Książka i możliwość czytania to jeden z największych cudów naszej cywilizacji - Maria Dąbrowska

poniedziałek, 31 marca 2014

Poza czasem - Alexandra Monir - recenzja

Książką zainteresowałam się nie tyle przez jej opis, co okładkę. Przykuła moją uwagę i po prostu postanowiłam ją przeczytać. Czy było warto?

Historia dotyczy pewnej nastolatki - Michele, należącej do bogatej i znanej w całej Ameryce rodziny Windsorów. Mimo to, dziewczyna mieszka skromnie wraz z matką w Los Angeles. Nieszczęśliwy wypadek sprawia, że Michele musi przeprowadzić się do Nowego Jorku. Od teraz musi zamieszkać ze swoimi dziadkami, których nigdy wcześniej nie widziała. Początki jej nowego życia są bardzo trudne. Pewnego dnia odkrywa tajemniczy pamiętnik i klucz, dzięki którym przenosi się w czasie.

„Poza czasem”- na pierwszy rzut oka stwierdziłam, że to z pewnością książka typowa dla nastolatek. Z pewnością można ją za taką uznać, jednak poleciłabym ją także i starszym czytelnikom. Znajdziemy tu i dużo miłości, i przyjaźń, i trochę fantastyki.

Co najbardziej podobało mi się w książce? Z pewnością ciekawym elementem jest możliwość przenoszenia się w czasie, dzięki czemu można przyczynić się do niektórych efektów zdarzeń w przyszłości. Ciekawe jest również to, że nasza Michele ukazywała się tylko określonym osobom. W sumie zazdroszczę jej trochę, że miała okazję na żywo spotkać swoich przodków sprzed wieku, poznać, porozmawiać. Oczywiście nie obyłoby się bez wielkiej miłości. Jednak to uczucie jest bardziej skomplikowane niż zwykle. Otóż połączy osoby z różnych przedziałów czasowych. Czy taka miłość ma szanse przetrwać? Przeczytajcie. Sami sprawdźcie.

Prawdę powiedziawszy nic bym w tej historii nie zmieniała. Może i jest trochę banalna i niekiedy przewidywalna, ale świetnie nadaje się do zrelaksowania. Czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie. W zasadzie można ją „obalić” w ciągu jednego dnia. Na dokładkę dopowiem, że zakończenie jest pozytywne, ale może bardzo zaskoczyć.


Merry, lat 20



Książka wydana przez Wydawnictwo Jaguar

piątek, 28 marca 2014

Władcy ciemności - Frank E. Peretti - recenzja

Farnk Peretti jest amerykańskim autorem. Już za życia został okrzyknięty przez prasę jako najgorętszy amerykański chrześcijański nowelista. Jego najsławniejsza książka „Ta obecna ciemność” przez 8 lat od ukazania co miesiąc pojawiała się w czołówkach najlepiej sprzedających się książek.

Ciche miasteczko Ashton. W okolicy zaczynają się zbierać dwie potężne armie – demonów i aniołów. Ponadto władzę nad Ashton stopniowo przejmuje Towarzystwo Uniwersalnej Świadomości. Nikt nie podejrzewa jakie to jest niebezpieczne. Nagle wszystkie wartości jak sprawiedliwość, czy władza to tylko puste słowa. Tylko resztka świętych zdaje sobie sprawę z zagrożenia. Lecz czy modlitwy garstki na coś się zdadzą?

"Władcy ciemności" to książka utrzymująca czytelnika przez cały czas w niepewności, stopniowo buduje napięcie. Długie opisy, ciągła akcja pobudzają naszą ciekawość i chęć pozostania przy książce. Akcja tocząca się na dwóch płaszczyznach – duchownej i świeckiej – nie pozwala na nudę.

Nigdy nie spodziewałabym się, że horror można połączyć z wątkiem chrześcijańskim. To po prostu się kłóci. Jednak nie tutaj. Tak nietypowe połączenie zaskakuje, a także urozmaica lekturę.

Polecam wszystkim oczekujących na nietypowe przeżycia podczas czytania.



Agata, lat 17



Książka wydana przez Oficynę Wydawniczą




czwartek, 27 marca 2014

Dom kryty gontem – Nina Stanisławska – recenzja

„Dom kryty gontem” to debiutancka książka Niny Stanisławskiej. Nieznana dotąd autorka w książce podjęła się dość ciężkich tematów. Czy jej się to udało?

Całą fabułą rozpoczyna się od informacji o śmierci dr Janusza Brzozowskiego. Na wieść o nieszczęściu do Olgi i Roberta powracają wspomnienia, przeszłość. Sama historia zapowiada się ciekawie: odkrywanie przeszłości rodziny Brzozowskich, wątek miłosny, niemożność ucieczki od przeszłości.

Przez zabraniem się za lekturę znalazłam w Internecie kilka recenzji i informacji o Ninie Stanisławskiej. Po kilku pozytywnych opiniach wzięłam się za czytanie powieści i szczerze przyznam, że oczekiwałam od tej książki trochę więcej. Dialogi między bohaterami są dość sztywne, ich zachowania przewidywalne, a akcja zdaję się być trochę monotonna. Mimo wszystko powieść ta uczy czytelnika, że każde nasze czyny niosą za sobą konsekwencje, zarówno te dobre, jak i złe.

Zawiodłam się trochę na tej książce, w szczególności, że sam pomysł na historię jest bardzo dobry. Uważam jednak, że każdy powinien na własnej skórze sprawdzić czy książka zasługuje na miano wybitnej czy średniej.



Risshy, lat 18



Książka wydana przez Wydawnictwo


środa, 26 marca 2014

Ostatni świadek - Marcin Ogdowski - recenzja

"Ostatni świadek" to książka Marcina Ogdowskiego, opowiadająca o realiach życia polskich żołnierzy pełniących misję w Afganistanie. Autor w bardzo przekonywujący sposób oddaje atmosferę napięcia i zasad panujących na misji.

Czytelnik bardzo szybko orientuje się w podziałach jakie mają miejsce między poszczególnymi formacjami (logistyka, sztab, grupy bojowe) jak i samymi żołnierzami. Przedstawiona w książce fabuła do złudzenia przypomina mi sytuację jaka wydarzyła się naprawdę w wiosce Nangar Khel.

Lektura tej książki pozwala zrozumieć panujące mechanizmy świata mediów, polityków oraz dowódców oraz to jak wielki wpływ mają one na życie pojedynczego żołnierza.

Książka pokazuje nam, jak nie w pełni rzetelna informacja przekazana przez media może stać się bronią o wiele groźniejszą od karabinu i doprowadzić do podziałów między żołnierzami do tej pory działającymi wspólnie.

Po przeczytaniu tej książki przypomniałem sobie film "Rambo", gdzie również bohater wojny po powrocie do kraju został pozostawiony sam sobie. Nie powinno tak być, gdyż ktoś tych ludzi tam wysłał i zarówno politycy jak i dowódcy muszą i powinni za tę decyzję brać odpowiedzialność.

Polecam.




Szakal



Książka wydana przez Wydawnictwo



Kolejna, nudna, krótka historia o miłości - Michał Małek - recenzja

Autorem tego krótkiego tekstu (książeczka liczy zaledwie 30 stron) jest niespełna dwudziestoletni Michał Małek - z zawodu ratownik wodny, tatuażysta i piercer.

Nowelka/opowiadanie przedstawia historię spotkania byłej pary najpierw w barze przy piwie, później w domu chłopaka, gdzie wypijają wino (każdy swoje!), lądują razem w łóżku, by mieć później z tego powodu wyrzuty sumienia (chłopak) i ostatecznie ze sobą zerwać.

Tekst jest krótki, więc nie potrzeba wielu czasu na czytanie, ale nie bardzo wiem co autor chciał mi przekazać tą historią? Czy tak wyglądają teraz związki między młodymi ludźmi? Miłość? Przekomarzają się ze sobą obrzucając epitetami! Brak bliskości, ciepła i zrozumienia maskują alkoholem i zaspokajaniem fizycznych żądzy, myśląc że tak wygląda miłość. Tytuł wydaję się przewrotny i zachęca do lektury (chociaż dla mnie za długi, zgrzytający, nie do zapamiętania), tak jak objętość, ale dla mnie była to strata czasu. Zdecydowanie odradzam lekturę.





M.J.




Książa wydana przez Wydawnictwo



wtorek, 25 marca 2014

Elsenborn - Piotr Langenfeld - recenzja

Autorem książki pt. „Elsenborn” jest Piotr Langenfeld. Piotr Langenfeld jest dziennikarzem i publicystą, który dwukrotnie przebywał na misji w Afganistanie w charakterze korespondenta wojennego. Nie jest on debiutantem, ponieważ na swoim koncie ma już np. książkę pt. „Afganistan. Dotknąłem wojny”.

„Elsenborn” jest to proza. Opowiada ona o losach Polaków z Big Red One, walczących z III Rzeszą w kluczowej bitwie o wzgórze Elsenborn, która rozpoczęła się 16.12.1944 r. Książka opowiada nie tylko o przebiegu bitwy, lecz także porusza inne wątki, np. relacje pomiędzy uczestnikami bitwy i zasady, które panowały w obozach. Pojawiają się również wątki miłosne.

Książkę czyta się przyjemnie, ze względu na ciekawe opisy sytuacji i brak monotoni. Język jest dość zrozumiały, lecz np. broń opisywana jest fachowymi nazwami. W książce tej intryguje i przyciąga uwagę fakt, że w sposób wyjątkowy opowiedziana jest treść, która nie tylko przekazuje „suche fakty”, lecz także relacjonuje sprawy niedotyczące rozgrywających się wydarzeń historycznych, takie jak relacje i więzi pomiędzy członkami ekipy.

Mnie osobiście książka ta przypadła do gustu ze względu na ciekawą treść i wyjątkowy punkt widzenia autora na rozgrywające się wydarzenia.

Myślę, że „Elsenborn” spodoba się każdemu miłośnikowi książek o tematyce wojennej oraz osobom, które chcą dowiedzieć się na temat wydarzeń historycznych czegoś więcej - z innego punktu widzenia.



Sandra Grudzińska, lat 16




Książka wydana przez Wydawnictwo


Brzoza. Drzewo dzieciństwa Pani X - Małgorzata Brol - recenzja

Małgorzata Brol urodzona w 1955 roku w Krośnie Odrzańskim. Obecnie mieszka i pracuje w Kaletach. Jest autorką opowiadań, tomików wierszy i bajek dla dzieci. W 2013 r. wydała powieść dla dorosłych "Lipa, drzewo mojego dzieciństwa", a rok później "Brzoza. Drzewo dzieciństwa Pani X" jako drugą część tryptyku "Drzewa".

Bohaterką książki jest pani X, nie poznajmy jej imienia zresztą jak wszystkich osób występujących na kartach tej powieści. Są to wspomnienia całego życia. Od dzieciństwa, poprzez młodość, dojrzałość aż po starość i śmierć.

Książkę czyta się dość szybko, na pewno ułatwia to duża czcionka. Trochę drażnił mnie styl i język powieści. Myślę, że jest to bardziej powieść dla osób starszych np. naszych mam, a nawet babć, które może odnajdą w bohaterce swoje odczucia czy przeżycia.


Kora, lat 16



Książka wydana przez 


poniedziałek, 24 marca 2014

Zobaczyć iskry - Grażyna Kamyszek - recenzja

Grażyna Kamyszek urodziła się w 1950 r. w Sztumie. Ukończyła filologię polską i bibliotekoznawstwo. Swoje marzenia o pisaniu spełnia na emeryturze. Powieść "Zobaczyć iskry" to jej debiut literacki.

Renata przed trzydziestką traci ukochaną pracę, rzuca ją narzeczony, a najbliższa rodzina, zwłaszcza ojciec bardzo denerwuje. W poszukiwaniu pracy decyduje się na wyjazd do Niemiec i zatrudnia jako opiekunka osób starszych. Jaką przeszłość kryje niemiecki starzec do którego trafia? Dlaczego prawie mdleje na jej widok i nazywa ją "kochaną Ryfką"? Jak w ciągu roku zmienią się losy głównej bohaterki? Czy znajdzie swoje miejsce i szczęście w życiu? O co chodzi z tytułowymi iskrami?

Książkę czyta się bardzo szybko. Prawie od razu wciągnęłam się w losy wybuchowej i porywczej Renki. Zaśmiewając się od czasu do czasu. Lekki styl, żywe dialogi i charakterystyczni bohaterowie pozwalają na szybkie pochłonięcie lektury.

Jest to książka o poszukiwaniu swojego miejsca w świecie, przyjaźni, miłości, rodzinie, obalaniu stereotypów. Chwilami zmusza do refleksji nad otaczającym światem,  sytuacją naszego kraju. Pozycja, którą na pewno warto przeczytać i którą gorąco polecam.

M.J.




Książka wydana przez




Biegnąca z wilkami - Clarissa Pinkola Estes - recenzja

Opis tej książki wyjątkowo mnie zaciekawił. Uznałam, że muszę zapoznać się z jej treścią. Jak wrażenia?

Przyznaję uczciwie, że pozostało mi jeszcze trochę do zakończenia tej bardzo ciekawej książki, aczkolwiek mogę z czystym sumieniem uznać, że jest to bardzo dobra literacka pozycja. Drogie Panie, znajdziecie tu mnóstwo ciekawych wskazówek, odnajdziecie siebie. Autorka wplata w swoją pracę wiele baśni i legend, które później omawia i ukazuje nam jakby ich drugie dno. Dzięki tej książce możemy sobie uświadomić, że mimo licznych stereotypów, kobieta wcale nie musi być cicha, skromna i uległa całemu światu. Wbrew pozorom w każdej z nas tkwi wrodzona, naturalna siła i dzikość, które czasami warto uwolnić.

Zgadzam się, że „Biegnącą z wilkami” czyta się długo, jednak nie jest ona nudna. Może przerazić liczba stron, ale gwarantuję, że znajdziecie tu wiele zaskakujących informacji, spostrzeżeń, być może coś przeniesiecie do swojego życia. Ja z pewnością jeszcze do tej książki wrócę i to z przyjemnością. Myślę, że warto ją przeczytać. Może dzięki niej, odnajdzie się w sobie jakieś ukryte instynkty, które zmienią naszą teraźniejszą egzystencję na lepszą. Kto wie?



Merry, lat 20



Książka wydana przez Wydawnictwo


piątek, 21 marca 2014

Podróż do miasta świateł. Róża z Wolskich - Małgorzata Gutowska-Adamczyk - recenzja

Pierwsza opinia, jaką usłyszałam o tej książce, brzmiała w skrócie: „średnia”. Zatem długo zastanawiałam się, czy ją przeczytać, czy może zająć się czymś innym. Jednak jakiś czas temu natknęłam się na wiele pozytywnych recenzji, więc postanowiłam, że przekonam się na własnej skórze, jaka ta książka jest.

Nina Hirsch zajmuje się historią sztuki. Pewnego dnia dostaje wiadomość od matki, która informuje ją, że ma zająć się pogrzebem swojej ciotki. Kobieta wyjeżdża zatem do Gutowa - rodzinnej miejscowości Ireny Hirsch. Zatrzymuje się w hotelu prowadzonym przez Igę Toroszyn. Dowiaduje się, że z niewyjaśnionych powodów giną obrazy autorstwa Rose de Vallenord. Właścicielka hotelu obawia się kradzieży portretu, który znajduje się jakby pod jej opieką. Nina postanawia dowiedzieć się czegoś więcej na temat malarki i odkryć, co stoi za zniknięciem jej dzieł. Niedługo później planuje podróż do Paryża śladami Rose de Vallenord.



Cóż mogę powiedzieć o książce? Na pewno nie jest dla mnie „średnia”. Jest co najmniej bardzo dobra! Aczkolwiek muszę przyznać, że dawno nie spotkałam się z tak podłymi bohaterami. Wzbudzili we mnie wiele negatywnych emocji. Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby taka Irena Hirsch wpadła w moje ręce. Chyba bym ją rozszarpała na strzępy! Dlaczego? Zbyt dużo opowiadać, ale jeżeli przeczytaliście książkę, na pewno wiecie, ile zła wyrządziła ta kobieta. Z kolei tak mi było żal Niny. Strasznie jej współczuję i życzę szczerze, aby w następnym tomie los w końcu się do niej uśmiechnął.

Przenosząc się ponad sto lat wstecz poznajemy Różę z Wolskich. Najpierw jako małą dziewczynkę, która nie mówi ani jednego słowa. Później jako młodą kobietę, która szuka swojego miejsca na Ziemi. Z jednej strony myśli, że szczęście przyniesie jej miłość ukochanego księcia, z drugiej, że jej powołaniem jest malarstwo. Dziewczyna też nie ma lekko. Tak samo jak Nina ma trudne relację z matką. Obie bohaterki są nieco do siebie podobne. Obie są nie najlepiej traktowane przez rodzicielki, obie przeżywają kolejne nieszczęśliwe miłości.

O Róży warto jednak jeszcze dodać, że pomimo wszechobecnie uznawanych norm i zasad, przełamała się i po części spełniła wbrew wielu przeciwnościom swoje marzenie. Zaczęła od rysowania sukien, a skończyła na sławie godnej salonów. Można powiedzieć, że wykazała się niemałą odwagą „bawiąc” się w malarstwo, które do tej pory było domeną mężczyzn.

Książka jest dla mnie jedną ze smutniejszych. Mimo pięknych paryskich widoków, sztuki, nie mogłam zapomnieć o nieszczęściach, jakie los postawił na drodze zarówno Ninie, jak i Róży. Wiele razy byłam wręcz zbulwersowana sytuacjami w jakie wpadały kobiety. Muszę teraz szybko przeczytać coś wesołego, bo historia Róży i Niny (szczególnie tej drugiej), wywołała u mnie lekkie zaburzenie nastroju.

Mimo to książkę polecam. Jest naprawdę warta uwagi. Teraz z niecierpliwością czekam na możliwość poznania treści drugiego tomu i mam nadzieję, że będzie bardziej optymistyczny. 




Merry, lat 20




Książka wydana przez Wydawnictwo Nasza Księgarnia

czwartek, 20 marca 2014

Ostatni smokobójca - Jasper Fforde - recenzja


„Bo w czarowaniu wcale nie chodzi o mamrotanie zaklęć i machanie rękami – wszystko polega raczej na odpowiednim podejściu do problemu i ułożeniu magicznej inkantacji tak, aby efekt był najlepszy z możliwych, a dopiero potem wymachuje się łapskami”
~ Jennifer Strange, tytułowy Ostatni Smokobójca


Jasper Fforde, brytyjski powieściopisarz, autor bestsellerowych serii Thursday Next oraz Nursery Crimes, zdecydował się na napisanie książki, której głównym odbiorcą będzie młodzież. Po tytule – "Ostatni Smokobójca" – można bez problemu domyślić się tematyki powieści. Koncepcje rodem z fantastyki realizowane we współczesnym świecie – czego chcieć więcej?

Potężna magia, którą niegdyś używano do obrony królestw oraz walki z wrogiem, stała się niezawodnym środkiem do udrażniania rur, rozwożenia pizzy oraz zdejmowania kotów z drzew. Profesja czarodzieja nie jest już tak prestiżowa, jak w dawnych czasach. Magia zdaje się zanikać, a to wiąże się z coraz większym zrezygnowaniem pracujących w Kazam magów.

Czym byłaby powieść fantastyczna bez wątku ze smokami? Nawet w książce Fforde’a, która opisuje znane nam realia, mamy do czynienia z tymi przerażającymi stworzeniami. Ostatniemu przedstawicielowi tego gatunku przepowiedziano śmierć, na co tylko czekają żądni zysków ludzie. Jednak, co z tym wszystkim ma wspólnego nastoletnia znajda Jennifer Strange, pełniąca funkcję menadżera Kazam? Jaki będzie miała wpływ na bieg historii?

Jeśli chodzi o sprawy czysto techniczne, nie wyobrażam sobie nie przeczytać kolejnej książki cyklu Kroniki Jennifer Strange, którą zaproponuje Jasper Fforde. Mimo znacznej liczby stron, wartka oraz wciągająca akcja pozwala na szybkie przyswojenie lektury. Bystre uwagi oraz humor niemalże Pratchettowski dodają fabule szczególnego uroku.

Serdecznie polecam na leniwe weekendy!




Michalina, lat 18





Książka wydana przez Wydawnictwo





środa, 19 marca 2014

Mężczyzna w brązowym garniturze - Agatha Christie - recenzja

Nie ma osoby, która nie słyszałaby o postaci Herkulesa Poirot, najpopularniejszego detektywa od czasów Sherlocka Holmesa. Autorka tworzy niesamowite, trzymające w napięciu do samego końca, kryminały. Jest mistrzynią tego gatunku literackiego. Nie na darmo została nazwana "królową zbrodni”.

Zuchwała kradzież drogocennych klejnotów, przypadkowa śmierć w wyniku nieszczęśliwego wypadku, niezwykła rola całkiem zwyczajnej stacji londyńskiego metra, wreszcie ponura zbrodnia dokonana w położonym na odludziu domu - wszystko to łączy się ze sobą w niezwykły sposób, a kluczem do rozwiązania skomplikowanej intrygi jest niewielka karteczka, która trafia w ręce Anny Beddingfeld. Od tej pory jej życie nie będzie już takie jak dotychczas.

Nie ukrywam , że podchodziłam do niej sceptycznie. Uwielbiam książki pani Agathy i uwielbiam detektywa Poirota. Tutaj go nie było, jednak postać Anny Beddingfeld okazała się równie wspaniała. Zuchwała, inteligentna i ciekawa świata dziewczyna chcąca za wszelką cenę dopiąć swego.

Jeśli chodzi o język jest prosty i zrozumiały, jak zawsze w książkach Agathy Christie. Książka napisana jest z humorem. Nie znajdziemy w niej jakże zbędnych i nużących nadmiernych opisów krajobrazu.

Wątek trzyma w napięciu do samego końca. Niestety muszę się przyznać, że długo miałam drobny problem ze znalezieniem winnego. Samo zakończenie nie było tak wielkim zaskoczeniem. Całość jednak jest niesamowitą przygodą zarówno dla bohaterki jak i dla czytelnika.

Książka jest dla każdego. Kryminalna opowieść z mnóstwem zagadek, wspaniałym klimatem i krajobrazem. Nie zabraknie w niej również wątku miłosnego.



Jezierska Aleksandra, lat 20




Książka wydana przez Wydawnictwo Dolnośląskie

wtorek, 18 marca 2014

Rywalki - Kiera Cass - recenzja

Debiutującą pisarka Kiera Cass w literaturze pięknej, od razu podbija listy bestsellerów swoją książką „Rywalki”. W tej powieści miłość nie zawsze jest łatwa, a kopciuszek nie zawsze chce mieć księcia.

Główna bohaterka America Singer, ze względu na wiek, musi podejść do Selekcji, która wyłowi trzydzieści pięć kandydatek dla księcia Maxona. Większość tych dziewczyn tego pragnie, nie America, ona ma swoją zakazaną miłość. Jak to bywa w książkach dostaje się do grona kandydatek. Narobi dużo zamieszania w życiu Maxona. O rozwijającej się miłości i że niemożliwe może stać się możliwe - tak według mnie można interpretować tę książkę.

Momentami źle napisane, ale jednocześnie bardzo wciągające - takie są „Rywalki”. Zaintrygowała mnie w nich okładka - piękna niebieska suknia na dziewczynie w pokoju luster - efekt doskonały. Po przeczytaniu mam ochotę na dalsze losy Americi i Maxona, a pałacowe dzieje przeniosły mnie w świat, w którym każdy może być kandydatką dla księcia. Książka jest dla każdego, bez wyjątku.



Basia, lat 18




Książka wydana przez Wydawnictwo Jaguar

poniedziałek, 17 marca 2014

Niemy krzyk - Maja Kwacz - recenzja

Poczucie bezsilności, lęk, bezgraniczny smutek, rozpaczliwe poszukiwanie spokojnej myśli,  to tylko mała część skojarzeń sprawiających, że nikt nie będzie czuł się spokojnie po lekturze wierszy Mai Kwacz. Nikt nie pozostanie obojętny wobec człowieka bezradnie błąkającego się w zaułkach własnej duszy indywidualnej, jedynej, niepowtarzalnej, a jednak niesamowicie bliskiej i znanej każdej jednostce zmagającej się z otaczającym światem i ciężarem codziennego trudu istnienia. 

Czarne, melancholijne myśli przenikają utwory Mai tak bardzo, że pisanie o nich wydaje się jakąś formą świętokradztwa, zbędnej próby mówienia o czymś, co jest niewyrażalne i nieopisywalne. 

Czytając utwory przesiąknięte myślą o umieraniu i bezsilnych staraniach duszy, nie zwraca się uwagi na formę, elementy budowy wiersza, gdyż nie o nie tu chodzi. Jednak warto zwrócić uwagę na rozkład wersów, wyróżnienie pewnych wyrazów, ponieważ dzięki nim w wyobraźni wrażliwego czytelnika tworzy się swoista sieć słów-kluczy umożliwiających odczuwanie głównej nuty duszy podmiotu lirycznego. Powstaje szansa na zrozumienie ludzkich zakamarków duszy, również własnych. 

Warto wsłuchać się w "Niemy krzyk" Mai, trzeba jednak mieć świadomość, że to zadanie wymagające skupienia i czasu.



Z.J.




Tomik wydany przez Wydawnictwo


piątek, 14 marca 2014

Niezgodna - Veronika Roth - recenzja

Debiutująca Veronika Roth, zwykła studentka, która tworzy kolejny książkowy bestseller. Powieść fantastyczna porównywana do „Igrzysk Śmierci”, ale niestety, moim zdaniem Suzanne Collins musi ustąpić miejsca młodej pisarce.

Świat zostaje podzielony na frakcje - Altruizm, Nieustraszoność, Serdeczność, Eurydycja i Prawość. Główna bohaterka - Beatrice Prior, po teście predyspozycji okazuje się Niezgodną i trafia do Nieustraszoności. 


Książka o skrywaniu uczuć i ukrywania własnej osobowości, tylko po to by zostać w społeczeństwie i nie zostać wykluczonym. Przy tym towarzyszy jej miłość, która musi zostać tajemnicą dla bezpieczeństwa ich obojga.

Książka bardzo lekka i prosta. Przy przeczytaniu książki, chce się sięgnąć po kolejną część „Zbuntowaną” . Niespodziewane wyzwania, pełne emocji przygody to tylko niektóre atuty książki.

Sięgnęłam po książkę przez porównywanie jej do „Igrzysk Śmierci” Suzanne Collins. Jednak odkryłam zupełnie inny świat, wspaniałych i wartościowych bohaterów. Właśnie oni odzwierciedlają najważniejsze cechy człowieka: odwaga, lojalność i bezinteresowność. Szczerze polecam każdemu czytelnikowi książek Suzanne Collins, jak i tym, którzy poszukują książek dzięki którym będą mogli zaznać nowych wrażeń.



Basia, lat 18



Książka wydana przez Wydawnictwo Amber

czwartek, 13 marca 2014

Szczęśliwa ziemia - Łukasz Orbitowski - recenzja

Łukasz Orbitowski jest polskim pisarzem grozy. Był dwukrotnie nominowany do Nagrody im. Janusza A. Zajdla oraz otrzymał Srebrne i dwukrotnie Złote Wyróżnienie Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego. Ponadto jest laureatem Stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Młoda Polska”.

Rykusmyku. Ostatni dzień lata. Zanim Szymon i przyjaciele rozejdą się w swoją stronę chcą zrobić coś co chcieli, a nie mieli na to odwagi już od bardzo dawna. Mianowicie zejść na sam dół podziemi miejscowego zamku i wytańczyć dla siebie życzenia. Tylko ta wyprawa łączy dorosłych już wyjątkowych mężczyzn. Ich życzenia zostaną spełnione, lecz gdyby wiedzieli, że to tak się zakończy wcale, by nie prosili o nic gospodarza spod zamku.

Książka opisuje niesamowite historie i ukazuje zwykłe rzeczy w tych niewyobrażalnych. Jest to opowieść tak napisana, że nie chce się odrywać od niej nosa. Wspaniałe połączenie wątków. Całość po prostu mnie urzekła.

Polecam wszystkim mającym chwilkę. Chociaż grubość może zrazić, czyta się niesamowicie szybko i żałuje że opowieść nie trwa dłużej.



Agata, lat 17


Książka wydana przez Wydawnictwo


środa, 12 marca 2014

Pałac Północy - Carlos Ruiz Zafon - recenzja

„Pałac Północy” to książka napisana przez znanego hiszpańskiego pisarza Carlosa Ruiza Zaufona. Jest on również autorem takich powieści jak: „Cień Wiatru”, „Gra Anioła” czy „Więzień Nieba”, które znajdują uznanie wśród wielu czytelników na całym świecie.

Tym razem autor przenosi nas do XX wiecznej Kalkuty, opowiadając niezwykłą, ale także tragiczną przygodę paczki przyjaciół. Jako wychowankowie sierocińca muszą oni wraz z ukończeniem 16 roku życia opuścić mury dawnego „domu” by zacząć dorosłe życie. Pożegnalna impreza przynosi jednak za sobą wiele zmian. Jeden z głównych bohaterów - Ben, poznaje swoją rówieśniczkę Sheere. Razem wybierają się na zebranie tajnego stowarzyszenia do Pałacu Północy, które założył wraz z przyjaciółmi. Po tym zdarzeniu nic nie pozostaje takie samo. Dziewczyna swoją opowieścią otwiera bramy do mrocznej tajemnicy lata skrywanej przez Kalkutę. Dworzec widmo, ognista zjawa i płonący pociąg to jedynie początek. Czy niezwykła przygoda okaże się śmiertelnym zagrożeniem?

Niewielu pisarzy potrafi stworzyć tak niezwykły klimat. Jest to opowieść o odwadze, przyjaźni, miłości i poświęceniu, a także cenie, jaką za sobą niosą. Postacie są świetnie scharakteryzowane, a pełna tajemnic, zagadek i magii fabuła często potrafi zaskoczyć. Akcja toczy się szybko i naprawdę wciąga. Deszczowy klimat za oknem w połączeniu z późną, wieczorną porą zapewne doda nieco prawdziwej grozy do tej opowieści. Zachęcam do przeczytania osoby (a w szczególności młodzież, gdyż do nich jest ona kierowana), które już wcześniej miały okazję sięgnąć po działo tego autora, ale także czytelników, którzy do tej pory nie mieli z nim styczności.


Łucja, 18 lat



Książka wydana przez Wydawnictwo Muza S.A.


wtorek, 11 marca 2014

Sześć Dominika - Anna Łacina - recenzja

"Sześć Dominika" to kolejna powieść opisywanej już Anny Łaciny. Sięgnęłam po nią z ciekawości, po przeczytaniu poprzedniej powieści "Kradzione róże". Muszę przyznać, że poprzednia książka o wiele bardziej przypadła mi do gustu.

"Sześć Dominika" to książka adresowana do młodego odbiorcy, można powiedzieć, że do nastolatka ponieważ przedstawia problemy dorastania, związków ze starszymi mężczyznami, pokazuje świat oczami nastolatka więc nikt inny jak tylko nastolatek może utożsamiać się z przedstawionymi problemami, bo pewnie sam ma podobne rozterki.

Książka opisuje losy dziewczyny o imieniu Dominika, która zakochana jest w starszym mężczyźnie, opowiada o problemach z mamą, a także przedstawia próbę zrozumienia świata, który ją otacza.

Osobiście nie jestem zachwycona po przeczytaniu tej książki tak jak już wspomniałam poprzednia bardziej mi się podobała. Moim zdaniem za dużo jest wątków i wszystko wydaje się poplatane. Jest to moja opinia, a jak wiadomo każdy z nas ma inny gust.

Jeśli miałabym ją komuś polecić to tak jak już pisałam szczególnie nastolatkom wchodzącym w okres dojrzewania.




Czytelniczka, lat 20





Książka wydana przez Wydawnictwo Replika

poniedziałek, 10 marca 2014

Biec albo umrzeć - Kilian Jornet - recenzja

Spośród wielu książek do wyboru, to właśnie ten tytuł - „Biec albo umrzeć” przykuł moją uwagę. Zawsze podziwiam ludzi, którzy podejmują się takiemu wyzwaniu jak bieganie. Ja sama jakoś nie mogę się przekonać, mimo że mój chłopak od dłuższego czasu pokonuje tym sposobem wiele kilometrów. Dlatego, kiedy książka trafiła w moje ręce, postanowiłam ją przeczytać i dowiedzieć się, co kieruje ludźmi, którzy darzą wielką miłością bieganie.

Historia dotyczy Kiliana Jorneta. Młodego hiszpańskiego chłopaka, który od dziecka pragnął biegać, zdobywać szczyty i jak w pewnym momencie powiedział: „liczyć jeziora”. Wspinaczka towarzyszyła mu od dziecka. Już jako nastolatek przemierzał różne tereny. Najbardziej jednak zafascynowały mnie słynne ultra maratony. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie przebycia biegiem dwudziestu kilometrów, a co dopiero stu sześćdziesięciu! To był dla mnie szok.

Jednak kiedy czytałam opis emocji, jakie towarzyszą takim właśnie biegaczom jak Kilian, nie dziwi mnie już fakt, że pokonanie takiego dystansu jest możliwe. Chęć pokonania własnych słabości, myśl nie o wygranej, ale o fakcie dotarcia do mety po tak długiej trasie, a do tego wspaniałe widoki, natura, pozwalają przetrwać czas maratonu.

Dzięki tej książce dowiedziałam się, jak takie maratony dokładnie wyglądają. Trasa jest podzielona na kilka odcinków, gdzie można chwilę odpocząć, coś zjeść, przemyć rany na stopach, czy nawet chwilę pospać. Jednak jak dla mnie te odcinki i tak są ogromne. Kilian o przebyciu czterdziestu czy pięćdziesięciu kilometrów mówi tak, jakby chodziło zaledwie o cztery. Naprawdę podziwiam takich ludzi. Muszą mieć w sobie ogromną determinację.

Bohater tej opowieści jest człowiekiem, który niewątpliwie żyje bieganiem. To jest jego miłość. Najprawdziwsza i największa. Można powiedzieć, że dla tego poświęcił całe swoje życie. Każdy maraton traktuje bardzo poważnie. Przyjmuje różne strategie. Dokładnie obmyśla trasę. Sam fakt podejścia do wyścigu i dotarcia na metę sprawia, że czuje się zwycięzcą.

Myślę, że książkę warto przeczytać. Na pewno stanie się niemałą motywacją dla biegaczy i być może nie tylko. Każdy z nas może wynieść coś z tej historii. Zawziętość, determinacja, uparte dążenie do celu, wytrzymałość. To cechy, które każdemu człowiekowi są potrzebne w drodze do sukcesu.
 


Merry, lat 20





Książka wydana przez Wydawnictwo

http://www.wsqn.pl

piątek, 7 marca 2014

Czerwień Rubinu - Kerstin Gier - recenzja

Trylogia czasu, do której należy „Czerwień rubinu”, zrobiła z Kerstin Gier najlepiej sprzedającą się pisarkę niemieckojęzyczną. Powieść fantastyczna, w której autorka pokazuje jaką wagę ma czas i to jak nasze zachowanie może się odbić w przyszłości.

Zwyczajna dziewczyna, która posiada gen podróży w czasie jest jednocześnie najważniejszym ogniwem pewnej przepowiedni. Lecz przez niedopatrzenie loży Strażników jest nieprzygotowana do swojego przeznaczenia. Pełna determinacji i woli przetrwania w tym dziwnym świecie dziewczyna, spotyka na swojej drodze jedenastego podróżnika, a jednocześnie miłość swojego życia. Nigdy nie wiadomo jak czas może zadziałać na relacje międzyludzkie.

Idealna książka na niedzielne popołudnie. Pełna miłości i pięknych opisów. Może nie wiele może przekazać nam wartości i niewiele może nas nauczyć, ale czasami oto tylko chodzi, aby zatopić się w książce.

Długo się broniłam przed tą książką. Jednak jestem zachwycona jej klimatem, który roztaczają stare suknie czy historyczne budowle i do tego dwójka młodych ludzi, którzy odkrywają w sobie uczucia. Szczerze polecam każdemu kto potrzebuje się oderwać od poważnych, pełnych nauk książek i cofnąć się w czasie o sto lat.





Basia, lat 18




Książka wydana przez Wydawnictwo Egmont

czwartek, 6 marca 2014

Cień wiatru - Carlos Ruiz Zafón - recenzja

Bardzo długo zbierałam się do przeczytania tej książki. Miałam do niej aż trzy podejścia! Zawsze utknęłam na tej trzydziestej stronie i porzucałam lekturę. Teraz wreszcie ją skończyłam. Wniosek? Strasznie żałuję, że wcześniej nie dobrnęłam do końca, bo książka jest absolutnie fenomenalna!

Młody Daniel Sempere wraz z ojcem udaje się do tajemniczego miejsca zwanego Cmentarzem Zapomnianych Książek. Tam chłopak ma dokonać wyboru jednej książki, która stanie się jego własnością. Rzuca mu się w oczy „Cień wiatru” Juliana Caraxa. Po przeczytaniu powieści Daniel postanawia poznać inne tytuły autora, jednak na próżno. Wszystko wskazuje, że jest to jedyna książka, jaką przetrwała. Ktoś z niewiadomego powodu niszczy wszystkie dzieła Caraxa. Zaciekawiony chłopak postanawia poznać przyczynę takiego zachowania, a przy okazji dowiedzieć się czegoś o Julianie. Nie wie, że od tej pory, jego życie zmieni się diametralnie. Czekać go będzie mnóstwo przygód, wiele bardzo niebezpiecznych…

Książką jestem zafascynowana. Bardzo się cieszę, że w końcu zebrałam się w sobie i poznałam słynną powieść autorstwa Carlosa Ruia Zafóna. Widocznie musiała tyle odczekać, abym właśnie w tym momencie odkryła jej wartość. Wspaniali bohaterowie, którzy mają wyraziste charaktery. Każdy czymś się wyróżnia, każdy jest kimś wyjątkowym, jedynym w swoim rodzaju. Akcja książki, która nie nudzi, wręcz nie pozwalająca się od siebie oderwać. Zaskakujące momenty, które niekiedy naprawdę były niesamowite. To jest coś fantastycznego!

„Cień wiatru” funduje nam po trochu wszystkiego. Miłość - zarówno tą szczęśliwą, jak i nieszczęśliwą, sensację, nutkę thrilleru, może nawet horroru (szczególnie fragment pierwszej wizyty Daniela i Bei w posiadłości Alday’ów), przyjaźń, zbrodnię. Do tego styl autora. Nic dodać, nic ująć.

Bardzo podoba mi się to, że powieść nie jest typowa. Nie ma tu standardowego romansu z wielkim happy-endem, którego wszyscy się spodziewają. Dominuje miłość, ale nie ta z bajki „i żyli długo i szczęśliwie”, ale bardziej ta z „Romea i Julii”. Mimo wielkiego uczucia dwojga ludzi względem siebie, ich los został spisany na straty. Rozdzieliła ich odległość i śmierć, choć tak naprawdę, gdyby nie udział osób trzecich, być może wszystko skończyłoby się dobrze.

Tak samo przyjaźń. Jest ona opisana z różnego punktu widzenia. Przyjaźń między Jacintą a Penélope bardziej przypominała więź pomiędzy matką, a córką. Przyjaźń jaką obdarzyli się wzajemnie Daniel i Fermínem to typowe uczucie pomiędzy świetnie dogadującymi się kompanami, którzy pomagają sobie. Kiedy trzeba, sprostują. Natomiast niebywałe relacje łączyły Juliana i Miquela. Miquel dla swojego przyjaciela był gotów poświęcić wszystko, nawet własne życie. Wspomagał go przez wiele lat. Oddał mu nawet część swoich pieniędzy, by Julian mógł opuścić Barcelonę wraz z ukochaną.

O zaletach „Cienia wiatru” można byłoby napisać kolejną książkę. To wspaniałe, genialne połączenie wielu motywów, osób, historii sprawia, że chyba każdemu chociaż jakiś fragment przypadnie do gustu. Oczywiście polecam lekturę wszystkim, którzy z różnych powodów jeszcze do niej nie dotarli. Moim zdaniem, naprawdę warto po nią sięgnąć.

Merry, lat 20





Książka wydana przez Wydawnictwo Muza S.A.

środa, 5 marca 2014

Upiory spacerują nad Wartą - Ryszard Ćwirlej - recenzja

Ryszard Ćwirlej polski pisarz, reporter, szef programowy poznańskiego Radia Merkury. Wydał pięć powieści kryminalnych, akcja ich rozgrywa się w PRL-u. Jest uważany za twórcę gatunku nazywanego „powieścią neomilicyjną” ze względu na jego główne postacie.

Miasto Poznań. Upalny czerwiec 1985 roku. Szara PRL-owska rzeczywistość. Pan Zygmunt wychodzi jak codziennie nad Wartę połowić ryby. Jednak odnajduje coś innego, a dokładnie ciało kobiety, w dodatku bez głowy. Milicjanci z Komendy Wojewódzkiej muszą się z tym szybko uwinąć, bo zbliżają się targi. Jednak odnaleziona głowa nie pasuje do ciała. Szybko wszystko układa się w całość lecz czy polecą kolejne głowy?

Ćwirlej w swojej książce przybliża czytelnikom czasy PRL-u w sposób zabawny, ale i realistyczny zarazem. Rozcieńczane piwo w pubach, pierwsze domy publiczne, drobni złodziejaszkowie, towary przewożone zza żelaznej kurtyny, nielegalne stowarzyszenia i wścibskie sąsiadki, skrzętnie notujące wszystko, co widzą przez okno. Głównymi bohaterami są milicjanci, którzy nie poświęcają się do końca tylko tajemniczej sprawie „łowcy głów”. Nagromadzenie żartów o milicjantach podaje w wątpliwość ich kompetencje. 

Całość ma niejeden wątek i niejedno dno. Akcja jest tak szybka, że człowiek ciągle myśli kiedy wydarzy się coś nowego. Jak dla mnie ekstra.

Polecam wszystkim chcącym przybliżyć sobie realia PRL-u w ciekawszy sposób.



Agata, lat 17



Książka wydana przez Wydawnictwo



wtorek, 4 marca 2014

Zbieracz Burz. Tom I - Maja Lidia Kossakowska- recenzja

Z Mają Lidią Kossakowską spotkałam się już czytając „Siewcę Wiatru” oraz „Obrońców Królestwa”. Bardzo długo czekałam na możliwość przeczytania „Zbieracza Burz”. Dzięki wznowieniu nakładu, w końcu się doczekałam.

Po raz kolejny spotykamy się z jakże ludzkimi aniołami. Istotami, które kojarzą nam się z niewinnością, bielą, dobrem… Ci, którzy czytali „Siewcę Wiatru” wiedzą, że Niebiańskie stworzenia mogą mieć zupełnie inny charakter.

Tym razem historia dotyczy głównie Abaddona - Burzyciela Światów. Dostaje on do wykonania nietypowe zadanie, które dogłębnie nim wstrząsa. Ma zniszczyć ukochaną planetę Pana - Ziemię... Zdezorientowany szuka pomocy u swych archanielskich przyjaciół: Razjela, Gabriela, Michała. Jednak ci, nie są zachwyceni nowiną. Wręcz uważają, że ich dobry kolega został owładnięty przez złe moce. Nie wierzą mu. Chcąc powstrzymać go przed dokonaniem tego strasznego czynu, postanawiają go odgrodzić od świata zewnętrznego. Jednak przez jednego z nich Abaddon znika. Rozpoczyna się pościg…

Nie mogłam się doczekać, kiedy „Zbieracz Burz” trafi w moje ręce. Książka jest bardzo dobra, ale według mnie, nie aż tak, jak „Siewca Wiatru”. Co nie zmienia faktu, że świat przedstawiony przez Maję Lidię Kossakowską jest fenomenalny i bardzo mi się spodobał. To bardzo ciekawy pomysł na fabułę. Aniołowie z charakterami, wręcz gangsterskimi, mający swoje słabości. To było dla mnie coś nowego, kiedy po raz pierwszy sięgnęłam po twórczość autorki.

Luźny styl, który świetnie odpowiada zachowaniu poszczególnych postaci. Do tego akcja, która nie nudzi, nie ma wielu zbędnych opisów. Poleciłabym fanom „Siewcy..” oraz fantastyki. Niebawem rozpocznę drugi tom. Zachęcam do poznania przygód o nietypowych aniołach.





Merry, lat 20






Książka wydana przez Wydawnictwo 




poniedziałek, 3 marca 2014

Fakir z IPI - Marek Kochan - recenzja


Marek Kochan, który jest autorem książki pt. „Fakir z IPI”, ma już na swoim koncie również inne powieści np. książkę pt. „Plac zabaw”, więc nie jest on autorem debiutującym. Recenzowaną książkę, zaliczyłabym do kryminału, który jednocześnie niesie ze sobą przekaz,  umoralniający człowieka.

"Fakir z IPI" wydaje się być na samym początku zwykłym kryminałem, lecz ma ukryte, alegoryczne przesłanie, w związku z historiami dotyczącymi Katarzyny W. oraz zaginionej studentki. Autor książki tworzy tu swoistego rodzaju iluzję prawdziwego świata, opowiadając ją z własnego, niejednoznacznego punktu widzenia.

Problemy poruszane w tejże książce, są to problemy dotyczące współczesnego świata dotyczące tego co robią media. Czy we współczesnym świecie ludzie wolą zrozumieć drugą osobę, czy popierać ludzką potworność oraz ile jest w tych historiach prawdy.

Książkę czyta się przyjemnie i jest ona bardzo ciekawa. Język jest raczej prosty, aczkolwiek trzeba się skupić i wczytać w nią, by w pełni zrozumieć jej przesłanie.


Co jest niepowtarzalne w dziele Kochana? Na pewno to, że porusza on tematy, na które dotychczas nikt nie zwracał uwagi. Ponadto również oryginalna jest forma uchwycenia tematu przez autora.


Mnie osobiście bardzo podobała się ta książka, ponieważ zainteresowała mnie zarówno swoją formą jak i tematem oraz sposobem uchwycenia. „Fakir z IPI” absolutnie mnie nie nudził, tylko trzymał w napięciu.



Myślę, że książka ta mogłaby przypaść do gustu przede wszystkim osobom, które chcą poszerzyć swoje myślenie i wyobrażenia na temat niektórych sytuacji oraz zastanowić się jak wyglądają nieprawdę niektóre wydarzenia, w których również my, lecz w formie biernej bierzemy udział.





Sandra Grudzińska, lat 16




Książka wydana przez Wydawnictwo

http://www.sklep.zysk.com.pl/


Niezgodna - Veronica Roth - recenzja

"Niezgodna" to książka, która ponad rok temu trafiła do mojej domowej biblioteczki. Długo zastanawiałam się, czy ją kupić i w końcu się zdecydowałam, zachęcona okładką, na której widnieje napis „Niezgodna wykracza poza IGRZYSKA ŚMIERCI”.

Istnieje pięć frakcji: Altruizm - gdzie króluje bezinteresowność, Nieustraszoność - gdzie dominującą cechą jest odwaga, Erudycja - frakcja wykazująca się niebywałą inteligencją, Prawość - tu wiedzie prym uczciwość oraz Serdeczność - gdzie można spotkać tylko życzliwych. W takich podziałach żyje ludzkość na terenach dawnego Chicago. System do tej pory się sprawdza. Każdy szesnastolatek przechodzi test, który przydziela go do odpowiedniej frakcji. Jednak dopiero podczas oficjalnej uroczystości, wybiera się to, co najbardziej danej osobie pasuje. W ten właśnie sposób Beatrice opuszcza swój rodzinny Altruizm na rzecz Nieustraszonych. Przechodzi skomplikowane, niebezpieczne szkolenie, które ma wykazać, czy dziewczyna faktycznie nadaje się do frakcji. Niedługo później system zaczyna szwankować. Dochodzi do krwawej walki na śmierć i życie…

Moim zdaniem porównanie „Niezgodnej” do słynnych „Igrzysk Śmierci” nie jest do końca trafione. Owszem, znajdziemy kilka wspólnych elementów, jak podzielenie społeczeństwa na poszczególne grupy czy krwawa walka, ale myślę, że to za mało, żeby obie książki przyrównać do siebie.

Co do fabuły. Pomysł niezły, wykonanie nie najgorsze, aczkolwiek spodziewałam się czegoś lepszego. Trochę nie pasuje mi ceremonia przydziału do frakcji. Najpierw testy, a później człowiek i tak ma sam wybrać. Może nawet odejść do tej części społeczeństwa, do której na sto procent się nie nadaje. Patrząc z tego punktu widzenia, testy okazują się bezsensowne. Jednak z drugiej strony może mają na celu pokazać uczestnikom, do czego się najbardziej nadają i wskazać najlepszą dalszą drogę, z której osoba może skorzystać, a nie musi.

Jeżeli chodzi o Niezgodnych. To ludzie, którzy w testach wykazali się takimi cechami, które wskazują na więcej niż jedną frakcję. Jak można się domyślić, główna bohaterka jest Niezgodną, ale nie zdradzę, z czym to się będzie wiązało. Jeżeli chcecie wiedzieć, zapraszam do lektury.

W książce został opisany styl życia Nieustraszonych. Niektóre fragmenty były przerażające. Może nie tak drastyczne, jak w Igrzyskach, ale na pewno nie należące do przyjemnych. Bohaterka musiała się zmierzyć z wieloma swoimi lękami. Nie raz musiała udowodnić swoją siłę i pokonać mrożący krew w żyłach strach. Oprócz tego znajdziemy też i wątek miłosny, który nadaje nieco radośniejszy wygląd historii. Czasami jest romantycznie, czasami smutno.

Książkę polecam fanom historii antyutopijnych oraz fantastyki.


Merry, lat 20





Książka wydana przez Wydawnictwo Amber