Książka i możliwość czytania to jeden z największych cudów naszej cywilizacji - Maria Dąbrowska

wtorek, 31 grudnia 2013


Wiedźmin - Andrzej Sapkowski - recenzja

W opowieściach Sapkowskiego razem z Wiedźminem, zabójcą potworów, Geraltem z Rivii nazywanym Białym Wilkiem przenosimy się w czasy alternatywnego średniowiecza, gdzie orężem władczym jest miecz i ogień, a świat stoi na krawędzi, rozrywany kawałek po kawałeczku przez pysznych władców i wyniosłych czarodziejów. Wraz z biegiem miesięcy i lat poznajemy coraz to nowsze problemy, potwory, waśnie i wojny, które przeznaczenie stawia na drodze Wiedźmina i jego współtowarzyszy.

Driady, gryfy, smoki i elfy to jedynie garstka istot stworzonych przez czołowego twórcę polskiej fantastyki.

Wspaniała, barwna, burzliwa powieść, na którą składa się kilak tomów jest gratką dla każdego czytelnika, zwłaszcza fantastyki.







Natalia Zielińska, lat 16




Książki wydane przez Wydawnictwo SuperNOWA

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Oro - Marcel A. Marcel - recenzja

Każda książka dla młodych czytelników jest zazwyczaj wielkim wyzwaniem dla autora, ponieważ to bardzo wymagający odbiorca. Kiedy ujrzałam nowy tytuł ,,Oro”, którego twórcą jest Marcel A. Marcel, poczułam prawdziwe zaciekawienie. Moje zainteresowanie wzrosło gdy dowiedziałam się, że to tylko pseudonim artystyczny. Ukryły się pod nim dwie pisarki: Daria Łukasińska i Olga Sawicka.

Spodobała mi się szata graficzna autorstwa Krzysztofa Ostrowskiego. Barwna okładka i ciekawe ilustracje przypominające komiks nawiązują do treści książki.

Opowiada ona o środowisku ,,dzieci z bidula” i problemach rodzin zastępczych.

Główną bohaterką jest Lena - nastolatka z domu dziecka, która pewnego dnia trafia do nowej rodziny. Wanda i Roman okazują się całkiem innymi rodzicami od tych, których spotkała w czasie tułaczki po różnych miejscach tego typu. Nagle dołącza do grona niesamowitych dzieciaków. Wszyscy są tak samo jak ona przysposobieni i mają wyjątkowe osobowości.

Podobały mi się ich przezwiska: Iskra, Cienka, Arnold, Oko, Memory czy tytułowy Oro. Oczywiście każde z nich nawiązywało do jakiejś cechy charakterystycznej dla postaci. To naprawdę zabawne, gdy na kogoś z ADHD mówi się ,,Iskra”. Jednak ich problemy, a nawet traumy z przeszłości nie są czymś z czego można się śmiać. Środowisko młodych, którzy tworzą tę niesamowitą rodzinę jest przedstawione w bardzo realistyczny sposób.

Budują sympatię pomimo ukazanych wad. Ważne, że nie jest to obraz wyidealizowany. Autorki podjęły próbę przedstawienia skomplikowanego świata dzieci, którym tak smutny los zgotowali dorośli. Wprawdzie to powieść dla młodzieży i o młodzieży, ale nie jest to typowa opowieść wakacyjna. To poruszająca i niezwykle mądra historia.


Okazuje się, że dzieci pozbawione miłości i troski rodziny nie wierzą, że życie może być lepsze, a dorośli potrafią być dobrzy. Nowy dom okazuje się być oazą, w której zaufanie i szacunek są na porządku dziennym. Sytuacja do tego stopnia przerasta wyobrażenie Leny, że nie wytrzymuje napięcia i postanawia uciec. Takiego zachowania nikt nie rozumie. Z pomocą przychodzi tajemniczy Oro mieszkający w jej szafie. Niewidoczny dla innych, pomaga dziewczynie osiągnąć wewnętrzny spokój i rozpocząć szczęśliwe życie.

To ciekawa lektura nie tylko dla młodzieży. Myślę, że każdy rodzic czy opiekun powinien ją przeczytać, gdyż zawiera wiele pouczających treści. Na dodatek pojawia się przesłanie, że każdy problem można rozwiązać. Książka jest godna polecenia z wielu powodów. Spółka autorska Marcel A. Marcel przedstawiła grono młodych bohaterów operujących młodzieżowym językiem, ciekawą fabułę i dużą dawkę humoru sprawiając, że czyta się z przyjemnością.

 

Jola K., lat 16




Książa wydana przez Wydawnictwo

http://marginesy.com.pl/marginesy.html



Zalotnice i wiedźmy - Joanna Miszczuk - recenzja

Po przeczytaniu „Matki, żony, czarownice” byłam wprost oczarowana fabułą tej książki. Niesamowita. Teraz przyszedł czas na kontynuację sagi o mądrych i odważnych kobietach, których dzieje zostały spisane z pokolenia na pokolenie począwszy od średniowiecza.

Po raz kolejny wraz z Asią odkrywamy tajemnice jej przodków. Dowiadujemy się, że wśród członków rodziny bohaterki znaleźli się bardzo wpływowi ludzie. Nie zdradzę, kim byli, ale na pewno każdy, kto przeczytał książkę był w lekkim szoku. Któż by nie był, gdyby się dowiedział, kto należał do jego rodziny?

Oprócz tego poznajemy też dalsze przygody Asi, której szczęśliwe małżeństwo niestety dobiegło końca w mało sympatyczny sposób. Do tego tragiczny los sprawia, że na drodze kobiety staje nie kto inny, jak pierwszy mąż, który w dodatku nic a nic się nie zmienił i nadal próbuje ją traktować jak człowieka gorszej kategorii. Między innymi przez niego staje pod znakiem zapytania dalsze funkcjonowanie firmy, w której pracuje Asia. Jednak zgrany zespół sobie poradzi. Tymczasem nasza bohaterka poznaje przystojnego Marokańczyka. Czy jest gotowa podjąć ryzyko i po raz kolejny się zakochać?

„Zalotnice i wiedźmy” to wspaniała historia. Zazdroszczę głównej bohaterce takiego spadku, jakim jest poznanie swoich korzeni, które sięgają aż do epoki średniowiecza. Do tego książka napisana jest bardzo dobrym stylem. To jest coś, co lubię. Powieść, która nie nudzi mimo opisów. Powieść, która zabiera nas w podróż w czasie… Wspaniałe. „Zalotnice i wiedźmy” trafiła w mój gust, a tym samym na półkę ulubionych książek. Polecam.



Merry, lat 20







Książka wydana przez Wydawnictwo Prószyński Media

niedziela, 29 grudnia 2013

Zamek z piasku - Magdalena Witkiewicz - recenzja

Jestem w trakcie czytania książki pt. „Zalotnice i wiedźmy” Joanny Miszczuk, jednak kiedy nadarzyła się okazja na sięgnięcie po „Zamek z piasku” Magdaleny Witkiewicz, bez większego namysłu przerwałam poprzednią lekturę (mimo, że również jest wciągająca).

Wcześniej przeczytałam jedynie „Szkołę żon”. Tym razem mamy do czynienia innym tematem. Tematem bardzo poważnym. Chodzi mianowicie o chęć posiadania dziecka za (można powiedzieć) wszelką cenę. Weronika jest szczęśliwą żoną. Ma dobrze płatną pracę i wspaniałego męża - Marka. Darzą się wielkim uczuciem już od szkoły średniej. Są przykładem małżeństwa, które jest w stanie przetrwać wszystko. Ale czy na pewno? Pewnego dnia kobieta przyznaje, że jest gotowa na bycie mamą. Kiedy jednak kolejne próby kończą się porażką, małżeństwo zaczyna odczuwać pierwsze oznaki kryzysu w miłości. Sytuacja zaczyna się pogarszać. Kiedy osiąga moment wyjątkowo tragiczny, Weronika poznaje na plaży pewnego mężczyznę. Rodzi się między nimi przyjaźń. Niespotykanie silna więź emocjonalna. Taką, którą rzadko się doświadcza. Dzielą się przeżyciami, zwierzają, wspierają. Czy Weronika odnajdzie szczęście u boku tego mężczyzny?


„Zamek z piasku” to bardzo głęboka historia. Porusza wiele trudnych tematów. Z jednej strony miłość, wielka przyjaźń, chęć posiadania potomstwa. Z drugiej zdrada, brak zaufania, lęk o przyszłość. Bohaterowie tej powieści są ciekawie scharakteryzowani. Czytając, starałam się zrozumieć i Weronikę, i Marka. Kobieta za wszelką cenę chciała zostać matką. W pogoni za spełnieniem marzeń zagubiła miłość, jaką darzyła męża. Wyglądało to tak, jakby na jakiś czas zupełnie zapomniała o tym uczuciu. Wpadła w jakby błędne koło. Po części ją rozumiem. Chciała spełnić swoje marzenie. Jednak patrząc pod innym kątem, zatraciła się w tym tak głęboko, że powoli traciła swojego męża, który nie mogąc dać jej upragnionego dziecka, czuł się niepotrzebny. Patrząc z punktu widzenia Marka, także i jego trochę rozumiem. Nie widział świata poza swoją żoną. Kochał ją ponad życie. Starał się. Jednak los sprawił tak, a nie inaczej. Niewiele mogli zdziałać, aby zostać rodzicami. Na pewno czuł, że zawodzi swoją ukochaną. Musiał przeżywać koszmar, doświadczając takiej sytuacji. Nie dziwię się, że chciał odpocząć od tych trudnych i ciężkich chwil, jednak mimo to, dał też swojej żonie wiele powodów do zmartwień np. bardzo prawdopodobną zdradę. Cóż… Weronika też nie była święta. Jednak to, co połączyło ją i Kubę (mężczyznę poznanego na plaży) nie nazwałabym takim typowym romansem. To była naprawdę przyjaźń. Przyjaźń, jaką rzadko się spotyka. Całe szczęście, że historia kończy się szczęśliwie. Kiedy doczytywałam końcówkę, bardzo się ucieszyłam, że jednak szczęście zagościło zarówno u Weroniki jak i Marka, choć mało co na to wskazywało.

Książkę jak najbardziej polecam. Jest napisana bardzo dobrym stylem. Jest historią głęboką, pobudza do refleksji. Myślę, że można z niej wyciągnąć wiele mądrości.


Merry, lat 20





Książka wydana przez Wydawnictwo Filia

Ever - Alyson Noël - recenzja

Wśród wielu książek o tematyce fantastycznej zainteresowałam się powieścią pt. „Ever” napisaną przez Alyson Noël. To pierwsza część cyklu „Nieśmiertelni”. 

Moją uwagę zwróciła piękna dziewczyna na okładce z czerwonymi tulipanami. Wkrótce okazało się, że pełnią one bardzo ważną symboliczną rolę. Zaintrygował mnie wzrok dziewczyny i podtytuł „Miłość nigdy nie umiera”.

Bohaterką powieści jest szesnastolatka Ever Bloom. Jako jedyna uratowała się w wypadku samochodowego. Zginęła jej młodsza siostra i rodzice. Winą za tragedię obarcza siebie, dlatego unika ludzi i ukrywa się pod luźnymi bluzami z kapturem. Przeraża ją fakt, że potrafi czytać w myślach innych, a nawet zna ich przeszłość. Ten, kogo dotknie „odkrywa” wszystkie swoje tajemnice. Natłok cudzych wizji próbuje zagłuszyć słuchając muzyki. To jej mroczna tajemnica. Nie zdradza jej nawet dwojgu przyjaciołom.

Kiedy zakochuje się w nowym uczniu, którym jest Damen Auguste, nikomu nie przyznaje się do tego uczucia. Niestety z chłopakiem wiąże się pasmo kłopotów. Jest przystojny i bogaty. Tylko on potrafi wejrzeć w jej duszę i odkrywa świat magii. Skrywa wiele sekretów, ale miłość jest silniejsza.

Fabuła jest niebanalna. Język powieści jest przystępny. Czytanie sprawia przyjemność. Autorka pomaga odbiorcy stosując pewien ważny dla zrozumienia całości zabieg. Otóż umieszcza na początku książki listę z aurami. Okazuje się, że Ever rozpoznaje je po kolorach. W każdej chwili można wrócić do listy bez zbytecznego wertowania kartek. Z kolei pisarka nie musiała za każdym razem na nowo tłumaczyć znaczenia jakiejś barwy.

Zastosowanie narracji w czasie teraźniejszym przeplata się z opisami w czasie przeszłym dotyczącymi wspomnień związanych z tragicznie zmarłymi bliskimi.

Wartka akcja powoduje, że książkę czyta się z zapartym tchem. Na szczęście koniec powieści nie oznacza końca przygody z tą serią. Szybko możemy sięgnąć po kolejną część. Myślę, że „Ever” bardzo spodoba się fanom fantastyki w klimacie „Zmierzchu".



Jola K., lat 16




Książka wydana przez Wydawnictwo Dolnośląskie


sobota, 28 grudnia 2013

Awaria uczuć - Joanna Kruszewska - recenzja

„Awarię uczuć” zarekomendowała mi przyjaciółka, której książka bardzo się spodobała. Po przeczytaniu opisu stwierdziłam, że z pewnością mi również przypadnie do gustu i nie pomyliłam się.

Historia dotyczy młodej kobiety - Matyldy. Na pierwszy rzut oka jej życie jest idealne. Wspaniały chłopak, świetna praca w dużej firmie w stolicy, dobre koleżanki. Żyć nie umierać. Niestety, pewnego dnia wszystko wywraca się do góry nogami. Paweł (ukochany bohaterki) musi wyjechać na rok za granicę, koleżanki zaczynają się podejrzanie zachowywać, a do tego Matylda dowiaduje się, że jest w ciąży. Kilka dni później zamiast awansu dostaje wypowiedzenie z pracy. Jak z tą sytuacją poradzi sobie Matylda?

„Awaria uczuć” jest świetną książką na odstresowanie. Napisana przyjemnym stylem. Nie za długa. Taka w sam raz, żeby usiąść w fotelu i dać się porwać opowieści, aż do samego jej końca. Historia, jak można się domyślić, jest z happy-endem. Wszystko kończy się dobrze. To mogę zdradzić. Mimo, że wiele sytuacji, zdarzeń można przewidzieć, jedno mnie zaskoczyło. Podejrzewałam, że bohaterka w ostateczności zwiąże się z pewnym przystojnym mężczyzną, ale się pomyliłam. Co nie znaczy, że zakończenie mnie zawiodło. Co to, to nie. Bardzo mi się podobało, tak samo, jak cała książka. Autorka poruszyła tutaj temat dotyczący bardzo negatywnej cechy, która charakteryzuje wiele osób. Jest nią zazdrość. Zazdrość, przez którą ludzie potrafią sobie nawzajem rujnować życie. Doświadczyła tego główna bohaterka i to nie jeden raz. Jednakże nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Bardzo serdecznie polecam „Awarię uczuć”. Taka opowieść na wyluzowanie (chociaż zdarzają się fragmenty, w których ma się ochotę dosłownie udusić co niektórych).



Merry, lat 20




Książka wydana przez Wydawnictwo Replika

piątek, 27 grudnia 2013

Studium w szkarłacie - Artura Conan Doyle - recenzja

Opowieści o sławnym detektywie Sherlocku Holmesie oraz jego nieodłącznym kompanie dr Johnie Watsonie od wielu lat trafiają do najdalszych miejsc na świecie. Jedyna w swoim rodzaju twórczość Artura Conan Doyle’a doczekała się mnóstwa adaptacji, a popyt cały czas rośnie. Historie o Sherlocku Holmesie składają się z czterech powieści oraz prawie sześćdziesięciu pobocznych opowiadań. Skupię się na pierwszej części cyklu: „Studium w szkarłacie”.


Od samego początku zapoznajemy się z doktorem Johnem Watsonem – wcześniej lekarzem wojskowym w II wojnie afganistańskiej, obecnie weteranem wojennym. Pełni rolę narratora, który dokładnie opisuje wszystkie wydarzenia i opatruje komentarzami, co na dłuższą metę okazuje się bardzo przydatne. Utożsamienie się z tokiem myślenia Watsona przychodzi znacznie łatwiej niż Sherlocka Holmesa. Przeprowadzka na Baker Street 221b rozpoczyna bardzo ważny etap w życiu doktora. Nieprzyzwyczajony do genialnych zdolności Sherlocka, co rusz wyraża pełne podziwu pochwały i skrupulatnie opisuje wszystkie sukcesy współlokatora w dzienniku.

Sprawa opisana w „Studium w szarłacie”, której jesteśmy świadkami, to tajemnicze morderstwo. Nieporadne władze Scotland Yardu radzą się detektywa-amatora, a ten po namowie nowego wspólnika podejmuje się rozwiązania zagadki. W pierwszej części książki obserwujemy, jak Sherlock oraz John badają motywy, szukają poszlak oraz dedukują przebieg wydarzeń. Gdy wszystko wydaje się być jasne, dochodzimy do punktu kulminacyjnego, czyli drugiej części – zeznań przestępcy. Dowiadujemy się wszystkiego od początku do końca, poznając jego dokładną historię. Pod koniec „Studium w szkarłacie” wracamy z powrotem do rzeczywistości, by sprawiedliwości mogła stać się zadość.

Sięgając po powieści o Sherlocku Holmesie miałam mieszane uczucia i przeczucie, że nie przeczytam tego tak prędko, jak bym chciała. Niestety, moje przeświadczenie okazało się nader mylne – pierwszą książkę skończyłam następnego dnia, by móc od razu rozpocząć kolejną. Ze smutkiem upatruję końca, do którego zostało mi naprawdę niewiele.


Polecam wszystkim, którzy kiedykolwiek słyszeli o genialnym detektywie, a nie do końca znają jego historię oraz rozwiązane sprawy. Polecam tym, którzy nie mają czego czytać, a są żądni porządnej lektury.






Michalina, lat 17





Książka wydana przez Wydawnictwo Algo

Świat nocy - L.J. Smith - recenzja

„Świat Nocy” to bestsellerowa seria autorki „Pamiętników Wampirów”.
Autorka L.J. Smith jest najlepszą gwarancją dobrej książki skierowanej do młodzieży interesującej się modnym obecnie nurtem powieści o wampirach.

„Świat Nocy” to pierwszy z trzech tomów serii. Składa się on z trzech osobnych opowieści :
- „Dotyk wampira”
- „Córki nocy”
- „Zaklinaczka”

Wciągająca akcja i sukcesywnie rosnące napięcie sprawiają, że dobrze się czyta historię różnych bohaterów należących do dwóch sąsiadujących ze sobą światów. Obok zwykłych śmiertelników występują wampiry, czarownice i czarodzieje.

Nastolatka Poppy, zakochana w swym przyjacielu o imieniu James, nie wie, że nie może liczyć na odwzajemnienie uczucia. Nie pozwalają na to reguły Świata Nocy. Wszystko zmienia się gdy okazuje się, że dziewczyna jest śmiertelnie chora na raka. Tak w skrócie wygląda fabuła pierwszej opowieści.

Kolejna dotyczy małego miasteczka, do którego przybywają trzy młode kobiety. Wraz z nimi pojawia się widmo ciemności. Nadchodzą mrożące krew w żyłach wydarzenia. Wszystko to budzi grozę i niepokój wśród mieszkańców.

Ostatnia, trzecia opowieść dotyczy kuzynek Thei i Blaise posiadających magiczne zdolności. Jako początkujące czarownice stale pakują się w kłopoty. Muszą zmieniać szkoły, z których są wyrzucane za swoje zachowanie. W końcu otrzymują ultimatum – albo poprawa, albo opieka nielubianej ciotki.

Warto przeczytać całość, żeby poznać przygody bohaterów i motywy ich postępowania. Wciągająca akcja sprawia, że książkę się dobrze czyta. Emocje właściwe życiu młodych ludzi powodują liczne zwroty od miłości po zazdrość
i nienawiść.



Jola K., lat 16





Książka wydana przez Wydawnictwo Amber

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Doktor sen - Stephen King - recenzja

"Doktor Sen" jest kontynuacją bestsellerowego "Lśnienia". Jego autor Stephen King jest jednym z najbardziej znanych twórców literatury grozy. każdy, kto choć trochę interesuje się czytaniem na pewno słyszał to nazwisko. King napisał między innymi "Miasteczko Salem", niedawno zekranizowaną "Carrie", "Pod Kopułą" czy "Rękę mistrza"





Już po ujrzeniu okładki przeszły mnie ciarki. Książka opowiada o losach paru bohaterów, po części wyjaśnia wątki z "Lśnienia". Grupa staruszków, nazywana Prawdziwym Węzłem, żywiąca się substancją odbieraną niezwykłym dzieciom poprzez poddanie ich śmiertelnym torturom bierze na celownik Abrę Stone. Jednak z pomocą Dana Torranca, nękanego przez mieszkańców hotelu Panorama stawia im czoło, chcąc ocalić siebie i uchronić inne dzieci. Dan pracuje w New Hampshire, w domu opieki, gdzie za sprawą resztki mocy z dzieciństwa pomaga umierającym "przejść na drugą stronę" przez co staje się znany jako "Doktor Sen".

Książka jest niesamowita i trzyma w napięciu. Mimo wielu stron czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie. Ciężko się od niej oderwać. Spodoba się zarówno miłośnikom Kinga jak i osobom, które dopiero wkraczają w świat grozy.




Katniss, 18 lat




Książka wydana przez Wydawnictwo Prószyński Media

piątek, 20 grudnia 2013

Zakochana modelka. Ostatnia muza Vincenta van Gogha - Alyson Richman - recenzja

Przyznaję szczerze, że nie miałam wcześniej styczności z książkami, które opisują poniekąd życie sławnych osób, istniejących w naszym świecie. Jest to zatem moje pierwsze spotkanie z tego typu literaturą i sądzę, że mi odpowiada.

Historia dotyczy w zasadzie pewnej młodej dziewczyny Marguerite Gachet. Córki lekarza homeopaty i malarza amatora. Pewnego dnia do ich domu przybywa pacjent ojca - Vincent van Gogh. Wzbudza on fascynację w młodej kobiecie. Po kilku wizytach oczarowany urodą i delikatnością Marguerite prosi o pozwolenie na namalowanie jej. Tworzy coraz ciekawsze dzieła i coraz bardziej interesuje się młodą panną Gachet. Na jednym jej portrecie się nie kończy. Między artystą a jego muzą zaczyna rodzić się uczucie. Dzięki uprzejmości przyszywanej siostry, która okazuje się jej najlepszą przyjaciółką, dziewczyna potajemnie wymyka się na spotkania z malarzem. Niestety, ich szczęście nie trwa długo. Na domiar złego okazuje się, że przyczyną tragedii, jaka miała miejsce, mogły się okazać lecznicze środki pana Gacheta.

„Zakochana modelka. Ostatnia muza Vincenta van Gogha”
to nietypowa historia miłosna. Nie kończy się happy-endem. Wręcz przeciwnie. Jednak zawiera w sobie mnóstwo ciekawych informacji i mnóstwo emocji. Mamy możliwość bliższego poznania słynnego holenderskiego malarza oraz jego ostatnich chwil życia. Myślę, że jest to ciekawsze niż suche fakty znajdujące się w encyklopediach, czy też innych źródłach informacji. Poza tym pewne aspekty nie są nawet ujęte w tego typu informatorach. Do tego możemy także zauważyć, jaka występowała hierarchia w czasach Vincenta van Gogha. Nikt nie miał nikomu za złe, że kobiety są służącymi we własnych domach i nie mają zbyt wielu praw. Może za wyjątkiem ich samych, ale niestety nie miały one zbyt wiele do powiedzenia.

Historia przedstawiona w tej książce jest bardzo ciekawa. Coś innego niż typowe romansidła (chociaż nie mam nic przeciwko tej literaturze). Do tego sporo faktów połączonych ze świetnie dobraną fikcją. Polecam.





                                                                                      Merry, lat 20





                           Książka wydana przez Wydawnictwo Bukowy Las

czwartek, 19 grudnia 2013

Agata z Placu Słonecznego - Ewa Karwan-Jastrzębska - recenzja

Ewa Karwan-Jastrzębska jest autorką literatury dla dzieci i młodzieży, scenarzystką, dziennikarką radiową i telewizyjną. Na swoim koncie ma już wiele pozycji książkowych przeznaczonych głównie dla dzieci.

Ewa Karwan Jastrzębska jest autorką książki pt. „Agata z Placu Słonecznego”. Opowiada ona historię siedmioosobowej rodziny. Kiedy to rodzice bliźniaków Matyldy i Piotrusia oraz Nieznośnych Trojaczków wyjeżdżają do Papui - Nowej Gwinei dziećmi zajmuje się niezwykła niania, Agata. Jej postać jest dość intrygująca, jednak zyskuje sympatię całej gromadki. Ma w sobie coś co przyciąga maluchy, które próbują rozwikłać zagadki, które pojawiają się im na drodze. Jednakże, nie przestają obserwować Agaty, która wydaje się, że ma coś wspólnego z całą historią.

Myślę, że młodych czytelników najbardziej zainteresuje obraz jeżdżącej na rowerze obsypanym czarodziejskim pyłem, obdarzonej zdolnościami kulinarnymi, władającej mieczem i czytającej w myślach niani. Jednakże, uważam, że książka wciągnie także starszych czytelników, którzy dzięki magii i niezwykłości powrócą z chęcią do czasów dzieciństwa.

Książka bardzo mi się spodobała. Odpoczęłam czytając ją i jestem przekonana, że innym także się spodoba. Magia połączona z tajemniczością z pewnością przypadnie do gustu dzieciom i wprowadzi je w świat wyobraźni, do którego tak często lubią uciekać.

Głównie jest to książka dla dzieci, dlatego poleciłabym ją rodzicom, którzy lubią czytać swoim pociechom na dobranoc.







Iwona Jankowska, lat 16






Książka wydana przez Wydawnictwo







środa, 18 grudnia 2013

Przywróceni - Jason Mott - recenzja

"Przywróceni" to debiutancka powieść Jasona Motta, mówiąca o powrocie zmarłych przed laty ludzi do życia. głównymi postaciami są Jacob, który utopił się w własne urodziny oraz jego rodzice.

Ma całym świecie do świata żywych powracają umarli uznawani przez niektórych za błogosławieństwo, innych zaś za przekleństwo. Jacob nie jest wyjątkiem, jednak jego historia zostaje dokładnie przedstawiona. W wielu miastach ludzie zdecydowali się wziąć sprawę we własne ręce i odesłać bliskich w zaświaty, gdzie ich miejsce, inni przyjmują dawno zmarłych z otwartymi ramionami; każdego jednak trapi myśl, co to może oznaczać.

Książka bardzo wciąga, wywołuje wiele emocji, trudno się oderwać. Porusza mnóstwo bardzo ważnych i trudnych kwestii moralnych. W wielu przedstawionych sytuacjach trudno znaleźć jedno właściwe rozwiązanie. Utwór daje do myślenia. Na pewno nie należy do łatwych lektur, ale fascynuje.

Polecam każdemu, kto ma w sobie ludzkie uczucia :)




Róża, lat 16




                              Książka wydana przez Wydawnictwo



wtorek, 17 grudnia 2013

Bez pożegnania - Barbara Rybałtowska - recenzja

Powieść „Bez pożegnania” to pierwsza część sagi o losach matki i córki, z którymi przemierzamy nie tylko Europę, ale także Azję i Afrykę, w trudnych czasach II wojny światowej. Jej autorką jest Barbara Rybałtowska. Można o niej śmiało powiedzieć człowiek renesansu - pisarka, piosenkarka, autorka tekstów piosenek, aktorka, malarka, autorka wielu powieści i biografii. Jedna z jej książek wpadła mi w ręce i pozostała w nich dopóki jej nie przeczytałam.

Najpierw przyglądamy się spokojnemu życiu na wsi latem 1939 roku. Zofia razem ze swoją małą córeczką Kasią odwiedza rodzinę męża na Kresach. Tam zastaje ich wybuch wojny. Dotychczasowe plany zostają zniweczone. Armia Czerwona rozpoczyna aresztowania i wywózki na Sybir, które nie omijają też głównych bohaterek. Czy odnajdą się w tym obcym świecie?

Jako wielbicielka powieści historycznych jestem oczarowana świetnym przedstawieniem ówczesnych realiów. Wręcz przeniosłam się w czasie i przestrzeni. Dzięki temu, że narratorką jest Zofia jeszcze lepiej można poczuć ducha tamtych czasów. Zrozumieć ludzi i ich sytuację. Powinniśmy czasem postarać się o takie doświadczenie, w teraźniejszości, kiedy wszystko mamy podane na tacy i nie czujemy na plecach oddechu niebezpieczeństwa. Co ciekawe Rybałtowska w tej książce spisała wspomnienia swojej mamy i własne. Mamy więc do czynienia poniekąd z opowieścią na faktach, jednak nie traktujmy lektury jako pamiętnik pisarki, wątki z jej życia są tylko elementem.

Losy Zofii i Kasi podbiły moje serce. Polecam powieść głównie tym, których porywają dzieje XX-wiecznego świata, ale też tym którzy nie przekonali się jeszcze jak ciekawa jest historia.


Kinga, 17 lat



Książka wydana przez Wydawnictwo Axis Mundi

Wielki bazar - Peter V. Brett - recenzja

Rozsławiony cykl demoniczny („Malowany Człowiek”, „Pustynna Włócznia” i od niedawna „Wojna w blasku dnia”) doczekał się dwa lata temu luźnego dodatku, który dopowiada pewne kwestie z pierwszego tomu serii. Dla lepszego rozeznania, pozwolę sobie na zacytowanie słów autora, wypowiadającego się na samym początku książeczki:

„[…] Ważnym elementem owej lekcji było uczenie się, kiedy dla dobra powieści należy usuwać napisane już sceny (nawet jeśli mi się bardzo podobały). O wiele ważniejszym zadaniem było jednak coś innego – jak przewidzieć rozwój fabuły i ukształtować ją tak, by takie sceny nigdy nie powstały. „Wielki Bazar” powstał niejako na skutek takich właśnie przemyśleń. Jest to tak naprawdę rozdział szesnasty i pół „Malowanego Człowieka”, który opisuje wydarzenia mające miejsce w trzyletniej przerwie między rozdziałami szesnastym i siedemnastym, kiedy Arlen podróżował między Wolnymi Miastami jako Posłaniec. Było to bardzo ekscytujący, wypełniony przygodami okres w jego życiu, a dla pisarza fantastyczny materiał na serię opowiadań o podróżach bohatera między miastami i kontaktach z różnymi ludami, żyjącymi za własnymi barierami runicznymi.”  ~ Peter V. Brett

„Wielki Bazar” jak można wyczytać z cytatu, opowiada o wyprawach młodego Posłańca Arlena do Wolnych Miast. Obserwujemy, jak chłopak odwiedza wioskę Bah kad’Everam, słynącej z wyrobów garncarskich. Byłoby jednak zbyt prostym, gdyby ta podróż zakończyła się pomyślnie; kłopoty idą w parzę z posługą posłańczą. Arlen jest zmuszony do konfrontacji z nieznanym gatunkiem otchłańców – demonów gliny. Przy okazji mamy możliwość poznania historii zdobycia mapy, która wskazuje położenie ruin Słońca Ennocha, dotąd niezbadanych przez ludzi. Jest to doskonałe dopełnienie, ponieważ o samej wyprawie opowiada rozdział siedemnasty „Malowanego Człowieka”.

Do tej części dołączono również wycięte sceny, odwołujące się między innymi do postaci Leeshy i nawet fani khaffit Abbana znajdą coś dla siebie. To nie wszystko! Zaraz po „Wielkim Bazarze” możemy zapoznać się ze „Słowniken krasjańskim” oraz „Grymuarem runicznym”. Niebywała gratka entuzjastów demonicznego cyklu. Mogę zapewnić z własnego doświadczenia i pomysłu, że wymalowane na ścianie runy prezentują się naprawdę pięknie.

„To wszystko przez Matta. Serio. To opowiadanie zapewne nigdy nie ujrzałoby światła dziennego, gdyby nie zażądał tego Matt Bergin, mój przyjaciel i sprawdzony beta-tester wszystkiego, co piszę. Czytał właśnie pierwszą wersję „Wielkiego Bazaru”. Wspominam tam o jednej z wcześniejszych przygód Arlena, o jego spotkaniu ze śnieżnym demonem bez odpowiednich runów ochronnych.
- A gdzie Arlen natknął się na śnieżnego demona? – spytał Matt. – Przegapiłem tę opowieść? […]” ~ Peter V. Brett


Tak jak w pierwszej części, tak tutaj – w „Złocie Brayana” mamy do czynienia z kilkoma słowami wstępu od autora. Tym razem jest to jedno, pełnie opowiadanie, gdzie nie zawarto żadnych wyciętych scen. Mówi o wyprawie do kopalni Euchora i niespodziewanych wypadkach, z jakimi musiał uporać się Arlen oraz pozostali Posłańcy.

Całość prezentuje się naprawdę ciekawie; niewiele ponad dwieście stron przeczytała jednym tchem. Peter Brett po raz kolejny udowodnił, że jest mistrzem w swoim fachu, a jego dziełom nie bez powodu nadano tytuł bestsellerów. Idealna pozycja dla fanów całego cyklu, jak i tych, którzy nie mieli z nim wcześniej styczności. Polecam!





Michalina, lat 17




Książka wydana przez Wydawnictwo Fabryka Słów

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Dom ośmiu tajemnic - Liliana Bardijewska - recenzja


"Dom ośmiu tajemnic” Liliany Bardijewskiej to niezwykła książka o przygodach pewnej rodziny, a właściwie jej najmłodszego członka - Marcina. 


Niecodzienni bohaterowie, tajemnicze przygody i zaskakujące znajomości sprawiają, że nie można się oderwać od lektury choć na moment. To historia niezwykłej przyjaźni, która zdradzi tajemnice kamienicy.

Liliana Bardijewska w dobrym guście napisała o niespodziankach, na jakie trafiamy i jak wiele może się zdarzyć, gdy tylko powrócimy choć myślami do lat dziecięcych. Otwierają się wtedy przed nami wrota tajemnic, nierozwiązanych zagadek,…. a nawet szkoły duchów.

Niewątpliwym atutem tej książki jest jej wydanie. Gruba okładka z kolorowymi elementami przyciąga uwagę. Czcionka jest przystosowana dla wygodnego czytelnika, pisana łatwym i przejrzystym tekstem. Obrazki w tej lekturze ułatwiają nam znalezienie się na miejscu głównej postaci – Marcina i poczucia tego, co on.

Według mnie to dobra książka dla tych, co chcą choć na chwilę cofnąć się do wspomnień i mile spędzić czas.



Poliksena Koldun, lat 16






Książka wydana przez Wydawnictwo


World War Z - Max Brooks - recenzja

Autorem "World War Z" jest amerykański pisarz, aktor, autor scenariuszy Max Brooks. W 2003 r. wydał książkę "The Zombie Survival Guide" czyli poradnik jak przeżyć atak zombi, po trzech latach napisał kontynuacje "World War Z" - reportaż z wojny totalnej - historii jednego wirusa, który przemienia ludzi w zombi, a nieliczni ocaleni relacjonują swoje przeżycia. Poznajemy relacje bezpośrednich świadków wydarzeń. 

Historia przedstawiona w "World War Z"  szybko okazała się hitem i doczekała się nawet ekranizacji z hollywoodzką gwiazdą. 

Nie mając doświadczenia w audiobookach trochę sceptycznie podeszłam do książki w tej formie. Na szczęście moje obawy szybko się rozwiały. Łatwo wciągnęłam się w historie "World War Z" i słuchałam nie tylko w drodze do szkoły i z, ale i też w wolnym czasie, a głos Piotra Grabowskiego umilał chwilę z lekturą.

Jedyny minus jakiego się dopatrzyłam jest brak informacji na opakowaniu płyty kto czyta i jak długo trwa nagranie.


Podsumowując "World War Z" to bardzo ciekawa książka. Jak najbardziej godna polecenia. A ja bardzo chętnie sięgnę po kolejny audiobook :)





M.J.





Audiobook wydany przez Wydawnictwo


piątek, 13 grudnia 2013

Łatwopalni - Agnieszka Lingas-Łoniewska - recenzja

Jeżeli poszukujecie książki o miłości z niebanalnym zakończeniem? Zakończeniem takim, że po przeczytaniu ostatniego wersu będziecie mieć minę pełną zdziwienia? Jeśli tak, zapraszam do lektury „Łatwopalnych” Agnieszki Lingas-Łoniewskiej.

Jarek Minc jest lekarzem. Pewnego dnia tragiczna sytuacja sprawia, że jego życie zmienia się w koszmar. Żyje w cieniu wszystkiego. Oddala się od swojej pasji, jaką była medycyna i bardziej poświęca się malarstwu. Przypadek sprawia, że trafia do małego miasteczka, gdzie ma poprowadzić wykłady dotyczące udzielania pierwszej pomocy. Zatrzymuje się w domu dwóch kobiet, z czego jedna z nich szczególnie go zainteresuje…

Monika jest nauczycielką w małym miasteczku na południu Polski. Jakiś czas temu porzucił ją ukochany chłopak, z którym wiązała ogromne nadzieje na wspólną przyszłość. Tymczasem on ożenił się z córką burmistrza, która (jak można wywnioskować) nie grzeszy większą inteligencją, a jedyne czym może się pochwalić to wygląd. Pewnego dnia w domu dziewczyny i jej matki pojawia się przystojny nieznajomy…

Wydawałoby się, że „Łatwopalni” to taka przewidywalna historia miłosna, pewnie ze szczęśliwym zakończeniem. Otóż nie… Wiadomo, pojawia się ogromne uczucie między dwojgiem ludzi. Uczucie niesamowicie silne. Miłość, jaką każdy chciałby przeżyć. Ale pojawiają się też plotki, zazdrość, zawiść, które mogą zniszczyć to, co piękne. Do tego walka byłego chłopaka o względy bohaterki. Nie spotkałam się wcześniej z takim obrotem akcji, jak w „Łatwopalnych”. Można powiedzieć, że nowością dla mnie było również zachowanie Moniki wobec zaistniałej sytuacji. A zakończenie… Pozostawiło mnie w takim zagubieniu i niepewności, że bez kolejnej części książki będzie mi naprawdę szkoda wszystkich bohaterów. Przecież każdy z nich w zasadzie ucierpiał z powodu takiego wyniku zdarzeń.

Niemniej jednak gorąco polecam książkę. Bardzo ciekawa, wzruszająca…


 



Merry, lat 20




Książka wydana przez Wydawnictwo Filia


czwartek, 12 grudnia 2013

Po nich przyszedł potop - David Irving - recenzja

David Irving, autor książki „Po nich przyszedł potop” jest znanym brytyjskim pisarzem i publicystą. Jest on również autorem wielu dzieł o tematyce historycznej m.in. „Wojny generałów”, czy „Kryptonimu”.

„Po nich przyszedł potop” jest to książka popularno-naukowa, opowiadająca o operacji brytyjskich bombowców, pod kryptonimem „Chastise”, która miała odciąż Trzecią Rzeszę od wody pitnej i energii elektrycznej, by powstrzymać działanie wielkich zakładów zbrojeniowych. Operacja ta była jedną z wielu, odbywających się podczas II wojny światowej.

Książkę czyta się szybko z uwagi na dość duży druk, jak także i na ciekawą treść. Dokładne opisy i szybka akcja jest w stanie przykuć uwagę czytelnika i go zainteresować. Jest pisana językiem typowym, dla literatury popularno-naukowej, jednakże wszystko jest napisane zrozumiale i przejrzyście, dzięki czemu każdy zrozumie przyczyny i skutki danych zdarzeń.

Oprócz ciekawej tematyki i języka, warto zwrócić uwagę również na to, że Irving w swojej książce wykorzystywał zarówno materiały oficjalne jak i nieoficjalne, dzięki czemu opis zdarzeń staje się bardziej obiektywny i zrozumiały. David podczas pisania książki rozmawiał np. z Arthurem Harrisem – dowódcą RAF-u oraz miał dostęp do archiwum, twórcy słynnej „skaczącej bomby”- B. Willisa.

Mnie osobiście książka „Po nich przyszedł potop” bardzo przypadła do gustu i spełniła moje oczekiwania, ponieważ nie jest ona typowym opisem zdarzeń według oficjalnych, powszechnie znanych źródeł, lecz własnym opisem zdarzeń. Książka przekazuje również wiele cennych informacji na temat tamtej akcji, również tych, które nie zostały dotąd ujawnione.

Podsumowując, myślę, że książka ta jest warta polecenia szczególnie osobom, które interesują się historią, a w szczególności II wojną światową, ponieważ daje możliwość spojrzenia na operację „Chastise” z innego niż dotąd punktu widzenia.



Sandra Grudzińska, lat 16




Książka wydana przez Wydawnictwo


środa, 11 grudnia 2013

Jeździec miedziany - Paullina Simons - recenzja

O „Jeźdźcu miedzianym” słyszałam niejednokrotnie. Wiele osób polecało mi tę książkę. Stwierdziłam, że skoro ma tyle pozytywnych opinii, warto ją przeczytać. Z wielką przyjemnością mogę uznać, że faktycznie, „Jeździec miedziany” jest wspaniałą książką.

Jest czerwiec roku 1941 r. niemiecka armia wkracza na teren Związku Radzieckiego. Młoda Tatiana Mietanowa żyje beztrosko i jeszcze nie wie, czym tak naprawdę grozi wstąpienie wrogich wojsk na teren jej ojczyzny. Pewnego dnia, kiedy zostaje wysłana po zakupy, ogarnia ją wielka ochota na lody. Zapomina o wszystkim i kieruje się do budki z przysmakami. Po chwili zauważa przystojnego żołnierza. On również zwraca na nią swoją uwagę. Rozpoczynają rozmowę i od tej pory życie obojga już nigdy nie będzie takie samo… Jak się później okaże atrakcyjny mężczyzna jest obiektem westchnień siostry Tani - Daszy. Aleksander, bo tak ma na imię przystojny oficer, coraz częściej odwiedza dom Mietanowów wraz ze swoim przyjacielem Dmitrijem. Jednak jego serce zaczyna bić nie dla Daszy, ale Tatiany. Młodzi coraz bardziej się w sobie zakochują. Niestety, ich uczucie musi pozostać w ukryciu. Tymczasem wojna dociera do ich miasta - Leningradu. Zaczyna się walka o przetrwanie. Czy miłość zdoła przetrwać piekło, jakie jest w stanie zgotować wojna?

„Jeździec miedziany”
to piękna historia o wielkiej miłości. Historia ta wyciska mnóstwo łez, ale też rodzi nadzieje. Uczucie, jakie pojawiło się pomiędzy Tatianą i Aleksandrem jest na tyle ogromne, że jest w stanie przetrwać wszystko. Bohaterowie również mają bardzo silną osobowość i charakter. Potrafili przeżyć tak ciężkie i straszne czasy. Młoda Tania przeżyła śmierć całej swojej rodziny. Patrzyła, jak odchodzą w potwornym bólu i cierpieniu. Sama dała radę przejść tak wiele... Tak samo Aleksander przeżył śmierć swoich bliskich. Wiele razy spojrzał śmierci w oczy podczas wielu bojowych akcji...

Miłość naprawdę potrafi wiele przetrzymać. I Tania i Aleksander, aby chronić siebie nawzajem byli w stanie zrobić wszystko. Dziewczyna wróciła ze spokojnej wioski do ciągle bombardowanego Leningradu, żeby podtrzymać swojego ukochanego na duchu. On, pragnąc uniknąć jej zgubnego losu, chciał ją za wszelką cenę utrzymać z dala od siebie.
 

Takich emocji, jakie dostarcza ta książką, dawno nie doświadczyłam. Jest napisana głębokim, dobrym stylem. Nie nudzi. Jest po prostu wspaniała. Większość czytelników z pewnością będzie ją oceniać bardzo pozytywnie. Ja z pewnością, dlatego serdecznie wszystkim polecam!
  



                                                                                       Merry, lat 20






                          Książka wydana przez Wydawnictwo Świat Książki

wtorek, 10 grudnia 2013

Kryształowy Anioł - Katarzyna Grochola - recenzja

Katarzyna Grochola to polska, najpopularniejsza autorka literatury obyczajowej. Jej książki ukazały się na rynkach zagranicznych; m. in. w Rosji. Najbardziej znane to ,,Nigdy w życiu” i ,,Ja wam pokaże”, które zostały zekranizowane.

Sara, a raczej Sada jest niezbyt pewną siebie, młodą kobietą. I jeszcze ta wada wymowy, która powraca w najmniej odpowiednich momentach. To wszystko przez nią: zdrada Konrada, rozwód rodziców, bycie pośmiewiskiem w radiu, gdzie pracuje. Ale tylko tam jest w stanie znaleźć spokój. W wygłuszonym pokoju, samotnie opowiadając o swoim życiu najcierpliwszemu przyjacielowi- mikrofonowi. Okazuje się jednak, że nie tylko on przysłuchuje się jej wywodom...

,,Kryształowy Anioł” zachwycił mnie swoją lekkością i humorem. Główna bohaterka to zwyczajna kobieta, bez super mocy, żyjąca dostatnio, w stolicy. Pomimo tego cały czas szuka szczęścia, które przed nią ucieka. Historia ta jest aż nazbyt realistyczna, skrzętnie psując wszystkie dobre chwile w życiu Sary.

Było to moje pierwsze podejście do twórczości Grocholi. Bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, w przeciwieństwie do ostatniego dzieła Kinga, chociaż bardziej zagorzali czytelnicy mogą zarzucić pewną powtarzalność. Mimo tego, polecam.




 


Tenshi, lat 18




Książka wydana przez Wydawnictwo Literackie

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Odmieniec - Philippa Gregory - recenzja

Już od dawna polowałam na „Odmieńca” Philippy Gregory. Nie mogłam się doczekać, kiedy będę miała możliwość poznania tej historii. Niestety, książka nie wywarła na mnie aż takiego wrażenia, jakiego się spodziewałam.

Przenosimy się do średniowiecza. Poznajemy Izoldę, która przez intrygę swojego brata, trafia do klasztoru. Tam zaczynają dziać się rzeczy niepojęte. Siostry zakonne zachowują się bardzo dziwnie. Lunatykują. Sprawiają wrażenie, jakby na chwilę przenosiły się do innych światów. Pewnego dnia umiera jedna z sióstr. Do zakonu przybywa bardzo młody inkwizytor - Luca Vero. Jego zadaniem jest wyjaśnienie dziwnych zdarzeń mających miejsce w klasztorze. Izolda staje się główną podejrzaną. Tym bardziej, że jej towarzyszka pochodzi z dalekiego kraju i zdaje się żyć własnym życiem, nie zważając na obowiązujące w opactwie reguły. Izolda oraz Luca muszą zmierzyć się z koszmarami ówczesnego świata jakimi są czarownice, wilkołactwo i tym podobne.

„Odmieniec” jest pierwszym tomem nowego cyklu autorstwa Philippy Gregory. Przyznaję, że spodziewałam się o wiele lepszej historii i akcji. Do momentu wyjaśnienia akcji z tajemniczym zachowaniem zakonnic jest bardzo dobrze. Później trochę gorzej, aż do momentu sceny z wilkołakiem. Naprawdę, spodziewałam się czegoś lepszego.

Nie zmienia to jednak faktu, że nie uważam tej książki za złą. Sam pomysł i świat przedstawiony bardzo mi się spodobał. Aczkolwiek spodziewałam się, że poznam dalsze losy brata Izoldy. Co do tego odczuwam lekki niedosyt informacji. Sensacja wywołana w opactwie również była bardzo ciekawa, wciągająca. Zainteresowało mnie także ukazanie tamtejszych zwyczajów, praw, panujących zasad (choć niektóre z nich dziś wydają się co najmniej śmieszne).

Polecam czytelnikom gustującym w powieściach historycznych.
 



Merry, lat 20





Książka wydana przez Wydawnictwo Egmont

piątek, 6 grudnia 2013

KONKURS MIKOŁAJKOWY!

Wpadł do nas Mikołaj i rozdaje książki :)

Wystarczy polubić nasz fanpage na Facebooku (jeśli jeszcze tego nie zrobiliście)
oraz dodać komentarz przy recenzji książki, która Wam się spodobała/którą chcielibyście przeczytać.
[Jeśli nie masz konta na FB wystarczy komentarz na naszym blogu :)] 

Czekamy do poniedziałku 9.12. do godz. 12. Wśród osób biorących udział w zabawie rozlosujemy ciekawe książki!  

Zapraszamy do zabawy!


World War Z - Max Brooks - recenzja

Max Brooks, amerykański pisarz specjalizujący się w literaturze science fiction, aktor i autor scenariuszy. W latach 2001-2003 współtworzył jeden z bardziej znanych amerykańskich programów rozrywkowych Saturday Night Live. Jest autorem książki „The Zombie Survival Guide”, której wątek kontynuuje w książce „World War Z”.

W Chinach pojawia się pacjent „zero” zarażony nieznaną chorobą. Wkrótce z całego świata zaczynają napływać kolejne doniesienia o podobnych przypadkach. Rządy wielu państw ignorują nadchodzące zagrożenie i ukrywają prawde przed obywatelami. Na całym świecie, z przerażającą prędkością rozprzestrzenia się śmiertelny wirus zmieniający ludzi w żywe trupy. Z pandemii tej cało wyszli jedynie nieliczni, a my mamy możliwość poznać prawdziwą historią wojny właśnie od tych osób.

Zombie jest bardzo pospolitym wątkiem zarówno w filmach jak i w książkach. Jego wadą jest brak urozmaicenia, bo tak naprawdę co więcej można napisać o żywych trupach.

„World War Z” było dla mnie sporym zaskoczeniem. Max Brooks napisał tę książkę w sposób innowacyjny. Wykorzystał w niej zupełnie inny gatunek, nie typowe dla zombizmu horrory czy thrillery, tylko reportaż i sprawozdania uczestników wydarzeń z całego świata. Może i znamy dokładnie pospolite historie żywych trupów oraz zakończenie. Nie wiemy jednak jak to wygląda z punktu widzenia zwykłych obywateli, wojska, gwiazd, biednych, bogatych. Nie znamy również aspektów politycznych jakże skandalicznych w takich okolicznościach. Tutaj autor pozwala nam poznać te wszystkie historie. Książka ta doskonale uwydatnia wady oraz zalety samych obywateli, którzy są postawieni przed ogromną próbą. Pokazuje reakcje ludzi słabych oraz silnych, ile jesteśmy w stanie zrobić, żeby przetrwać.

Napisana jest językiem dynamicznym oraz prostym. Bardzo fajna w książce jest również bezstronność narratora. Pozwala ona skupić się jedynie na poszczególnych sytuacjach.

„World War Z” jest godne polecenia nie tylko dla osób gustujących w książkach z dreszczykiem. Jest ona napisana w tak intrygujący sposób, że polecam ją każdemu, kto znajdzie chwilę na jej przeczytanie.




Jezierska Aleksandra, lat 19




Książka wydana przez Wydawnictwo


Testament Eleonory - Artur Daniel Grabowski - recenzja

Artur Daniel Grabowski jest dziennikarzem regionalnego dwutygodnika "Ziemia Lubańska", mieszkający w Olszynie na Dolnym Śląsku. Autor artykułów o tematyce społeczno-samorządowej oraz historycznej. "Testament Eleonory" jest jego debiutem literackim.

"Testament Eleonory"
to historia młodego dziennikarza Thomasa Michela, który dowiaduje się o śmierci w niezwykłych okolicznościach swojej dobrej znajomej Eleonory von Albertstein. Thomas zostaje wezwany do kancelarii prawnej w Frankfurcie nad Menem, aby odebrać list, który pozostawiła mu Eleonora. Młody dziennikarz musi się udać do zabytkowego i rodowego zamczyska von Albertsteinów, by zmierzyć się z tajemnicami przeszłości, swoim losem i... mordercą. 


Autor miał świetny pomysł, lecz realizacja nie była doskonała. Jak w każdym kryminale zawarł zbrodnię, tajemnicę i kłamstwa, ale brakowało mi wielu rzeczy m.in. bardziej rozbudowanego opisu sprawcy zbrodni czy jego toku myślenia. Język powieści jest prosty i przyjemny, i pomimo tych kilku niedociągnięć lektura jest wciągająca. Pojawia się tu także wątek miłosny i muszę przyznać, że autor jako mężczyzna podołał zadaniu. Połączenie wątków zbrodni oraz miłości zrobiło na mnie spore wrażenie. Jak na debiut książka Artura Daniela Grabowskiego jest dobra.

Książka idealna do przeczytania w jeden wieczór. Skierowana szczególnie do kobiet. Choć uważam, że miłośników szwedzkich kryminałów, ani trochę nie zachwyci powieść Grabowskiego.



 

Oktawia, lat 17


Książka wydana przez Wydawnictwo Oficynka

Za lekturę dziękujemy Portalowi

http://www.zbrodniawbibliotece.pl/

czwartek, 5 grudnia 2013

Detektyw i panny - Magdalena Lewańska - recenzja

Czy w małym, niczym nie wyróżniającym się miasteczku w Niemczech, może zdarzyć się coś strasznego? Mieszkańcy Kirchdorf są ludźmi bardzo spokojnymi. Praktycznie znają się na wylot od dziecka. Policja nie ma tu za dużo pracy. Mogą co najwyżej uczyć małe dzieci przechodzenia na pasach albo doszkalać młodych kierowców. To ich cała rozrywka. W takim razie jakim sposobem doszło w tym miasteczku do zbrodni? Przekonał się o tym Dirk Tielke - młody szef policji, detektyw, który przybył do Kirchdorf na krótko przed pierwszymi niepokojącymi wydarzeniami.

Książka jest podzielona na dwie części. Część pierwsza zatytułowana „Chiński kurczak” jest całkiem niezłym thrillerem. W parku, którym opiekuje się Isia Dobrzańska, niespodziewanie pojawia się podejrzany mężczyzna. Wpada on prosto na samochód pani ekolog. Jak się później okazuje, nieznajomy ma amnezję. Nie pamięta kim jest, skąd pochodzi ani dlaczego znalazł się w tym, a nie innym miejscu. Isia opiekuje się nim. Stopniowo zaczynają się zaprzyjaźniać. Niewiele dni wcześniej w Kirchdorf, które znajduje się parę kilometrów od parku, dochodzi do morderstw. Na domiar złego bardzo okrutnych. Ofiary psychopaty są pozbawiane niektórych części ciała. Kiedy policja ustala winowajcę i podaje jego rysopis w telewizji, prasie i radio, Isia dostrzega zabójcze podobieństwo do swojego nowego przyjaciela. Nie może uwierzyć, że ten bardzo miły i sympatyczny mężczyzna mógł dokonać takich czynów, zanim stracił pamięć. Historia prowadzi przez wiele zwrotów akcji, a zakończenie jest dość nietypowe.

Druga część to „Mysz zastępcza”. Tym razem mamy do czynienia ze zbrodnią doskonałą. Sprawa wymaga naprawdę dobrego śledztwa. Ginie jeden z bogatszych mieszkańców Kirchdorf - Reiner Pagel. Od dawna wiadomo, że prowadził on podejrzany biznes i prawdopodobnie mafia skutecznie uniemożliwiła mu stanie się świadkiem koronnym, poprzez pozbawienie go życia. Jednak nie do końca takie rozwiązanie przypada komisarzowi Tielke. Podejrzenie pada na jednego z mieszkańców miasteczka. Mężczyzna w dodatku sam się podkłada. Niestety, oskarżenie dawnego konkurenta denata okazuje się żartem grupy społeczności z Kirchdorf. Tymczasem Dirk jest w niebezpieczeństwie. Gdyby nie nadmierna ciekawość jego sprzątaczki, prawdopodobnie straciłby życie, otwierając list z mini bombą. Sprawa zaczyna się powoli wyjaśniać. Młody detektyw dzięki pomocy zabawnej i pełnej życia pani Funke jest coraz bliżej rozwiązania zagadki.

„Detektyw i panny” to bardzo dobrze napisana książka. Jest wciągająca i niebanalna. Mamy do czynienia z interesującym i mrożącym krew w żyłach thrillerem, a także kryminałem, którego motywem przewodnim jest zbrodnia doskonała. Zakończenia obu opowiadań są nietypowe. Finał pierwszej części bardzo mnie zaskoczył. W zasadzie moje zdziwienie trwało od momentu, kiedy dowiedziałam się, kto może być potencjalnym mordercą oprócz podejrzewanego mężczyzny z amnezją. Zakończenie drugiej skojarzyło mi się trochę z grecką tragedią. Kiedy je przeczytałam, uznałam, że poniekąd szkoda mi mordercy. Oprócz tego bardzo ciekawe są wplecione w tekst analizy psychologiczne, najczęściej tłumaczone przez ukochaną pana komisarza - Alke. Należy też zwrócić uwagę na pewien wątek, który wyjątkowo rozbawia w drugiej części. Jest nią tytułowa mysz, której panicznie boi się odważny detektyw Tielke. Akcja, która rozgrywa się w jego biurze z udziałem osób trzecich, polegająca na złapaniu małego zwierzątka, jest bardzo zabawna.

Książkę polecam fanom kryminałów. Z pewnością się nie zawiedziecie. 



 


Merry, lat 20






Książka wydana przez Wydawnictwo

http://www.jankawydawnictwo.pl

środa, 4 grudnia 2013

Demony Wojny cz. 1 - Adam Przechrzta - recenzja

"Demony Wojny" to druga część książki Adama Przechrzty jaką w ostatnim czasie przeczytałem. Wcześniej, czytałem "Demony Leningradu", po lekturze których wydawało mi się, że nic już nie jest w stanie mnie zaskoczyć.
A jednak muszę przyznać, że zmieniłem zdanie, kolejna część autorstwa Adama Przechrzty wprowadziła mnie w prawdziwe osłupienie.


Akcja książki toczy się jeszcze szybciej i przez cały czas trzyma w ogromnym napięciu. Autor do perfekcji opanował gradację napięcia, w całej książce bardzo mocno zaznaczony jest wątek wiodący, czego moim zdaniem zabrakło w "Demonach Leningradu".


Książka bardzo mi się podobała, to powieść wojenna, pełna sensacyjnych elementów, które są niezwykle drobiazgowo przedstawiane.


Z niecierpliwością czekam na dalsze losy bohaterów. Bardzo ciekawi mnie czy w kolejnych częściach Aleksander Razumowski, główny bohater książki spotka jeszcze „piękną niewidomą” lub „uwięzioną kochankę”.


Uważam, że książka ta jest jak najbardziej godna polecenia.




 
Szakal



Książa wydana przez Wydawnictwo

http://fabrykaslow.com.pl



wtorek, 3 grudnia 2013

Rockstar - Błażej Wilczyński - recenzja

"Rockstar” to pierwsza książka 25-letniego Błażeja Wilczyńskiego wydana we współpracy z „Warszawską Firmą Wydawniczą”. Autor pochodzący ze Szczecina zajmuje się pisaniem od 2 lat. Jego pierwsza powieść łączy w sobie wszystko, co młodzieżowe. Akademik, studenci, wieczne imprezy, a do tego szczypta przygody i kryminał do smaku, to idealny przepis na dobrą, młodzieżową książkę.

Pierwszoplanowym bohaterem powieści jest 30-letni Mikołaj, który nieco później niż inni rozpoczyna studia i zamieszkuje w akademiku.

„Czasami nawet nie można stwierdzić, czy dany pokój ma jakiś zapach, ale na szczęście lub może na nieszczęście , zawsze go ma. Z tego powodu całkowite zaaklimatyzowanie się w akademiku bywa takie trudne, ponieważ występuje tutaj niemal zapach na zapachu, a połączenie zapachu (odoru?) średnio drogich perfum, zepsutej szynki i końcówki czosnkowego sosu do pizzy pachnie naprawdę bardzo „uroczo”


W noc po swoich urodzinach zostaje oskarżony o morderstwo. Wszystkie dowody wskazują na niego, ale czy w dobrej powieści kryminalnej pierwszy oskarżony, a na dodatek główny bohater może okazać się winnym zbrodni? Na pewno dużo zależy od policjantów, zajmujących się tą sprawą, ale nie będę już zdradzać więcej szczegółów.

Ta książka to naprawdę wciągająca opowieść o 30-letnim studencie wciąż marzącym o zostaniu gwiazdą rocka. Przeplatające się wątki kryminalne z humorystycznym opisem życia studenckiego, a także specyficzny, w niektórych przypadkach „czarny” humor, który nigdy nie opuszcza bohaterów wywołują szczery uśmiech na twarzy czytelnika.

Z góry uprzedzam osoby wrażliwe, że ta książka przedstawia charakterystyczny męski punkt widzenia, co oznacza, że nie brak w niej żartów na każdy temat i podtekstów seksualnych.

Osobiście jestem pod wrażeniem tej książki. Zaskakująca fabuła i płynnie przeplatające się wątki powodują, że książkę czyta się z łatwością i przyjemnością.

Polecam książkę osobom otwartym na nowe sposoby tworzenia fabuły, chcącym się wyluzować i trochę pośmiać. Ta książka jest z całą pewnością dobrym sposobem na oderwanie się od rzeczywistości lektur szkolnych.
 


Ania S., lat 18




Książka wydana przez Wydawnictwo

http://wfw.com.pl/

Chłopcy - Jakub Ćwiek - recenzja

Jakub Ćwiek popularny polski pisarz. Znany z książek fantasy. Dziewięciokrotnie nominowany do Nagrody im. Janusza A. Zajdla, którą otrzymał za opowiadanie „Bajka o trybach i powrotach”.

Starzy przyjaciele Piotrusia Pana próbują poradzić sobie z trudną rzeczywistością, tak różną od świata Nibylandii. Dzwoneczek pomaga Chłopcom przetrwać i pozwolić im na dalsze bawienie się życiem. Kruszyna zabiera dzieci z sierocińca na przedstawienie, lecz gdy wracają zjeżdża przypadkiem ze Skrótu. Na domiar złego wróżka zostaje porwana, gdzie spotyka się z Cieniem, który mówi jej straszne rzeczy o Piotrusiu.

Niesamowita książka ukazująca dalsze losy bohaterów opowieści znanej nam z dzieciństwa. Cały czas się coś dzieje, a dodanie do tego tematów motocykli, metali i ciętego języka hipnotyzuje i odróżnia książki Jakuba Ćwieka od innych tego typu.

Opowieść uwiodła moje serce, pomimo iż Piotruś Pan nie był moim ulubionym bohaterem dzieciństwa. Książka ma już też drugą część. Radze czytać je po kolei żeby nie pogubić się w akcji.

Polecam każdemu człowiekowi lubiącemu popuścić czasem wodze fantazji i pokierować swoje myśli w kierunku magii.
 


Agata, lat 16




Książka wydana przez

http://wydawnictwosqn.pl/

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Demony Leningradu - Adam Przechrzta - recenzja

"Demony Leningradu" Adama Przechrzty to bardzo porywająca książka. Powieść ta rozpoczyna trzytomowy cykl wojenny Przechrzty.

Czyta się ją bardzo dobrze, akcja jest bardzo dynamiczna. Autor w sposób mistrzowski oddaje atmosferę tamtych czasów i w sposób dla mnie wspaniały pozwala czytelnikowi przenieść się w ten czas, tak jakby samemu było się uczestnikiem tych wydarzeń. Podziwiam autora za to że choć w książce występuje wielu bohaterów i jest wiele wątków, to czytelnik nawet na moment się nie gubi w akcji. 

Zastanawia mnie jedynie czemu autor po bardzo krótkim czasie przeniósł akcję z Leningradu do Moskwy i bardziej nie wyeksponował wątku ludojadów. Jeśli mam być szczery, to trochę rozczarowało mnie zakończenie, ale być może to tylko moje odczucie. Generalnie książka naprawdę warta przeczytania. Może napisał bym więcej ale nie mogę doczekać się lektury kolejnej części cyklu "Demony Wojny".
 

Szakal



Książka wydana przez Wydawnictwo

http://fabrykaslow.com.pl