Książka i możliwość czytania to jeden z największych cudów naszej cywilizacji - Maria Dąbrowska

piątek, 27 grudnia 2013

Studium w szkarłacie - Artura Conan Doyle - recenzja

Opowieści o sławnym detektywie Sherlocku Holmesie oraz jego nieodłącznym kompanie dr Johnie Watsonie od wielu lat trafiają do najdalszych miejsc na świecie. Jedyna w swoim rodzaju twórczość Artura Conan Doyle’a doczekała się mnóstwa adaptacji, a popyt cały czas rośnie. Historie o Sherlocku Holmesie składają się z czterech powieści oraz prawie sześćdziesięciu pobocznych opowiadań. Skupię się na pierwszej części cyklu: „Studium w szkarłacie”.


Od samego początku zapoznajemy się z doktorem Johnem Watsonem – wcześniej lekarzem wojskowym w II wojnie afganistańskiej, obecnie weteranem wojennym. Pełni rolę narratora, który dokładnie opisuje wszystkie wydarzenia i opatruje komentarzami, co na dłuższą metę okazuje się bardzo przydatne. Utożsamienie się z tokiem myślenia Watsona przychodzi znacznie łatwiej niż Sherlocka Holmesa. Przeprowadzka na Baker Street 221b rozpoczyna bardzo ważny etap w życiu doktora. Nieprzyzwyczajony do genialnych zdolności Sherlocka, co rusz wyraża pełne podziwu pochwały i skrupulatnie opisuje wszystkie sukcesy współlokatora w dzienniku.

Sprawa opisana w „Studium w szarłacie”, której jesteśmy świadkami, to tajemnicze morderstwo. Nieporadne władze Scotland Yardu radzą się detektywa-amatora, a ten po namowie nowego wspólnika podejmuje się rozwiązania zagadki. W pierwszej części książki obserwujemy, jak Sherlock oraz John badają motywy, szukają poszlak oraz dedukują przebieg wydarzeń. Gdy wszystko wydaje się być jasne, dochodzimy do punktu kulminacyjnego, czyli drugiej części – zeznań przestępcy. Dowiadujemy się wszystkiego od początku do końca, poznając jego dokładną historię. Pod koniec „Studium w szkarłacie” wracamy z powrotem do rzeczywistości, by sprawiedliwości mogła stać się zadość.

Sięgając po powieści o Sherlocku Holmesie miałam mieszane uczucia i przeczucie, że nie przeczytam tego tak prędko, jak bym chciała. Niestety, moje przeświadczenie okazało się nader mylne – pierwszą książkę skończyłam następnego dnia, by móc od razu rozpocząć kolejną. Ze smutkiem upatruję końca, do którego zostało mi naprawdę niewiele.


Polecam wszystkim, którzy kiedykolwiek słyszeli o genialnym detektywie, a nie do końca znają jego historię oraz rozwiązane sprawy. Polecam tym, którzy nie mają czego czytać, a są żądni porządnej lektury.






Michalina, lat 17





Książka wydana przez Wydawnictwo Algo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz