Książka i możliwość czytania to jeden z największych cudów naszej cywilizacji - Maria Dąbrowska

piątek, 29 sierpnia 2014

Kolorowe szkiełka - Mirosława Kareta - recenzja

Autorem książki „Kolorowe szkiełka” jest Mirosława Kareta.

Jest to współczesna opowieść o problemach, jakie spotykamy w naszym codziennym życiu, o tym, że w życiu nie zawsze kierujemy się zdrowym rozsądkiem, podążając za głosem serca.

Główna bohaterka – Marta, przypadkowo poznaje sześcioletniego chłopca, żyjącego w rozbitej patologicznej rodzinie. Bieg wydarzeń powoduje, że postanawia zaopiekować się dzieckiem, przewracając własne życie osobiste i zawodowe „do góry nogami”. Jednocześnie w książce poruszone są wątki rodzinne - z dzieciństwa bohaterki, rozwodu jej rodziców i ich obecnego życia, oraz pokazane postacie jej partnerów życiowych.

„Kolorowe szkiełka” nacechowane są emocjami, bliskimi każdemu z nas : miłości do dziecka, potrzebie miłości do drugiego człowieka, wspomnieniami trudnych wydarzeń z przeszłości, podejmowaniu poważnych decyzji życiowych, woli walki, radości życia, rozpaczy.

Książkę czyta się lekko i kiedy w połowie wydaje się, że nic więcej już się nie wydarzy, właśnie wtedy pojawiają się najciekawsze sytuacje a potem zaskakujące zakończenie, którego wcześniej nie spodziewalibyśmy się.

„Kolorowe szkiełka” to pozycja idealna na wakacyjny wyjazd, deszczowy dzień, zimowy wieczór.


A. D.



Książka wydana przez Wydawnictwo


czwartek, 28 sierpnia 2014

IX zmiana - Marcin Gawęda - recenzja

Jestem świeżo po lekturze książki Marcina Gawędy pod tytułem "IX Zmiana". Książka opowiada o codziennym życiu polskich żołnierzy głównie w bazie w Quarabagh w Afganistanie. Przedstawione są tu losy kilku bohaterów, ich codzienna służba oraz panujące relacje między nimi, czasem bardzo trudne. 

"IX zmiana" jest napisana dość realistycznie, choć jak sam autor mówi nie jest to kronika. Książkę czytało mi się dość trudno, ze względu na dużą ilość bohaterów, częste zmiany wątków. W tej dziedzinie można sięgnąć do pozycji które moim zdaniem lepiej oddają atmosferę tamtych zdarzeń.




\


Szakal


Książka wydana przez Wydawnictwo Ender Sławomir Brudny
w serii

http://warbook.pl/

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Groza - Michael Robotham – recenzja

Michael Robotham to australijski pisarz, były dziennikarz śledczy. Jest autorem wielu bestsellerowych kryminałów, m.in. „Nocny Prom”, „Uprowadzona”. Autor bezsprzecznie znajduje się w czołówce pozycji literackich o tematyce kryminalnej. Bez wątpienia światowym sukcesem okazał się thriller psychologiczny „Groza”, który moim zdaniem jest najlepszą z dotychczasowego dorobku Robotham’a.

Profesor psychologii, cierpiący na chorobę Parkinsona, został poproszony o pomoc w akcji ratunkowej. Mimo podjętej próby nawiązania dialogu z zdesperowaną kobietą stojącą nago na moście z telefonem w dłoni - akcja się nie udaję - kobieta skacze osierocając córkę. Joe, główny bohater, jest przekonany, że nie było to zwykłe samobójstwo, kobieta z kimś rozmawiała. Sytuacja ulega znacznemu skomplikowaniu, kiedy kolejna, naga kobieta zostaje znaleziona martwa, a u jej boku leży telefon komórkowy. Okazuje się, że kobiety były wspólniczkami w małym przedsiębiorstwie.

Joseph O'Loughlin, świetnie znający się na ludzkiej naturze, postanawia pomóc policji w prowadzeniu śledztwa, bo jak twierdzi – kobieta nie popełniła samobójstwo, ktoś musiał na tę decyzję wpłynąć. Kolejną motywacją O'Loughlin’a jest poznanie osieroconej córki pierwszej denatki, która nie może zrozumieć posunięcia się matki do tak radykalnego czynu.

Książka pełna akcji, pojawiają się coraz to bardziej zaskakujące wątki, które łączą się w spójną całość i dostarczają czytelnikowi niezapomnianych wrażeń. Zaskakującym „strzałem w dziesiątkę” okazuje się narracja dwutorowa zastosowana przez autora. Jedną osobą mówiącą jest Joseph, a drugą, pośredni „sprawca” samobójstw. Zabieg ten to kolejny plus książki, sprawia, że czyta się ją z jeszcze większym dreszczykiem. Pozycję tę polecam szczególnie fanom mocnych thrillerów.





P.Z., lat 18





Książka wydana przez Wydawnictwo Świat Książki

sobota, 23 sierpnia 2014

Spirala zbrodni - Tami Hoag - recenzja

Jestem po przeczytaniu drugiej książki autorstwa Tami Hoag. Kolejny raz jestem pod wrażeniem i na pewno nie jest to ostatnie dzieło pisarki, które poznam.

Dochodzi do brutalnego morderstwa rodziny Haasów. Głównym podejrzanym jest Karl Dahl. Nic więc dziwnego, że wszystkim spada kamień z serca, gdy mężczyzna zostaje aresztowany. Niestety, sędzia Moore orzeka, że nie ma jednoznacznych dowodów, aby powiązać oskarżonego z popełnioną zbrodnią. Większość mieszkańców sprzeciwia się prawniczce. Na domiar złego w wyniku zamieszania i bójki z więzienia ucieka Dahl, a sędzia zostaje brutalnie zaatakowana. Na domiar złego w sprawę wkracza niestabilny emocjonalnie policjant...

Dla takich książek warto poświęcić dzień lub dwa. Dla takich książek w ogóle warto czytać! Chociaż pierwsze pięćdziesiąt stron nie szło mi tak szybko (mimo że akcja dzieje się od samego początku), uważam, że "Spirala zbrodni" jest świetną pozycją. Rosnące napięcie, zwroty akcji, a także to, co bardzo lubię - pomimo moich domysłów do samego końca nie wiem, kto jest tak naprawdę winny. Moim zdaniem to jest to, co powinien w sobie zawierać porządny kryminał.

Jeżeli mamy zwrócić uwagę na bohaterów to po raz kolejny mamy do czynienia ze świetnym policyjnym duetem, jakim jest Sam Kovac i Nikki Liska. Kojarzą mi się z typowymi amerykańskimi agentami (takie mam przynajmniej wyobrażenie z filmów). Bardzo ich polubiłam. Myślę jednak, że w przypadku tej powieści najważniejszym bohaterem, a w zasadzie bohaterką jest Carey Moore. Za nic w świecie nie chciałabym przeżyć tego, przez co musiała przejść ta kobieta. Z drugiej strony można jej pozazdrościć niebywałej odwagi i opanowania. Na pewno nie zazdroszczę jej męża.. Sami się przekonacie, dlaczego. Tacy ludzie jak on powinni trzymać się z daleka od normalnych osób... A co z Karlem Dahlem? Przyznam szczerze, zaintrygowało mnie to w jaki sposób maskował się przed otaczającą go rzeczywistością. Niesłychane.

"Spirala zbrodni"
- książka, którą warto przeczytać. Miłośnicy wszelkiej sensacji, kryminałów, thrillerów biegnijcie czym prędzej do księgarni. Naprawdę, nie pożałujecie.
Merry
 
 
Książka wydana przez Wydawnictwo

http://harlequin.pl/ksiazki/

piątek, 22 sierpnia 2014

BPD Austria Fakty i liczby - Emmerich Talos, Elisabeth Horvath - recenzja

"BPD Austria Fakty i liczby" to pozycja wydana przez Federalny Serwis Informacyjny we Wiedniu. Autorami tekstów są prof. dr Emmerich Talos (część Polityka i Państwo) i dr Elisabeth Horvath (część Gospodarka, Ochrona środowiska, Życie społeczne). Są to światowej sławy autorytety w swojej dziedzinie. Jest to rodzaj przewodnika po Austrii, który w sposób przyjazny przedstawia nam ten piękny kraj, podając czytelnikowi fakty i liczby z najważniejszych dziedzin życia. Znajdziemy tutaj podstawowe informacje z zakresu: geografii, historii, polityki, gospodarki oświaty, kultury, sportu i mediów. Dodatkowym walorem tej pozycji są fotografie, które bogato ilustrują podawane fakty i podnoszą walory estetyczne książki. Nie jest to zatem zlepek informacji tekstowych, które mogłyby znużyć czytelnika. Ilustracje zachęcają do sięgnięcia po kolejne pozycje, które mogłyby przybliżyć mu Austrię.

Ten przewodnik poleciłbym przede wszystkim uczniom naszej szkoły, którzy uczą się języka niemieckiego i muszą przygotować: referat, prezentację lub plakat dotyczący kraju niemieckiego obszaru językowego, jakim jest Austria. Godna polecenia jest ona również tym wszystkim, którzy zamierzają spędzić swoje wakacje w tym pięknym kraju. Dużym atutem tej książki jest jej format, w którym zastała wydana, tzw. format kieszonkowy. Nie zajmie nam ona więc zbyt dużo miejsca w bagażu. Zmieści się nawet w bagażu podręcznym lub kieszeni kurtki.

Podsumowując, z uwagi na zamieszczenie informacji z najważniejszych dziedzin życia przybliża ona czytelnikowi mentalność Austriaków i pomaga zrozumieć ich kulturę. Pomoże to potencjalnemu turyście odnaleźć się w nowej rzeczywistości kraju, który jest jego celem podróży. Jedynym minusem tego informatora jest brak tak przydatnych wskazówek jak tych dotyczących noclegu czy restauracji.



M.P., lat 19




Książka wydana przez Wydawnictwo
Federalny Serwis Informacyjny we Wiedniu

czwartek, 21 sierpnia 2014

Operacja Muzeum - Agnieszka Sopińska-Jaremczak - recenzja

Właśnie minęła 70 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Myślę, że dziś mało kto nie kojarzy daty 1 sierpnia 1944, nie do przecenienia w tym rola Muzeum PW, które przez ostatnie dziesięć lat  wpływało na duchową i historyczną postawę Polaków.

Do moich rąk trafiła książka dziennikarki Agnieszki Sopińskiej-Jaremczak opowiadająca historię powstania tego Muzeum. 

To szczególne miejsce powstało jako wyraz hołdu warszawiaków wobec tych którzy walczyli i ginęli za wolną Polskę i jej stolicę.

Przez 10 lat istnienia odwiedziło je ponad 4,5 miliona osób, głównie młodych ludzi. Zadziwia fakt, że bardzo długo "nieskładało się", by takie muzeum w wolnej Polsce mogło powstać. Dopiero za prezydentury w Warszawie Lecha Kaczyńskiego - dla którego nie była to tylko obietnica wyborcza, ale jako syna powstańca sprawa honoru, którą nie zważając na oponentów sfinalizował w ciągu roku.
To co dla poprzedników było niemożliwe po prostu stało się.  Z kompletnych ruin starej elektrowni powstaje w tak krótkim czasie muzeum. Prezydent Lech Kaczyński zaufał młodym, niedoświadczonym ludziom, a oni: Elżbieta Jakubiak, Jan Ołdakowski, Marcin Roszkowski, Paweł Kowal, Lena Dąbrowska-Cichocka i inni przy współpracy Powstańców (początkowo bardzo nieufni i zdystansowani, bo tyle osób wcześniej wciąż tylko im obiecywało) stworzyli niesamowite miejsce, które działa na zwiedzających obrazem, dźwiękiem, gdzie czuje się historię.

Książkę czyta się szybko, wzbogacono ją licznymi zdjęciami. Lektura warta polecenia. Stanowi bardzo dobrą zachętą do zwiedzenia Muzeum dla tych, którzy jeszcze tego nie zrobili.



mj.



Książka wydana przez Wydawnictwo

http://www.wydawnictwofronda.pl/

wtorek, 19 sierpnia 2014

Prezent od Tiffany'ego - Melissa Hill - recenzja


Na "Prezent od Tiffany'ego" czekałam blisko dwa lata... .Gdy zobaczyłam, że jest do odbioru w bibliotece, bardzo się ucieszyłam. Wyjątkowo ciągnęło mnie do tej książki. Sama nie wiedziałam, czemu. Teraz wiem, że było warto na nią tyle czekać.

Święta Bożego Narodzenia. Nowy Jork. Ethan wraz ze swoją córką Daisy wybiera się do Tiffany'ego. Planuje oświadczyny. Ma już nawet zamówiony pierścionek zaręczynowy, który właśnie zamierza odebrać. Tymczasem roztargniony Gary zapomina o świątecznym prezencie dla Rachel - swojej dziewczyny. Postanawia jak najszybciej wybrać coś dla niej i wchodzi do sklepu Tiffany'ego. Wybiera bransoletkę z amuletem. Niestety, po wyjściu dochodzi do wypadku, w którym zostaje ranny. Na pomoc rusza mu Ethan, który właśnie wychodził ze sklepu. Przypadek sprawia, że prezenty dla ukochanych zostają zamienione. Od tej pory losy obu par będą wyjątkowo zakręcone.

Książka jest świetna! W zasadzie pochłonęłam ją od razu na poczekaniu. Czyta się ją bardzo szybko i wyjątkowo lekko. Tyle się dzieje. Tyle niespodzianek od losu, że nie sposób się nudzić. Z każdą stroną chce się wiedzieć, jak to się dalej potoczy. Kiedy prawda wyjdzie na jaw. Do tego nie raz można się trochę pośmiać, bo co bohaterowie wymyślą jakąś wymówkę, to nasuwa się kolejna przygoda.

Mimo tego, że historia jest prosta, lekka i przyjemna, niesie za sobą ciekawe przesłanie. Mianowicie takie, że przeznaczenie naprawdę istnieje. Jeżeli coś ma się wydarzyć, to i tak się wydarzy. Przekonali się o tym wszyscy bohaterowie "Prezentu od Tiffany'ego". Każdy z nich coś planował, a los sprawił, że żaden z pomysłów na życie się nie zrealizował. Najciekawsze jest to, że machinę dziwnych i niesłychanych wydarzeń poruszyła jedna sytuacja. Później jedno zdanie ciągnęło za sobą kolejne i tak wszystko ładnie się toczyło. Być może, gdyby Ethan nie pomógł Gary'emu nigdy by się nie dowiedział prawdy o swojej narzeczonej. Z kolei gdyby nie jedna mała pomyłka nigdy nie poznałby Rachel i Terri.

Książkę bardzo polecam. Jest świetna na wyluzowanie. Do tego nie jest banalna i naprawdę świetnie się ją czyta. Poświęćcie jedno popołudnie albo wieczór i przeżyjcie wraz z bohaterami przygodę, jaką zafundował im "zabawny" los.

Merry
Książka wydana przez Wydawnictwo Prószynski i S-ka

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Szczeniak. Jak labrador ocalił chłopca z ADHD - Liam Creed - recenzja


Liam Creed, który jest autorem, a jednocześnie głównym bohaterem powieści od najmłodszych lat sprawiał kłopoty swoim rodzicom. Gdy coś nie szło po jego myśli, szybko się denerwował, nie radził sobie ze swoim gniewem, wyładowywał złość niszcząc wszystko, co stanęło na jego drodze. Nie można się więc dziwić, że chłopiec nie mógł znaleźć prawdziwych przyjaciół, ponieważ nikogo nie szanował, a rodzice jego kolegów zabraniali spotykania się z nim. W szkole Liam również nie radził sobie zbyt dobrze. Nie mógł się skupić, przeszkadzał w prowadzeniu lekcji, co doprowadziło do częstego wysyłania do dyrektora. Matka umawiała się z chłopcem na wizyty lekarskie jednak nikt nie zdiagnozował choroby, przez co zaczęła poszukiwania w Internecie na własną rękę. Okazało się że zachowania osób z ADHD idealnie pasują do jej dziecka. Dzięki lekarstwom chłopak uspokoił się, jednak nadal miewał ataki złości i był rozkojarzony.

„Szczeniak. Jak labrador ocalił chłopca z ADHD”
opowiada o niezwykłej przemianie Liama, który wbrew swojej woli nie potrafi zapanować nad swoim zachowaniem - w dojrzałego nastolatka, próbującego walczyć z chorobą. To wszystko dzięki Aero - labradorowi z ośrodka Canine Partners. Chłopak dostał szansę wystąpienia w programie telewizyjnym, który polegał na szkoleniu psów przewodników mających trafić później do osób niepełnosprawnych. Liam wiele zawdzięcza Aero – swojemu najlepszemu przyjacielowi. To właśnie on sprawił, że nastolatek zaczął kontrolować swoje zachowanie i znacznie się wyciszył. To niesamowite jak bardzo czworonożny przyjaciel potrafi pomóc.

Nie tylko okładka, która przyciąga uwagę (jest piękna), ale również cała historia chorego chłopca. Nieco zawiódł mnie jednak język, którym została napisana powieść. Wydaje mi się, że jest zbyt młodzieżowy i chaotyczny. Mimo tej małej wady książkę polecam każdemu, tym bardziej, że jest ona oparta na faktach. Jestem pewna, że historia biograficzna napisana przez Liama Creeda na pewno wam się spodoba.




Patrycja, 18 lat


Książka wydana przez Wydawnictwo Nasza Księgarnia

sobota, 16 sierpnia 2014

Maria Antonina. Z Wiednia do Wersalu - Juliet Grey - recenzja

Chyba nie ma osoby, która nie znałaby Marii Antoniny. Jednej z najsłynniejszych kobiet w historii. Królowej Francji. Jej życie bardzo mnie interesowało, dlatego postanowiłam zapoznać się z trylogią Juliet Grey odnoszącą się właśnie do tej władczyni. Pierwszy tom już za mną. Jakie wrażenia?

W tej części poznajemy Marię Antoninę jako małą dziewczynkę, która prowadzi bardzo beztroskie życie na dworze austriackim. W głowie tylko zabawa i harce. Nie spieszy jej się ani do nauki, ani do książek. Pewnego dnia dowiaduje się, że ma zostać żoną francuskiego następcy tronu Ludwika XVI, a tym samym przypieczętować współpracę Austrii z Francją. Dziewczynka przechodzi wiele, aby stać się piękną, a także elokwentną i wykształconą osobą. Wszystko, aby dwór francuski nie miał jej czegokolwiek zarzucić. Gdy ma czternaście lat, zostaje żoną młodego Ludwika Augusta. Od tej pory jej życie zmienia się diametralnie.

Przyznam szczerze, że po przeczytaniu tej powieści bardzo polubiłam Marię Antoninę i bardzo jej współczułam tego wszystkiego, przez co musiała przejść, aby stać się królową Francji. Wydawała mi się dobrną, dobrotliwą osóbką, która nagle została rzucona na głęboką wodę i musiała odnaleźć się w zupełnie innym, obcym państwie. Podziwiałam ją za jej wielkie starania, aby jak najlepiej wykonać swoją misję, jaką był sojusz między dwoma narodowymi potęgami.

Co bardzo ciekawe, w tej książce znalazłam mnóstwo ciekawostek dotyczących życia i obyczajów panujących zarówno na dworze Habsburgów, jak i Burbonów. Jak bardzo zdziwiona była Maria Antonina, kiedy poznała zwyczaje mieszkańców Wersalu. Niby wielka monarchia, przepych, władza, a ludzie często zachowywali się jak zwierzęta załatwiając swoje potrzeby, gdzie popadnie. Mało tego! Nikt nie widział w tym nic dziwnego! Stanowiło to zupełne przeciwieństwo austriackiego dworu.

Dużą uwagę należy zwrócić na sposób ubierania i malowania. Gorsety wiązane do tego stopnia, że kobiety mdlały. Wielkie suknie na metalowych kołach. I wreszcie słynne pudrowane i doczepiane włosy, które zawsze kojarzą się z Francją tuż przed Rewolucją. Podziwiałam te wszystkie kobiety, które były w stanie nosić to wszystko na sobie. Musiało być to wyjątkowo niewygodne. Ale czego nie robi się dla "dobrej etykiety"?

Przeczytałam już kilka książek o tematyce historycznej. Nadal nie mogę zrozumieć, jak można było ustalać zaręczyny i śluby, gdy przyszła para młoda była jeszcze dziećmi. Do tego bardzo często (tak, jak w przypadku Marii Antoniny i Ludwika XVI), młodzi poznawali się na kilka dni przed oficjalnymi zaślubinami. Nie ważna była miłość, czy wiek. Ważne było to, że dzięki temu państwa będą miały jakąś korzyść. Wielcy władcy byli w stanie poświęcić dla takich sojuszu własne dzieci.

Książka bardzo mi się podobała. Chętnie sięgnę po kolejne dwie części. Teraz, "znając" Marię Antoninę jako dobrą osobę, chętną do pomocy nawet najbiedniejszym, jest mi smutno, gdy pomyślę, jaką straszną śmierć poniosła. Być może po zapoznaniu się z kolejnymi tomami powieści, moje zdanie o królowej zmieni się. Póki co, bardzo ją lubię.

Merry
Książka wydana przez Wydawnictwo Bukowy Las

piątek, 15 sierpnia 2014

To - Stephen King - recenzja

Derry to małe miasto w stanie Main - nawiedzone miasto - w którym pewnego razu grupa dzieci spotkała TO. Większość z nich miała szczęście, uszła z życiem i wyjechała z Derry. Po dwudziestu kilku latach TO znowu daje o sobie znać, a ci, którzy przeżyli, zostają wezwani do powrotu w rodzinne strony. Zapomniane strachy dzieciństwa powracają. Dzieci są już dorosłymi, ale muszą odnaleźć w sobie dziecięcą wiarę, lojalność i odwagę by skutecznie stawić mu czoła.

Stephen King jest powszechnie znanym mistrzem horrorów. Każda jego powieść i opowiadanie wzbudza przerażenie i ekscytację. "To" nie jest wyjątkiem. Dla tych, którzy nie przepadają za klownami, ta powieść może być trudna do przełknięcia, ale przecież większość z nas, czytelników, lubi się czasem bać, prawda?

Postacie są genialnie wykreowane, są dynamiczne i bardzo zróżnicowane. Wydarzenia ciekawie przeprowadzone, jednakże jest pewien minus. Mianowicie niektóre zdarzenia i dygresje wydają mi się zbędne. Gdyby Stephen King ich nie wprowadził, prawdopodobnie uniknąłby dłużyzny, która niestety jest odczuwana. Mimo to, postać Tego za każdym razem, gdy się pojawia, wywołuje dreszczyk.

Przyznam, miałam po tej książce koszmary. Jednakże powieść jest jak najbardziej warta poświęcenia nerwów. Osobiście jestem fanką horrorów Kinga. "To" zasługuje na miano jednego z jego najlepszych dzieł. Serdecznie polecam :) 





Zosia, 18 lat
Książka wydana przez Wydawnictwo Albatros

niedziela, 10 sierpnia 2014

Triburbia - Karl Taro Greenfeld - recenzja

"Triburbia" to książka, którą pożyczyła mi kuzynka. Zanim zaczęłam czytać, miałam różne wyobrażenia o tej książce. Po części się one sprawdziły, po części nie.

Kilku mężczyzn po odprowadzeniu dzieci do szkoły, spotyka się na kawie. Pod wieloma względami zupełnie różnią się od siebie. Mamy między innymi inżyniera dźwięku, biznesmena, autora. Każdego dręczy jakiś problem. Zmagają się z życiem w wielkim mieście.

Na początku jakoś nie mogłam wdrożyć się w treść. Nie mogłam się skupić. Ciężko było mi połączyć, kto czym się zajmuje. Z każdą stroną jednak było coraz lepiej. W pewnym momencie bardzo się wciągnęłam. Tak, jak jest to napisane po wewnętrznej stronie okładki, opowieści o bohaterach są ułożone jak puzzle. Dzięki temu z każdym kolejnym rozdziałem możemy poznać kogoś nowego, ale i poprzednia postać odkrywa nam trochę więcej siebie. Chyba właśnie to sprawiło, że książkę czytało mi się coraz lepiej.

Ta książka pokazuje, jak toczy się życie w wielkim mieście. Tutaj króluje chęć wzbogacenia się, pokazania, kto jest lepszy, narkotyki i romanse. W pewnym momencie aż chciało się powiedzieć, że "każdy żyje z każdym". Wszyscy się nawzajem zdradzają. Mało kto nie zażywa przynajmniej trawki. Wszędzie chodzi o pieniądze, karierę. Dla niektórych biznes był ważniejszy od żony i dzieci. Do tego dochodzi też postępowanie w stylu "po trupach do celu". Ja nie powiem o tym, że zdradziłeś żonę, a ty zapłacisz za moją szkołę. Tutaj nawet dzieci walczyły o dominację w grupie.

Historia jest o tyle ciekawa, że przedstawia życie amerykańskiej klasy średniej z różnych perspektyw. Myślę, że można wyciągnąć z niej ciekawe wnioski.







Merry, lat 20


Książka wydana przez Wydawnictwo Świat Książki

Czerwona apokalipsa - Vladimir Wolff - recenzja

Vladimir Wolff - od urodzenia związany z zachodnim Pomorzem. Historyk z wykształcenia i zamiłowania. Jego specjalizacja to dzieje Niemiec i Rosji. Znajomość tematu i brak współczesnej polskiej literatury o charakterze politycznym i militarnym sprawiły że postanowił podjąć wyzwanie i zmierzyć się z tematem wojennego thrillera. Napisał serię 8 książek.Osobiście miałam okazję czytać drugą z kolekcji, które ukazała się 2010 r.

"Czerwona apokalipsa" jest to kolejna mocna powieść patriotic fiction z Polakami w rolach głównych. Mówi o domniemanej komplikacji zdarzeń, akcji oraz spisków (bynajmniej w tej części) Ukrainy i sąsiadów, jest przy tym uzupełniona faktami historycznymi.

Historia opisuje śmierć prezydenta Ukrainy - Janukowycza w katastrofie lotniczej, a jego następcy - Juszczenki od kuli snajpera. Fabuła jasno wskazuje na najeżone spiskami struktury władz państwowych. Gdy do Kijowa przybywa sekretarz stanu USA Hillary Clinton, by udzielić poparcia premier Julii Tymoszenko, zamachowcy znów atakują... Pełna zwrotów akcja opisuje bitwę z uczestnictwem takich mocarstw jak USA i Rosja, która nie ma zamiaru pozostać obojętna i gotuje istną "czerwoną apokalipsę"- bitwę o Krym

Jest to świetna, trzymająca w napięciu książka wojenna. Polecam każdemu wielbicielowi literatury :)





Książka wydana przez Wydawnictwo




piątek, 8 sierpnia 2014

WAKACYJNY KONKURS!

Wygraj książkę na wakacje :)

Przypominamy, cały czas trwa nasz konkurs!


Wśród osób, które dodają komentarze
(pod recenzją i/lub informacją o konkursie na naszym blogu/fan pagu FB  rozlosujemy książkę "My, dzieci z dworca ZOO" Christiane F..



Kolejne losowanie już 10.08.!

Zapraszamy do zabawy!




Wyniki losowania:
Książka wędruję do Marianny K. Gratulujemy!

Kolejne losowanie już za tydzień :)

Spotkamy się pod drzewem ombu - Santa Montefiore - recenzja

Na książkę trafiłam przypadkiem szukając innego tytułu. Zaintrygowała mnie, a skoro była dostępna w bibliotece, to chętnie "zaopiekowałam się" nią. W ten sposób poznałam wspaniałą historię, która dawno mnie tak nie wzruszyła.

Sofia Solanas jest wyjątkowo przebojową dziewczyną wychowywaną w dużej i kochającej się rodzinie. Rozpieszczona, uparta i strasznie dumna. Jej ulubione zajęcia często odbiegają od typowych zabaw jej kuzynek. Zdecydowanie woli grać w polo i wspinać się na drzewa. Jest uwielbiana przez wszystkich, za wyjątkiem swojej matki, której uwagę pragnie za wszelką cenę przyciągnąć. Pewnego dnia wdaje się w romans, który może okryć hańbą całą rodzinę. Rodzice postanawiają wysłać ją za granicę. Nie spodziewają się jednak, że ta decyzja stanowczo zmieni życie wszystkich członków rodziny...

Gdy przyszło mi odebrać książkę z biblioteki, przyznam szczerze, nie spodziewałam się, że jej objętość będzie tak duża. Pewnie, zawsze można sprawdzić w Internecie, ile ma stron, ale jakoś nie zwróciłam wówczas na to uwagi. Pomyślałam, że może wcale nie będzie tak kolorowo z czytaniem. Nic bardziej mylnego. Książka ma 560 stron, ale jest tak wspaniała, że mogłaby mieć ich nawet z tysiąc. Czyta się ją bardzo szybko.

Uwielbiam takie sagi rodzinne. Wszechobecne sekrety i intrygi. Coś, o czym lubię czytać. Tutaj jest tego sporo. Ta książka pokazuje, jak bardzo wszelkie tajemnice i nieczyste zagrania wobec innych, mogą zmienić wydarzenia. Jak jedna źle podjęta decyzja może zaważyć na losie bliskich. Niesamowite. Ile czasu musi minąć, aby rozumieć swoje błędy.

Kiedy skończyłam czytać powieść od razu przypomniał mi się mój maturalny temat: "Motyw walki człowieka z przeznaczeniem". Miałam nieodparte wrażenie, że ta książka bardzo by do niego pasowała. Szczególnie, gdy główna bohaterka zaczęła się w pewnym momencie zastanawiać, co by było, gdyby nie uniosła się dumą i postąpiła inaczej. Prawdopodobnie nie mielibyśmy takiego zakończenia, jakie jest (a jest o wiele lepsze i głębsze niż: "i żyli długo, i szczęśliwie"). Sama zaczęłam myśleć o tym, czy aby na pewno Sofia dobrze robi. W wielu kwestiach nie zgadzałam się z nią i bardzo mnie drażniła. Ale cóż, dzięki temu znamy rezultat jej poczynań i zawsze możemy wykorzystać to w naszym życiu, aby zapobiec podjęciu złych decyzji. Kilka razy pomyśleć, zanim coś się zrobi.

Może trochę szkoda, że okładka zdradza z kim Sofia wda się w romans. Z jednej strony można się tego od początku domyślić, ale z drugiej od razu mamy informacje podane jak na tacy. Ja nie zdradzę o kogo chodzi. Po prostu. Jest to miłość zakazana, ale równie piękna. Miłość, która zdarza się raz w życiu. Wyjątkowo szczera i oddana. Która potrafi przetrwać zarówno próbę czasu jak i odległości.

Jest to książka wyjątkowa. Wzruszająca. Uwielbiam takie historie. Chociaż wolałabym, aby jednak skończyła się trochę inaczej i tak jest fantastyczna. Piękna opowieść, która chwyta za serce. Polecam. Długo o niej nie zapomnicie.
 

Merry, lat 20



Książka wydana przez Wydawnictwo Świat Książki

czwartek, 7 sierpnia 2014

Prowincja pełna marzeń - Katarzyna Enerlich - recenzja

Jakiś czas temu po raz pierwszy usłyszałam o takiej autorce jak Katarzyna Enerlich. Wówczas w księgarniach królowała "Prowincja pełna czarów". Popatrzyłam na nią z daleka, ale jakoś do mnie nie przemówiła. Jednak niedawno przeczytałam pozytywną recenzję i postanowiłam, że może jednak zapoznam się z autorką i jej serią. Tak oto trafiła w moje ręce "Prowincja pełna marzeń", która pochłonęła mnie bez reszty.

Piękne mazurskie krajobrazy. Życie o wiele spokojniejsze niż w wielkim mieście. Mili sympatyczni ludzie. Ludmiła jest dziennikarką lokalnego pisma. Pewnego dnia ich redaktorem naczelnym zostaje Artur. Okropny, niemiły człowiek, który nikomu nie przypada do gustu. Od razu zaczyna się rządzić i pokazywać, kto jest "najlepszy". Na domiar złego zaczyna spiskować przeciwko Ludce.

Nasza bohaterka poznaje młodego Niemca - Martina. Mężczyzna chce poznać miejsce, gdzie jako dziecko mieszkał jego ojciec. Dobra znajomość języka niemieckiego Ludmiły sprawia, że młodzi szybko nawiązują ze sobą pozytywne relacje. Dziewczyna zastanawia się, czy aby nie za szybko. Tymczasem wspaniałym przyjacielem okazuje się Piotr - informatyk z redakcji. Niestety, mężczyzna liczy na coś więcej niż przyjaźń i chce stoczyć walkę o serce Ludmiły.

Czy dziewczyna dokona właściwego wyboru? Podąży za głosem serca? Jak potoczą się jej losy w redakcji?

Ostatnio nie miałam okazji przeczytać książki na takim pełnym luzie. Książki, która napełni mnie naprawdę mega pozytywną energią. Dlatego tym bardziej cieszę się, że miałam okazję poznać "Prowincję pełną marzeń". Książkę wyjątkowo klimatyczną, która zabierze nas do krainy jezior. Na piękne polskie Mazury. Wbrew pozorom nie jest to powieść banalna. Owszem można to i owo przewidzieć, ale mimo to zaskakuje. Możemy poznać mnóstwo ciekawostek historycznych dotyczących tamtejszych stron. Do tego książka wzbogacona jest o fotografie i pocztówki z początku XX wieku. Naprawdę świetny pomysł.

Podobał mi się wątek miłosny. Taki, który trzyma w napięciu, bo nie wiadomo w pewnym momencie, jak to się wszystko między bohaterami potoczy. Lubię czytać o szczęśliwych związkach, ale nie takich przesłodzonych, w stu procentach idealnych. Po prostu szczęśliwych. Tutaj zostało to zapewnione. Bardzo mi się to podobało, tym bardziej, że ostatnio nie trafiła mi się książka równie pozytywna.

Na upartego (chociaż w sumie niekoniecznie), znajdziemy i wątek sensacyjny, kiedy to Ludka dowiaduje się o nieczystych poczynaniach swojego szefa, a także gdy dowiaduje się, że jednak nie jest na świecie sama...
 

Cóż mogę powiedzieć? Jest to absolutnie świetna książka. Czyta się ją bardzo szybko. W zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie, aby przeczytać ją w jeden dzień. Nie mogę się doczekać kolejnych części, które już trafiły na moją półkę "muszę przeczytać!". Oczywiście, gorąco polecam!

                                                                                   Merry, lat 20




Książka wydana przez Wydawnictwo MG


środa, 6 sierpnia 2014

Pan Mercedes - Stephen King - recenzja

"Pan Mercedes" jest to debiutancka powieść detektywistyczna Stephena Kinga

Akcja rozpoczyna się o mglistym, mroźnym świcie na Targach Pracy w City Center. Setki bezrobotnych, w tym nawet matki z niemowlętami czekają na otwarcie drzwi i pozyskanie pracy. Gdy chłód poranka zaczyna dawać się we znaki, nagle rozbrzmiewa się ryk silnika. Rozpędzone auto dosłownie wbija się w grupę ludzi. Oprócz błysków świateł reflektorów przebijających się przez mgłę widać tylko kałuże krwi i różne części ciała przejechanych ludzi. W tym umyślnym morderstwie ginie 8 osób, a wielu zostaje niepełnosprawnymi do końca życia. Emerytowany detektyw Bill Hodges niegdyś zajmujący się tą niewyjaśnioną sprawą dostaje pewnego popołudnia tajemniczy list. Nadawcą jest zabójca z City Center. Detektyw musi teraz odsunąć całodzienne siedzenie w fotelu i oglądanie telewizji i schwytać niepoczytalnego "Pana Mercedesa". Hodges musi stanąć naprzeciw ohydnemu szaleńcowi, w przeciwnym razie mogą zginąć setki a nawet tysiące niewinnych ludzi. Pomoże mu w tym dwójka nietypowych ludzi: afroamerykański nastolatek z nadprzeciętną inteligencją o imieniu Jerome oraz niezrównoważona psychicznie kobieta w średnik wieku - Holly. 

Książka zawiera szczegółowe opisy sytuacji, co w wykonaniu Kinga daje niesamowity obraz całej akcji. Nieraz zaparła mi dech w piersiach, trzyma w napięciu do końca.
 

Patrycja, 18 lat


Książka wydana przez Wydawnictwo Albatros

wtorek, 5 sierpnia 2014

Dziewczyna #9 - Tami Hoag - recenzja

Zawsze podziwiałam twórców wszelkiego rodzaju literackiej sensacji. To, jak potrafią budować napięcie. Jeżeli autor jest w tym dobry, książka staje się fenomenem. Myślę, że Tami Hoag do takich autorów należy, bo "Dziewczyna #9" jest wprost genialną powieścią.

Minneapolis. Rozpoczyna się Nowy Rok. Większość ludzi ma zamiar bawić się do białego rana. I właśnie tą wspaniałą zabawę przerywa makabryczne wydarzenie. Z jadącego samochodu wypada ciało kobiety, prosto pod koła nadjeżdżającego auta. Nikt nie jest pewny, czy żyła zanim została przejechana. Jej twarz jest okaleczona do tego stopnia, że wstępna identyfikacja jest w zasadzie niemożliwa. Dodatkowo dziewczyna nie ma przy sobie żadnych dokumentów. Jest to kolejna anonimowa ofiara zamordowana w mijającym roku. Detektywi Kovac i Liska podejrzewają, że sprawa może mieć związek z seryjnym mordercą nazwanym Doc Holiday i że tym razem zabija z jeszcze większym okrucieństwem.

Jestem pod wielkim wrażeniem tej książki. Uwielbiam historie, które tak wciągają, jak ta. Czyta się ją jednym tchem, nie mogąc się oderwać. Z każdą stroną czytelnik jest coraz bardziej zaangażowany w fabułę. Chce coraz więcej informacji. To jest coś, co naprawdę lubię. I myślę, że nie tylko ja. Oczywiście, nie obyłoby się bez wspaniałych zwrotów akcji i momentów, które niesamowicie zaskakują. Myślisz, że już znasz mordercę, a tu taki "psikus" ze strony autorki. Świetne!

Ta historia pokazuje również problemy współczesnej młodzieży. Brak akceptacji ze strony rówieśników, a także najbliższej rodziny. Wykorzystywanie seksualne. Chęć bycia najlepszym bez względu na konsekwencje. I wreszcie, chęć bycia lubianym przez klasową "elitę".

Książkę jak najbardziej polecam. Jest wspaniałą lekturą. Szokującą, pełną napięcia, szybkiej akcji. Świetnie napisana. Ta powieść porwie was bez reszty. Gwarantuję.

 
 
Merry
 
 
 
 
Książka wydana przez Wydawnictwo

http://harlequin.pl