórki dzieci. Mieszka w Warszawie. Lubi jeździć na nartach i żeglować, a także zajmować się ogrodem. Współpraca autorki z Muzeum zaowocowała jej fascynacją Powstaniem Warszawskim i doprowadziła do powstania książki pt. „Galop ’44".

„Galop ‘44" jest to książka bazująca na autentycznych wydarzeniach zebranych przez autorkę poprzez rozmowy z Powstańcami i podczas poszukiwań w Archiwum Historii Mówionej prowadzonym przez MPW. 


Książka „Galop ‘44” opowiada historię dwójki braci Mikołaja i Wojtka. Mikołaj wraz ze swoim starszym bratem wybierają się do Muzeum Powstania Warszawskiego w dzień kolejnej rocznicy sierpniowego zrywu. Podczas zwiedzania Mikołaj w przedziwny sposób trafia z Muzeum wprost na tereny powstańczej Warszawy. Jego starszy brat Wojtek decyduje się podążyć za swoim bratem w przeszłość, aby wydostać go z toczących się w mieście walk z powrotem do ich czasów. Chłopcy podczas swojego uczestnictwa poznają "słodki smak zwycięstwa i gorzką gorycz porażki”. Dowiadują się czym jest prawdziwe męstwo i przyjaźń, a także odnajdują wielką miłość.

Czy bracia się odnajdą pośród walczących w Powstaniu?

Czy wrócą do swoich rodzin i czasów lub zostaną, aby walczyć z Powstańcami?


Moim zdaniem ta książka jest bardzo interesująca i wciągająca, ponieważ pozwala czytelnikom poczuć się jak jeden z Powstańców. Dzięki tej książce poszerzyłam swoją wiedzą na temat Powstania Warszawskiego. Lektura
"Galopu ‘44" po raz kolejny przypomniała mi, że wolność Polski była okupiona krwią niewinnych Polaków .

Polecam tę książkę osobom, które chcą sobie poszerzyć wiedzę o Powstaniu Warszawskim.
 


Rainx, lat 18



Książka wydana przez

poniedziałek, 14 września 2015

Wyspa potępionych. Następcy - Melissa de la Cruz - recenzja

Na tę książkę, jak na wiele innych, które miałam okazję przeczytać, trafiłam przypadkiem. Leżała sobie spokojnie na biurku w bibliotece, więc ją przygarnęłam, nie do końca zdając sobie sprawę z tego, na co się piszę. W zasadzie przewertowałam strony na szybko i wzięłam. Teraz uważam, że była to całkiem nieźle podjęta decyzja.

Któż z nas nie pamięta słynnych bajek Walta Disneya? Jeżeli chociaż trochę tęsknicie za dzieciństwem, to to jest książka dla was. Będziecie mieć okazję przypomnieć sobie stare dobre czasy. Chociaż tutaj spotykamy się w większym stopniu z tymi negatywnymi bohaterami takimi jak: Cruella de Mon, Diabolina, Jafar i tak dalej, którzy za swoje złe uczynki zostali skazani na życie na Wyspie Potępionych. Najciekawsze jest to, że owe postacie doczekały się swojego potomstwa. Właśnie ich dzieci odgrywają tutaj kluczową rolę. Czy młodsze pokolenie będzie chciało naprawić błędy rodziców i zmienić swoje życie na lepsze?

Dawno nie czytałam takiej książki. Miło było przypomnieć sobie ulubione bajki z dzieciństwa. Moim faworytem była, jest i zawsze będzie "Śpiąca królewna", chociaż inne również bardzo lubię. W książce tej mamy poniekąd ciąg dalszy znanych przez nas historii, ale złączonych w jedną. Zło zostało zamknięte na Wyspie Potępionych, a dobro rozkwita w baśniowym Auradonie. Na wyspie życie funkcjonuje po swojemu. Jest pewna hierarchia, każdy wypełnia jakieś zadania. Funkcjonuje nawet szkoła dla małych łotrów, chociaż przedmiot, których się w niej naucza, zdecydowanie odbiegają od standardu.

Taki rodzaj książek może nie należy do moich ulubionych, ale była to miła odmiana po przeczytaniu różnych innych. Nie zanudziłam się przy niej. Do końca dobrnęłam dosyć szybko. Fabuła jest bardzo ciekawa. Przyjemnie spędziłam czas z tą lekturą, aczkolwiek uważam, że nadaje się ona bardziej dla młodszych czytelników.

Muszę na koniec dodać, że bardzo spodobał mi się jeden fragment dotyczący czytania książek:

"Pewnego razu ojciec odkrył, że spędzili cały dzień schowani w bibliotece, zamiast iść na królewski bankiet, za co straszliwie ich zbeształ. Nie rozumiał, jak mogli opuścić wystawne przyjęcie "dla jakichś bajeczek". Matka z pasją stanęła w ich obronie.
- Ależ to wcale nie są jakieś tam bajeczki!- powiedziała.- To całe królestwa. Światy. Perspektywy i opinie, których ty nie możesz zaoferować. Mówią o życiach, których ty nie przeżyłeś. Są cenniejsze niż złoto i ważniejsze niż jakiś oficjalny obiad. Wydaje mi się, że jako król powinieneś to wiedzieć!"


Merry
Książka wydana
http://www.egmont.pl

piątek, 11 września 2015

Windows on the World - Frederic Beigbeder - recenzja

"Jeżeli Bóg istnieje, to zastanawiam się, co robił w tamtym dniu..."

Zapewne nie jedna osoba, która była w jakikolwiek sposób świadkiem wydarzeń z 11.09.2001 r., zastanawiała się nad tym. Do teraz wydarzenia z tamtego dnia są dla mnie niepojęte. Byłam wówczas dzieckiem i z pewnością nie miałam świadomości, co tak naprawdę się wydarzyło. Teraz, gdy już jestem osobą dorosłą, za każdym razem, gdy pojawia się temat zamachu na World Trade Center, jestem przerażona i długo myślę o tym, co miało miejsce.

"Windows on the World"
to książka, dzięki której możemy poznać wrażenia osób, które tego feralnego dnia utknęły w jednej z najbardziej prestiżowych restauracji na świecie - Windows on the World. Są to oczywiście wyobrażenia autora, bo jak wszyscy dobrze wiemy, nikt z przebywających wówczas w tym miejscu ludzi nie przeżył...

Książka jest bardzo kontrowersyjna. To z pewnością. Temat bardzo ciężki. Ciągle wzbudzający emocje. Wiele osób może być zatem zbulwersowanych kilkoma fragmentami tej powieści. Szczególnie wstrząsającym momentem jest brutalny seks dwójki pracowników, którzy oddają się takiej "rozrywce" w obliczu śmierci, wśród martwych ludzi... Mnie osobiście również zaszokowała taka scena, ale kto z nas może wiedzieć, co czuli w tym momencie ci uwięzieni ludzie? Ciężko przewidzieć, co może zrodzić się w głowie, gdy jest się świadomym wyjątkowo szybko zbliżającej się śmierci i to śmierci tak okrutnej...

Niezależnie od tego, kto tak naprawdę powinien ponieść odpowiedzialność za tamte wydarzenia (jak wiadomo istnienie wiele teorii spiskowych na ten temat), uczynili to ludzie. Człowiek zrobił tak wielką krzywdę (to nawet za mało powiedziane) drugiemu człowiekowi. Nie ma na to żadnego usprawiedliwienia. Zginęło tyle niewinnych osób. Osób, które miały marzenia, plany, rodziny... Zginęły dzieci, które miały przed sobą jeszcze wiele lat życia. W imię czego? Nigdy tego chyba nie zrozumiem...

Autor przedstawia w powieści również po części swoje życie i dostrzega pewne prawidłowości rządzące współczesnym światem. To, że Ameryka jest wielkim powodem do zazdrości. Jest źródłem najnowszych trendów, doskonałości. To prawda. Ja natomiast jestem zdania, że nie wszystko, co pochodzi zza oceanu, jest najlepsze. Często jest wręcz przeciwnie. Niestety, większość krajów Starego Kontynentu pragnie za wszelką cenę być jak USA. Nie zawsze wychodzi to na dobre.

Książkę jak najbardziej polecam. Tym razem jednak czytelnikom o mocnych nerwach. Są momenty, kiedy człowiek ma ochotę się rozpłakać. Zwłaszcza, gdy czyta się o próbach przeżycia osób uwięzionych ponad poziomem uderzenia samolotu, "widzi" ich nadzieję na ocalenie, a wie, jak skończy się ta smutna historia...

Merry
Książka wydana przez Noir sur Blanc

czwartek, 10 września 2015

Muchaches tom 3 - Katherine Pancol - recenzja

Hostenese wciąż dąży do zrealizowania swojego największego marzenia - założenia domu mody. Przeprowadziła się do Paryża i nawiązała współpracę ze słynnym Jean Jacques'em Picartem.

Gary zastanawia się, kto jest jego prawdziwą miłością - Hortense czy Calypso.

Stella nawiązuje kontakt z Josephine, swoją przyrodnią siostrą, a jednocześnie musi uporać się z problemami z Ray'em Valentim.

W trzeciej częśći "Muchachas" autorstwa Katherine Pancol dzieje się naprawdę wiele. Powieść jest tak interesująca, że trudno się od niej oderwać, bardzo inspirująca i poruszająca. Niestety ma jedną poważną wadę - rozbudza ciekawość i wyobraźnię czytelniczek, by na końcu pozostawić je zwiedzone i nie dokończyć historii Hortenese. Jako że tak postać jest moją ulubioną, bardzo chciałam wiedzieć, czy powiedzie jej się w świecie mody, a autorka urwałą opowieść, jakby miałą się pojawić kolejna część.

Mimo tego mankamentu, "Muchachas" to jedna z najlepszych serii, jakie ostatnio czytałam i niewątpliwie kiedyś do niej wrócę, a tym, którzy jeszcze jej nie przeczytali, serdecznie polecam.


Nowhere Man, lat 17



Książka wydana przez Wydawnictwo Sonia Draga

środa, 9 września 2015

Zwykły człowiek - Graeme Cameron - recenzja

Sięgnęłam po tę książkę, ponieważ bardzo zaintrygował mnie jej opis na tylnej okładce. Z pewnością większość czytelników zainteresowałoby się tym, że kryminalna historia jest przedstawiona z perspektywy mordercy. Dobry thriller to ten typ książki, z którym lubię od czasu do czasu (a nawet częściej) spędzić czas. Czy "Zwykły człowiek" okazał się strzałem w dziesiątkę i powieścią, od której nie mogłam się oderwać?

Codziennie mijamy mnóstwo ludzi. Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, kim mogą oni być? Jakie jest prawdopodobieństwo, że osoba spotkana przed chwilą na ulicy nie okaże się zwyrodniałym mordercą? Takim "zwykłym człowiekiem" jest główny bohater tej powieści. Niby przeciętny mężczyzna, a jednak nikt nie domyśla się, co rodzi się w jego głowie. Chyba nikt nie byłby w stanie podejrzewać, jak mroczne i przerażające myśli ma ten człowiek. W zasadzie jego podwójne życie nie uległoby jakimkolwiek zmianom, gdyby nie jedna z ofiar i spotkana przypadkiem kobieta, która nie będzie w nim widziała przeciętnego mężczyzny...

Kiedy przeczytałam opis tej książki, pomyślałam, że może być to naprawdę wspaniały thriller. Do tego jeszcze rekomendacja Lee Childa:
Hipnotyzuje i mrozi krew w żyłach. Tego nie da się zapomnieć
Liczyłam na fantastyczny dreszcz emocji. Lekturę, od której nie można się oderwać. Niestety, jak zaczęłam czytać, tak się oderwałam. Moja ekscytacja została szybko ostudzona. Po dwudziestu stronach byłam zmęczona i nie miałam ochoty wracać do czytania. W zasadzie dopiero po kilku dniach sięgnęłam po nią ponownie i od tej pory, ku miłemu zaskoczeniu, było lepiej. Akcja stawała się coraz ciekawsza. Wciągnęłam się w fabułę, ale muszę przyznać, że nie jestem specjalnie oczarowana. Plusem jest na pewno nietuzinkowe zakończenie. Takiego na pewno się nie spodziewałam, aczkolwiek i to nie chwyciło mnie za czytelnicze serce. Nie można powiedzieć, że autor może nas zanudzić na śmierć. Co to, to nie. Trzeba przyznać, że pomysł z przedstawieniem historii oczami mordercy był strzałem w dziesiątkę. Plusem jest też to, co zaczynało dziać się pod koniec książki. To zdecydowanie ożywiło moje emocje w stosunku do niej. I chociaż mnie nie powaliła na łopatki, właśnie za narrację i półmetek lektury mogę ją polecić fanom thrillerów i kryminałów.

Mam mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki. Nie powiedziałabym, że jest ona zła, ale też dużo mi w niej brakowało. Nie zżyłam się z bohaterami. Żadna z postaci raczej nie pozostanie w mojej pamięci na długo. Kilkakrotnie męczyłam się przy opisach, których szczerze nie cierpię. Książka wygrywa jednak dla mnie narracją i zakończeniem, aczkolwiek patrząc na całokształt, to chyba nie jest do końca to, co w tego typu powieściach cenię.


Merry


Książka wydana przez


RDS220 - Jeżozwierz, SoulPetem - recenzja płyty



  [Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=quA1f_HzeXc]

Pluje szesnastkami, przekaz rozsadza serca, pętla ciężka jak ruch panzer pułku... 

Porównać stylówkę Jeżozwierza do toczącego się walca, to zbyt delikatne określenie. Buldożer - niewiele lepsze. Rap Jeżozwierza jest czołg rozjeżdżający kolejne ofiary podczas burzy piaskowej... Ale po kolei.
Płyta RDS220 to kooperacja pomiędzy wspomnianym już warszawskim MC Jeżozwierzem, oraz SoulPetem - skądinąd jednym z najlepszych polskich producentów, który ma już na koncie nagrywki z najbardziej znanymi raperami ze Stanów. RDS220 to nazwa sowieckiej bomby atomowej - i takie właśnie zniszczenie sieje ta EPka na głośnikach.

Dużą robotę odwalają tu podkłady Pete'a. Po raz kolejny pokazał, że jest w czołówce i wcale nie zamierza z niej odchodzić. Ciężkie, mocarne bębny i charakterystyczny szum, tony szumu samplowanego winylu, dające wrażenie burzy piaskowej. Powolne, brudne, zakurzone, toczą się jak forteca i pierwszy lepszy raperzyna nie okiełznałby ich na pewno.


Jeżu, mając słuszny wzrost i masę, jest z wyglądu niezłym bydlakiem - i jak wygląda, tak rapuje. Wcale nie skłamałbym, mówiąc, że ma najbardziej charakterystyczną stylówę w polskim rapie. Niski, zachrypnięty głos, akcentowane "RR", mówione gardłowo "H" i powolne tempo czynią z niego niezłego artylerzystę na bicie. Efektu dopełniają mocne, bezpośrednie, nieraz brutalne linijki, vide "Surowizna, rozbieranie tuszy tasakiem, nie zamykaj oczu, tniemy tym rapem składnię". Twóczość Jeża często jest nazywana militarnym rapem, co nie oznacza, że zamyka się w kręgu działań wojennych. Tracki dotykają m.in. kwestii chlania i tego, co robi ono z ludźmi. Mówią o społeczeństwie - które jest kontrolowane i żyje jak bezmyślne zombie. Oceniają ludzi - fałszywych, zepsutych, krytykują ćpunów, puszczające się dziewczyny czy chłopaków chodzących po osiedlu z nożami. To wszystko z oczu dorosłego już chłopa, który może i już wiele widział, ale siwieje, gdy widzi zezwierzęcenie ludzi, społeczną znieczulicę i wyniszczające się młode pokolenia.


Koślawe kukły suną korytarzami korporacji, skostniałe trupy ładują pod wiatami dzienne dawki..

Nie każdemu EPka Jeżozwierza i SoulPete'a przypadnie do gustu. Ci jednak, którzy lubią ciężki, wojenny klimat i wersy miażdżące czaszkę jak obuch - poczują się jak w domu. Płytka, choć składa się raptem z 7 utworów, jest mocarna i długo nie schodzi z głośników. Gdyby ktoś chciał narzekać na być może zbyt mało finezji... Pozostaje mi zacytować Jeża: Wulgarne?Wytrawne chcesz rapy, cieciu?




                                                                               Kamil Barski, lat 18


Darmowy, oficjalny, legalny download albumu: http://skwer.org/downloads/rds220.zip

wtorek, 8 września 2015

Piękny nieznajomy - Christina Lauren - recenzja

Chociaż książkę przeczytałam prawie dwa tygodnie temu, jakoś nie miałam chęci, aby zabrać się za jej zrecenzowanie. Nie oznacza to, że nie jest ona dobra.

Sara dopiero co pożegnała się ze swoim długoletnim związkiem. Postanawia zabawić się w klubie. Jej uwagę przyciąga nieziemsko przystojny mężczyzna stojący przy barze. Kobieta postanawia odkryć swoją niegrzeczną stronę, a piękny nieznajomy Max z przyjemnością jej w tym pomoże...

Po książkę sięgnęłam ze zwykłej ciekawości zaraz po przeczytaniu "Pięknego drania". Muszę przyznać, że ta część bardziej mi się podobała. Może nie powaliła mnie na kolana, jak to niektóre powieści mają w zwyczaju, ale uważam, że jest bardzo dobra i lepsza od poprzedniej.

Chociaż historia jest dość przewidywalna, przekonała mnie do siebie. Podobała mi się ta niecodzienna relacja między Sarą, a jej pięknym nieznajomym. Na początku mimo wszystko duży dystans, który stopniowo wbrew ich woli, zmniejszał się. Plusem jest także to, że bohaterowie nie są jakoś bardzo wyidealizowani. Sara nie jest biedną, szarą myszką, która nie ma przyjaciół. Max z kolei jest takim wymarzonym przez większość kobiet facetem, ale nie jest chyba aż tak "idealny" jak pan Grey.

Książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Myślę, że spodoba się czytelnikom, którzy lubią niebanalne romanse. Zachęcam zwłaszcza te osoby, którym spodobał się "Piękny drań".

 
Merry


Książka wydana przez 
http://www.zysk.com.pl/

poniedziałek, 7 września 2015

Pierwsze koty - Ewa Nowak - recenzja

Ewa Nowak jest pedagogiem-terapeutą. Jej felietony, opowiadania i odpowiedzi na listy można czytać w pismach: "Cogito", "Victor Gimnazjalista", "Victor Junior", "Magazyn 13-tka", "Edukacja Twojego Dziecka." Współpracuje też z "Filipinką". Jest autorką popularnych wśród młodzieży powieści "Wszystko, tylko nie mięta" oraz "Diupa", "Nie do pary". Mieszka z mężem i 9-letnią córką Idą na warszawskim Bródnie.

Ada jest zagubioną nastolatką. W szkole nie posiada zbyt wielu znajomych. Jej wychowawczyni, Janasowa , załatwia jej pracę. Ada ma zaopiekować się pięcioletnią dziewczynką . Nastolatka początku jest zaniepokojona tym, że dziecko traktuje ją jak powietrze. Jednak ich relacja ulega zmianie na lepsze. Po szkole dziewczyna przychodzi i bawi się z małą. Ada ma talent plastyczny. Jest bardzo wrażliwa, jak na artystę przystało. Nie potrafi znaleźć wspólnego języka z koleżankami z klasy. Jej chłopak, Konrad nie traktuje jej poważnie. Ada zrywa z nim, kiedy dochodzi do wniosku, ż
e ten związek nie ma sensu. Moim zdaniem, ich miłość była "na pokaz". Konrad, często całował Adę i mówił jej słodkie słówka. Niestety słowa nie szły w parze z czynami. Chłopak nie liczył się ze zdaniem dziewczyny. Nie zawsze można było na nim polegać. Ważniejsi dla niego byli kumple od dziewczyny. 

Trzecia klasa gimnazjum to bardzo trudny okres w życiu Ady, nie tylko z powodu egzaminów. Jej matka, decyduje się odejść od ojca. Siostra wyprowadza się z domu. Ada traci przyjaciółkę. Nastolatka nie ma szczęścia w miłości. Tytuł "Pierwsze koty" odnosi się do pierwszej miłości w życiu człowieka. Każdy z nas już przeżył albo właśnie przeżywa albo dopiero ma przed sobą pierwszą miłość. W książce są opisane dwa toksyczne związki. Z tej powieści sporo można się dowiedzieć o relacjach damsko - męskich. W każdym związku zdarzają się kłótnie. Czasami jednak lepiej, jeśli ludzie rozstaną się niż będą się dusić we własnym towarzystwie.

"Pierwsze koty" to mądra książka. Polecam każdemu, kto lubi powieści zmuszające do myślenia.


Kasia, lat 17


Książka wydana przez 


Piękny drań - Christina Lauren - recenzja

W zasadzie nie miałam jakoś specjalnie ochoty na tego typu książki, ale z drugiej strony trochę mnie ciągnęło do "Pięknego drania". Uznałam, że czytanie tej powieści będzie świetną rozrywką.

Chloe Mills jest jedną z najlepszych studentek MBA. Dzięki swoim osiągnięciom dostała szansę współpracowania ze świetnie prosperującą firmą Ryan Media. Jest tylko jeden problem. Jej szefem jest zabójczo przystojny Bennett Ryan, który właśnie wrócił z Paryża. Mężczyzna nie należy do sympatycznych osób, jednak panna Mills świetnie radzi sobie z jego charakterem do czasu, aż pewnego dnia zostaje z nim sam na sam...

Tego typu książki pojawiają się przez ostatnie lata jak grzyby po deszczu. Szał "Pięćdziesięciu twarzy Greya" trwa do teraz i na potęgę powstają powieści, gdzie praktycznie głównym tematem jest seks. I choć należę do tej grupy czytelników, którym Grey przypadł do gustu, miałam nieco sceptyczne nastawienie do "Pięknego drania". Przyznam, że niektóre momenty tej książki trochę mnie denerwowały, ale ogólnie uznaję ją za bardzo dobrą.

Na początku zachowanie Chloe było dla mnie nie do końca zrozumiałe. Nie za bardzo za nią przepadałam. Nie lubię, gdy ktoś coś sobie postanawia tak na mur beton, a wystarczy jeden mały bodziec i cały misterny plan legnie w gruzach. Z kolei Bennett...no cóż. Facet, jak facet (chociaż tutaj nie był to taki typowy, przeciętny facet, zdecydowanie nie). Wykorzystywał maksymalnie swoje warunki, aby osiągnąć zamierzony cel.

Co mi się najbardziej podobało? To, że Chloe choć na początku kojarzyła mi się mimo wszystko z głupiutką stażystką, pod koniec naprawdę mi zaimponowała swoim zachowaniem. Oczywiście, poza tym standardowo podoba mi się przemiana naszego głównego bohatera. Faceci stający się lepszymi pod wpływem kobiety, zawszę będą u mnie wygrani.

Książkę polecam fanom powieści o miłości. Wspaniałej, choć nietypowej.


 

Merry



Książka wydana przez
http://www.zysk.com.pl/

piątek, 4 września 2015

Percy Jackson i bogowie olimpijscy. Klątwa Tytanów - Rick Riordan - recenzja

Trzecia część, cyklu powieści „Percy Jackson i bogowie olimpijscy”. Co do fantastyki nie jestem nadal przekonana, bo to nie moje klimaty jednak te powieści mnie bardzo zainteresowały i wciągnęły. „Klątwa Tytana” autorstwa Ricka Riordana to kolejna historia herosa, który ratuje świat przed niebezpiecznymi tytanami. 

Percy Jackson otrzymuje nowe zadanie, musi uratować Artemidę przed starożytnym potworem. Przyjaciel głównego bohatera, Grower Underwood wysyła mu tajną wiadomość telepatyczną, w której prosi go o pomoc. Satyr ma za zadanie znajdować herosów. W momencie gdy, znalazł to czego szukał, czyli dwoje dzieci półkrwi, potwór, który ich wyczuł, zaatakował ich. Na ratunek przybyła Artemida, która ruszyła do walki z Mantikorą. Jednak po tym incydencie bogini zaginęła. Percy postanawia wyruszyć na misję odnalezienia siostry Apollina. Heros ma bardzo mało czasu na uratowanie bogini, bo zaledwie jeden tydzień. Pomogą mu w tym łowczynie Artemidy. Spoczywa na nim jeszcze jedno zadanie, mianowicie musi rozwiązać tajemnicę niebezpiecznego potwora. 

Niestety nie będzie to łatwe zadanie. Po drodze napotka wiele trudnych i mrocznych sytuacji, w których będzie musiał wykazać się siłą i sprytem, aby dotrzeć do celu i uratować boginię. Polecam tę pozycje wszystkim tym, którzy lubią fantastykę i mitologię grecką, bo jest to bardzo wciągająca książka z wieloma śmiesznymi i zabawnymi sytuacjami.  

Klaudia, lat 18 


Książka wydana przez Wydawnictwo Galeria Książki

czwartek, 3 września 2015

Uciekinier - Stephen King - recenzja

Może to i dziwne, ale nie mam jakiegoś specjalnego parcia na książki Stephena Kinga. Owszem, jest kilka tytułów, z którymi chciałabym się zapoznać, ale nie nazwałabym się fanką tego autora. Dzisiaj przyszedł czas na "Uciekiniera". Książkę, którą poleciła mi koleżanka.

Jest rok 2025. Największą atrakcją ludzkości są gry, w których zdrowie lub życie tracą osoby, pragnące za wszelką cenę zdobyć pieniądze. Najbardziej emocjonującą grą jest "Uciekinier". Polega ona na jak najdłuższym pozostaniu przy życiu, gdy każdy człowiek donosi na uczestnika i wyjawia jego obecne położenie. Jeżeli zawodnik ujdzie z życiem po trzydziestu dniach, wygrywa miliard dolarów. Właśnie w tej "zabawie" chce wziąć udział Ben Richards - główny bohater.

Wizja takiego świata za raptem dziesięć lat mnie przeraża... Ludzie już teraz są zdolni do popełniania okropnych zbrodni dla pieniędzy lub innych własnych korzyści. W tej książce najbardziej zbulwersowało mnie to, że człowiek jest do tego stopnia zdemoralizowany, że robi sobie świetne show, w którym pozbawia życia drugą osobę. Nikogo nie dziwi to, że jedna osoba ucieka przed innymi, bo każdy może być przyczyną jej śmierci. Mało tego, ludzie zgłaszają się jako uczestnicy dobrowolnie. Chociaż z drugiej strony ta dobrowolność nie jest stuprocentowa. W końcu bogaci ludzie, których stać na leczenie, wyżywienie czy też mieszkanie, są jedynie widzami tej nieludzkiej produkcji.

Ponadto wszechobecna jest propaganda. Ludziom pokazuje się w odbiornikach mordercze gry, ale nikt nie wspomina o tym, że zanieczyszczenie powietrza jest tak wysokie, że większość zgonów jest spowodowana chorobami płuc. Takie skażenie jest niebezpieczne zwłaszcza dla biedniejszych, ponieważ bogaci ludzie są w stanie zapewnić sobie specjalne filtry powietrza. Idealnie sprawdza się tutaj powiedzenie: "biednemu zawsze wiatr w oczy". Problem, jaki jest poruszany w tej powieści, powinien być ostrzeżeniem dla każdego.

Pisząc o książce, jako książce muszę przyznać, że nadal nie jestem wielką fanką Stephena Kinga. Póki co najbardziej podobała mi się "Carrie". "Uciekinier" jest bardzo dobrą powieścią. Chociaż czyta się ją dobrze i bardzo szybko, nie wiem, co mi tak do końca w niej nie pasuje. Ostatnie fragmenty pod koniec były dla mnie prawie nie do zniesienia. Kto czytał, ten wie, o których mowa. Dla mnie coś okropnego. Zdecydowanie dla osób o silnych nerwach i...mocnych żołądkach...

Niemniej jednak polecam fanom Stephena Kinga, a także czytelnikom, którzy cenią w książkach szybką akcję i zaskakujące zakończenie.
 
Merry
Książka wydana przez Wydawnictwo Albatros

środa, 2 września 2015

Wróć, jeśli pamiętasz - Gayle Forman - recenzja


Gayle Forman jest to amerykańska autorka i dziennikarka. Zajmuje się głównie pisaniem dla młodzieży .

„Wróć, jeśli pamiętasz” jest to kontynuacja bestsellera „Zostań, jeśli pamiętasz”. Akcja tej książki rozgrywa się trzy lata po tragicznym wypadku, w którym zginęli rodzice i młodszy braciszek Teddy głównej bohaterki.
Mia Hall chociaż powróciła do zdrowia, to zerwała kontakt z Adamem. Teraz każde z nich żyje własnym życiem na przeciwległych krańcach Ameryki. Mia jest "wschodzącą gwiazdą" muzyki klasycznej. Adam jest rockmanem, idolem nastolatek i jego życiem interesują się tabloidy. Pewnego dnia szczęście się do nich "uśmiecha"... Spotykają się w Nowym Jorku, nowym domu Mii i poprzez wycieczkę po tym wielkim mieście rozpoczynają wspólną podróż w przeszłość...

Podobała mi się ta lektura, ponieważ pozwoliła mi poznać więź łączącą tę dwójkę utalentowanych młodych ludzi dzięki wprowadzonym przez autorkę różnym wspomnieniom z ich życia.


Czy uda się im odnaleźć miłość? Czy będą razem?

Na te pytania uzyska się opowiedz po przeczytaniu książki, a więc gorąco tę książkę polecam każdemu kto jest ciekawy dalszych losów tej ciekawej pary.





Rainx, lat 18


Książka wydana przez Wydawnictwo Nasza Księgarnia

wtorek, 1 września 2015

W milczeniu - Erica Spindler - recenzja

Książka trafiła do mnie przypadkiem. Ostatnio miałam ochotę na dobrą sensację, więc sięgnęłam po nią. O Erice Spindler słyszałam już kiedyś, ale nie miałam okazji wcześniej zapoznać się z jej twórczością. Przyszedł czas, aby to zmienić.

Avery Chauvin dowiaduje się o tragicznej śmierci swojego ojca. Myśl, że miał on się targnąć na własne życie, bardzo jej ciąży. Powrót do małego Cypress Springs ma pomóc jej w odnalezieniu odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Niestety, okazuje się, że zamiast rozwiązania problemów, pojawia się jeszcze więcej zagadek....

Lubię od czasu do czasu przeczytać dobrą książkę sensacyjną. Teraz właśnie nadeszła ta chwila. Muszę przyznać, że mimo iż jest to pierwsza powieść Spindler, którą miałam okazję przeczytać, jestem nastawiona bardzo pozytywnie. Tak, jak lubię, akcja przypomina rozpędzającą się lokomotywę. Przy tej książce nie da się nudzić. Myślę, że z powodzeniem można by ją przeczytać w jeden dzień.

Nie mogę zdradzić, kto jest tym złym, ale muszę napisać o tym, że największe wrażenie wywarło na mnie to, kogo wzięła sobie ta osoba za swoich "wspólników"... To był dla mnie szok. Chyba większy niż sposób, w jaki czarny charakter "zajmował się" swoimi ofiarami. Dla takich zaskakujących momentów warto czytać sensacyjne książki, kryminały, thrillery i tym podobne.

Polecam książkę fanom właśnie takiej literatury, jak wymieniłam wyżej. Myślę, że się nie zawiedziecie. Dobry kryminał raz na jakiś czas jest świetnym pomysłem.
 


Merry


Książka wydana przez