Książka i możliwość czytania to jeden z największych cudów naszej cywilizacji - Maria Dąbrowska

wtorek, 8 kwietnia 2014

Marina - Carlos Ruiz Zafón - recenzja

Książka ta już od pewnego czasu leżała sobie spokojnie na jednej z moich półek. Kiedy przeczytałam „Cień wiatru”, sięgnęłam właśnie po nią. Opis z tyłu okładki przykuł moją uwagę. Prędko zabrałam się za lekturę.

Historia dotyczy młodego chłopaka - Óskara, który na co dzień mieszka w internacie. Pewnego dnia za sprawą kota, który na jego oczach upolował bezbronnego ptaka, trafia do tajemniczego domu. Kiedy okazuje się, że nie jest w nim sam, szybko z niego ucieka. Dopiero po czasie orientuje się, że w ręku pozostał mu zegarek, który nieświadomie zabrał z sekretnego miejsca. Kiedy postanawia go oddać, spotyka pewną dziewczynę, która wie, do kogo należy przedmiot. W ten oto sposób poznaje Marinę. Zaprzyjaźniają się ze sobą i wpadają na trop bardzo intrygującej sprawy. Podążają śladem tajemniczej damy. Jeszcze nie wiedzą, że wielka ciekawość zaprowadzi ich do największej i najbardziej niebezpiecznej przygody życia. Przygody, która mogłaby stać się inspiracją, dla najlepszych twórców horrorów…

Jeszcze niedawno byłam sceptycznie nastawiona do twórczości Zafóna. Teraz stwierdzam, że było to zupełnie nieuzasadnione. Póki co, jestem po przeczytaniu jego dwóch książek i nie zawiodłam się na nich. Wręcz przeciwnie. Są jednymi z najlepszych, jakie miałam okazję poznać. Lubię historie, które trzymają w napięciu. Zapewniają ciągłą akcję i nie nudzą zbędnymi opisami. Taka jest właśnie „Marina”. Opowieść, która rozpoczyna się niepozornie, a prowadzi do niezłego thrillera. Nie powiem, czasami można się przerazić podczas czytania.

„Marina” to także historia o wielkiej przyjaźni i miłości. Pozwala nam się cofać w czasie, by poznać wcześniejsze losy bohaterów, które nie zawsze były przepełnione szczęściem. Bardzo podobała mi się więź, jaka połączyła Óskara z Mariną. Taka przyjaźń z prawdziwego zdarzenia. Gotowa przetrwać najcięższe chwile. Równie wspaniała okazała się dla mnie miłość, jaką darzyła swojego męża Eva Irinova. Nawet w tej najbardziej dramatycznej chwili, nie opuściła swojego ukochanego.

Uwielbiam takie książki. Myślę, że nie jest to moje ostatnie spotkanie z twórczością Zafóna. Czeka na mnie jeszcze „Gra Anioła” i „Więzień Nieba”. Mam nadzieję, że szybko nadarzy się okazja do ich przeczytania. Już teraz „Marinę”, jak i po raz kolejny „Cień wiatru” mogę wszystkim z wielką przyjemnością polecić.


Merry, lat 20




Książka wydana przez Wydawnictwo Muza

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz